12.03.2015

"Kochając pana Danielsa" Brittainy C. Cherry

     Odkąd zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją mieć. Prędzej czy później i tak jej przeznaczeniem było wpaść w moje ręce. Okładka, zarys fabuły, reklama; patrzyłam na nią głodnym wzrokiem, gdy tylko znalazłam się w pobliżu księgarni, krążyłam jak sęp, wypatrując promocji, wciąż się wahałam... Teraz, po przeczytaniu, pukam się w głowę, jak mogłam nie zgarnąć jej nawet przedpremierowo, ukraść, zwędzić. Wiecie, co to kac książkowy, prawda? Ja wciąż nie mogę dojść do siebie po owej lekturze. Zniszczyła mnie, rozdarła, połamała w środku, obszarpała, obnażyła wszelkie lęki... Chcę więcej. Na świecie powinny istnieć tylko takie książki.




"(...) udawanie szczęścia to niemal jego odczuwanie. Przynajmniej póki nie przypomnisz sobie, że to tylko pozory. Wtedy jest smutno. Naprawdę smutno. Bo noszenie na co dzień maski jest bardzo trudne. A po jakimś czasie jesteś trochę przestraszony, bo maska staje się twoją częścią".

Ashlyn Jennings ma dopiero dziewiętnaście, a już jest ogromnie doświadczoną przez życie dziewczyną. Właśnie zmarła jej ukochana siostra bliźniaczka, mama daje jej do zrozumienia, że to ona powinna nie żyć, a nie jej lepsza kopia, z ojcem praktycznie nie ma kontaktu. Na domiar wszelkich zmartwień i trosk, nikt nie rozumie zapatrzonej w książki Ash, która tylko w nich widzi sens swojego życia; cytuje Szekspira i chce zostać pisarką. Dziewczyna bardzo zamyka się w sobie, widząc brak uczucia ze strony mamy i nagłe zainteresowanie ojca, dlatego, gdy tylko nadarza się okazja, wyjeżdża, by z nim zamieszkać i na nowo układać swoje rozsypane w drobny mak życie. Najpierw przepełniają ją ogromnie negatywne emocje; żal, smutek, wręcz wściekłość na los, który pokrzyżował jej tak wiele planów, odebrał najukochańszą osobę. Ale, gdy w małym miasteczku, w otoczeniu nowych ludzi Ash rozpoczyna kolejny etap swojej życiowej wędrówki, zaczyna delikatnie zmieniać swoje podejście...

Zaraz, delikatnie?

"(...) dlatego, że gdy w sercach tli się ogień, żadne przeciwności nie są w stanie zgasić płomieni".

Wszystko zmienia się diametralnie, i to dosłownie w jednej chwili, gdy Ashlyn poznaje tajemniczego Daniela Danielsa; wokalistę zespołu Misja Romea i... Jak się później okazuje...

Jej nauczyciela literatury.

Wzajemna fascynacja, uwielbienie dla Szekspira, magnetyczne porozumienie dusz bez cienia słów, możliwość bycia sobą w najtrudniejszych chwilach: to wszystko ogromnie zbliża do siebie dwójkę tragicznie naznaczonych przez los ludzi. Ashlyn nawiązuje romans z Danielem, nie zważając na konsekwencje.

Motyw uczucia rodzącego się między nauczycielem i uczennicą nie jest jakoś obcy literaturze. Można go spotkać bardzo często, ale TEN jest kompletnie inny. Powieść urzeka od pierwszych stron. Jeśli spodziewacie się potajemnych randek nastawionych tylko na cielesność, muszę Was rozczarować. Historia Ashlyn i pana Danielsa jest pełna rozterek, bólu, cierpienia, złości, ale i bohaterstwa, ogromnej MIŁOŚCI i PRZYJAŹNI, które napędzają opowieść do granic możliwości. Nie mogłam się oderwać; biegałam z tą książką, bojąc się ją czytać z obawy, że za szybko skończę, że będzie po lekturze, że nie będę się mogła po niej otrząsnąć. Tak jest, niestety. Kochając pana Danielsa; idealnie skrojone w niej postacie, charaktery, emocje długo nie dają o sobie zapomnieć. Plusem są również perfekcyjnie wplecione cytaty z dzieł Szekspira i fragmenty piosenek zespołu Misja Romea ;). Ta książka jest przepełniona takim swojego rodzaju ciepłem, otuchą, mimo, że ocieka w podobnych ilościach melancholią i bólem. Tak jak wspomniałam wcześniej, obdarła mnie z emocji, pokruszyła je, zdławiła. Chcę więcej.

"Dlaczego zawsze pragnęliśmy miłości tych, którzy najbardziej nas ignorowali?"

Tyle w temacie. Jeśli chcecie przeżyć coś naprawdę pięknego... Po prostu sięgnijcie po tę książkę.


OCENIAM: 6/6!


Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Kochając pana Danielsa
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 424
Tłumaczenie: Katarzyna Dyrek

*

Kto z Was czytał tę książkę? 
Jak tam przygotowania do świętowania imienin św. MIKOŁAJA? ;)

28 komentarzy:

  1. Mi również bardzo podobała się ta książka :) Ma w sobie to coś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Od bardzo dawna poluję na nią, a dalej nie ma jej w mojej bibliotece. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. To kolejna zachęcająca recenzja tej książki. A ja jestem napalona na nią jak diabli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie się nie dziwię, pochłonie Cię bez reszty ;).

      Usuń
  4. Chyba mam kolejną pozycję dla mojej córki, dziękuję! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam kiedyś o tej książce i zepchnęłam ją w najdalsze zakątki mózgu, ale dzięki Tobie się znalazła i liczę, że dostanę ja pod choinkę ;) Pozdrawiam <3
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie, bez dwóch zdań. Muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka książka to dla mnie marzenie i najlepszy sposób na udany wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam trochę inne wrażenia z tej książki. Nieco mnie rozczarowała przez przesłodzenie głównych bohaterów i natłok dramatów w ich życiu. Mimo to trzeba przyznać, że okładka jest przepiękna i magiczna. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odkładam przeczytanie tej książki z tygodnia na tydzień, bo mi szkoda będzie jak będę już po jej lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wciąż czeka na półce na swoją kolej, muszę się wreszcie za nią zabrać, bo już za długo zwlekam, a naprawdę same dobre opinie o niej czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ehhh... dopóki nie skończę magisterki nie mam czasu na książki - dla swojej przyjemności :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Może Mikołaj będzie łaskawy i mi podrzuci takową książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam w planach,bo okładka jak i zarys fabuły są bardzo zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam tę książkę na półce :). Cieszę się że tak wysoko ją oceniłaś. Już się nie mogę doczekać lektury.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi również bardzo się spodobała. Według mnie jedna z lepszych NA na rynku :)
    Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, zgadzam się! Na mnie dawno jakaś książka nie wywarła TAKIEGO wrażenia ;).

      Usuń
  16. Nie znam tej powieści, więc pozostaje mi po prostu życzyć, żebyś częściej trafiała na takie książki, które zrobią na Tobie tak ogromne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o niej niedawno i wiem, że muszę ją przeczytać - szczególnie, że u Ciebie uzyskała tak wysoką notę :D

    Zapraszam do siebie na konkurs!

    OdpowiedzUsuń
  18. O nie... A ja tak nie znoszę tej książki. Była dla mnie taka przesłodzona, schematyczna i po prostu... nudna. Nie cierpię jej i autorki za to, że zmarnowała taki potencjał. Bo romans nauczyciela i uczennicy chyba nigdy mi się nie znudzi. Ale moim zdaniem ksiązka naprawdę kiepska.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta książka woła mnie od dawna! Emocje to to co najbardziej lubię w książkach. Muszę mieć!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które dzielą czytelników. Widziałam już recenzje bardzo dobre, widziałam bardzo dla niej krzywdzące... i sama już nie wiem, komu zaufać. Cieszę się jednak, że Ty dobrze się przy niej bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam tą książkę! Jeśli szukasz czegoś podobnego polecam "Pułapkę uczuć".

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń