12.30.2014

"Łosoś a'la Africa" Michał Krupa

     Przede wszystkim, na początku bardzo przepraszam, że nowy post publikuję z "lekkim" opóźnieniem; zawirowania świąteczne i prywatne niezbyt pozwalały mi na lekturę książek, jednak już nadrabiam zaległości! Od pewnego czasu jest już "po Świętach", ale jedzonka wciąż dużo, nadal zimno i co najważniejsze... Jest śnieg! Nie wiem jak u Was, ale u mnie w Małopolsce sypie, sypie i przestać nie może ;). Mam nadzieję, że przed powrotem na uczelnię uskutecznię jeszcze jakieś narty z rodziną - zobaczymy. A teraz...

Kolejna recenzja!

   Książka, do której podchodziłam długo i z pewną dozą niepewności. Nie lubię publikacji, które są już kolejną częścią jakiegoś cyklu/sagi/historii, a ja nie przeczytawszy poprzedniej (czy całości - od początku) muszę zabrać się właśnie za taką "wyciętą". 

Łosoś a'la Africa jest kontynuacją przygód Macieja, Agaty, Zbigniewa, Karola z Łososia norwesko - chińskiego. Tak jak mówię, nie przeczytałam poprzedniej części, ale... Jakoś specjalnie nie żałowałam ;). Naprawdę w niczym to nie przeszkadza. 

Zaintrygowała mnie już okładka - bardzo podobna do okładki swojej poprzedniczki: czarno - biała, z czerwonymi akcentami i lekką zapowiedzią tego, czego możemy się spodziewać; pary, plemion, tygrysów, dżungli i... Wojska.

Agata i Maciej są szczęśliwą parą; wciąż w sobie szaleńczo zakochani, wzajemnie oddani. Jednak Agacie pewnego dnia zaczyna czegoś brakować, co wcale nie wiąże się z zaniedbaniem jej przez mężczyznę; kobieta potrzebuje adrenaliny i mocniejszych wrażeń, co z kolei nie ma nic wspólnego z ich brakiem. Po prostu... Proponuje Maciejowi szaloną wyprawę do dżungli, polowanie na dzikie zwierzęta, życie w skrajnie prymitywnych warunkach, przeżycie niezapomnianej życiowej przygody, którą będą wspominać przez długie lata! Niewiarygodne? A jednak... Niedługo potem lądują w... Afryce. 

Wszystko byłoby pięknie i ładnie, fabuła pewnie i tak spodobałaby mi się w swojej prostocie, niemożliwości i niejakiemu szaleństwu, jednak autor idzie krok dalej i dodaje ciekawy wątek. Otóż... Cała ekipa (jak bowiem można się domyśleć Agata i Maciej zabierają ze sobą znajomych) musi uciekać przed agentami Polskiego Wywiadu. Cały motyw wojskowy, żołnierski został przedstawiony w bardzo obrazowy sposób. Przekleństwa, rygor - barwnie malują oblicze żołnierzy na misjach i zachowanie. Myśleć można, że jest dużo wulgaryzmów - jednak bez nich, akurat w tym przypadku, byłoby bardzo nudno.

Ciekawie prowadzona narracja, niewyszukane, aczkolwiek arcyzabawne dialogi + niespodziewany element wojskowy - to najmocniejsze punkty książki. Na pewno kiedyś sięgnę po pierwszą część i mimo, że zbytnio nie przepadam za takimi książkami - uważam, że warto się z nią zapoznać.

OCENIAM: 7/10

Skrótowe info:

Autor: Michał Krupa
Tytuł: Łosoś a'la Africa
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: obyczajowe, przygodowe, sensacyjne

Zamieszczam jeszcze okładkę I części; prawda, że obie rzucają się w oczy?


Za książkę dziękuję:



A teraz Drodzy Czytelnicy!

Bardzo chciałabym Wam podziękować za te kilka miesięcy... Za wszystkie komentarze, wskazówki, rady, gratulacje, wsparcie i tak ciepłe przyjęcie - wiem, że część z Was zaglądała tutaj ze względu na pisanie Patrycji, a przejęcie po Niej pałeczki do najłatwiejszych nie należało ;). Jednak staram się jak mogę i będę starać dalej, bo obiecałam Jej, że będę rozwijać się z całych sił! 

