1.20.2015

"I Ty zostaniesz Demostenesem" Anna Pluta

     Dziś recenzja książki, która (mam nadzieję) przyda mi się w pracy z dziećmi w szkole. Lubię robić sobie właśnie takie "przerywniki" w czytaniu; ileż bowiem można naraz pochłaniać powieści? A taka książeczka (bo ma zaledwie 45 stron!) jest idealnym przykładem na połączenie przyjemnego z pożytecznym ;).

     Nie wiem nic o autorce; nigdzie nie mogę znaleźć żadnych informacji na jej temat, dlatego postać owa pozostanie dla mnie wciąż w pewnym sensie tajemnicą.

Patrząc na tytuł publikacji ucieszyłam się: wiem kim był Demostenes! Jeśli jestem w tym zdaniu osamotniona, już pokrótce przybliżam jego historię. 

Demostenes (384 - 322 p.n.e) - był najsłynniejszym mówcą greckim, politykiem oraz zażartym przeciwnikiem dominacji macedońskiej w świecie greckim. Do legendy przeszły już jego ćwiczenia dykcji, przygotowania do wystąpień; przekrzykiwanie fal, czy mówienie z kamieniami w ustach. Powiadają, że Demostenes bardzo seplenił, jednak tak się zaparł, by osiągnąć zamierzony w życiu cel (retoryka!) - aż w końcu, ćwiczeniami, próbami, licznymi cierpieniami owy cel osiągnął z powodzeniem!

Autorka w przedmowie zwraca się do Czytelników z prośbą o dbałość wymowy w każdym jej aspekcie, oraz informuje, co w trzymanej w dłoniach książce się znajduje. Jest to dokładnie 28 łamaczy językowych wszelakiego kalibru, dla dzieci i dorosłych. Warto wspomnieć, że na poprawną wymowę coraz mniej ludzi zwraca uwagę, a problemów związanych z tym zjawiskiem szerzy się coraz więcej. Może takich "poradników" powinno być dużo? Zdecydowanie. Historyjki są zabawne, różne pod względem stopnia trudności - każdy człowiek czy ten duży, czy ten mały znajdzie tu coś dla siebie ;).

Przykładowo:

RUDY RYŚ

Pewien ryś z dolin Rospudy
Nosił się na kolor rudy.
Grzbiet zrudziały miał obficie,
A i cętek należycie.
Ryś był rudy bez wątpienia,
Jednak to niewiele zmienia,
Bo choć rudy był ród rysi,
Rudą sławę miał klan lisi.
Zbulwersował ten fakt rysia:
"Winna jest tu kita lisia,
Która z dali wzrok przyciąga..."
A ryś rudy? Bez ogonka.

MIŁA MAMA

Miła mama oniemiała,
Mierząc minę mima wzrokiem.
Mina mima tak zdumiała,
Że nie miauknie mętnym okiem.
Mimo, że ma pudru miarę,
Mina mima mamę mami.
Mama mima ma za marę:
"Nie ma mima między nami".

Jak widać, poziom trudności można dowolnie dostosowywać do wieku/problemów zainteresowanego. Książka jest ładnie ilustrowana, co dodatkowo zachęca najmłodszych do poznawania kolejnych "łamanych" historyjek ;). Ja ze swojej strony polecam, bo takich książek nigdy za wiele.








Skrótowe info:

Autor: Anna Pluta
Tytuł: I Ty zostaniesz Demostenesem
Ilość stron: 45
Wydawnictwo: Novae Res
Kategoria: dziecięce (ale nie tylko!), poradniki

OCENIAM: 7/10!

Za książkę dziękuję:


1.14.2015

"Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka" - James Bowen

     Dziś będzie krótko, ale treściwie i na temat ;). Przepraszam za zaniedbania na Waszych blogach - obiecuję wszystko nadrobić z nawiązką... Ale nie wiem kiedy, bo teraz sesja pochłania cały mój wolny czas. Proszę o cierpliwość i wyrozumienie. Gdy tylko okres walki o oceny się skończy "wrócę do świata żywych" ;).

