7.13.2015

Ulubione ekranizacje: część I

   Zanim zamieszczę tutaj kolejną recenzję (pewnie jakoś pojutrze), chciałam Wam pokazać moje ulubione ekranizacje powieści ;). Łatwo wywnioskować, co uwielbiam; klasyczne romanse, ale i fantasy, publikacje obyczajowe, ale nie zawsze mające szczęśliwe zakończenie. Jeśli książka jest hitem, nie trzeba czekać zbyt długo, by zobaczyć jej ekranizację i wszystkie swoje wyobrażenia na jej temat po prostu zobaczyć. Nie każda wizja panów reżyserów się nam, Czytelnikom podoba, ale są takie perełki, które chwytają za serce. I właśnie takie chcę Wam przedstawić. Post podzieliłam na TRZY części. Dziś proponuję Wam pierwszą ;).

Opinia jest moja, więc tylko i wyłącznie subiektywna!

Co łączy te dwa filmy?!


Zapraszam dalej.

Na pierwszy ogień idą moje ukochane angielskie klasyczności. 

*

*

Jane Eyre. Autobiografia - Charlotte Brontë:
Historia poniewieranej Jane, która po stracie rodziców trafia do wrednej ciotki - ujmie chyba każde, nawet najbardziej zatwardziałe serce. Posada guwernantki i uczucie do Edwarda Rochestera, który ma wiele tajemnic, ale i ogromną dobroć dla dziewczyny - ratują jej życie. Oglądając film, płakałam niezliczoną ilość razy, podobnie jak nad książką. Dokładnie tak wyobrażałam sobie ową historię. Jeden z filmów, do których bardzo często wracam.

Anna Karenina - Lew Tołstoj:
Tego rosyjskiego klasycznego romansu nie muszę przedstawiać. Nieszczęśliwa Anna Karenina i jej destrukcyjne emocje, pragnienie wielkiej miłości i tragiczny koniec. Oglądałam pierwotną ekranizację, ale dopiero ta nowsza, z kreacją Keiry Knightley (którą desperacko uwielbiam!) zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Motyw "włożenia" powieści w ramy teatru dodał filmowi nowoczesności i świeżego powiewu. Idealnie.

Wichrowe Wzgórza - Emily Brontë:
Kolejna siostra Brontëktóra miała rewelacyjną rękę do pisania. Może Emily nie jest tak sławna, jak wcześniej wymieniona Charlotte, ale to właśnie jej powieść bije rekordy popularności na całym świecie. Nie wiem, czy ktokolwiek nie słyszał o książce, czy chociażby właśnie filmie. Widziałam najnowszą wersję z 2011 roku, zrobioną specjalnie pod nastolatków, by i oni mogli chociaż w taki sposób zapoznać się z tym klasykiem, ale jak dla mnie, film z 1992 roku bije na głowę wszystkie inne wersje. Rewelacyjne kreacje Ralpha Fiennes'a i Juliette Binoche kradną głowę i serce!

Duma i uprzedzenie - Jane Austen:
I na koniec klasyków oczywiście moja NAJUKOCHAŃSZA, NAJULUBIEŃSZA książka ever. Jane Austen wielbię całym sercem; za styl, za klimat, za fotograficzną dokładność. Za to, że mogę poczuć się jak bohaterki jej powieści. Miewała słabsze momenty (jak Emma), jednak Duma i uprzedzenie... To jej totalne mistrzostwo. Książkę czytałam kilka razy (fragmenty nawet znam na pamięć ;)), ale film mogę oglądać i oglądać bez końca. Ponownie moja Keira, która gra tak, że podziw bierze + Matthew Mcfadyen, który zawsze już będzie dla mnie Panem Darcym (choć grał i w "Annie Kareninie" i np. w "Trzech Muszkieterach"). To, ile emocji wylewa się z tego filmu wciąż mnie zadziwia. 

*

Klasyczne romanse są "na topie" zawsze. Ich moda nigdy nie przeminie. Nie wiem, może uwielbiam je tak bardzo, bo zakochałam się całkowicie w klimatach XVIII, XIX wieku; gdzie wszem i wobec panowały pewne zasady, reguły postępowania, moralność była wartością najwyższą, o prawdziwe uczucie trzeba było WALCZYĆ, nierzadko było to okupione cierpieniem, bólem i łzami, ale zawsze się opłacało. MIŁOŚĆ i oddanie były tego warte. Dziś już tego nie ma.  No dobra, może przesadzam; nawet patrząc na moich rodziców, którzy obchodzili w tym roku 25 - lecie małżeństwa widzę, że wielka miłość istnieje ;). Ale cała otoczka zasad, hucznych balów; to chyba to, czego najbardziej żałuję, żyjąc w swoich czasach.