Nie robię podsumowań miesięcy, jak niektórzy blogerzy - ale zrobię podsumowanie mojego książkowego roku ;).

Krótkie, zgrabne i na temat: w tym roku przeczytałam... 69 książek! Wiem, że nie jest to jakiś ogromnie oszałamiający wynik, jednak lepszy od poprzedniego roku, więc jestem z siebie niesamowicie dumna, a przecież jeszcze tyle książek przede mną...

15,000 wyświetleń od września - dziękuję, dziękuję!

Teraz już będzie tylko lepiej. Szczególne podziękowania kieruję do Pani Jolanty Marii Kalety, Pani Magdaleny Kawki, Pani Anny Bożeny Zaniewskiej i Pana Grzegorza Kasdepke za ciepłe, życzliwe słowa i motywację do dalszego działania, oraz wszystkich Wydawnictw, które zechciały podjąć ze mną współpracę.

Teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak życzyć Wam, kochani Moi, wszystkiego dobrego w Nowym, 2015 roku. Oby był lepszy niż ten poprzedni, w każdym aspekcie Waszego życia... 

Kolejny post będzie już noworoczny i... Nierecenzyjny ;).

Pozdrowień moc i do zobaczenia w przyszłym roku!

Love, G.

12.23.2014

"Przysięga Królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej" Christopher W. Gortner

     Na początku przepraszam za tak długą nieobecność, ale naskładało się pewnych spraw i zdrowotnych, i rodzinnych, i uczelnianych w taki sposób, że po prostu nie czytałam (!). Ale już dziś w wigilię Wigilii nadrabiam zaległości i wracam do Was z następną recenzją książki autora, którego zaczęłam uwielbiać od przeczytania czegokolwiek co napisał ;). Tak i oto, proszę Państwa, przed Wami po raz drugi na tym blogu - Christopher W. Gortner i jego powieść historyczna!

     Od razu po zakończeniu lektury Spisku Tudorów zapragnęłam kolejnej porcji świetnego stylu pana Gortnera; tej lekkości, łatwości, prostolinijności, ultra szybkiej zdolności nawiązywania nici porozumienia z czytelnikiem, plastyczności opisów barw epoki XV wieku. Wszyscy tutaj wiedzą, że uwielbiam klimaty do pięciuset lat wstecz; wystawne bale, zwyczaje, maniery, zasady, umizgi, walki o tron (i nie tylko), w dodatku pojawia się zakres historyczny, a jeśli o tym wszystkim czyta się niewiarygodnie przyjemnie, z poczuciem, że uczestniczy się w tych wszystkich wydarzeniach - dla mnie jest to powieść IDEALNA ;).

Autor w owej powieści tym razem przenosi nas na tereny hiszpańskie; Kastylii i poniekąd Portugalii. Izabela, główna bohaterka książki, a równocześnie jej narratorka jest infantką; córką Jana II Kastylijskiego, trzecią w kolejce do tronu (po swoich braciach). Na początku mało kto się nią interesuje, dziewczyna jest po prostu pionkiem w grze dworskich intryg, spisków, domysłów i knowań. Dopiero, gdy w wątpliwość zostaje poddana ciągłość rodu i zapewnienie następcy tronu Henryka (władcy Kastylii, a najstarszego brata Izabeli), młodszy brat Alfons umiera - Izabela z niepozornego podlotka w ciągu chwili staje się pełnoprawną władczynią i (co niespotykane) królową, w każdym tego słowa znaczeniu.

Uparcie dąży do małżeństwa z mężczyzną wybranym przez siebie (Ferdynandem Aragońskim), a nie wyznaczonym przez wyższe instancje, podejmuje trudne, aczkolwiek odważne decyzje, stara się osiągnąć wyznaczony sobie wcześniej cel - zjednoczenie Hiszpanii, oraz bycie światłą, wykształconą królową, władczynią godną szacunku i zaufania poddanych, którzy są dla niej najważniejsi. Niejeden raz zostaje zraniona przez bliskich (zwłaszcza męża, oddającego się zdradzie), jednak Izabela wie, że pewne problemy da się rozwiązać a kłopoty przezwyciężyć. 

To dzięki niej Krzysztof Kolumb dostał szansę wyruszenia w odkrywczą podróż i zyskał sławę potomnych, jako jeden z największych odkrywców świata. 

Ja ponownie jestem książką Gortnera zachwycona. Nie dość, że świetnie łączy w sobie wątki historyczne; jakkolwiek i gdziekolwiek bym nie sprawdziła informacji zawartych w publikacji - wszystko dokładnie się zgadza, to dodatkowo fabuła naprawdę została ciekawie skonstruowana i przedstawiona czytelnikowi ;).

Nie ukrywam, że nigdy nie lubiłam historii, ale dziś, mając świadomość, że wystarczyło mi tylko podsunąć książki takie jak te - może byłabym kimś innym...

Skrótowe info:

Autor: Christopher W. Gortner
Tytuł: Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Znak Literanova
Kategoria: historia, romans historyczny, romans, psychologiczna

OCENIAM: 9/10! (tylko dlatego, że mimo wszystko, bardziej podobał mi się Spisek Tudorów)


Za książkę bardzo dziękuję:



Drodzy Czytelnicy!

Nie pozostaje mi nic innego w dzisiejszym dniu, jak złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia na te Święta Bożego Narodzenia! Życzę Wam radości, spokoju Ducha, spełnienia najbardziej nierealnych marzeń, spotkania na swojej drodze tylko dobrych i uczciwych ludzi, miliona całusów pod jemiołą, rodzinnego spędzenia jak największej ilości czasu...

I tego wszystkiego, o czym boicie się mówić...

Szczęścia, uczucia, głębokich emocji, empatii, altruizmu, wybaczenia, porozumienia, zgody, tak po prostu... ;).

Gemma.

12.14.2014

"Nina. Prawdziwa historia" Ewelina Rubinstein

     Na dobre rozpoczął się grudzień, a wraz z nim przygotowania do Bożego Narodzenia i... Pierwsze zaliczenia, kolokwia, egzaminy... Robi się gęstniej, ciężej, czasu na czytanie coraz mniej. Ale dzięki Bogu mam pociąg, w którym jedyne co czytam, to książki ;).

    Dziś przed nami książka, która lekko mnie zszokowała dwoma pierwszymi stronicami. Czemu? Bo na owych dwóch kartkach znajduje się nic innego jak... Streszczenie całości.  Czytałam już recenzję Niny... na innym blogu, gdzie pojawił się dokładnie ten sam problem, ale później, w momencie rozpoczęcia czytania, zapomniałam o tym i... Przeczytałam... Nie powiem, coś takiego niszczy poniekąd radość, wypływającą z każdą stroną, z każdą minutą pochłaniania publikacji, jednak w tym wypadku...

Streszczenie było mniej jasne i klarowne niż sama książka ;).

Ze streszczenia nie dowiedziałam się praktycznie nic, takie jest zagmatwane i nieprzejrzyste - dopiero w książce wszystko się pięknie wyjaśnia, znajduje odpowiednie tory i akcja toczy się we właściwym kierunku.

Jeśli więc traficie kiedyś na egzemplarz Niny... to koniecznie, mimo wszystko, NIE CZYTAJCIE STRESZCZENIA przed prawowitą książką - tylko dopiero po. Wtedy już całość puzzli powskakuje w odpowiednie miejsca i stworzy ładny obraz.

Jak dowiedziałam się z tylnej okładki książki - autorka Ewelina Rubinstein jest prawniczką i dziennikarką; współpracowała z różnymi czasopismami, obecnie związana jest z dwutygodnikiem "Głos Wolsztyński". Nina prawdziwa historia to jej debiutancka powieść. A raczej, rzekłabym powiastka, bo książka liczy zaledwie 128 stron. 

Z debiutami, jak wiadomo, różnie bywa... Jedne mogą być ogromnym sukcesem, inne całkowitą porażką. W tym przypadku jest to wygrana, bo książka jest naprawdę dobra.

Delikatnie o fabule

     Daniel Maciejczyk jest wykładowcą prawa na Uniwersytecie Johanna Gutenberga. Fakt, ma pracę, ale to jest właśnie wszystko, co posiada. Nie ma celu w życiu, planów; jedyną jego radością są: alkohol i wybujałe fantazje na temat potencjalnej kobiety. Mężczyzna nigdy nie umiał stworzyć normalnego stałego związku, więc tym bardziej odczuwa brak bliskiej osoby i szczęścia z nią związaną. 

Pewnego dnia w drzwiach Daniela staje tajemniczy starszy pan (z wyglądu podobny do Świętego Mikołaja), który zaskakująco dużo wie o nim; jego przyzwyczajeniach i obawach. Kreśli w egzemplarzu Nędzników (ulubionej książce Maciejczyka) wiadomość od Niny... Cała sytuacja wydaje się bardzo dziwna, zwłaszcza, że Daniel nie zna owego mężczyzny jak i sekretnej Niny. Dopiero później spotyka Ernesta Schneidera (bo tak naprawdę nazywa się starzec) w Paryżu, co staje się punktem zapalnym do rozwiązania z pozoru irytującej zagadki: kim jest Ernest, skąd wie tyle o życiu Daniela, po co pojawia się nagle w jego życiu i w końcu KIM JEST Nina?!

Co myślę?

Książka napisana bardzo lekkim stylem; przeczytałam ją w godzinę, a z każdą stroną żałowałam, że już tak blisko do jej końca... Bo fabuła, mimo, że nie jest jakoś ogromnie rozbudowana, to przyciąga uwagę i kusi kolejnymi elementami układanki, którą chce się ułożyć (przez głupie streszczenie mniej więcej wiedziałam co będzie dalej, więc ponownie przypominam: NIE CZYTAJCIE GO). Uwielbiam wszelkiego rodzaju tajemnice sprzed lat ukryte w książkach, więc tutaj jak najbardziej znalazłam coś takiego. Jedynym minusem (oczywiście jak dla mnie) były dziwne sceny erotyczne z tytułową bohaterką, co przypomniało mi znienawidzone 50 twarzy Grey'a, jednak na szczęście owych momentów nie było zbyt wiele. Jest akcja, jest fabuła, jest tajemnica, jest trochę historii (od 1902 roku do czasów II wojny światowej), jest pierwszoosobowy narrator w postaci Daniela, czyli generalnie to, czego oczekuję od dobrej książki. 

I najważniejsze: rewelacyjnie zostały tu wplecione motywy sumienia, marnowania swojego życia, dążenie do poprawy jego jakości, odnajdywanie szczęścia i TEJ kobiety.


OCENIAM: 7/10!

Skrótowe info:

Autor: Ewelina Rubinstein
Tytuł: Nina. Prawdziwa historia
Ilość stron: 128
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: psychologiczna, romans, historia, sensacja, obyczajowe.

Za książkę bardzo dziękuję:

12.12.2014

Liebster Blog Award

     Bardzo przyjemnie jest mi poinformować, że zostałam nominowana przez moją koleżankę blogowo - uczelnianą - Blondlove - do zabawy Liebster Blog Award. Mimo, że nie lubię wszelkich łańcuszków itp., to jednak zainteresowały mnie pytania, na które mam odpowiedzieć. Ja nie nominuję nikogo. Poniżej można się trochę o  mnie dowiedzieć - kto chce niech czyta, a kto nie - jutro kolejna recenzja więc zapraszam ;).

Oto pytania, z którymi musiałam się zmierzyć!

1. Jeżeli w daleką podróż to gdzie?
Ciężko stwierdzić, jednak wciąż po raz kolejny marzy mi się Chorwacja. Byłam już tam kiedyś i uważam, że to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Nie jest może jakoś super daleko, ale jest miejscem, które chciałabym jeszcze kiedyś lepiej poznać ;).

2. Pięć rzeczy, które zabierzesz?
Rzeczy? Ale osoby też się liczą? Zabiorę (przyszłościowego) męża, (przyszłościowe) dzieci, dobrą książkę, nowy strój kąpielowy i dobry humor... Hmm, ale to już więcej niż pięć rzeczy...

3. Przepis na szczęście?
Nie mam takowego. Obecnie jest to cieszenie się chwilą, bliska osoba obok, ciepła herbata z sokiem malinowym, co chwilę nowa książka w drodze na zajęcia, świadomość, że mam na kogo liczyć w trudnych chwilach. To nazywam szczęściem.

4. Z dzieciństwem kojarzy mi się?
Spokój i moi bliscy z rodzinnych stron. 

5. Jeżeli mogłabym być postacią z bajki to byłabym?
Nie wiem. Jest tyle postaci, które uwielbiam ;). Mam w sobie coś z Mulan, coś ze Smerfetki, coś z Gumisiowej Buni... 

6. Kim będę za 20 lat?
Szczęśliwą żoną i matką dwójki wspaniałych dzieciaków, nauczycielką pracującą w przedszkolu i piszącą książki (bajki dla dzieci i romanse dla kobiet ;)), recenzentką, posiadaczką największej szafy z książkami na świecie!

7. Ulubiona potrawa?
Potrawa może nie, ale ci co mnie znają, wiedzą, że uwielbiam ziemniaki w każdej postaci. 

8. Święta to dla Ciebie czas...?
Spokoju, wyciszenia, radości. Czas totalnie poświęcony rodzinie i najbliższym. Czas przeżywania wartości, które mają dla mnie znaczenie. Czas przebaczania, kalkulowania życia, decyzji, które podjęłam (bądź nie), domykania ostatnich spraw w roku. 

9. Morze czy góry?
Zdecydowanie morze! Jestem okropnym zmarzluchem i kocham słońce! Jeśli dołączę do tego plażę, opaleniznę i świadomość, że nie marznę - będę spełniona. Ostatnio ponownie przekonałam się do polskiego morza, jednak tak jak pisałam w pierwszym pytaniu - wciąż marzy mi się ponowna wizyta w Chorwacji i mimo, że plaże są tam kamieniste - nie ma to większego znaczenia, jest ciepło, pięknie, czyli dokładnie tak jak lubię.

10. Najlepszy obejrzany film?
Sporo takich jest. "Titanic", "Uprowadzona", "Love actually".

11. Najlepsze w życiu to?
Brak powtarzalności. Dzisiejszy dzień nie zdarzy się już nigdy, prawda?

BLONDLOVE bardzo dziękuję za nominację, mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam, a już jutro zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji!

;)

12.08.2014

"AlekSandra" Anna Bożena Zaniewska

     Aż wierzyć się nie chce, że już za dwa tygodnie Boże Narodzenie! Ten czas leci tak nieubłaganie, że jest to wręcz niemożliwe ;). Biję powoli rekord przeczytanych książek w danym roku (w 2013 było to 65, w obecnym jest już prawie 70, a co dopiero będzie się działo w 2015!)... Nowe współprace, mnóstwo książek od wydawnictw, półki nabierają zawartości, czyli wszystko idzie ku dobremu ;).

   Omawiana dziś przeze mnie książka, to nowość od wydawnictwa Novae Res (wydanie recenzenckie, jeszcze przed ostatecznymi korektami, jednak wydaje mi się, że niewiele się zmieni ;)). 

Chudzina nieprzeciętna, bo ma całe 89 stron! Ale dzięki temu "machnęłam" ją w godzinę, a lektura była bardzo przyjemna.

Fabuły zbytnio obszernej tu nie znajdziecie, aczkolwiek takowa się pojawia - w dodatku kontrowersyjna... Szczerze mówiąc nigdy nie czytałam żadnej książki, która oscyluje w tematach medycznych, lekarskich, specjalistycznych itd. 

Głównym bohaterem publikacji jest Piotr Kawecki - światowej sławy lekarz transplantolog, pracujący w klinice. Klinika ta prowadzi pewnego rodzaju "walkę" z konkurencyjnym szpitalem miejskim o ludzkie organy w celu ratowania życia innych ludzi. Chodzi o to, by ludzie z wypadków itp. trafiali od razu do kliniki; jeśli okaże się, że mózg nie żyje a inne części organizmu są zdolne do przeszczepu - wtedy oddaje się je biorcom oczekującym w kolejce, jeśli ciało natomiast trafi od razu do szpitala miejskiego - wtedy z pobraniem narządów może być różnie...

Pasją Piotra jest ratowanie jak największej ilości ludzi, dlatego tym bardziej jest mu ciężko podjąć ogromnie trudną decyzję...

Okazuje się bowiem, że w jednym z wypadków ucierpiało małżeństwo: Aleks i Sandra Szokerowie, wybitni specjaliści w dziedzinie genetyki; dodatkowo Aleks jest największym wrogiem Piotra w kwestii wykonywanego zawodu lekarza, a ponadto, jak się okazuje, Piotr jest również zakochany w Sandrze...

Ciało Aleksa jest zmasakrowane, ale działa mózg, natomiast u Sandry ciało pozostało nienaruszone, ale stwierdzono mózgową śmierć... Pewnie domyślacie się, co chodzi Piotrowi po głowie?

Nie wiem co myśleć po lekturze tej książki. Z jednej strony działają organizacje do spraw etyki, zdrowia, poszanowania ciała/osobowości drugiego człowieka, poza tym jeśli stwierdza się śmierć mózgu, a ofiara wypadku nie podpisała oświadczenia o NIE udzielaniu swoich narządów po śmierci, stosuje się tak zwane prawo zgody domniemanej; po prostu pobiera się organy i ratuje większą ilość chorych, czekających na przeszczep... Z drugiego punktu widzenia przeszczep takiego organu jak MÓZG jest czymś tak niemożliwym, tak trudnym do zrealizowania, tak kontrowersyjnym, wzbudzającym różne reakcje, odczucia, myśli...

Co robić w takim wypadku, jaką decyzję podjąć, która będzie bardziej zgodna z zasadami moralnymi... Jak traktować ludzi, czy równo - żeby każdy dostał organ, którego potrzebuje, czy mimo wszystko ratować mózg wybitnej jednostki?

Anna Bożena Zaniewska (autorka, z którą spotykam się po raz pierwszy) podjęła niemożliwie trudny temat, zasiewający tak dużo wątpliwości w głowie, tak wiele sprzecznych reakcji... Naprawdę ciężko stwierdzić, co powiedzieć o tej publikacji i jak ją ocenić.

Ogólnie mówiąc, bardzo podoba mi się styl pisarki; jest lekki, łatwy, przyjemny w odbiorze, jednak zabrakło mi pewnego rozwinięcia fabuły, dopracowania szczegółów, większego wyjaśnienia pewnych kwestii, do których tak bardzo chce się dociec po przeczytaniu tej książki. W głowie roi się milion pytań, na które można nie znaleźć odpowiedzi. Wątek Piotra i Sandry mógłby być trochę bardziej posunięty do przodu, więcej bowiem czytelnik musi sam się domyślać niż jest to zawarte w książce. 

Mogę jednak śmiało polecić - dla mnie było to całkiem dobre doświadczenie.

Skrótowe info:

Autor: Anna Bożena Zaniewska
Tytuł: AlekSandra
Ilość stron: 89
Wydawnictwo: Novae Res
Kategoria: ciężko powiedzieć... Może trochę obyczajowości i psychologii się wkrada ;).

OCENIAM: 6/10

Za książkę dziękuję:


12.06.2014

"Wielka księga detektywa Pozytywki" Grzegorz Kasdepke

Dziś będzie dziecinnie... To znaczy dziecięco... W każdym razie nie "po dorosłemu" ;).

     Chyba każdy słyszał o najsłynniejszym detektywie na świecie, który niestrudzenie rozwiązuje (nie tylko) dziecięce zagadki, wyjaśnia sekrety i odkrywa tajemnice ;). A kto nie słyszał, to zaraz usłyszy, bo postać ta jest nietuzinkowa.

"Z braku innych wakacyjnych rozrywek detektyw Pozytywka postanowił zająć się obserwacją samego siebie. I wcale nie uważał, że jest to dziwne. Po pierwsze - każdy człowiek powinien znać siebie lepiej niż innych, a po drugie - przyglądanie się komuś tak niezwykłemu jak detektyw Pozytywka mogło być pożyteczne nawet dla samego detektywa Pozytywki"/s. 203.

Sam styl Pana Kasdepke jest REWELACYJNY. Idealnie spajający logikę dziecięcego, jak i dorosłego myślenia... Książka, mimo, że przeznaczona dla młodszych czytelników, i mnie, bądź co bądź dorosłej kobiecie sprawiła niemało radości!
Detektyw Pozytywka jest nierozumiany przez dorosłych, nazywających go "dziwakiem", a uwielbiany przez dzieci, które go podziwiają i co rusz przybiegają z danym problemem do rozwiązania. Pozytywka nie rusza się nigdzie bez swojej broni - kaktusa, a jego agencja detektywistyczna "Różowe Okulary" jest tak mała, że mieści się w niej ledwo sam jej właściciel + niezbędne rzeczy: stół z namalowaną szachownicą, dwa składane krzesełka i waga. Detektyw jest bardzo zapracowany - mieszkając na piątym piętrze, w dodatku na poddaszu, co chwilę musi rozwiązywać spory pojawiające się w całej kamienicy - między mieszkańcami: panią nauczycielką języka polskiego, dozorcą Mietkiem, panią Majewską, dziećmi: Dominikiem, Zuzią i Asią czy w końcu znienawidzonym właścicielem konkurencyjnej agencji detektywistycznej "Czarnowidz" - Martwiakiem... 

Ponadto pojawia się mnóstwo innych "zewnętrznych" kłopotów, którym detektyw Pozytywka jak nikt potrafi zaradzić! Czasem od razu wpadnie na rozwiązanie zagadki, czasem chwilę się zastanawia, jednak jedno jest pewne: rozwiązanie NA PEWNO znajdzie.

Co myślę?

Według mnie jest to idealna książka dla dziecka; i do poczytania do poduszki, i do samodzielnego rozwiązywania zagadek z detektywem (na końcu książki znajduje się spis zagadek wraz z ich rozwiązaniem). W Wielkiej księdze... znajdują się cztery wydane do tej pory książki o bohaterze:

Detektyw Pozytywka
Kłopoty detektywa Pozytywki
Pamiątki detektywa Pozytywki
Wakacje detektywa Pozytywki

By mieć wszystkie wystarczy więc zakupić tę oto pięknie wydaną, bogato i wspaniale ilustrowaną wersję, która zachwyciła mnie od samego początku. Grzegorza Kasdepke cechuje świetne podejście do tematu, rozwinięcie go, dopracowanie od początku do samego końca. Bardzo precyzyjnie stworzył detektywa Pozytywkę; jego myślenie, świat, przedmioty, którymi lubi się otaczać, znajomych, charakter, poczucie humoru. Wszystko czyta się lekko, zabawnie, z uśmiechem na ustach, mając pod ręką gotowe wytłumaczenie dzieciom pewnych zjawisk atmosferycznych (i nie tylko), zachowań ludzkich, stereotypów itp.

Ja, dobrą chwilę po lekturze książki - wciąż jestem nią oczarowana ;).




Skrótowe info:

Autor: Grzegorz Kasdepke
Tytuł: Wielka księga detektywa Pozytywki
Ilość stron: 258
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: dla dzieci

OCENIAM: 11/10! ;)


Książki można kupić także w takiej formie:


Za książkę bardzo dziękuję:


12.02.2014

"Spisek Tudorów" Christopher W. Gortner

     Dziś obiecana recenzja książki, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zawsze sięgałam po tego typu publikacje z dużą dawką nieufności i sceptycyzmu, jednak tym razem muszę stwierdzić, że chcę więcej i więcej i więcej... ;).

