9.29.2014

"Zwiadowcy. Cesarz Nihon-Ja" cz. 10, John Flanagan

     Tak jak zapowiadałam, pisząc recenzję dziewiątej części Zwiadowców (klik), ukażą się tu jeszcze trzy im poświęcone; dotyczące tomów dziesiątego (co właśnie ma miejsce), jedenastego i dwunastego. Pomiędzy częścią dziewiątą a dziesiątą zdążyłam "obskoczyć" kilka innych książek, jednak czasowo był to tydzień bez pochłaniania przygód Willa i jego przyjaciół: Halta, Horace'a, Alyss, Evanlyn i innych. 

Na szczęście stratę nadrobiłam, dzięki czemu mogę przejść do rzeczy.

     Moje dziesiąte spotkanie z Johnem Flanaganem okraszone było przede wszystkim pewnym lękiem co do trzymania poziomu prezentowanej serii. Napisać trylogię, czy nawet siedmioczęściową serię, np. jak w przypadku pani Rowling i Harry'ego Pottera - to co innego niż dwunastoczęściowa saga! Jednak wiedząc, że zwiadowcze siódemka i ósemka (według mnie) były najlepsze - bez wahania zabrałam się za  kolejną porcję fantastycznych wrażeń ;).

Po pierwsze: okładka! Rewelacyjne mistrzostwo. Zdecydowanie najpiękniejsza ze wszystkich części, i, mogę zaryzykować to stwierdzenie - chyba najładniejsza okładka (w ogóle) książki, jaką miałam zaszczyt kiedykolwiek przeczytać. Śliczna, piękna, żywa, orientalna, po prostu brak słów ;).
Po drugie: objętość. Największa z dotychczasowych, ale z tego to tylko się ucieszyłam, gdyż byłam niezmiernie ciekawa, co autor mógł nawymyślać, jaką kolejną historię stworzyć by zainteresować swoich czytelników po raz dziesiąty...
Po trzecie: treść. Z każdym następnym rozdziałem przekonywałam się, że Flanagan poszedł troszkę w innym kierunku niż do tej pory, jednak całkowicie z sukcesem. Przedstawienie świata, zupełnie różnego od tego dobrze znanego czytelnikom, było idealnym strzałem w dziesiątkę. 

W tej publikacji akcja toczy się w pewien sposób dwuwymiarowo; w dwóch miastach: Toscano, gdzie przebywają Will, Halt, Alyss oraz Selethen (bohater znany z części Okup za Eraka) oraz cesarstwie Nihon-Ja, gdzie wraz z misją protokolarną został posłany Horace. Grupa przyjaciół podróżujących w celach dyplomatycznych, miała za zadanie obserwować pokazy militarne Toskańczyków, młody rycerz natomiast - przyglądał się zwyczajom, kulturze, władzy panującym w najbardziej odległej krainie. Gdy zdrajca narodu, człowiek bez honoru i godności - Arisaka - postanawia zbuntować przeciwko cesarzowi klasę senshich, Horace bez chwili zastanowienia postanawia pomóc dobrotliwemu Shigeru w pokonaniu wroga. Obmyśla plan, ucieczkę z cesarstwa, niejednokrotnie narażając życie w obronie, bądź co bądź obcego państwa. O wszystkim dowiadują się jego daleko przebywający przyjaciele (+ zakochana w nim księżniczka Evanlyn), którzy od razu ruszają na pomoc. Od momentu spotkania, możemy już w jednym momencie śledzić ich dalsze poczynania. 

Cesarz Shigeru zasłynął dobrocią serca i chęcią bratania się z każdym człowiekiem ze swojego ludu, bez względu na kastę, pochodzenie itp. Nie spodobało się to Arisace, który, jako jeden z wyższych rangą senshich, chciał całkowicie zapanować nad krajem, traktując lud (lekko określiwszy) bestialsko. Nasi przyjaciele nie mogąc do tego dopuścić, rzucają się w wir ochrony cesarza i przygotowań do starcia, w którym nie dość, że mają mało zwolenników, to składają się oni głównie z drwali, cieśli i ludzi ubogich... By podołać wyzwaniu, muszą sprowadzić z gór okryte legendą plemię Hasanu, oraz przekonać oszukanych senshich, że prawda stoi po stronie Shigeru. Czy im się to uda? Do ostatnich stron nie wiadomo.

Świetnym posunięciem autora był opis cesarstwa Nihon-Ja. Idealnie odwzorowane na podstawie kultury japońskiej; począwszy od słynnych powitań (ukłonów), dodawanie do imion końcówki -san, siadanie na podłodze przy niskim stole, poprzez wstawki zapożyczone z języka japońskiego, takową broń aż po opis charakterystycznych dla owej kultury szat, jedzenia i zachowania. Pan Flanagan przenosi nas w całkiem inny świat, tak bardzo różny nie tylko od rzeczywistości znanej Willowi i jego przyjaciołom, ale niejeden raz orientalnej dla praktycznie każdego czytelnika. Naprawdę można się sporo dowiedzieć na temat japońskich zwyczajów tam panujących, kulturze ludzi mieszkających na owych terenach oraz języku, dla niektórych tak bardzo trudnym. Autor w podziękowaniu zaznacza, że korzystał z pomocy dwóch Japonek, więc książka zawiera informacje, mówiąc kolokwialnie "z pierwszej ręki" co warto wziąć pod uwagę. 

Zbierając wszystkie informacje w jedność uważam, że jak na dziesiątą część serii, książka jest naprawdę na wysokim poziomie; autor zresztą sam podniósł sobie poprzeczkę toteż musiał jakoś wybrnąć. Skrótowe info:

Autor: John Flanagan
Tytuł: Zwiadowcy. Cesarz Nihon-Ja 
Seria/cykl: Zwiadowcy (część 10/12)
Ilość stron: 568
Wydawnictwo: Jaguar
Kategorie: Fantasy, dla młodzieży

Oceniam: 8/10

Spokojnie, jeszcze tylko dwie części, więc jeśli ktoś nie jest fanem tego typu powieści - niedługo koniec ;).

Pozdrawiam Was cieplutko!

16 komentarzy:

  1. Dawno nie czytałam dobrej książki, dlatego ta mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam całą serię Zwiadowców, nie ma nudy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Az mi wstyd, że po wypożyczeniu pierwszych częsci tej serii natychmiast je oddałam... Nie wiem, może coś ze mną nie tak ale nie mogłam przez to przebrnąć;P

    OdpowiedzUsuń
  4. zupełnie, całkowicie, zdecydowanie nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się chyba nie przekonam do częsciowych książek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. oo zawsze lubiłam, gdy w serii książek nagle nadciągała ta najgrubsza - jak czytałam Harry'ego to miałam nadzieję, że każda kolejna będzie coraz większa, dlatego byłam zawiedziona, że Książę był chyba z 200 stron cieńszy niż Zakon :D
    okładka mi się też bardzo podoba :3
    nie wiem, czy przekonam się do tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Harrym Potterem miałam dokładnie tak samo! ;) A Zakon jest moją ulubioną częścią, bo właśnie najgrubszą ;D

      Usuń
    2. Zgłasza się kolejna osoba, która uwielbia takie opasłe tomiska. ;) "Zwiadowców" akurat nie znam (jeszcze! obiecuję poprawę!), ale w przypadku Harry'ego mój entuzjazm wzrósł momentalnie na widok późniejszych grubych tomów. :)

      Usuń
  7. ja bym dziś przeczytałam coś morderczewgo...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo nie znam tej sagi jeszcze. :P

    OdpowiedzUsuń