7.01.2015

"Kandydat na prezydenta" Janusz Płoński

     W związku z tym, że dzielnie walczyłam z sesją i egzaminami, po powrocie do domu zastałam kilka książkowych "zaległości". Od razu się zabrałam za pierwszą publikację i... Muszę przyznać już na wstępie, z bólem serca, że ta lektura jakoś w ogóle mnie nie porwała.

O czym mowa?


   Kompletnie nie interesuję się polityką; nie lubię oglądać twarzy naszych przywódców w telewizji czy na billboardach, słuchać ich kolejnych kłamstw na temat tego, jak wspaniale mogą zrobić z naszego kraju mocarstwo i potęgę wszechświata. Nie wiem kto jest kim; ograniczam się do kompletnego minimum, tzn. wiem, kto jest prezydentem, kto premierem, kto z kim walczy i mniej więcej dlaczego. Może to i wstyd, jednak nikt nie zmusi mnie do czynnego zainteresowania tym faktem. Przepraszam, mam inne hobby.

W związku z powyższym, gdy tylko zobaczyłam okładkę książki do recenzji... Nie byłam zbytnio zachwycona. Wiadomo; wygląd typowo wyborczej broszury, reprezentatywne zdjęcie autora (jak się później okazuje równocześnie narratora) nie sprawiły, bym już na wstępie oszalała na punkcie owej lektury. 
"Prezydent powinien (...) wiedzieć. Powinien starać się, by obywatel nie czuł się wystawiony przez państwo do wiatru".
Bohater książki, sam autor, chce koniecznie zostać prezydentem naszego kraju. Uważa, że niezawodnie się do tego nadaje, bo jest jednym z nas, jest członkiem społeczeństwa, który rozumie to społeczeństwo wprost niewiarygodnie. Jak sam mówi:
"Przedstawiam sam siebie jako człowieka pełnego widocznych i odrażających wad, z nielicznymi i trudnymi do odnalezienia zaletami. Mądrego, ale z umiarem i bez aroganckiej ostentacji. Ale przede wszystkim głupiego, jak większość moich potencjalnych wyborców".
Autor - narrator opowiada w broszurze o sobie, swoich faktach z życia, przygodach, które przeżył, o ludziach, z którymi przebywał i dla których pracował. Książka składa się z 92 krótkich rozdziałów, posegregowanych tytułowo - alfabetycznie. Przeplatają się w nich historie znajomości pana Płońskiego ze Stanisławem Lemem, Sławomirem Mrożkiem, Agnieszką Holland, Romanem Polańskim czy Hubertem Urbańskim! Jako pisarz i scenarzysta dużo pracował; tworzył kryminały ze swoim przyjacielem Rybińskim, oraz współtworzył kultowy serial "Alternatywy 4". Piszę "kultowy", gdyż tak wyraził się o nim mój tata, ja już nie jestem z tego pokolenia ;). Pan Janusz Płoński to naprawdę bardzo interesująca postać; uwielbiam wszelkie odmiany ironii, sarkazmu, a tutaj tego nie brakuje. Bardzo lekko i sprawnie ciągnie swoją opowieść, w której jednak trochę się gubiłam. Chaos panujący między rozdziałami i nieustanne przeskoki wydarzeń były dla mnie ciężką drogą.  Czytanie o czasem obrzydliwych rzeczach, które się wyprawiało w dawnych czasach (kawiarnia, w której na oczach publiczności pary dokonywały aktu seksualnego) - byłam bardzo na nie. Mimo, że lekturę czyta się szybko, bo autor ma talent do zaciekawiania Czytelnika - nie jest to typ książek, do których chcę (czy będę) wracać. 

Narrator wpuszcza nas w naprawdę intymne sfery swojego życia; jednych to zaciekawi bardzo, innych wręcz odepchnie. Nie wiem, może nie dojrzałam do tego typu książek - okraszonych polityką, takich "dla dorosłych". Może jej nie rozumiem, bo jestem zbyt młoda; czasami nie wiedziałam o czym mowa. Może za jakiś czas sięgnę po nią ponownie i stwierdzę, że powypisywałam na jej temat głupoty. Póki co, nie należy do moich ulubionych i z ulgą ją odstawiam na półkę.

Autor: Janusz Płoński
Tytuł: Kandydat na prezydenta
Wydawnictwo: Psychoskok
Ilość stron: 300
Rok wydania: 2015
Kategorie: literatura faktu, polityka

OCENIAM: 4/10


Za książkę dziękuję:



*

Jak Wam się podobają ciągłe zmiany na blogu? Mam nadzieję, że na lepsze? Dziś zdjęcie książki jest na środku; pozostawić tak, czy wracamy do wstawiania zdjęć po lewej stronie recenzji? Jak Wam mijają wakacje? Wszędzie czytam o podsumowaniach czerwca; ja jednak na razie podsumowania wszelkiego rodzaju odpuszczam. Może do nich wrócę, a może nie. Zobaczymy.

Piszcie co u Was słychać! :)

14 komentarzy:

  1. Za takie cosiki to ja dziękuję.
    Kompletnie nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  2. tez nie mojabajka.. widze ze 4/10 to niekonieczniesie tobie tezspodobala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podobała mi się, nie mój klimat.

      Usuń
  3. Tak szczerze, to chyba bym usnęła przy niej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ło matko, nigdy w życiu bym po nią nie sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post <3
    Jestem tutaj pierwszy raz i na pewno pozostanę na dłużej.
    Obserwuje licze na to samo i zapraszam do siebie :)
    http://dominikax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszane mam uczucia co do takiej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tez sie kompletnie polityką nie interesuje i rzadko siegam po takie ksiazki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja też już raczej nie będę sięgać po tego typu literaturę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Polityka to kompletnie nie moja bajka, nigdy mnie nie pociągała, również nie lubię patrzeć na twarze polityków w telewizji.
    Zmiany na blogu wspaniałe, na początku nie poznałam kompletnie bloga, ale to chyba tak miało być. Świetnie, że nie postawiłaś na biel, za dużo już jej w blogosferze. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmmm...... nie. absolutnie nie dla mnie, pod każdym względem :D
    ale ja wybrzydzam ostatnio!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie ta tematyka by mi się nie spodobała :D

    OdpowiedzUsuń