5.18.2015

"Na przekór" Irena Dobosiewicz

     Maj zdecydowanie nie należy do moich najlepszych książkowych miesięcy, ale wiadomo, słońce, ciepło, powoli zbliżająca się sesja, robią swoje ;). Bez przedłużania, zapraszam na moją kolejną recenzję publikacji, która mocno mną wstrząsnęła.

"Gdybyśmy byli w stanie zrozumieć Boga, nie byłby on Bogiem (...)", s. 172.
 Recenzję zaczynam od tego cytatu, gdyż po prostu nie umiem tego zrobić posługując się innymi słowami. Na przekór zmiażdżyło moją psychikę totalnie - do tej pory nie wiem, czy w pozytywnym, czy negatywnym znaczeniu. Z jednej strony ogrom nieszczęść pojawiających się w tej prawie 400 - stronicowej lekturze jest tak zatrważający, że aż sama zaczynałam wątpić w istnienie dobra, sprawiedliwości, optymizmu, czy Kogoś, kto nad nami czuwa. Z drugiego jednak punktu widzenia otrzymałam od tej publikacji tyle dosłownej wiary, nadziei na lepsze jutro, na przyszłość; potwierdzenie, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko ma jakiś sens...

Ale od początku.

Agata wiedzie na pozór ustabilizowane, spokojne życie. Ma męża, dwójkę wspaniałych dzieci, dobrą pracę. Można by powiedzieć, że jest spełnioną, szczęśliwą kobietą. Do czasu, gdy o jej dalszym losie decydują zatrważające diagnozy, spadając na nią jak grom z jasnego nieba. Postępująca choroba głównej bohaterki, śmiertelny wyrok dla jej małej córeczki, komplikacje wynikające z braku porozumienia z mężem, niespodziewany, nagły romans i jego bolesne konsekwencje...

Koszmar trudów życia woła o uwagę z każdej strony tej publikacji. Czytelnik wciąż nie wie, że za jedną tragedią czai się kolejna; zastanawia się, ile jeszcze jest w stanie znieść człowiek, jak wiele może utrzymać na swoich barkach i gdzie jest granica załamania się.
"Dlaczego kiedy spotyka cię coś dobrego nie dziękujesz Bogu, tylko uważasz to za swoją zasługę? Mówisz, że to dzięki swemu uporowi, dzięki wytrwałości, ale skąd ją otrzymujesz? Czy to właśnie nie on ci ją daje? (...) Natomiast kiedy dosięga cię nieszczęście od razu złorzeczysz na niego (...)", s. 172.
No właśnie? Czemu jest tak, że gdy wszystko układa się po naszej myśli, zapominamy o "górze"? Bo może to nieszczęścia są bardziej przez nas uwypuklane; a radości dnia codziennego przemykają nam przed oczami totalnie niezauważenie? Dlaczego w chwilach zwątpienia użalamy się nad sobą i ciągle szukamy wytłumaczenia? Może nie to jest nam potrzebne; może życie musi dać porządnie w kość, by później zebrać plon w postaci ogromnej siły i niezłomnej odwagi?  

Czytelnik wciąż szuka tej cienkiej linii, której przerwanie kończy się upadkiem i klęską człowieka. Gdzie jest granica ludzkich wytrzymałości? Ile można unieść na swoich barkach? Na przekór idealnie obrazuje to, że DA SIĘ WYTRZYMAĆ WSZYSTKO i nic nie jest w stanie złamać człowieka. Potrzebuje on tylko niezachwianej wiary, wsparcia, wyciszenia, mocnego pchnięcia krok naprzód. 
"(...) musisz jednak pamiętać o jednym, aby zawsze wiedzieć, jak daleko możesz się posunąć, byś później nie musiał niczego żałować. (...) naucz się liczyć na samego siebie, o wiele łatwiej ci będzie, gdy będziesz samowystarczalny i niezależny. To pomoże ci uniknąć w życiu wielu rozczarowań. I ostatnia rada - jeżeli coś w życiu chcesz zdobyć - to pamiętaj, nie ma takiej siły, która może ci w tym przeszkodzić i choć nie wiadomo na jakie będziesz napotykał przeszkody, to nigdy, ale to nigdy nie załamuj się i nie wycofuj w połowie drogi (...)", s. 28.
Ostatni cytat drukuję i wieszam na ścianie. 
To moje pierwsze, ale na pewno nie ostatnie spotkanie z autorką, która w swoich książkach porusza właśnie motyw ludzkich słabości; ich tragizm i złożoność.

Autor: Irena Dobosiewicz
Tytuł: Na przekór
Ilość stron: 370
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: Psychologiczne, dramat

OCENIAM: 9/10!

Za książkę bardzo dziękuję:


A cytat ode mnie na dziś to:
"Spójrz na liście drzew. Przyjrzyj się im na tle nieba i kiedy zawieje wiatr".
P.S. Nadrabiam książkowe zaległości!

12 komentarzy:

  1. Mam ochotę na taka książkę, chętnie bym przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli będę miała okazję to przeczytam. Podoba mi się okładka tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jest piękna i intrygująca! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mocna i jednocześnie motywująca cytatami lektura..

    OdpowiedzUsuń
  5. Zetknęłam się kiedyś z kobietą, która przechodziła szóstą chemioterapię! Była młoda, pełna energii i optymizmu. Patrzyłam z podziwem i zastanawiałam się, gdzie jest granica, za którą człowiek się poddaje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, muszę koniecznie przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawa tematyka, lubię tego typu literaturę, pokonywanie własnych granic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I jak ja mam się oprzeć takiej recenzji, takim cytatom? No nie mogę... :)

    OdpowiedzUsuń