11.04.2014

"Bezpieczna przystań" Nicholas Sparks

     Dzisiaj recenzja inna, bo "dwuokładkowa". W wersji, którą miałam okazję czytać i  w tej filmowej. Nie mogłam się zdecydować, którą wstawić, bo obie, uważam, są piękne. Film, mam nadzieję, obejrzę w tym tygodniu, a póki co, zamieszczam moje wrażenia odnośnie do książki.



     Nie muszę wspominać, że recenzja będzie szeregiem "ochów" i "achów" na temat lekkości pióra pana Sparksa, Jego specjalnych umiejętności wywierania wrażenia na czytelniku, wzruszania go w wielu momentach, dawaniu mu poczucia utożsamiania się z bohaterami, możliwością "zaglądania" do nich zza okna, oddziaływania na wszystkie zmysły; tak że praktycznie można poczuć perfumy głównej bohaterki, zasmakować jej dań, posiedzieć z nią na werandzie... Och i ach na każdym kroku. Ale widocznie tak już mam ze Sparksem i Jego powieściami. Nie powiem, miewał słabsze momenty (Wybór, Prawdziwy cud), jednak nadal trzyma jakiś tam wyznaczony sobie poziom i chwała Mu za to.

     W Bezpiecznej przystani poznajemy dwójkę głównych bohaterów: Katie; kobietę samotną, pojawiającą się nagle w małym miasteczku Southport, z (jak się później okazuje) bardzo nieciekawą, bolesną przeszłością, oraz Alexa; wdowca z dwójką dzieci, emerytowanego żołnierza, a teraz właściciela okolicznego sklepu. Wydaje się, że niby nic nie łączy (pozornie) tak obcych sobie ludzi, jednak jak wiadomo, u Sparksa, najodleglejsze losy prędzej czy później się skrzyżują... 

Katie bardzo nie chce się zakochać. Przyjeżdża do miasteczka w Karolinie Północnej nie bez powodu. Chce być sama, rozkoszować się ciszą, spokojem, radosnym poczuciem bezpieczeństwa, z dala od despotycznego, lubiącego wyładowywać swoje złości i frustracje właśnie na niej (to naprawdę lekko powiedziane) męża; policjanta, nie stroniącego od kieliszka, agresji i talentów osaczających. Dotąd uwięziona we własnym domu, bez możliwości kontaktu z kimkolwiek, postanawia radykalnie zmienić swoje życie. Ucieka, kombinując na milion sposobów, zachowując wszelkie środki ostrożności i... Udaje się jej. Southport daje jej szansę nowego startu, rozpoczęcia wszystkiego od początku; z nową tożsamością, wyglądem, pracą.

Alex również nie ma w planach uczucia. Wciąż rozpamiętujący śmierć żony, pochłonięty jest pracą w sklepie i opieką nad dziećmi. Dopiero tajemnicza, nowa klientka + wrodzone (i wyuczone, był w końcu żołnierzem!) poczucie rozwiązania zagadki przeszłości owej blondynki, rozszerza jego spojrzenie na świat...

Można przypuszczać, że historia jest przewidywalna, prosta i nieskomplikowana. Nic bardziej mylnego. Sparks, oprócz swoistych pobudek do wielce rozdmuchanych romansów, poszedł krok dalej. Opisał cierpienie i rozpacz kobiety brutalnie traktowanej przez pozornie najbliższą osobę. Ukazał jej codzienny strach, lęk z powodu braku możliwości wyjścia z domu, rozmowy z sąsiadami, zrobienia zakupów, drżenie serca i ciała na popołudniowy zgrzyt zamka w drzwiach; bierności, apatii i poczuciu, że "tak widocznie miało być". Dopiero pewien impuls jest tym ostatecznym, końcowym starciem z demonami przeszłości...

Nie muszę nic więcej mówić. Ja jestem zachwycona, a książka ląduje w moich Ulubionych i Najwspanialszych ;).

Skrótowe info:

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Bezpieczna przystań
Ilość stron: 422
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: Kobiece, romans, obyczajowe

OCENIAM: 10/10!

12 komentarzy:

  1. nawet lubię romansidła z impulsem i nagłym zwrotem akcji :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham! ;) akurat ta książka Sparksowi wyszła oj tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze książek Sparksa, ale zamierzam to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielki sentyment do Sparksa. Choć owszem, ma swoje słabsze momenty, a jego książek nie można nazwać czymś szczególnie podniosłym, to jednak są to w większości bardzo przyjemne romanse. A najbardziej podoba mi się to, że on nie próbuje z nich robić czegoś, czym nie są. Dzięki temu wciąż jest wiarygodny. A tę konkretną historię również bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja siostra bardzo lubi jego książki - od czasu do czasu jej jakąś podkradnę, ale nie przepadam specjalnie za tym autorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie przeczytałam jedynie "Ostatnią piosenkę" Sparksa, ale na pewno to moje pierwsze, acz nie ostatnie spotkanie z twórczością tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam książki Sparksa. Na pewno przeczytam :>

    OdpowiedzUsuń
  8. szczerze mowiac, to nie czytalam do konca, bo juz wiem ze sie na nia skusze! Sparks wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepsza z powieści jakie dotąd czytałam. Adaptacja również warta polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się nawet podobała, ale bez "ochów" i "achów" jak u Ciebie :)
    Fajnie, że poruszył w swojej książce tak istotny problem, jak przemoc domowa. Dobrze oddał uczucia Kate, ale do mnie jego pióro jakoś nie do końca przemawia.
    Pozdrawiam, E.

    OdpowiedzUsuń