9.03.2015

Jak to się stało, że wylądowałam tutaj z WirtualnąKsiążką? Część I.

   Mija prawie rok od założenia tegoż oto bloga, który powstaje od samego początku z pasji do książek. Uważam za uczciwe, opowiedzenie Wam trochę o tym jak to się w ogóle stało, co konkretnie mnie popchnęło w tym kierunku, kto mi pomógł, kto mnie wspiera, a kto wyśmiewa, chcę pokazać Wam trochę siebie (zdjęć też może tak ciut ciut); nie chcę być sztywną recenzentką, która komunikuje się z odbiorcami tylko i wyłącznie za pomocą recenzji. Chcę Wam pokazać, jaka jestem JA, od tej bardziej prywatnej strony, tym bardziej, że blog to forma swojego rodzaju pamiętnika, prawda? :)

Z okazji pierwszej rocznicy chcę wprowadzić tu kilka zmian; w sumie już je powoli wprowadzam. Jak zauważyliście, na blogu zaczęły pojawiać się posty inne, niż te zawierające recenzje, dotyczące tego, jakie książki lubię, jakie ekranizacje publikacji zawładnęły moim sercem, odbyło się pierwsze rozdanie (na pewno będzie ich więcej!), jest nowa profesjonalna strona graficzna, nie jestem już Gemmą (przynajmniej w podpisach), tylko sobą, ze swoim imieniem i swoim nazwiskiem... Poważnie też myślę nad videorecenzjami, ale ten plan dojrzewa bardzo powoli.

Naprawdę jestem w szoku, że dotrwałam, że to już prawie ROK!




A jak to się zaczęło?
Już mówię.

Od zawsze uwielbiałam książki. Zapach historii ukrytej na kartkach papieru, brak granic okalających moją wyobraźnię, tona snów i marzeń na temat danej opowieści, tysiące godzin czytania pod kołdrą przy latarce, podczas gdy powinnam jako przykładne dziecko spać, stos książek, gazet, wszystkiego, co miało litery i szelest kartek w moich dłoniach... Aż się łza w oku kręci na tyle wspomnień. Może z tych właśnie powodów, poszłam rok wcześniej do szkoły (tak, teraz zaginam czasoprzestrzeń, bo w wieku 23 lat będę już po studiach) i zostałam (wiadomo, było to do przewidzenia) aktywną członkinią szkolnej biblioteki. Pani bibliotekarka już z daleka witała mnie uśmiechem i wręczała książki, które dla mnie wynajdywała, i które w jej mniemaniu miały mi się spodobać. Na (nie)szczęście wtedy nie miałam jeszcze dobrze wyrobionego gustu i brałam wszystko jak leci.

Dziś już bym tak nie uczyniła.

Potem poznałam świat HP (kto nie wie, że wielbię Czarodzieja z Blizną odsyłam do poprzednich postów o tymże uczuciu) i przepadłam w fantasy. A później już jakoś poszło. 

Liceum z profilem humanistycznym, matura rozszerzona z języka polskiego, studia... Oczywiście filologia polska. I to właśnie te studia ZABIŁY we mnie JAKIEKOLWIEK "lubienie" Mickiewicza, Słowackiego, Norwida. Ostali się tylko Sienkiewicz (ale tylko Quo Vadis!) i Prus, do którego wracam raz za razem. 

Ale co Wam będę takie głupoty teraz opowiadać. 

Ważne, że tutaj zarzucam Was swoimi wypocinami, które według mnie totalnie nie mają ładu i składu, ale jak to mówią... Każdy robi to co lubi. Pewnego dnia po prostu ktoś powiedział mi "dlaczego nie chcesz tego, co uwielbiasz, przekształcić w coś większego?"

I tak się zaczęło.

Ale Wam rozpaliłam ciekawość, wiem to. Do napisania w części II (o ile wyrazicie chęć na moje osobiste wylewy klawiaturowej pisowni).

10 komentarzy:

  1. Miło, że postanowiłaś się bliżej przedstawić! Dziękuję!

    Też byłam na profilu humanistycznym i też wybieram się w tym roku na filologię... germańską. Tak, tak, moją pasją są języki obce a marzeniem - bycie poliglotką.

    Mogłabyś opowiedzieć coś więcej o filologii polskiej? Polecasz, odradzasz? Trochę moich znajomych chciało się wybrać właśnie na ten kierunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. super :) lubię nie tylko Twoje recenzje, ale właśnie również wszystkie inne wpisy, miło się czegoś o Tobie dowiedzieć :)
    piona za HP i niechęć do Mickiewicza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja lubię czytać takie posty i lepiej innych poznawać :) Ech, to ja jestem już rok w tył i znowu w tym roku od nowa studia zaczynam. Więc zazdroszczę :)

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie że napisałaś o sobie więcej niż tylko opinie płynące z książek czytanych xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło Cię bliżej poznać! :)) Życzę Ci, na te pierwsze urodziny, abyś nie przestawała być sobą, abyś nadal z pasją częstowała nas książkami i zarażała apetytem na nie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Filologia polska potrafi zabić pasję młodego czytelnika. Przecież doskonale wiem, co czujesz, hah. Mnie miłość do Mickiewicza akurat została, na szczęście. "Pan Tadeusz" zawsze będzie przeze mnie czytany dla przyjemności. Za to Kochanowski... mam gęsią skórkę jak wspomnę zajęcia z doktorem B. i pół roku Kochanowskiego. Na egzaminie musiałam mówić jakie incipity mają jego pieśni... po podanym przez pana doktora numerku pieśni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh, tak też kocham książki, doskonale cię rozumiem. Życzę wytrwałości w pisaniu bloga, bo robisz to doskonale !

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie, że napisałaś tyle o sobie. Będę z niecierpliwością oczekiwać drugiej części :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaniepokoiłaś mnie tym, że studia zabiły w Tobie miłość do literatury ;< ja boleśnie cierpię ostatni rok filologii angielskiej i chciałam lecieć na polską. Możesz rozwinąć temat? :) dlaczego było tak strasznie? (ii, pssst, jaka uczelnia?! :D muszę omijać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Videorecenzje? Zdecydowanie świetny pomysł!:))))

    OdpowiedzUsuń