9.26.2014

"Agnes Grey" Anne Brontë

     W ten słoneczny jesienny poranek mam dla Was kolejną recenzję, dotyczącą jednej z moich ulubionych książek. Wielu z Was na pewno kojarzy słynne siostry B., które ja od wielu lat darzę ogromną sympatią i uwielbieniem, choć nie przeczytałam jeszcze ich wszystkich książek. Jednak uroczyście przysięgam - robię wszystko, co w mojej mocy (i pozwalającym czasie) i dążę do tego z wciąż niesłabnącą przyjemnością.

Jeśli mimo wszystko przywędrował tu ktoś, kto nie słyszał o kobietach z nazwiskiem Brontëoj oj, szybciutko musimy nadrobić zaległości. 

Zanim przejdziemy dalej, zastanów się, Drogi Czytelniku, czy aby NA PEWNO nie słyszałeś nic o twórczości tych trzech sióstr? Pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, że są one Ci bliższe niż Ci się wydaje ;). Pewnie niejeden raz słyszałeś o sławetnych Wichrowych Wzgórzach czy Dziwnych losach Jane Eyre; jeśli nie w wersji papierowej, to z pewnością tej filmowej. Opowieści o ogromnym uczuciu, poświęceniu, walce z przeciwnościami losu, porzuceniu, rozpaczy, determinacji, radości, szczęściu, dążeniu do spełnienia swoich najskrytszych marzeń, celów, zamiarów nierzadko obiły Ci się o uszy... 
A opowieści te należą, rzecz jasna, do jednych z najlepszych pisarek XIX wieku - sióstr Brontë!

W Emily B. zakochałam się po lekturze Wichrowych Wzgórz, w Charlotte po przeczytaniu Dziwnych losów Jane Eyre, a w przekonaniu do dozgonnej miłości właśnie do owych sióstr ostatecznie przekonała mnie trzecia z nich - Anne. I to właśnie jej powieść będzie przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji ;).

     Wpadła mi w ręce nieprzypadkowo, bo od dawna polowałam na nią w bibliotece, więc gdy tylko ktoś ją oddał... Była moja ;).
Powieść, jak wszystkie dzieła sióstr Brontë jest osadzona we współczesnych im realiach, czyli w XIX wieku. Klimat ten jest dla mnie wymarzonym; począwszy od wspaniałych strojów, poprzez zwyczaje, a skończywszy na nieśmiałości, która towarzyszy zakochanym (+przyzwoitki, dobre maniery, zachowanie, majątki, uczucie nierzadko aż po grób itp.)

Bohaterką tej oto książki jest tytułowa postać: Agnes Grey. Ta niespełna 19 - letnia dziewczyna żyje wraz z rodzicami i siostrą w skromnym majątku. Rodzina nie jest żadną z tych wyższych sfer; ojciec jest duchownym, ale panuje w niej niepodzielna prawdziwa miłość i oddanie. Agnes czuje coraz większą odpowiedzialność za swój los; rozumie, że w pewnym momencie życia nadchodzi taki czas, że musi zacząć dbać o siebie, że nie może wciąż liczyć na swoich bliskich. Łącząc owe myśli ze swoimi pragnieniami i marzeniami, postanawia zostać... Guwernantką. Praktycznie od razu dostaje pracę w bogatej rodzinie, gdzie ma kształcić dwójkę dzieci. Jest podekscytowana, szczęśliwa, ale i smutna z powodu opuszczenia rodzinnego gniazda... Ale tak musiało być. Nie spodziewała się jednak, że owa rodzina będzie (jakby można to określić współczesnym słowem) patologiczna. Ulubionymi zabawami jej podopiecznych jest wykradanie jaj z ptasich gniazd, wydzieranie z nich piskląt i najwymyślniejsze ich tortury. Oczywiście, przy pełnej aprobacie rodziców... Agnes jest przerażona i równie szybko jak zaczyna tam pracę, tak szybko z niej rezygnuje. Nie rezygnuje jednak z planów bycia dobrą nauczycielką. Znajduje kolejną posadę, z nadzieją, że może będzie lepiej, jednak kolejni jej wychowankowie (tym razem czwórka) szybko sprowadza ją na ziemię. Skandaliczne zachowanie dzieci, wykorzystywanie przez nie innych, czysta złośliwość i upór, ciągłe "stawianie na swoim", brak szacunku dla wszystkiego i wszystkich - są niezłą lekcją życia dla dobrodusznej, religijnej, skromnej, uczciwej Agnes. 

