10.18.2014

"Proces" Marta Zawadka

     Zimny weekend trwa, i mimo, że już się przyzwyczajam do chłodu i ciepłych swetrów, to jakoś nie mogę się odnaleźć w tej jesiennej aurze. Ale za to stosik książek do przeczytania rośnie; weszłam we "współpracę" z koleżanką ze studiów, która też pochłania publikacje i jak coś ciekawego każda z nas przeczyta, to uruchamiamy tzw. transakcję wymienną ;). Półki więc się zapełniają, z pokoju robi się powoli mała księgarnia, ale nic tylko się cieszyć z tego powodu!

     Dzisiejszym przedmiotem mojej recenzji jest książka Marty Zawadki: Proces. Z autorką spotykam się po raz pierwszy; ogólnie rzecz biorąc, dzięki współpracy z wydawnictwami, powoli przekonuję się do polskich pisarek/pisarzy. Na naszym rynku pojawia się coraz więcej zdolnych ludzi, piszących po prostu o prawdziwym życiu, co w dzisiejszym świecie często gdzieś się wymyka... 

Z opisu tylnej okładki książki dowiaduję się, że prawdopodobnie będzie to powieść z elementami biografii, coś w rodzaju pamiętnika, dotyczącego konkretnej sprawy: walki o alimenty we... Francji. Autorka pracuje w polskiej Ambasadzie Francji i... Wszystko wyjaśnia się w książce ;).

Faktycznie, już po kilku pierwszych stronach, nie mam wątpliwości: jest to pamiętnik Marty, głównej bohaterki książki (jak i autorki). Marta od najmłodszych lat jest zafascynowana Francją; językiem, kulturą, obyczajami. Postanawia więc wyjechać do Paryża, najpierw na kilka tygodni, a później... Pobyt się przedłuża. Dziewczyna trafia do wspaniałych ludzi, Sophie i Claude'a, których od tamtej pory już zawsze będzie nazywać dziadkami. Pozornie, wszystko układa się idealnie, jednak gdy Marta wraca, by dopinać już na ostatnie guziki zbliżający się ślub ze swoim narzeczonym Piotrkiem - wszystko się komplikuje. Piotrek wyznaje, że jest gejem, ślub zostaje odwołany, a dziewczynie pozostaje tylko zbierać pokruszone serduszko właśnie we Francji. Od tamtej pory jej życie kursuje w dwóch kierunkach: polskim i francuskim.

Gdy Marta poznaje Charles'a, przystojnego starszego Francuza - jest nim zauroczona do granic możliwości. Tak bardzo, że zachodzi z nim w ciążę i snuje plany na temat ich wspólnej przyszłości. Nie może jednak przewidzieć, że Charles nie chce uwolnić się od swojej lekko psychicznej żony, a już tym bardziej uznać dziecka i budować fundamentów nowego związku z Polką. Zaczyna się długa, bardzo długa walka o przyznanie alimentów na małą Nicole. W książce zostają szczegółowo wyjaśnione procedury przebiegu spotkań (osobistych, meilowych czy telefonicznych) z francuskimi adwokatami, bieganiny za sprawiedliwością międzynarodową; rozterki, żal, rozgoryczenie z powodu braku pomocy ze strony państw: swojskiej Polski i jak się okazuje obcej Francji. Autorka przytacza fragmenty pism urzędowych otrzymywanych od francuskich władz sprawiedliwości, swoich "wypocin" o chwilę zainteresowania i uwagi sprawą swojego dziecka, teksty wyjaśniane przez przysięgłych tłumaczów, skomplikowane regulaminy komornicze, przez które nie może wygrać sprawy... 

Charles na swoim terenie czuje się całkowicie bezkarny, robi w przysłowiową "trąbę" wszystko i wszystkich wokoło. Wciąż udowadnia, że nikt nigdy nie powoływał go do zrobienia testów na ojcostwo, poddaje w wątpliwość życie Marty i jej "prowadzenie się", co moment zmienia miejsce zamieszkania, by w nieskończoność przeciągać postępowanie sądowe... 

Dzieje się dużo. Nieustanna walka, jednak są też pozytywne strony życia Marty. Wszechobecna przyjaźń, uczucie, które pojawia się znienacka, wsparcie najbliższych. Nie zdradzę jednak wszystkiego, bo książka przestałaby być interesująca, a jest naprawdę ciekawa! Jest dowodem na to, że życie płata takie figle, o jakie nigdy byśmy go nie podejrzewali ;).

Duży plus dla autorki za STYL! Potoczny, ale z klasą, humorystyczny do granic możliwości; praktycznie cały czas uśmiechałam się szczerze do jej przygód. Nawet nie wiem, kiedy skończyłam czytać ową publikację, bo wciąga niesamowicie. 

Na koniec przytoczę tekst z okładki i z nim Was zostawię, na przemyślenia:
"Podobno każdy człowiek ma dwie twarze, lecz światu pokazuje tylko jedną."
Skrótowe info:

Autor: Marta Zawadka
Tytuł: Proces
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Burda Książki
Kategoria: literatura faktu, obyczajowa

Oceniam: 8/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu:


12 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce. Okładka jest świetna, a fabuła mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wobec tego jak najbardziej polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaję mi się, że książka nie przypadłaby mi jednak do gustu. Czytanie o problemie zdobycia alimentów we Francji nie jest dla mnie ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też ostatnio zaciekawiła twórczość Polskich autorów. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja podziękuję :) po taką tematykę sięgam rzadko i jakoś specjalnie mnie nie cieszy

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwna okładka ;) książka nie w moim stylu, wole inną tematykę :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gemmo, jeśli chcesz, zgłoś się do konkursu, a jeśli wygrasz, wybierzesz sobie zakładki :) to nagroda, więc przymusu nie ma, że musisz wszystko przyjąć

    OdpowiedzUsuń
  8. hm trochę nie mój klimat ale co kto lubi:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytuje za wielu książek, zwłaszcza polskich ale ta brzmi obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że człowiek ma więcej twarzy niż tylko dwie ;)

    OdpowiedzUsuń