9.10.2015

"Brygida Star show" Magdalena Trubowicz

   Dziś recenzja polskiej książki. Autorstwa Polki. Co w tym zaskakującego? A to, że w końcu doczekałam się na polską Bridget Jones i polską Helen Fielding. Kto nie wie o czym mowa, odsyłam do przygód ciapowatej Renée Zellweger w ekranizacji. A tymczasem zapraszam do przeczytania mych kilku słów na temat...



"Jestem bardzo krytyczna do wszystkiego naokoło, prawda? Wyznaję zasadę: jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i... Tylko ja tak sądzę".
Brygida Bernarda Star to trzydziestoletnia pracownica korporacji; wciąż samotna, ale z dystansem do siebie i życia. No i nie można zapomnieć, że ciągle prześladuje ją pech. Jeśli miałabym wskazać typową blondynkę z kawałów, to (też jestem blondynką i też mam do siebie dystans ;)) bez wątpienia pokazałabym właśnie ją. Brygida stosuje się do arcyciekawych porad z portali urodowych takich jak np. depilacja wąsika wapnem budowlanym, zalewanie włosów na nogach wodą utlenioną (by mniej je było widać), mówi zawsze to co myśli, a często najpierw jej słowa opuszczą usta, zanim umysł je zarejestruje. Tylko ona potrafi biec przez połowę miasta w wałkach na głowie, w delegację zabrać piżamkę z Kłapouchem i "przypadkowo" wraz z hot - dogiem na stacji benzynowej kupić prezerwatywy. Jakby przygód było mało, egzamin na prawo jazdy zdaje sześć razy, aż w końcu udaje się jej to... W przebraniu zakonnicy.
 "Ja i mój pech poszerzamy spektrum działania".
Gdy zaczęłam czytać tę książkę, nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale pochłonęłam ją tak szybko, że nim się obejrzałam, było po wszystkim. Pojawiły się pytania: ale jak to? Polska książka taka zabawna? Taka z jajem? Dokładnie. Śmiałam się w głos przy tej lekturze. Bo inaczej przejść obok niej nie można, jeśli z humorem i apetytem na ciąg dalszy perypetii ciapowatej Brygidy. 
 "(...) jeśli masz coś zrobić, zrób to i nie zastanawiaj się, co pomyślą inni! No, chyba, że chcesz puścić bąka w miejscu publicznym, to pomyśl dwa razy".
No sami powiedzcie, czy nie jest zabawnie? Mamy nareszcie naszą polską wersję Bridget Jones; z czego ogromnie się cieszę, bo książki autorstwa Helen Fielding też pochłonęłam. Pani Magdzie Trubowicz niczego nie brakuje; pisze lekko, niesamowicie przyjemnie dla oka, a narracja pierwszoosobowa z perspektywy Brygidy zwala z nóg. Chcę więcej!
 "- Na drugie? - zapytał zachrypniętym głosem mężczyzna. Stałam tuż obok niego. Jego włosy pięknie pachniały jednym z tych reklamowanych szamponów.
- Bernarda - powiedziałam z wielkim żalem. 
- Czy jedzie pani na drugie piętro? - zapytał ponownie". 
Lektura lekka, przyjemna, na jedno popołudnie. Pełna dowcipu i wesołości, idealna na rozchmurzenie nawet najzimniejszego dnia ;). Nie jest to literatura poważna, klasowej sławy, ale na pewno zasługuje na uwagę. Każdy z nas potrzebuje czasem po prostu się rozluźnić, zapomnieć o sprawach dnia codziennego i uciec w świat wymyślonych postaci.

Choć... Czy ja wiem czy tak bardzo wymyślonych? Sama swoje wpadki nierzadko komentuję zdaniem: ja jestem blondynką, a ty jakie masz wytłumaczenie? Moje włosy nigdy nie będą idealnie ułożone, a białą bluzkę zawsze poplamię. Ale czy przez to jestem gorsza? Nie! Uważam, że każdy na swój sposób jest wyjątkowy; niektórzy może właśnie przez tą niezdarność? Osobiście myślę, że jest to urocze i proszę nie wyprowadzać mnie z błędu ;).

Autor: Magdalena Trubowicz
Tytuł: Brygida Star show
Ilość stron: 176
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: kobiece, dla każdego, humor!

OCENIAM: 5/6!






Za książkę dziękuję Wydawnictwu:



Następny wpis to kolejny z serii osobistych wynurzeń. Ale się boję! 

;)

15 komentarzy:

  1. Hasło o "polskiej Bridget Jones" zdecydowanie mnie przekonuje! Muszę się rozejrzeć za możliwością przeczytania książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję! W piórka nie obrastam, chociaż radość mnie przepełnia. Ale znam sposób na jej wykorzystanie.. Druga część Brygidy już prawie gotowa! Pozdrawiam i zapraszam wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego czekam z niecierpliwością na drugą część przygód :)

      Usuń
  3. Pamiętam, że gdy przeczytałam książkę o Bridget, to niezbyt mi się spodobała, ale polski odpowiednik może i by mną zawładnął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę godny uwagi :) Wspaniała autorka i lekki styl - Polacy też umieją! :)

      Usuń
  4. Być może to przeczytaniu gdyż zapowiada się obiecująco
    http://happinessismytarget.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie umiem się przekonać do tej książki, chociaż Twoja recenzja należy do tych zachęcających... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowała mnie ta książka. Lubię Bridget.

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę bardzo... a więc można napisać coś zabawnego? Można ;)
    Jeżeli to taka króciutka książka (a Ty przeczytałaś ją tak szybko!) to coś czuję, że sama bym się skusiła. Bo i czemu by nie?

    Pozdrawiam ciepło i cały czas zapraszam do Gdańska!
    Nie wiem... są jakieś tam spotkania, targi książki czy coś? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli będę miała ochotę na taką właśnie lekturę na pewno sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale to może wina tego, że Bridget Jones jeszcze również nie czytałam. Kiedy jednak będę miała ochotę na coś lekkiego po ciężkim dniu, chętnie po nią sięgnę :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na jedno popołudnie, mówisz? Zatem przyda się, bo za oknem leje.... Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam ludzi, którzy mają dystans do siebie. Twój tekst jest ekstra dot. blond włosów i różnych wypadków : ) Ja niestety często jestem persona non grata, bo lubię takie żarty niepoprawne politycznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Autorka się nam rozwija, nie da się ukryć ;) Brygida najlepiej smakuje, gdy człowiek jest maksymalnie rozluźniony i daje taką małą nadzieję na to, że jaki by nas pech nie spotkał, Brygida i tak miała gorzej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń