11.11.2015

"Syn marnotrawny" Danielle Steel

     Chwilę mnie tu nie było, ale już nadrabiam zaległości, i będę nadrabiać, obiecuję. Dziś mam dla Was recenzję kolejnej książki Danielle Steel, którą dane mi było przeczytać. Jak wiadomo, autorka należy do jednej z tych najpoczytniejszych; jej książki przetłumaczono na 43 (!) języki w prawie 70 krajach. Wow. Jednak, jak miałam już okazję się niejeden raz przekonać, ktoś, kto napisał ponad 100 (!!!) książek, miewa te lepsze i słabsze momenty swojej pisarskiej działalności. I jak po Drugiej szansie czułam lekki niedosyt, tak po przeczytaniu Syna marnotrawnego jestem W PEŁNI usatysfakcjonowana!

Ale, jak zwykle, po moich "before'ach", przejdźmy może do konkretów.




Rodzina McDowell'ów od zawsze była podzielona pomiędzy dwóch braci bliźniaków. Mimo, że identyczni, to jednak pod względem charakteru kompletnie różni. Michael jest "aniołkiem", nieskazitelnie dobrym; zawsze z dobrymi ocenami, wiecznie porządny, grzeczny, ułożony, nigdy nie sprawia kłopotów, zgarnie wszelkie nagrody, pochwały. Ciągle jest stawiany za niedościgniony wzór bratu, Peterowi, który jest jego kompletnym przeciwieństwem. Peter bowiem jest "czarną owcą", żyjącym w cieniu doskonałego brata. To on przysparza rodzicom i nauczycielom zmartwień, problemów, często wdaje się w bójki, jest agresywny i buńczuczny.

Gdy więc tylko nadarza się okazja, Peter wyjeżdża z miasta, by już nigdy więcej nie oglądać tak bardzo znienawidzonego brata - lekarza, który zawsze przyćmiewał go swoją krystalicznością. Chłopak zrywa wszelkie kontakty z rodziną, i mimo, że czasem, aczkolwiek bardzo rzadko odwiedza rodziców, nie chce mieć z nią nic wspólnego. Szybko zdobywa sławę na Wall Street, nie interesując się tym, co dzieje się w jego rodzinnym mieście. Gdy po krachu na giełdach, Peter jest zmuszony do niego wrócić, na jaw wychodzą tajemnice sprzed lat. 

"Oszukuje na każdym kroku. Jest w tym po prostu tak dobry, że rzadko ktokolwiek go na tym łapie, ale niekiedy się to zdarza. Wszystko przekręca, a później sprawia, że ludzie mu wierzą".

Peter, wracając do rodzinnych wspomnień sprzed ponad piętnastu lat, nawet nie spodziewa się, do jakich szokujących wniosków zacznie dochodzić. Nie podejrzewa, jak bardzo się mylił przez lata, uznając brata za swojego wroga. Prawda okazuje się bowiem po tysiąckroć bardziej brutalna i obrzydliwa. 

Nie powiem, przez pierwsze sto stron płynęłam sobie beztrosko przez prosty, "opowieściowy" styl pani Steel, czując coś w stylu przesytu jej twórczością. Jednak później... Rany, nie mogłam się oderwać! Tajemnica, która pojawia się w powieści, jest tak szokująca, tak nierealna, tak okropna, że później, wraz w rozwojem wydarzeń, nie mogłam przestać czytać. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej; jak potoczą się losy dwóch rodzin braci; Michael ożenił się w końcu z niepełnosprawną Maggie, która w młodości była zafascynowana Peterem. Danielle Steel idealnie wystopniowała napięcie, dając mu upust w kulminacyjnym momencie. Nie rozczarowałam się ani na chwilę. Owszem, najpierw miałam myśli "oj, ale to już było", by później krzyknąć "niee, czegoś takiego jeszcze nie było".

Polecam, polecam bardzo, nie tylko osobom, które uwielbiają twórczość autorki, ale i każdemu, kto lubi po prostu dobrą obyczajówkę z cieniem spraw wręcz kryminalnych, rzucających mroczne tło na całą powieść. Steel udowodniła, że wciąż jest w formie!

OCENIAM: +5/6!

Autor: Danielle Steel
Tytuł: Syn marnotrawny
Wydawnictwo: Między Słowami
Tłumaczenie: Krzysztof Skonieczny
Ilość stron: 410


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Między Słowami.


21 komentarzy:

  1. Jak mogłabym nie przeczytać po Twojej entuzjastycznej recenzji? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo zachęcasz *.* kiedyś lubiłam takie książki typu Steel czy Picoult ale ostatnio jakoś mnie do nich nie ciągnie. Staram się celować w klasyki i książki nagradzane, a czasem poczytam coś lekkiego, zeby się odstresowac ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie coś to nie zachęca niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja koleżanka uwielbia twórczość tej Pani, mnie niestety do niej nie ciągnie. Więc mimo bardzo zachęcającej recenzji na razie podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A przyznam, że kiedyś czytałam książki autorki. Podobało mi się, ale nie aż tak, żeby do nich wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja już też raczej nie wrócę do TEJ konkretnie, ale chętnie poznam inne książki pani Steel ;).

      Usuń
  6. Nic tylko czytać jak tak :D
    Bardzo mi się podoba sam tytuł, a autorkę znam na razie tylko ze słuchu :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewałam się takiej fabuły, raczej myślałam że to kolejny romans. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem z czego to wynika, niestety nie mam w ogóle przekonania do tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś chętnie sięgałam po dzieła tej autorki, ale po jakimś czasie poczułam przesyt i teraz wolę inne autorki. Niemniej jednak nie skreślam tej książki całkowicie. Przeciwnie. Jak trafi się okazja to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie obyczajówki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś nowego i świeżego :)
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozdrawiam :)

    http://chicporadnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jakoś nie pałam miłością za Danielle Steel, choć wiele osób (łącznie z moją mamą) chwali sobie jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale po takiej zachęcającej recenzji chętnie to nadrobię :)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam powieści tej pisarki, zawsze mi się wydawało, że to nie książki dla mnie, ale po przeczytaniu tej recenzji chyba zmienię zdanie ;>

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo zachęcasz :D jestem fanka Nory Roberts ale moze i na Danielle Steel się skusze :)

    OdpowiedzUsuń