10.09.2015

Jak to się stało, że wylądowałam tutaj z WirtualnąKsiążką? Część IV.

      Widzę, że mój styl i sarkastyczne podejście do życia Wam przypasowało, więc... Jedziemy dalej! Wersja pamiętnicza mojego bloga się rozrasta, a ja się cieszę przeogromnie, że mogę Wam tu wylewać kilka swoich żali i opinii na różne tematy. Książki książkami, recenzje recenzjami, ale jestem dumna, że (na razie wirtualnie) znam WAS, moich Czytelników; bo ciągle podnosicie mnie na duchu, wierzycie we mnie, wspieracie, znacie blogowy świat, dzięki Wam tu jestem i dla Was piszę. Mimo, że wiele osób, w tym moi rodzice się dziwią i pytają: czemu jeszcze na tym nie zarabiasz? Bo nie. Bo fakt, że otrzymuję tyle wspaniałych książek, za które nie płacę, jest nagrodą. A poza tym lubię pisać. Lubię dzielić się z Wami moimi obserwacjami, spostrzeżeniami, nie tylko wyniesionych z książek, ale i z życia osobistego.

Dziękuję.

Za każde dobre słowo, gest wsparcia, otuchy, każdy "lajk", dodanie mnie do obserwowanych. 

Ale dziś nie o tym. Obiecałam, że zrobię reklamę Panu, który wykonał dla mnie wspaniałą stronę graficzną WirtualnejKsiążki, pamiętacie? Więc oto nadszedł ten moment. 

Pewnego dnia zapytałam mojego dobrego znajomego (człowiek o wielkim sercu swoją drogą! Wiecie, że oddał szpik i uratował cudze życie? Jestem dumna, że mam tak wspaniałego kolegę ;). No i gość wygląda jak Dawid Podsiadło w wersji blond! Nawet w moim telefonie widnieje jako "Podsiadło"! I jest tak ciepłą, pozytywnie zakręconą osobą, ale z zasadami, że aż trudno uwierzyć. Piotrek, jeśli to czytasz, to łap pozdrowienia! :)) co tu by zrobić, żeby mieć skromną stronę, ale ze smakiem, o dobrych parametrach, taką "moją"? Bez zastanowienia polecił swojego kolegę, niejakiego Reja.


KusowskiDesign to przedsięwzięcie młodego człowieka, który nie tylko odwalił kawał świetnej roboty dla mnie i mojego bloga, ale jest osobą tak sympatyczną, tak ugodową, bezproblemową, terminową, konkretną, z głową pełną pomysłów, że SZOK! Fachowiec, który nie narzucał mi swojego zdania, ale miał swój pogląd na wizerunek mojej strony; sama wybierałam kolory, on doradzał, omawiał, pomagał w każdej kwestii. Wyszło jak wyszło. Prosto, elegancko, dokładnie tak jak chciałam. Profesjonalnie, skromnie, jak sobie wymarzyłam. Polecam, polecam z całego serca; kolejne zlecenia graficzne będę kierować tylko i wyłącznie do niego, a Wy jakbyście chcieli też coś, jakoś to tu jest kontakt: kusowskidesign@gmail.com.

Proszę lajkować mu stronę, bo chłopak naprawdę jest tego wart ;).

*

I tak już mija nam rok wspólnie, na tej mojej WirtualnejKsiążce. Będę Wam niedługo opisywać moje perypetie dotyczące studiów, wycieczek po Krakowie, i TARGÓW, bo to już za 3 tygodnie w końcu! Mam nadzieję, że spotkam się z Małą Pisareczką i Fenko. Bo chyba o to chodzi, by ludzie o wspólnej pasji, gdziekolwiek by nie mieszkali, choć raz wypili z sobą kawę? Przecież odległości geograficzne nie mają znaczenia, prawda?

Do napisania niedługo ;).

3 komentarze:

  1. Z każdym postem właśnie z tej "serii" czuję się jakbym naprawdę znała Cię latami! :) Owocnych w książki targów! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego wpisu daje się wyczuć wielki entuzjazm i zadowolenie. I dobrze, o to właśnie chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe są takie spotkania. Tak sobie czasem myślę, że dzięki blogowi poznaję interesujących ludzi, pełnych pasji i pozytywnej energii ;))

    OdpowiedzUsuń