9.27.2014

"Przewrotny kusiciel" Mary Balogh + muzyczny bonus

     Rzutem na taśmę, celując w gusta niektórych, kolejną recenzowaną przeze mnie publikacją jest pozycja z gatunku... Romansu historycznego. Wiem, że na blogu zaczyna przeważać liczba książek typowo "babskich", jednak nie ukrywam, widocznie akurat mam taką potrzebę, skoro pod rękę nawija mi się właśnie ich taka ilość. Uprzedzając pytanie tych, którzy liczą na jakiś horror/kryminał - takowe się na pewno tutaj pojawią, lecz póki co, w domu rośnie stos książek do przeczytania, niekoniecznie w tym stylu. Więc dajmy szansę najpierw im, a później całej reszcie ;).

Nie przedłużając... 

     Z autorką spotykam się po raz pierwszy, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatni. Na swoją internetową półkę lubimyczytac.pl dodałam już kolejne jej zachwycające publikacje. Co takiego ma w sobie ta starsza (bo 70 - letnia już) pisarka, że jej książki cieszą się wciąż niesłabnącą popularnością? 

Mary Balogh wybrała sobie typ powieści, w których będzie najlepsza i z powodzeniem się jej to udaje. Mówię tu oczywiście o romansach historycznych, bo to tego rodzaju książki należą do jej sztandarowych. Jak wspominałam wcześniej w swoich postach, lubuję się, po prostu uwielbiam klimaty XVIII i XIX wieku; te wszystkie "sir" i "madame", wspaniałe stroje, maniery, zachowania, ważność wykształcenia, umiejętności, które powinna posiadać kobieta będąca "materiałem na żonę", bale, przyjęcia, zaloty, afekty, płochliwość, skromność, prostoduszność, swojego rodzaju bogactwo (majątki, ogrody, suknie itp.), przepych... Coś wspaniałego. Ja chyba powinnam się urodzić w czasach XIX - wiecznej Anglii, bo całym sercem jestem oddana książkom w tej tematyce (czasem moje zachowanie również, ale nie będę tu prywaty urządzać ;)). 

Zachęcona opisem książki z tyłu okładki zabrałam się za czytanie. Dopiero w połowie książki (sprawdzając jej status na lubimyczytac.pl) zorientowałam się, że jest to już szósta część serii pod tytułem Bedwynowie. Dla mnie jednak, czytelnika, który na oczy nie widział poprzednich powieści, Przewrotny kusiciel był bardzo czytelny, przejrzysty i na bieżąco były wyjaśniane fakty, o których była mowa wcześniej (w 5 poprzedzających książkach). 

Sir Gervase Rosthorn, trzydziestoletni książę spotyka na pewnym balu w Brukseli młodszą o dwanaście lat Morgan Bedwyn. Jak się okazuje, jest to siostra jego największego wroga, przez którego Gervase musiał wyjechać z Anglii i poddać się banicji. Jakby tego było mało, stracił szacunek i miłość ojca, wiarygodność w oczach najbliższych i możliwość rozwijania się/życia w ojczyźnie. Wyklęty, przez dziewięć lat błąkał się po świecie, szukając swojego miejsca, nierzadko oddając się hedonizmowi; uzyskując sławę przede wszystkim jako zawrotny uwodziciel... Do teraz, gdy znakomita okazja pcha go do zemsty. Wykorzystując swoje znajomości wkrada się w łaski lady Morgan, adoruje ją, chwali, oczywiście tylko w jednym celu - by zhańbić ją tak, aby jej brat poczuł to najdotkliwiej ze wszystkich. Gervase nie przewiduje jednak, że Morgan nie jest kolejną głupiutką, młodą panienką, której byle komplement zatraca poczucie myślenia i rzeczywistości... 