Bardzo więc z radością przyjmuję fakt, że ktoś pokusił się o przeniesienie tych cudownych historii z kart powieści na ekran. Wizualizacja, która pokrywa się z wyobrażeniami Czytelnika - to chyba to co my, mole książkowe lubimy najbardziej. Co o tym myślicie?

A Wy jakie macie ulubione ekranizacje? Jestem bardzo ciekawa.

Już niedługo, w II części więcej o Potterze ;).

I przypominam o ROZDANIU! Szczegóły w kolumnie u góry po prawej stronie!!!

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam dumę i uprzedzenie ale jeśli chodzi o film to tylkoo z 1995 roku :) Jane Eyre też jest świetny. Z takich filmów polecam jeszcze Księżną!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam Jane Austen :) Ekranizacja "Dumy i uprzedzenia" również przypadła mi go gustu. Co do "Wichrowych Wzgórz" to bardziej podobał mi się film niż książka, ale to kwestia gustu :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja natomiast jestem za Dumą i uprzedzeniem w formie serialu BBC z 1995 roku z Collinem Firthem w roli Darcy'ego - mogłabym go oglądać bez końca i zawsze tak samo mnie śmieszy :D
    Jane Eyre po prostu wzrusza! Choć początek był nieco niemrawy!
    Wichrowe wzgórza - cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jane iz Duma i uprzedzeniem rządzi:P Wichrowe wzgórza kiedyś zaczynałam ale nie dokończyłam za to ekranizacje bardzo lubie:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ekranizacje? tak ogólnie? Ciężko napisać, połowa filmów jest oparta o książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm ja nie wiem jakie ekranizacje mi się najbardziej podobają. Na ogół książki wydają mi się lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jakiś miesiąc temu porzuciłam dumę i uprzedzenie 70 stron przed końcem, chyba będę musiała do tego wrócić.
    Pozdrawiam
    http://kociepelko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak "Duma i uprzedzenie" to historia, którą również bardzo lubię :) W ogóle lubię ekranizacje - zawsze to ciekawe, jak wygląda przeczytana historia przeniesiona na ekran :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, wiek XVIII i XIX to też moje "ulubione czasy". Zakochałam się w nich dzięki (wstyd napisać!), dr Quinn, haha. Moją miłość przypieczętowało "Przeminęło z wiatrem" (kocham!), także kontynuacja ("Scarlett"). Jednymi z pierwszych pozycji opisujących tamte czasy, po które sięgnęłam były "Dziwne losy Jane Eyre" (może to nietypowe, ale mi najbardziej podobał się okres dzieciństwa bohaterki), "Duma i uprzedzenie" i właśnie "Wichrowe wzgórza" (najbardziej z tych wszystkich podobała mi się ekranizacja właśnie "Wichrowych wzgórz", dzięki niej lepiej mogłam zrozumieć książkę.

    Jeśli chodzi o HP to moim zdaniem najbardziej klimatyczne są pierwsze dwie części, ze "starym" Dumbledorem. Więcej napisze o tym w komentarzu pod odpowiednim postem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekranizacja "Wichrowych wzgórz" jest po prostu genialna. Uwielbiam ten film!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jane Eyre i Anny Kareniny jeszcze nie czytałam, więc te pominę, ale Wichrowe Wzgórza i Duma i uprzedzenie to moje klimaty. Podobnie jak Ty, historię Lizzy i Darcyiego uwielbiam! Moja najukochańsza książka, najlepszy przeczytany tytuł 2015 roku i w ogóle, mogłabym pisać, a ochom i achom nie byłoby końca. W każdym razie, ja na ekranizacje, o której wspominasz, niesamowicie się wkurzyłam(!) i zawsze wybieram serial BBC, jeżeli nachodzi mnie (po raz tysięczny) chęć na małe odświeżenie sobie tej historii. Przepraszam bardzo, ale w filmie scena wyznania miłości czy przekazania listu, czyli według mnie dwie najważniejsze sceny z całej tej historii, to jakaś komedia! BŁAGAM! A co do Wichrowych Wzgórz, to tu moja opinia jest trochę tą z drugiego bieguna, ponieważ byłoby to jedno z największych czytelniczych rozczarowań dla mnie. Nie mogłam znieść bohaterów w książce Bronte, więc ani papierowy pierwowzór, ani film, szczególnie mocno mnie nie porwały. Teraz muszę koniecznie sięgnąc po książki sióstr pani Emily.


    Pozdrawiam gorąco,
    Skrzynka Pełna Książek
    Kryminalny Klub Książki

    OdpowiedzUsuń