Jednak dziewczyna się nie poddaje. Wytrwale dąży do celu, jakim jest ujarzmienie oddanych jej pod opiekę dzieci, mimo, że pozornie nieskutecznie. Nie chcąc zamykać się w czterech ścianach swojego pokoju odbywa też liczne spacery, podczas których zaprzyjaźnia się z okolicznymi ludźmi; pomaga im, wspiera, podnosi na duchu. Podczas jednej takiej wizyty spotyka... Nowego wikarego. Na początku zupełnie nie zwraca na niego uwagi, jednak z czasem, po usłyszeniu kilku jego wspaniałych kazań, dostrzeżeniu, jak dobrym i wartościowym jest człowiekiem... Agnes zmienia zdanie. Rozpoczyna się seria ukrytych domysłów, czy aby na pewno coś ją do niego ciągnie, czy on odwzajemnia uczucia, czy sama by tego chciała...

Nic więcej nie powiem na temat tej książki, bo chyba jestem już nieobiektywna ;). Ale mam coś, co pomoże mi z tego wybrnąć: garść cytatów, między innymi, dzięki którym ta książka (jak i inne sióstr B.) jest tak wyjątkowa...

Świadomość, że ma pani dom musi być dla pani wielkim pocieszeniem (...). Niezależnie od tego, jaka odległość dzieli panią od niego i bez względu na to, jak rzadko go pani odwiedza, jest to coś, do czego zawsze może pani wrócić myślami.
 Łaknienie piękna jest niedorzecznością. Rozsądni ludzie nie pragną go dla siebie ani nie dbają o to, czy widzą je w innych. Jeśli umysł jest dobrze wykształcony, a serce łaskawe, nikt nie dba o powierzchowność (...). 
Nasze pragnienia są (...) niczym łatwo tlący się materiał: jeżeli iskry sypiące się z nieustannie zderzających się ze sobą okoliczności nie niego nie natrafią, natychmiast zgasną - lecz jeśli nań spadną, w jedną chwilę przeobrażają w płomień nadziei. 

 Jak dla mnie - mistrzostwo świata ;). Zgadzam się z każdym tych stwierdzeń, a jest ich o wiele więcej w Agnes Grey. Polecam polecam polecam!

Oceniam: 10/10 (nawet 11/10!)

     I pytanie z innej serii: jaką książkę osadzoną w latach 1800 - 1900 polecacie?


10 komentarzy:

  1. A ja czytałam tylko Wichrowe wzgórza, po polsku i po angielsku na studia, ciekawe czy inne by mi się spodobały :) a o tej Agnes Grey chyba nawet nie słyszałam, może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie sięgnij, naprawdę warto! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszeć słyszałem, nawet dużo, ale jeszcze niczego z ich nazwiskiem na okładce w swoim zbiorze nie mam :) Przy nadarzającej się okazji (czyt. promocja, wyprzedaż) na pewno to naprostuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W wakacje czytałam Dziwne losy Jane Eyre i bardzo, bardzo mi się podobała. Myślę, że książkę gdzieś sobie zapiszę, żeby o niej nie zapomnieć, bo mi też pasuje taki klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. rewelacja :D Chociaż nie słyszałam o tych autorkach, ale Wichrowe Wzgórza kojarzę i planuję przeczytać :)
    Po ta książkę również sięgnę, świetnie ją zareklamowałaś :D
    http://odkrywajzalicja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie słyszałam, ale jak widac koniecznie będę musiała nadrobić :) oj tak!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z sióstr Bronte znam tylko Emily, bo czytałam "Wichrowe wzgórza" (tzn. słyszałam o siostrach Bronte, ale do tej pory nie znałam ich imion o_O), ale jakoś nie przypadła mi do gustu... Pewnie dlatego, że nie lubię książek, w których akcja osadzona jest dawno, dawno temu. Także niestety nie jestem w stanie polecić Ci żadnej książki, której akcja rozgrywałaby się w XIX wieku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę już z twórczości sióstr Bronte mam za sobą. Ale tej książki jeszcze nie czytałam. Ale mam w planach. Z książek, których akcja dzieje się w XIX wieku polecam "Kamień Księżycowy" Wilkie Collinsa ;-)

    OdpowiedzUsuń