Fabuła jest niby oczywista, niby prosta, jednak nie byłam od razu taka pewna jak to wszystko się skończy. Do ostatniej strony emocje zapierały dech w piersi, kumulując się, to znowu opadając. Bez tego nie byłoby dobrego romansu, jednak Przewrotny kusiciel to jak wspomniałam wyżej - romans historyczny. Idealnym tłem dla całej sytuacji rozwijającej się między Rosthornem a Morgan jest motyw bitwy pod Waterloo. Naprawdę, nawet tacy laicy w temacie jak ja - mogą się sporo dowiedzieć o tym ważnym wydarzeniu w dziejach historii. Samo miejsce akcji: Bruksela przedstawia sytuację ludzi w niej mieszkających; strach i obawę o życie mężów, synów biorących udział w bitwie, rozterkę pomiędzy pozostaniem w mieście a ucieczką do Anglii, w końcu opiekę nad rannymi (bierze w niej udział sama Morgan, czym ponownie dowodzi, że bale i stwierdzenie by "nie zaprzątała sobie ślicznej główki sytuacją militarną" doprowadzają ją do szału). Pozostawiają ją wszyscy najbliżsi, ale odważna i waleczna dziewczyna ma pod ręką swojego najlepszego przyjaciela... Gervase'a. Mężczyźnie sytuacja wymyka się spod kontroli, gdy zdaje sobie sprawę, że mądra, inteligentna i dobroduszna dziewczyna w żadnym razie nie zasługuje na skandal i hańbę, w jakich chciał ją pogrążyć...

Oczywiście jest też tajemnica; co było kością niezgody między Rosthornem a Wulfriciem Bedwynem, której wyjawienie autorka zostawia sobie na koniec jako rewelacyjny smaczek dodatkowo wzmagający napięcie i emocje towarzyszące lekturze. Pozwolicie, że kończąc już moje chwalby pod adresem tej książki, zamieszczę jeszcze cytat z niej pochodzący, który wyjątkowo zapadł mi w pamięć:

"Przeciwieństwa to tylko dwie strony tego samego medalu.
Nie mogą istnieć bez siebie nawzajem."

Oceniam: 10/10


Podjęłam decyzję, że na zakończenie każdej recenzji będę dodawała tzw. info w pigułce na temat danej książki, by było łatwiej Wam ją odnaleźć, sprawdzić jaka jest objętościowo itp.

Autorka: Mary Balogh
Tytuł: Przewrotny kusiciel
Seria/cykl: Bedwynowie (część 6/8)
Ilość stron: 286
Wydawnictwo: Amber
Kategoria: Romans historyczny

     Tak jak w tytule posta - mam bonus, od którego nie mogę się uwolnić od dobrych kliku dni. Mianowicie... Na pewno ktoś z Was ogląda serial "Przyjaciółki". Tak, wiem, polskie seriale beznadziejne są, aczkolwiek ja uważam, że ten jest wyjątkowo udany. A muzyka do niego to już całkowicie. Chciałam się nią z Wami podzielić, dlatego zamieszczam stosowne linki. 

Pozdrawiam! ;).


11 komentarzy:

  1. Ostatnio rzadko czytauje romanse historyczne ale moze ta ksiazka jednak wpadnie mi w rece...czas pokaze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie to nie przeszkadza, bo akurat taki typ książek jest moim ulubionym:)

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie również, podobnie jak u sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja lubię takowe pozycje :D jeszcze gdyby był element horroru to byłoby cudownie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, nie spodizewałam się aż takiej oceny po takiej książce :) nie w moim guście

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja daję same "maxy" książkom, w których akcja jest osadzona w XIX w. więc wiesz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem molem ksiazkowym i jak widze aktualizajce na Twoim blogu to jestem w szoku jak szybko i duzo czytasz! Chcialabym miec tyle czasu wolnego i czytac :)
    Nigdy nie siegalam po historyczne ksiazki, raczej nowoczesne, na czasie, ale brzmi kuszaco. Lubie jak ksiazka trzyma mnie w napieciu, moze w przyszlosci siegne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam tyle czasu wolnego, po prostu tak go organizuje by czytać ;) Np. w pociagu, autobusie, wieczorami przed snem... Niedługo kolejna książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie, ta autorka bardzo ciekawe pozycje książkę napisała...
    Zapraszam do siebie i do wzajemnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń