3.27.2015

"Księżniczka i książęta, czyli polowanie na tego jedynego" Joanna Plasota

     Dzień dobry Wam po mojej dłuższej nieobecności (czas jednak zleciał mi niesamowicie szybko, a czemu, to już pokrótce zaraz wyjaśnię, choć myślę, że niedługo poświęcę na to cały post! :)). Jak część z Was wie, po wielu perypetiach i przebojach przeniosłam się z Katowic do Krakowa (gdzie zdecydowanie jest moje miejsce!) i... Dzieje się dużo. Bardzo. Aż z tego wszystkiego musiałam zaopatrzyć się w kalendarz, gdzie wszystko zapisuję, bo intensywnie spędzam życie. W końcu! 

Reszta później, bo teraz mam dla Was recenzję. 

Czego?

"Nie raz, nie dwa, ani nawet sto razy 
przyjdzie mi podnieść człowieka,
który potyka się, próbując za moim 
przewodnictwem postępować.
Podnosić go będę dotąd 
aż nie będzie się więcej potykał,
pamiętając o tym, że ja też kiedyś 
raczkujący byłem."

/Księga Mirdada 

Cytat pochodzi z książki... Właśnie tej.

   Wciąga od pierwszych stron autorską, pierwszoosobową, autentyczną, biograficzną refleksją nad życiem. Autorka - główna bohaterka snuje swoją opowieść kierowaną zwłaszcza do kobiet. Jedno mogę powiedzieć już na pewno: ta przestroga, zawarta w dosłownie niecałych stu stronach zapadła mi w pamięć. Ujęła mnie swoją prostotą i klarownością. Ale od początku.

Narratorka opowiada krok po kroku, jak wyglądało/wygląda jej życie i jaki wpływ na nie miała jej rodzina. Więzy, rodzinne ciepło, uczucie, emocje, przywiązanie, troska... A raczej brak. Brak tego wszystkiego.

Dziewczynka nigdy nie zaznała uczucia ze strony rodziców; wręcz przeciwnie, była wciąż odpychana, odtrącana, niezauważana. Matka nigdy jej nie przytulała, ojciec nigdy nie pochwalił. Mimo, że nie była jedynym dzieckiem, czuła się sama ze swoim bólem, rozczarowaniem, poczuciem, że widocznie tak ma być, że rodzice właśnie w ten sposób, tak bardzo raniący pokazują swoje uczucia i przywiązanie.

Sama więc zaczęła sobie radzić i szukać uczucia, przywiązania i bezpieczeństwa w ramionach przypadkowych mężczyzn, których nazywa "Księciami" - każdy z nich miał się okazać tym jedynym, tym wybranym, dla którego byłaby całym światem... Jakże bardzo się pomyliła...

Starszy mężczyzna nigdy nie zastąpi ojca, a alkoholik, nawet jak momentami jest trzeźwy, nie da poczucia bezpieczeństwa czy oddania... A dziewczyna płacić za słowa "kocham cię" mogła tylko w jeden sposób... 

Książka jest ogromnym monologiem, ze zwrotami - pretensjami i wyrzutami do rodziców - ukazującym apogeum ludzkiego, kobiecego cierpienia. Jak bardzo rodzic może skrzywdzić dziecko, nie okazując mu swojej miłości? Jak wielką tragedią jest brak rodzinnej bliskości, poświęcenia, oddania, kompromisów, okazywania sobie uczuć w najdrobniejszych, codziennych gestach? Czy to tak wiele kosztuje? Brak zdania sobie z tego sprawy powoduje dziecięcą "spłatę długów" przerzucającą się na jego przyszłą rodzinę, co do niczego dobrego nie prowadzi... Jakim dziecko ma być człowiekiem po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa? Maluch jest jak gąbka, która chłonie wszystko - w tym i wzory naddawane w domu. A jeśli tego brakuje - bo rozwody, bo kłótnie, bo brak szacunku, bo zdrady... Niestety bywa moment załamania, ucieczki, odcięcia się i pustego przekonywania siebie o swojej winie. A substytuty tak łatwo znaleźć można we wszelakiego rodzaju używkach. 

Naprawdę miałam cały czas poczucie smutku, podczas czytania tej książki. Wciąż się zastanawiam, gdzie istnieje granica krzywdzenia drugiego człowieka, fizycznie ale i psychicznie? Jak niewiele potrzeba by ową granicę przekroczyć; zostawić stałe piętno w miejscu, gdzie powinna być tylko i wyłącznie odpowiedzialność za powołane życie. To ogromnie przykre, że taki jest świat. Ja mam to szczęście, że posiadam cudowną rodzinę, dla której wskoczyłabym w ogień i wiem, że Oni dla mnie zrobiliby to samo. Takie wsparcie jakie sobie okazujemy jest niewiarygodne i dziękuję Bogu, że doświadczam codziennie czegoś takiego. Nie wyobrażam sobie żyć w rozbitej rodzinie, gdzie tata byłby tylko od święta; takie traumy są dla mnie osobiście nie do przejścia. Wiadomo jaki jest świat, teraz niestety tak rozczłonkowanych rodzin jest coraz więcej i... Dlaczego?

Na to pytanie chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi.

Skrótowe info:

Autor: Joanna Plasota
Tytuł: Księżniczka i książęta, czyli polowanie na tego jedynego
Ilość stron: 78
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: kobiece!

OCENIAM: 7/10!

Za książkę dziękuję:



A co więcej u mnie?

Pracuję, studiuję, działam w wolontariacie, ogarniam się tak powolutku ;). Szczęście mnie rozpiera, ta codzienna radość, bo mam wkoło siebie ludzi - aniołków, którzy są cały czas, wiem, że mogę na nich liczyć, wspierają mnie niesamowicie, dopingują w spełnianiu moich drobnych celów - a nie ma nic ważniejszego na świecie niż zrozumienie bliskich. I co najważniejsze, bez ograniczeń.

Dowód?

Jeden z najcieplejszych nie tylko pogodowo dni!

Powinnam obrócić to zdjęcie, ale tak wygląda sympatyczniej :)

9 komentarzy:

  1. Fajnie, że wróciłaś. Co do książki to jeśli będę miała okazję, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że jesteś szczęśliwa! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno przeczytam tę książkę, muszę tylko znaleźć na nią czas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. co tam recenzja gapię sie na cienie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, bo przestanę dodawać jakiekolwiek zdjęcia! :D

      Usuń
    2. no way :D Leon rząda zdjęć:D

      Usuń
  5. To raczej nie dla mnie, no coż, trudno ;) Jak Ci wesoło na tych zdjęciach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzka oziębłość i okrucieństwo mnie zawsze szokują, przerażają. Współczuję autorce, ale wolę sięgać po pozytywne wzorce i emocje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny uśmiech. Można się zakochać:D

    OdpowiedzUsuń