9.18.2014

"Zwiadowcy. Halt w niebezpieczeństwie" cz. 9, John Flanagan

     Dziś obiecana porcja fantasy. Jestem świeżo po lekturze nr 9 z dwunastoczęściowego cyklu, jednak oprócz wyżej wymienionej pozycji chciałabym Wam przybliżyć całą serię, którą zaraził mnie mój szesnastoletni brat ;). Książka zaliczana jest również do tych młodzieżowych, jednak niczemu nie ustępuje "doroślejszemu fantasy" jak Wiedźmin itd.

   Zwiadowcy to moje pierwsze spotkanie z panem Johnem Flanaganem. Ponoć bardzo trafne, bo cała seria jest największym dziełem tego australijskiego pisarza. Jednak, gdy skończę ze Zwiadowcami, na pewno sięgnę po inne książki tego pana dla młodzieży.

Cały cykl jest historią i opisem przygód Willa: chłopca - sieroty, który zostaje tytułowym zwiadowcą. Will jest jedną z pięciu osób wychowywanych na zamku Araluen, gdzie wraz z ukończeniem piętnastego roku życia musi znaleźć swoje miejsce w szeregu. Dla jego przyjaciół wszystko jest jasne od początku: uwielbiająca kuchnię Jenny zostaje "czeladniczką" u kuchmistrza, elokwentna Alyss wędruje do mistrzyni dyplomacji, waleczny Horace - do służby rycerskiej... Tylko Will nie przejawia żadnych talentów... Do czasu. Przyłapany na kradzieży przez Halta - mistrza korpusu zwiadowców wykazuje niemałe zdolności w technice kamuflażu, bezszelestnego poruszania się, oraz niewiarygodnie celnego strzelania z łuku. Ostatnia cecha należy do wizytówki ludzi stojących na czele ochrony królestwa w cichy, tajemniczy, ale i inteligentny sposób. Od tej pory zaczyna się fantastyczna przyszłość Willa, który szybko odnajduje się w nowym świecie, przyczynia się do wielu zwycięstw królestwa, oraz po ojcowsku zaprzyjaźnia się ze starym mistrzem. 

Każda z książek opowiada o kolejnych przygodach młodego bohatera; jego poznawaniu świata, ludzi, swojego rodzaju naiwności, jego emocjach, uczuciach... Z kolejnymi tomami Will dojrzewa, dorośleje, podejmuje coraz bardziej odważne decyzje. Nierzadko musi stawiać czoła poważnym problemom, jak opracowanie techniki oporu przeciwko najazdowi niebezpiecznych Skandian, czy Temudżeinów. 

Dziewiąta część przygód Willa jest kontynuacją poprzedniej: Zwiadowcy. Królowie Clonmelu. Wspaniała trójka: Halt, Will i Horace muszą powstrzymać Tennysona - przywódcę sekty Odszczepieńców przed głoszeniem fałszywego świadectwa i ograbianiem biednych ludzi z majątków. Wyruszają w tym celu jego śladem, by ostatecznie rozprawić się z nim i jego poplecznikami. Wśród nich są dwaj pozostali przy życiu Genoweńczycy - wyrachowani mordercy, szkoleni w dziedzinie śmiercionośnych trucizn. To właśnie oni zorientowawszy się, że są śledzeni przez dwóch zwiadowców i młodego rycerza - zastawiają pułapkę... W którą wpada Halt. Zainfekowany groźną trucizną z aracoina zaczyna niknąć w oczach. Zrozpaczeni Will i Horace'em szukają każdego możliwego rozwiązania, by stłumić działanie cichego zabójcy. Rozpoczyna się szaleńczy wyścig z czasem, mający na celu uratowanie życia mistrza, przyjaciela i opiekuna. 
Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że działania zwiadowcy i rycerza są nieustannie obserwowane przez wysłannika Tennysona, który nie chcąc pozwolić sobie na kolejny pościg - dąży do ostatecznego unicestwienia wrogów. 

Książka trzyma w napięciu do samego końca. Te 512 stron pochłonęłam nie wiem kiedy; czyta się bardzo szybko (zresztą jak wszystkie poprzednie części :)). Pan Flanagan rozbudował żartobliwe dialogi, okraszone ciętymi ripostami bohaterów, które prowadzą między sobą, ale i które kierują do swoich wspaniałych zwiadowczych koników (...). Tak jak wspomniałam wcześniej, serią tą zaraził mnie mój młodszy brat, który zakupił pierwszą część i pochłonął w dosłownie parę godzin. Nie namyślając się długo (jako, że akurat zbliżały się jego urodziny) dokupiłam mu kolejne jedenaście :D I tak teraz, gdy on zajęty jest już totalnie czymś innym, ja, gdy tylko przyjadę do domu rzucam się na kolejną zwiadowczą książkę ;). Przypomina mi to wszystko trochę Harry'ego Pottera; gdyż przesłanie jest podobne: dobro zawsze zwycięży, a przyjaźń to wartość niemierzona niczym, a cenniejsza niż wszystko inne...

Pojawią się tutaj na pewno jeszcze trzy recenzje końcowych części, póki co, załączam zdjęcia całej serii. 

Nawiasem mówiąc, dawno nie spotkałam się z tak pięknymi okładkami książek (mój absolutny faworyt to Cesarz Nihon - Ja ;)).






Wiadomo, jak to bywa w takich seriach, poziom kolejnych książek może być różny. Do moich ulubionych, póki co, należą 7 i 8, choć 9 też jest bardzo mocna :). Naprawdę polecam KAŻDEMU, niezależnie od wieku i zainteresowań. Ja sama mam 21 lat, a od tych młodzieżowych książek, napisanych cudownie lekkim stylem - nie mogę się oderwać. I proszę się nie zrażać "chłopięcym" charakterem serii. Jest tam wbrew pozorom duuużo miłości!

Oceniam: 8/10




7 komentarzy:

  1. Kurczę, wypożyczyłam kiedyś pierwsze częsci i zamiast mnie, czytał tato, bo mnie się kompletnie nie podobało :) ale każdy zachwala, może w końcu sięgnę? Do niektórych serii trzeba dorosnąć ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się bardzo podobało, ale wiadomo, gusta każdy ma inne ;) Jednak nie zaszkodzi spróbować kolejnego podejścia, może tym razem będzie inaczej? :)

      Usuń
  2. witaj nowa autorko Wirtualnej Książki i dziękuję za odwiedziny oraz miłe słowa :D
    ze Zwiadowcami nie miałam do czynienia, ale uwielbiam serie kilku, kilkunastu książek... Kiedy wiem, ze nawet, jak skończę czytać to mam jeszcze parę ksiażek w zanadrzu :D ale nie wiem, czy ta tematyka do końca mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne :D chociaż sam Harry Potterr nie przypadł mi do gustu, bo był moim zdaniem napisany zbyt prostym językiem. Widać było od razu, iż jest to książka do ,,młodej młodzieży" :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa, czy ja kiedyś przekonam się do fantasy

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem wielbicielka fantasy a wiec lece galopkiem poszukac ksiazek w ksiegarni ...pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam takie mieszane uczucia co do "Zwiadowców" - sam przeczytałem dwa pierwsze tomy i oczywiście planuję dokończyć serię, ale jakoś tak coś mi tu nie pasuje... Niby książki wciągające, fajne, dobrze napisane, ale jakieś takie... płytkie? Nic nie wnoszące? Nie wiem jak to określić, ale wiem, że wywołują u mnie sprzeczne uczucia. :)

    OdpowiedzUsuń