10.22.2014

"Posłaniec" Markus Zusak

     Pięć dni bez recenzji? Aż sama jestem w szoku! Ale z powodu dwóch studiowanych kierunków nie zawsze jest czas na "połknięcie" książki ;). Zaległości nadrabiam kolejną publikacją, otrzymaną dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

     To moje pierwsze spotkanie z Markusem Zusakiem, choć wszędzie jest przedstawiany jako autor "bestsellerowej Złodziejki książek". Podanego hitu nie miałam okazji przeczytać; mam nadzieję jednak, że wkrótce się to zmieni. Zusak jest natomiast moim drugim pisarzem mieszkającym w Australii (mimo, że pochodzi z niemiecko-austriackiej rodziny); zaraz obok recenzowanego tutaj już dwa razy Johna Flanagana ;).

Najpierw zaintrygowała mnie okładka: piękna, pomysłowa, dająca do myślenia; później zawładnęła mną treść książki: inna od dotychczas przeze mnie czytanych, moralistyczna, bardzo życiowa, obrazowa, w pewien sposób prawdziwa.

Głównym bohaterem jest Ed Kennedy. Ma dziewiętnaście lat, ale kłamie, że o rok więcej, by móc pracować jako kierowca taksówek; mieszka z psem o imieniu Odźwierny,  jest życiową ciamajdą; nieudacznikiem, dziś powiedzielibyśmy looserem. Zresztą, on sam o sobie wyraża się następująco:
"Wyliczam sobie, kim jestem. Taksówkarz. Miejscowy nieudacznik. Ucieleśnienie przeciętności. Ofiara losu. Żałosny karciarz".
Wszystko gwałtownie się zmienia, gdy Ed całkiem przypadkowo (przynajmniej na początku) staje się świadkiem napadu na bank. Nie mogąc się później nadziwić swojej odwadze i brawurze, doprowadza do schwytania bandyty i umiejscowienia go w więzieniu. Następnego dnia Ed otrzymuje zaskakującą kartę (taką zwyczajną, do gry); kartę z trzema adresami, pod które ma się udać. I naprawić to, co jest nadwyrężone...

Nie mogę zdradzać całej fabuły, gdyż zepsułabym przyjemność czytania tej książki. Trzymająca w napięciu, lekka lektura jest zaskakująco pełna niespodzianek, może nie zwrotów akcji, ale świetnych posunięć autora. Szybko się czyta; dosłownie można w niej utonąć i ocknąć się ze zdziwieniem: to już? Niby prosta fabuła, a jednak tak bardzo życiowa, pouczająca i przemycająca dużo pozytywnych wartości. 

Ed, ogromnie samotny, młody człowiek (ojciec alkoholik nie żyje, a matka go nienawidzi, bo za bardzo przypomina jej męża) jest zdany tylko na siebie. Jedynym jego powiernikiem jest pies, łagodny Odźwierny, który rozumie go bez słów. Chłopak ma wprawdzie kilkoro przyjaciół; Marv'a, Rtichie'go i śliczną Audrey (w której jest szaleńczo, ale bez wzajemności zakochany), jednak nie może znaleźć swojego celu w życiu, punktu, do którego chciałby dążyć, rozwijać się, czerpać z życia... Tym życiem rządzi wszechobecna rutyna i brak perspektyw. Wszystko zmienia się jednego dnia, gdy tajemnicza przesyłka - karciany as obliguje go do zostania tytułowym "Posłańcem"... 

Posłaniec to ciepła powieść o niesieniu pomocy, satysfakcji z okazywanego dobra, przeobrażeniu się w kogoś wartościowego (w oczach swoich i innych), znalezieniu szczęścia i sensu w codzienności... 
"Lua i Marie trzymają się za ręce. Wyglądają na bardzo szczęśliwych, w tej właśnie chwili, gdy patrzą na dzieci i lampki na swym starym domu. Lua ją całuje. Delikatnie, w usta. A ona całuje jego. Czasem ludzie są piękni. Nie z wyglądu. Nie w tym, co mówią. W tym, kim są".
Prosty, czasem właśnie jak powyżej "wierszowany" styl wnosi bardzo dużo w tę książkę. Zmusza do refleksji nie tylko nad sobą, ale i nad życiem (nie zawsze swoim). Ja osobiście jestem tą publikacją ZACHWYCONA. Polecam gorąco ;).

Skrótowe info:

Autor: Markus Zusak
Tytuł: Posłaniec
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: obyczajowa, dla każdego

Oceniam: 10/10!

Za książkę bardzo dziękuję:


16 komentarzy:

  1. Wow, chyba aż sięgnę po tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej recenzji książkę chcę koniecznie mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, okładka jest bardzo ładna. Ja najpierw jednak zechcę zabrać się za osławioną "Złodziejkę książek", a następnie na pewno rozejrzę się za "Posłańcem".

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno nie zgodzić się ze zdaniem, że po takiej recenzji nie pozostaje nic innego jak przeczytać tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw muszę przeczytać "Złodziejkę książek".

    OdpowiedzUsuń
  6. Złodziejka książek mi się podobała i ta książka też mnie zaciekawiła. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi rewelacyjnie. Może bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fenko! Nie może, tylko na pewno! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może ja też się skuszę. W końcu "Złodziejka książek" to jedna z moich ulubionych książek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja bardzo zachęcająca, jeśli tylko będę miała okazję to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę musiała rozejrzeć się za tą książką, bo po tej recenzji jestem nią bardzo zaciekawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka nawet ujdzie, ale jakoś książka mnie nie zachęca, chyba potrzebuje czasu żeby po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie także książka się podobała, choć większym sentymentem darzę Złodziejkę książek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń