4.27.2015

"Piękny drań" Christina Lauren

     Dziś totalnie w innych klimatach. 

   Ludzie nie wspinają się na sam szczyt dzięki temu, że przyznają zasługi swoim pracownikom. Wspinają się tam, składając wielkie obietnice, dzięki wysokim oczekiwaniom i jeszcze większemu ego.

Szczerze mówiąc, najbardziej do przeczytania tej książki zachęciła mnie okładka. W przyciągających wzrok kolorach, pomyśle i tytule. Idealna.

Dopiero później zorientowałam się o czym będzie ta opowieść. I przestraszyłam się. Dlaczego? Bo spodziewałam się kolejnej historii w stylu 50 twarzy Grey'a. Na szczęście autorki udowodniły, że mają głowę na karku a literatura erotyczna wcale nie musi być banalna i oczywista.

Christina Hobbs i Lauren Billings to zgrany duet, który stworzył serię Beautiful Bastard. Pierwszy tom cyklu to właśnie Piękny Drań.

Tytułowy bohater to Bennet Ryan; szycha w firmie Ryan Media. Mimo młodego wieku (31 lat) jest profesjonalistą w swojej branży, a przy okazji... Niezłym dupkiem. Dosłownie, bo tak nazywają go wszyscy inni bohaterowie książki. Wredny, złośliwy, rzucający kłody pod nogi i niesamowicie przystojny. Wydawać się może, że takich jak on jest wiele; zawsze dobrze ubrany, nieważne, czy właśnie ma na sobie garnitur od Prady, czy zwykły T - shirt, inteligentny, pracowity, przyciągający wzrok swoją "idealnością". Ma tylko jedną wadę. Charakter. 

Stażystka Benneta, Chloe Mills jest jedyną osobą, która potrafi poradzić sobie z ową "wadą" szefa. Dlaczego? Bo jest dokładnie taka jak on. Rzuca ripostą za ripostę, nie daje sobą pomiatać, na krzyk reaguje krzykiem i zrzucaniem segregatorów z półek. Może sobie na to pozwolić, gdyż doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej wartości; dziewczyna jest niemożliwie inteligentna, poświęcona swojej pracy, sumienna, punktualna, zawsze na wszystko przygotowana. Nie można jej nic zarzucić. No, może fakt, że ma słabość do luksusowej bielizny, głównie marki La Perla, co zaczyna drażnić... Benneta.

"Przyszło mi do głowy, że może prośba o kawę nie była najlepszym posunięciem. Może mi czegoś dosypać. Na przykład arszeniku".

Jak można przewidzieć, ci dwoje, szczerze nienawidzący się ludzie, często wdają się we wszelkiego rodzaju konflikty. Które najczęściej kończą się w... Łóżku.

Scen erotycznych nie brakuje. Mało tego. Zalewają praktycznie całą książkę. Ale, jak wspomniałam wcześniej, jeśli ktoś spodziewa się słabego, banalnego, żałośnie irytującego powtórzenia serii 50 twarzy Grey'a - jest w głębokim błędzie. Piękny drań to przemyślanie skonstruowana fabuła, niejednoznaczny przebieg akcji; sceny seksu są zróżnicowane i prawdopodobne. Nie ma tam nic wydumanego i ściągniętego z kosmosu. Poza tym, w całości nie chodzi tylko o jedno. Bennet chce poczuć jeszcze większą władzę, a Chloe... Pragnie dokładnie tego samego. Riposta goni ripostę, jeden krok w przód pociąga za sobą kolejne, granica, na której balansuje szef i jego podwładna jest bardzo cienka i ruchoma. Jak daleko zagalopuje się Bennet, by wciąż sobie udowadniać swoją doskonałość i przewagę? Na ile jest w stanie pozwolić sobie Chloe biorąc pod uwagę jej szanse rozwinięcia kariery... Lub jej całkowitego zaprzepaszczenia?

Książkę czyta się bardzo szybko. Głównie dlatego, nie w żaden sposób nie wieje nudą. Dostałam to, co lubię najbardziej - narrację pierwszoosobową i to w dodatku z dwóch głównych punktów widzenia. Raz patrzymy na całą sytuację oczami Benneta, a raz Chloe. Na końcu powieści autorki wprowadziły trochę zamieszania, ale to całkowicie zrozumiałe. Mimo, że opowieść jest trochę przewidywalna - zapada w pamięć. Nie mogę się doczekać kolejnej części.

Skrótowe info:

Autor: Christina&Lauren
Tytuł: Piękny drań
Seria/Cykl: Beautiful Bastard (część 1)
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Zysk i S - ka
Kategoria: kobiece, erotyczne

OCENIAM: 9/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:



Cytat na dziś pojawił się już na Facebooku, gdzie serdecznie zapraszam!

A już za parę dni przedpremierowa recenzja Przepraszam za krzywdę (przypominam: premiera 30 kwietnia!)

7 komentarzy:

  1. Okładka zdecydowanie przykuwa uwagę. Natomiast fakt, że to erotyk trochę mnie odstrasza, z tego samego powodu co Ciebie- kojarzy mi się z 50 twarzami Greya.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale tak jak napisałam - ten jest STO RAZY LEPSZY.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajniejsze na pewno niż Grey którego nie mogłam zmęczyć..

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam (choć nie czytałam Greya).
    Ale mi się podobało :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja nie lubię wszelkich porównań do Grey'a, który okazał się bardzo przeciętnym czytadłem... Dobrze, że niektóre powieści, porównywane do dzieła James, okazują się zdecydowanie lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grey był powieścią ciężkostrawną;p

      Usuń