    Z autorem spotkałam się po raz pierwszy, jednak wiele (dobrego!) o nim słyszałam; że fenomenalnie radzi sobie w aspektach  dawnych, historycznych, że ma "rękę" do lekkiego oddawania wydarzeń z minionych epok, że jego dzieła cechuje plastyczność przedstawianych miejsc, dworów, rozmów, opisów, że bezbłędnie orientuje się w faktach, które płynnie łączy z fikcją, a jego wyobraźnia praktycznie nie zna pojęcia "granica".

Od razu powiem, że recenzja będzie pozytywna, ale z jednym małym minusem. Dopiero w trakcie czytanie Spisku Tudorów zorientowałam się, że jest to druga część cyklu o tej dynastii; jednak wydarzenia przedstawione w książce: Sekret Tudorów. Kroniki nadwornego szpiega Elżbiety I są przywoływane w omawianej dziś publikacji, więc praktycznie ubytku żadnego nie odczułam ;).

Delikatnie o fabule

Trwa XVI wiek. Na angielskim tronie zasiada Maria Tudor, córka Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej. W kraju, pod jej rządami panuje katolicyzm, jednak pojawia się też grono heretyków, które w pozycji władczyni najchętniej widziałoby (przyrodnią) siostrę królowej - Elżbietę - pogankę. Maria, pełna obaw co do podejrzewanego spisku przeciwko sobie, postanawia wyjść za syna cesarza Hiszpanii, by w pełni ujednolicić wyznawaną wiarę, a dodatkowo zyskać ogólny szacunek i... Potomka, mającego pełne prawo do tronu zarówno angielskiego i hiszpańskiego. Marzeniem jej jest, by nowo powstała dynastia: Tudorów - Habsburgów zatrzęsła Europą w posadach. Maria nie bierze pod uwagę tylko kilku rzeczy: po pierwsze, ma już trzydzieści siedem lat (małżonek jest oczywiście młodszy od niej) i nie jest pewne, czy donosi ewentualną ciążę, po drugie Filip wcale nie chce jej za żonę, bowiem ma ochotę na jej młodszą siostrę, po trzecie... Nie będę za bardzo zdradzać fabuły, bo musicie to wszystko sami przeczytać!

Co myślę?

Przede wszystkim, dla mnie genialnym wyjściem jest narracja. Pierwszoosobowa, prowadzona przez wiernego sługę Elżbiety, który wysłany na dwór królewski robi wszystko, by ochronić swoją panią przed ścięciem i hańbą. Brendan Prescott został przedstawiony tak głęboko psychologicznie, że wręcz można poczuć, jak "siedzi" się w jego duszy i sercu, odczuwa się wszystko (wzloty i upadki) razem z nim, po kolei ocenia poszczególnych bohaterów z jego perspektywy... Brendan jest sługą idealnym, a dane przez niego słowo ma wagę świętości. 

Tak jak wspomniałam na początku, byłam zafascynowana stylem Gortnera. Lekki, płynny, bez zbędnych ceregieli opisujący wydarzenia dziejące się w poszczególnych miejscach Londynu, a granica łącząca rzeczywiste fakty z fikcją jest bardzo giętka. Rozmywa się świadomość, że coś zostało przez autora wymyślone, co według mnie jest strzałem w dziesiątkę!

Autor, jako, że studiował epokę renesansu, bajecznie odnajduje się w klimacie epoki. 

Uwielbiam książki opisujące dwory, damy, dżentelmenów, hrabiów, piękne suknie, obyczaje itp., i ta publikacja idealnie więc wpasowała się w mój gust. Opis wszelkich intryg, knowań, spisków, przekrętów dodaje Spiskowi Tudorów dodatkowego smaczku sensacyjnego. Z zapartym tchem śledziłam losy postaci, a łomoczące serce z wrażenia czuję do teraz. Emocje trwają do ostatniej strony. Naprawdę.

Podsumowując: musicie ją przeczytać!

Skrótowe info:

Autor: Christopher W. Gortner
Tytuł: Spisek Tudorów
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Między Słowami (Znak)
Kategoria: psychologiczna, romans historyczny, historia, sensacja

A ja dodaję do biblioteczki inne książki tego autora:




i OCENIAM: 10/10!

Za książkę ogromnie dziękuję: