3.06.2015

"Wyspy Naftalinowe" Aneta Skarżyński

     Przybywam dziś z kolejną recenzją dotyczącą mojego udziału w wyzwaniu Przeczytam 12 książek w 2015 roku ;). Dziś pozycja marcowa; prezent od Wydawnictwa Psychoskok. Już dłuższy czas chodzi mi po głowie pomysł zamieszczenia videorecenzji... Co o tym myślicie? Chcielibyście zobaczyć mnie opowiadającą o danej książce? Idea jest tym bardziej zacna, że od czasu do czasu nie musielibyście czytać moich wypocin a moglibyście ich wysłuchać; dzięki czemu mogłabym przekazać więcej swoich odczuć, wrażeń po lekturze...

Czekam na Wasze opinie, co o tym sądzicie?

A teraz już zapraszam na recenzję.

   Jak przeczytałam krótką notkę biograficzną Autorki - wiedziałam, że książka okaże się świetna. Bo taka jest, zaznaczam od razu na wstępie. Aneta Skarżyński to "kobieta - orkiestra"; absolwentka Akademii Muzycznej, Akademii Sztuk Pięknych plus dodatkowo pisarka. Ciekawe połączenie zamiłowania do sztuki, prawda?

Ucieszyłam się tym bardziej, jak w momencie rozpoczęcia czytania zobaczyłam narrację pierwszoosobową z perspektywy 8 - letniej dziewczynki. Książka dla dzieci? Takie było moje pierwsze wrażenie, jednak teraz już wiem, że tę publikację mogą czytać wszyscy; i dzieciaki, i młodzież, i rodzice, i dziadkowie... Wszyscy. Dawno nie miałam w dłoniach lektury tak bardzo uniwersalnej, tak wesołej, radosnej, pełnej optymizmu i obfitującej w przygody małej bohaterki.

A główną postacią i narratorką jest mała Aneta, nazywana przez innych Anteną. U dziewczynki stwierdzono nadpobudliwość ruchową, co sama zainteresowana udowadnia na każdym kroku. Liczne tarapaty, w które się pakuje, przygody obfitujące w niesamowite wrażenia i wspomnienia, wszystko to składa się na dokładne pokazanie dziecięcej rzeczywistości lat osiemdziesiątych. 

Aneta posiada rodziców i siostrę, jednak to babcię i dziadka, oraz pobyt u nich wspomina najlepiej. To Babcia jest najmądrzejsza, a Dziadek jest świetnym aktorem. Niejednokrotnie ratują oni wnuczkę z tarapatów, np. wtedy, gdy wraz z siostrą potargają spodnie od pidżamy, przez co będą musiały się wyspowiadać się, chodzić na mszę świętą oraz co dwa tygodnie kosić i grabić trawnik. A to wszystko tylko po to, by Dziadek nic nie poskarżył rodzicom! Historia z pidżamą to tylko namiastka tego wszystkiego, nad czym płaczemy ze śmiechu nad książką. Niezapomniany występ Anety na przedstawieniu (gdzie gra żabę), jej stresująco - żołądkowe problemy związane z tremą, występ w szkole muzycznej, gdzie zagrała własny repertuar a nie ten klasyczny, dziwne konkursy na skakanie z płotu (co prawie tragicznie skończyło się dla pewnego pana rowerzysty ;)), problemy z papierem toaletowym i jego substytutami, jajka na głowie i wiele wiele innych perypetii szalonej dziewczynki przyprawia o zawrót głowy.

Najbardziej zastanawiał mnie tytuł: dlaczego akurat Wyspy, i czemu właśnie Naftalinowe? Odpowiedź okazała się bardzo prosta. Wyspy - bo nasza bohaterka przeżywa przygody (zawarte w 28 rozdziałach), przenosząc się z wyspy na wyspę - rozdziały można czytać na wyrywki, żaden nie jest powiązany zbytnio z wcześniejszym), a Naftalinowe - bo to właśnie zapach naftaliny kojarzył się Anetce z babcią i jej domem. To naftalina stała się zapachem jej dzieciństwa i powrotem do najwspanialszych wspomnień. 

Naprawdę szybko mi się czytało tę książkę i nie mogę się doczekać jej kontynuacji: Wysp Paprykarzowych i Wysp Pieprzowych!

Bardzo ciekawa lektura dla wszystkich. Naprawdę polecam ;). Jedynym minusem jest okładka! Tak zabawna książka nie powinna przyciągać... Nudną oprawą. Niby się mówi, że "nie oceniaj książki po okładce", jednak wiadomo na co patrzymy najpierw, wchodząc do księgarni... ;).

Skrótowe info:

Autor: Aneta Skarżyński
Tytuł: Wyspy Naftalinowe
Ilość stron: 254
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: dla dzieci, dla każdego, przygodowe

OCENIAM: 8/10!




Za książkę dziękuję:


Cytat na dzień dzisiejszy jest już na fanpage'u, więc zapraszam tam. Kto jeszcze nie "zalajkował" niech zrobi to czym prędzej! :).

Pozdrawiam ciepło!

9 komentarzy:

  1. Rzeczywiście okładka nie zachęca do sięgnięcia po książkę i pewnie gdyby nie Twoja recenzja nie zwróciłabym nawet na nią uwagi ;)
    A video-recenzje to bardzo ciekawy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, w takiej księgarni w ogóle nie wpadłaby w oko, a tu proszę, taka perełka się okazała ;)

      Usuń
  2. haha chętnie bym sięgnęła po ten naftalinowy klimat ubiegłego wieku:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i również nie mogę się doczekać kolejnej części. Bardzo gorąco polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, brzmi nieziemsko :) Zapiszę sobie na kartce i w bibliotece się o nią spytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zastanawiałam się skąd tytuł ;) Co do recenzji video jestem za, sama jestem gadułą i uważam, że żadna inna forma ekspresji nie pozwala na pełniejsze wyrażenie opinii i przekazanie różnych emocji :)) Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka to obraz autorki ;-)

    OdpowiedzUsuń