12.14.2014

"Nina. Prawdziwa historia" Ewelina Rubinstein

     Na dobre rozpoczął się grudzień, a wraz z nim przygotowania do Bożego Narodzenia i... Pierwsze zaliczenia, kolokwia, egzaminy... Robi się gęstniej, ciężej, czasu na czytanie coraz mniej. Ale dzięki Bogu mam pociąg, w którym jedyne co czytam, to książki ;).

    Dziś przed nami książka, która lekko mnie zszokowała dwoma pierwszymi stronicami. Czemu? Bo na owych dwóch kartkach znajduje się nic innego jak... Streszczenie całości.  Czytałam już recenzję Niny... na innym blogu, gdzie pojawił się dokładnie ten sam problem, ale później, w momencie rozpoczęcia czytania, zapomniałam o tym i... Przeczytałam... Nie powiem, coś takiego niszczy poniekąd radość, wypływającą z każdą stroną, z każdą minutą pochłaniania publikacji, jednak w tym wypadku...

Streszczenie było mniej jasne i klarowne niż sama książka ;).

Ze streszczenia nie dowiedziałam się praktycznie nic, takie jest zagmatwane i nieprzejrzyste - dopiero w książce wszystko się pięknie wyjaśnia, znajduje odpowiednie tory i akcja toczy się we właściwym kierunku.

Jeśli więc traficie kiedyś na egzemplarz Niny... to koniecznie, mimo wszystko, NIE CZYTAJCIE STRESZCZENIA przed prawowitą książką - tylko dopiero po. Wtedy już całość puzzli powskakuje w odpowiednie miejsca i stworzy ładny obraz.

Jak dowiedziałam się z tylnej okładki książki - autorka Ewelina Rubinstein jest prawniczką i dziennikarką; współpracowała z różnymi czasopismami, obecnie związana jest z dwutygodnikiem "Głos Wolsztyński". Nina prawdziwa historia to jej debiutancka powieść. A raczej, rzekłabym powiastka, bo książka liczy zaledwie 128 stron. 

Z debiutami, jak wiadomo, różnie bywa... Jedne mogą być ogromnym sukcesem, inne całkowitą porażką. W tym przypadku jest to wygrana, bo książka jest naprawdę dobra.

Delikatnie o fabule

     Daniel Maciejczyk jest wykładowcą prawa na Uniwersytecie Johanna Gutenberga. Fakt, ma pracę, ale to jest właśnie wszystko, co posiada. Nie ma celu w życiu, planów; jedyną jego radością są: alkohol i wybujałe fantazje na temat potencjalnej kobiety. Mężczyzna nigdy nie umiał stworzyć normalnego stałego związku, więc tym bardziej odczuwa brak bliskiej osoby i szczęścia z nią związaną. 

Pewnego dnia w drzwiach Daniela staje tajemniczy starszy pan (z wyglądu podobny do Świętego Mikołaja), który zaskakująco dużo wie o nim; jego przyzwyczajeniach i obawach. Kreśli w egzemplarzu Nędzników (ulubionej książce Maciejczyka) wiadomość od Niny... Cała sytuacja wydaje się bardzo dziwna, zwłaszcza, że Daniel nie zna owego mężczyzny jak i sekretnej Niny. Dopiero później spotyka Ernesta Schneidera (bo tak naprawdę nazywa się starzec) w Paryżu, co staje się punktem zapalnym do rozwiązania z pozoru irytującej zagadki: kim jest Ernest, skąd wie tyle o życiu Daniela, po co pojawia się nagle w jego życiu i w końcu KIM JEST Nina?!

Co myślę?

Książka napisana bardzo lekkim stylem; przeczytałam ją w godzinę, a z każdą stroną żałowałam, że już tak blisko do jej końca... Bo fabuła, mimo, że nie jest jakoś ogromnie rozbudowana, to przyciąga uwagę i kusi kolejnymi elementami układanki, którą chce się ułożyć (przez głupie streszczenie mniej więcej wiedziałam co będzie dalej, więc ponownie przypominam: NIE CZYTAJCIE GO). Uwielbiam wszelkiego rodzaju tajemnice sprzed lat ukryte w książkach, więc tutaj jak najbardziej znalazłam coś takiego. Jedynym minusem (oczywiście jak dla mnie) były dziwne sceny erotyczne z tytułową bohaterką, co przypomniało mi znienawidzone 50 twarzy Grey'a, jednak na szczęście owych momentów nie było zbyt wiele. Jest akcja, jest fabuła, jest tajemnica, jest trochę historii (od 1902 roku do czasów II wojny światowej), jest pierwszoosobowy narrator w postaci Daniela, czyli generalnie to, czego oczekuję od dobrej książki. 

I najważniejsze: rewelacyjnie zostały tu wplecione motywy sumienia, marnowania swojego życia, dążenie do poprawy jego jakości, odnajdywanie szczęścia i TEJ kobiety.


OCENIAM: 7/10!

Skrótowe info:

Autor: Ewelina Rubinstein
Tytuł: Nina. Prawdziwa historia
Ilość stron: 128
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: psychologiczna, romans, historia, sensacja, obyczajowe.

Za książkę bardzo dziękuję:

14 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. już sama okłądka przyciąga wzrok:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi lepiej, niż sobie wyobrażałam. Może rzeczywiście... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo że nie brzmi źle to książkę sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, streszczenia nie można czytać. Jestem ciekawa, co też autorka teraz szykuje dla swoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przedziwna sprawa z tym streszczeniem na początku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. autorka taki pomysł miała pewnie dla czytelników którym się nie chce czytać całości;p

      Usuń
  7. O książce nigdy nie słyszałam, ale fenomenalnym pomysłem wydaję mi się jej streszczanie. Ale znając życie pewnie bym je najpierw przeczytała, więc cieszę się, że wiem, że powinnam to zrobić dopiero po lekturze. ;)

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  8. nienawidzę streszczeń i spoilerów xD no cóż, mimo to książka wydaje mi się interesujaca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, ze taka krotka, bo brzmi swietnie! A czemu tak nienawidzisz "50 twarzy Greya"? Jesli masz post z recenzja, to pewnie zaraz odnajde i skomentuje, ale jesli nie to prosze o odpowiedz!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. trochę zaskoczenie z tym streszczeniem ^^
    nie lubię takich spojlerów na pierwszych stronach...

    OdpowiedzUsuń