Tymczasem mam dla Was recenzję książki... Dla każdego!



Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia otrzymałam tę właśnie sympatyczną książkę z ślicznym rudzielcem na okładce. Najpierw pomyślałam, że to typowa książka dla dzieciaków lub młodzieży, napisana z perspektywy kota. Myliłam się. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz ;).

Świat według Boba to kontynuacja publikacji pod tytułem Kot Bob i ja. To już następna książka, która jest kolejną częścią jakiegoś cyklu! Najpierw (jak zwykle) byłam zła na siebie, że nie przeczytałam poprzedniczki, że teraz pewnie nie będę wiedzieć o co chodzi w aktualnej części, ale znowu się pomyliłam.

Historia oparta jest na faktach. Ulicznik James Bowen, który jest autorem i narratorem książki, wspomina moment, gdy przygarnął Boba. Zdarzyło się to dwa lata temu; znalazł go, wychudzonego, zaniedbanego, podobnie jak i on - bezdomnego. Myślał, że jak wykuruje biedne stworzenie to to od niego odejdzie, wróci do świata wolności, niezależności, pójdzie gdzieś swoją drogą... Podobno koty tak mają, że chodzą tam gdzie chcą a właścicieli (o ile w ogóle) wybierają sobie same. James bardzo się zdziwił, gdy kot, po wypuszczeniu go na wolność - mimo wszystko wrócił. I już został. Mało tego. Zaprzyjaźnił się z byłym narkomanem, który mówi o sobie, że "widzi już światełko w tunelu". I tak rozpoczęła się fascynująca przyjaźń ludzko - zwierzęca... 

James rewelacyjnie opowiada. O wszystkim. O tym, co robi (jest kolporterem gazet dla bezdomnych, zarabia grosze, ale wystarczające by móc jakoś przeżyć), w jakich zajęciach towarzyszy mu Bob (w każdych ;)), co lubią robić, jak ważni są wzajemnie dla siebie, jakie przygody przeżywają.

Z miejsca polubiłam autora i jego przyjaciela... Jak osobiście nie lubię kotów, ten zrobił na mnie porażające wrażenie - mądrością, myśleniem, przywiązaniem... Rzadko spotyka się zwierzę (a zwłaszcza właśnie kota), które nie przywiązuje się do miejsca, a do człowieka...

Chłopak przyznaje, że to dzięki rudemu przyjacielowi udaje się mu wyjść na prostą, zaangażować się w działalności charytatywne, dostrzec więcej w codziennym życiu. 

Na pewno przeczytam I część ;). Ta PRAWDZIWA historia urzeka... Urzeka na każdym kroku.


Skrótowe info:

Autor: James Bowen
Tytuł: Świat według Boba
Cykl/Seria: Kot Bob (tom 2)
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: dla KAŻDEGO!

OCENIAM: 8/10!

Za książkę dziękuję:


I cytat ode mnie na dziś:
"Piękne jest właściwie wszystko, na co spojrzymy z miłością."
Do zobaczenia... Nie wiem kiedy. Po sesji.

Buziak,

G.

1.08.2015

"Ucieczka z Tajemniczego Ogrodu" Rafał Witek

     To już trzecia recenzja w Nowym Roku, a ja wciąż pochłaniam nowe książki ;). Myślę, że styczeń będzie bardzo obfitym miesiącem, chociaż zaczyna się sesja (moja najcięższa) i choć z publikacjami będę na bieżąco, to z recenzjami... Zobaczymy. Ale dam radę, nie ma innej opcji! 

   Dziś książka z mojego kolejnego wyzwania, w którym biorę udział, szczegóły na blogu achyochyzksiazka.blogspot.com. Chodzi o to, by w każdym miesiącu przeczytać JEDNĄ książkę z tych, dla których nie zawsze mieliśmy czas, które leżały gdzieś odłogiem na półce itp. W sumie daje nam to 12 zapomnianych książek w roku ;).

Ja na pierwszy ogień (jak już mówiłam, sesja itd.) wybrałam coś lekkiego, lekko się czytającego, niedługiego, czyli krótko i konkretnie: KSIĄŻKĘ DLA DZIECI.

Nigdy nie miałam do czynienia z autorem, jednak koniecznie muszę to nadrobić! Rafał Witek pisze życiowo, mądrze, prosto, ale i dobitnie trafiając do wymagających serc dzieci - bo jak wiadomo - dzieci to najwięksi krytycy i jeśli coś im się w bajce nie spodoba, bez wahania odkładają książkę na półkę.

Ucieczka z Tajemniczego Ogrodu to druga część z serii Bzik&Makówka przedstawiają. Na początku byłam zła na siebie, że nie przeczytałam poprzedniczki: Zgniłobrody i luneta przeznaczenia, jednak naprawdę nie ma znaczenia, od której książki się zacznie ;). Wszystko jest jasne, przejrzyste i klarowne.

Gabrysia i Nilson to para najlepszych 10 - letnich przyjaciół. Pewnego dnia Nilson wpada we wściekłość, gdyż jego tata odwołał wakacje, które miał spędzić z synem. Zdenerwowany chłopiec prosi go o "zadośćuczynienie" w postaci najnowocześniejszych smartfonów, tabletów itp. Na jego nieszczęście, niestety tato otrzymuje zdjęcie... Fujarki. Którą niezwłocznie kupuje. Nilson jest więc podwójnie zrozpaczony/zły i nie wie, jak wybrnąć z tej niekomfortowej dla niego sytuacji. Dzieje się jednak rzecz niezwykła... Magiczna fujarka i wychodzący z niej Kornik Czasu, przenoszą dzieci do... Czasów Frances Burnett, autorki Tajemniczego Ogrodu, Małej Księżniczki i Małego Lorda. 

Książka przemyca w sobie cenne wątki edukacyjne, więc spodoba się nie tylko dzieciom, ale i rodzicom, którzy równie dobrze będą się bawić, czytając o zwariowanych przygodach dwójki przyjaciół. Autor umiejętnie dorzuca inspiracje popularną angielską autorką, czym intryguje dzieci i zachęca do jej poznania i zainteresowania się jej twórczością. Dodatkowo pojawiają się świetne ilustracje i wypuklenia niektórych zdań. A cytat, który zaznaczyłam w książce, bo zrobił na mnie ogromne wrażenie, jest następujący:
"Lecz może życie składa się wyłącznie z rzeczy, w które nie chce się wierzyć? Bo gdyby było inaczej, to każdy człowiek mógłby łatwo przewidzieć swoją przyszłość..."
Bardzo polecam! Dawno nie czytałam tak dobrej książki dla dzieci ;).

Okładka I części ;)

Skrótowe info:

Autor: Rafał Witek
Tytuł: Ucieczka z Tajemniczego Ogrodu
Cykl/Seria: Bzik&Makówka przedstawiają (tom 2)
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: dla dzieci :)

OCENIAM: 9/10!

Za książkę bardzo dziękuję:


A cytat na dziś, ode mnie, to...
"Życiu nie można dodać więcej dni, ale życia dniom - owszem."

1.04.2015

"Kręte ścieżki" Richard Paul EVANS

     Dziś recenzja książki, której nie mogłam się wprost doczekać. Znak Literanova wysłał mi właśnie tę pozycję na moją prośbę o "cokolwiek Evansa". Wiem, że poniekąd to wstyd nic nie wiedzieć o tym autorze, bo dokładnie tak jest ze mną, ale... Ale! 

     Na Evansa spojrzałam innym okiem dopiero wtedy, gdy kolejna osoba z rzędu przyrównała go do Sparksa. Do tej pory jakoś specjalnie nie zwracałam uwagi na evansowskie tytuły błąkające się wśród półek Empiku czy Matrasa. Błąd. Poważny błąd.

Nicholasa Sparksa darzę ponadprzeciętnym uwielbieniem, więc jak tylko usłyszałam, że jakiś autor jest co najmniej równie dobry, jeśli nie lepszy... Musiałam się z nim bliżej zapoznać. Tym bardziej, że Sparksa przeczytałam (prawie) wszystkie książki i niedługo pod tym względem będę mieć zastój.

Właśnie dlatego tak bardzo cieszę się ze współpracy ze Znakiem! Dzięki cudownym ludziom tam pracującym mogłam poprosić o książkę autora, który intrygował mnie już od dłuższego czasu. Gdy otworzyłam przesyłkę i ujrzałam Kręte ścieżki - byłam na wstępie zauroczona.

Okładka! Rewelacyjna! Długo wpatrywałam się w mężczyznę na zdjęciu, zanim zajrzałam do książki... Mówią "nie oceniaj książki po okładce", jednak ja już wiedziałam: będzie hit, który porwie moje serce.

Mina nieco mi zrzedła, gdy okazało się, że trzymana przeze mnie publikacja to tak naprawdę trzecia część serii Dzienniki pisane w drodze. Nie przeczytałam dwóch poprzednich, więc naprawdę miałam wiele obaw, jak odnajdę się w którejś z kolei książce... Jednak, gdy tylko zgłębiłam się w lekturę... Przepadłam. Nawet nie wiem kiedy skończyłam czytać i wyszeptałam: CHCĘ WIĘCEJ EVANSA!

O samym autorze niewiele wiadomo; jest bestsellerowym (Boże, czemu odkryłam go tak późno?!) amerykańskim pisarzem, do tej pory ukazało się jego 11 powieści przetłumaczonych na kilkadziesiąt języków. Evansowskie książki cechuje właśnie cykliczność, zazwyczaj trylogie, ale jest też kilka "samotnych" powieści ;).

Ale, ale może przejdę już do rzeczy.

Zarys fabuły

Alan wciąż wędruje. Po stracie wszystkiego - ukochanej nad wszystko żony, pracy, domu, samochodów, przyjaciela (który zawładnął jego firmą) postanawia przemierzyć całą Amerykę, od jednego końca - Seattle - do drugiego - Key West na Florydzie. W Krętych ścieżkach idzie terenem Dakoty Południowej, odwiedzając po drodze wszystkie miasta, opisując szczegółowo ich zabytki/szczególne miejsca oraz ludzi w nich mieszkających. Śladem Alana podąża znienawidzona przez niego teściowa Pamela, która nade wszystko chce z nim porozmawiać; błaga go, by chociaż jej wysłuchał. Alan waha się między powrotem do przeszłości, a myśleniem o przyszłości, która rysuje się dla niego już bez wiernej towarzyszki przy boku... Podróż ta zmienia całkowicie niektóre poglądy głównego bohatera na życie, postępowanie ludzi, podejście do wielu spraw. Nie bez przyczyny na jego drodze staje Leszek - człowiek o polsko - żydowskich korzeniach, którego historia uderza Alana jak obuchem w głowę. To tylko jeden z przykładów napotkanych po drodze wartościowych ludzi. A jest ich naprawdę dużo...

Co myślę?

Dawno nie czytałam tak dobrej, życiowej książki. Uwielbiam narrację pierwszoosobową i dokładnie taką tutaj dostałam. Oprócz lekko ciągniętej opowieści Alana, w książce zostały umieszczone wstawki stricte z jego pamiętnika, co dodaje publikacji wiarygodności. Przez cały czas śledzenia akcji opowieści, miałam wrażenie, że idę ramię w ramię z głównym bohaterem, że razem z nim pokonuję codziennie około trzydziestu kilometrów, wciąż pozostając przy tym sobą; nieocenianą, niekrytykowaną, nieobserwowaną z wszystkich stron. Czułam coś w rodzaju pielgrzymki (na której niestety nigdy nie byłam). Ludzie spotykani na "naszej" drodze są tak realni, tak wizualni, że aż chce się z nimi zostać i nie wracać do zwyczajnej, szarej codzienności... Opowieść wbija się do głowy momentalnie i nie chce już z niej wyjść. Jest przepełniona taką życiową mądrością, o którą bardzo trudno w dzisiejszych czasach...
"(...) Jeśli moje życie, (...) jest sumą moich myśli, jaki będzie wpływ moich obecnych myśli na moje przyszłe życie?"
"Przyjacielu (...) - zniewalają nas rzeczy, których nie wybaczamy."
"Najprawdziwszą miarą wielkości człowieka jest to, czego on pragnie. Rozmiar tego pragnienia jest widoczny w czynach, które idą w ślad za pragnieniem."
To tylko trzy cytaty, które wybrałam, by się z Wami nimi podzielić. Książka aż ocieka sentencjami, które są tak bardzo codzienne w naszym życiu.

Nie wiem co jeszcze dodać, bo chyba już wszystko zostało powiedziane. Mimo, że nie przeczytałam dwóch poprzedniczek Krętych ścieżek - nie żałuję. Na pewno kiedyś po nie sięgnę; teraz chciałabym przeczytać inną serię Evansa - ale już od początku ;).

Ja jestem autorem i książką oczarowana; póki co nie wiem, czy jest lepszy od Sparksa. Jedno wiem na pewno: w niczym mu nie ustępuje.

Skrótowe info:

Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Kręte ścieżki
Cykl/Seria: Dzienniki pisane w drodze (tom 3)
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Znak (Literanova)
Kategoria: obyczajowe

OCENIAM: 10/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:



I tom Dzienników...
II tom Dzienników...

A teraz jeszcze na zakończenie sentencja na dzisiejszy dzień ;)
"Jeśli nie wyznaczysz sobie jakiegoś celu, jeśli nie zaczniesz marzyć, wszystko zostanie takie, jakie jest."

1.02.2015

"Śmiertelne kłamstwa" Laurie F. Stolarz

     Ponownie duże "dzień dobry" w Nowym Roku ;). Na początku mam dla Was dwa cytaty z książki Isabel Mauro Żyć kolorowo. Niektórzy pewnie pamiętają moją noworoczną obietnicę (którą złożyłam zaraz po powrocie z krakowskich Targów Książki) o wpisywaniu na bloga cytatów właśnie z tej książeczki. Nic w tym trudnego, bo... Składa się ona dokładnie ze złotych myśli na każdy dzień! Nie przedłużając, spóźniony 1 stycznia i obecny dzień:

"W drogę! Życie otwiera przed nami ogrom możliwości, które torują nam drogę do wielkich rzeczy".
"Czasami coś udaje nam się od ręki, a czasami wcale. Grunt to nie zrezygnować już na starcie".
 A teraz już przechodzimy do rzeczywistości dnia codziennego, czyli PIERWSZEJ noworocznej recenzji!

   Przedstawiam Wam drugą część serii Dotyk amerykańskiej autorki o dziwnie, swojsko brzmiącym nazwisku (jednak Laurie nie ma nic wspólnego z Polską). Kto nie czytał recenzji Śmiertelnego sekretu, zapraszam tutaj

Po raz drugi jestem zachwycona okładką - jest jeszcze bardziej intrygująca i przykuwająca wzrok niż okładka poprzedniczki; dziewczyna na zdjęciu wręcz poraża magnetyzmem spojrzenia! Ja dobrą chwilę nie mogłam oczu oderwać ;).

Zarys fabuły

Po wyjeździe Bena Camelia musi uporać się z wydarzeniami ostatnich miesięcy oraz z czymś znacznie cięższym... Swoimi uczuciami do psychometrycznego chłopaka, który całkowicie zawładnął jej sercem. Nie może poradzić sobie z tęsknotą, wspomnieniami wspaniałych chwil; w dodatku wciąż prześladuje ją lęk ponownego spotkania Matta - jej byłego, który więził ją i desperacko próbował zatrzymać przy sobie. Całej sytuacji nie ułatwia fakt powrotu Bena do miasta + dziwne przypadki, które zaczynają się dziać wokół Camelii: tajemnicze głosy, napisy, przewidywania, umiejętności perfekcyjnego odwzorowywania w glinie (rzeźbienie w glinie to pasja dziewczyny) konkretnych przedmiotów. Czy to możliwe, by zdolności Bena związane z dotykiem, mogły przejść na inną osobę? Czy chłopak jest związany z kolejnymi wypadkami mającymi miejsce w otoczeniu Camelii? Kim naprawdę jest Adam, nowy znajomy, który znienacka pojawia się w mieście? I co z tym wszystkim ma wspólnego ciocia Camelii - Alexia?!

Co myślę?

Nie tylko okładka jest lepsza. Fabuła również! Książkę pochłonęłam dosłownie w parę godzin, bo nie mogłam się od niej oderwać nawet na chwilę! Jest tajemnicza do ostatnich stron, trzyma w napięciu do samego końca, a zakończenie totalnie zaskakuje... Jest to typowa książka z cyklu "młodzieżówa", ale naprawdę byłam pod jej wrażeniem. Dojrzalsza niż jej poprzedniczka; nie dziecinna, już w ogóle nie miałam skojarzeń z love story Edwarda i Belli ze Zmierzchu. Ponownie zarys lekkiego thrillera, ale w lepszej odsłonie. Autorkę cechuje lekki styl, podział książki na krótkie rozdziały oraz ponownie pojawia się motyw pamiętnika wplecionego w historię, co zwiększa napięcie i ciekawość dalszych losów bohaterów. 

Naprawdę polecam! Tym bardziej będę mieć do tej książki sentyment, bo jest pierwszą przeczytaną w Nowym Roku ;).

OCENIAM: 8/10!

Skrótowe info:

Autor: Laurie Faria Stolarz
Tytuł: Śmiertelne kłamstwa
Cykl/Seria: Dotyk
Ilość stron: 296
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: młodzieżowe, lekki thriller ;)

Chciałam Was również poinformować, że biorę udział w facebook'owym wyzwaniu "Przeczytam 52 książki w 2015 roku" (chociaż ja po cichutku mam nadzieję, że dobiję do 100 ;)), oraz chciałąbym wprowadzić kilka zmian na blogu. Jakich? Niedługo się dowiecie. A teraz już życzę udanego wieczoru i... Niebawem kolejna recenzja!

Na koniec jeszcze coś ciepłego do posłuchania (ja wciskam replay od 2 dni!):


Pozdrawiam,

G.

1.01.2015

NOWOROCZNIE i NIErecenzyjnie! ;)

    W ten mroźny poranek Nowego Roku mówię Wam głośne "dzień dobry"! Jest już mimo wszystko "rok po" założeniu bloga; bądź co bądź cztery miesiące to już dużo, przynajmniej w moim przypadku, gdzie cechuje mnie tzw. słomiany zapał. Blog stał się dla mnie nie tylko narzędziem i materiałem do pracy, ale i odskocznią od dnia codziennego, formą przelewania swojej radości właśnie w tym miejscu, źródłem nawiązywania nowych kontaktów, z Wami, Czytelnikami, ale i ludźmi takimi jak ja - zarażonymi nałogiem czytania, z którego nie chcemy się leczyć, mającymi swoje pasje i zainteresowania, hobby, no i... Dajecie mi ogromne wsparcie, motywację i wiarę, że to co robię, ma sens! Dziękuję!

Blog jest też swojego rodzaju pamiętnikiem (miałam nawet kiedyś taką typowo pamiętnikarską stronę, gdzie pisałam o trudach dnia codziennego), gdzie się mogę wyżalić, lub po prostu przelać kłębiące się myśli na papier ekran ;). Dlatego dzisiaj chciałabym z Wami podzielić się trochę sobą... By lepiej Wam się unaocznić itp. Kto nie chce - niech nie czyta ;).


Tak teraz wyglądam, bo przechodzę zapalenie spojówek. Oznacza to, że przynajmniej przez jakiś czas jeszcze muszę nosić okulary a nie ukochane soczewki, nie mogę się malować i generalnie nie czuję się z tym komfortowo. Ale już niedługo... ;)


Taki prezent dostałam na Mikołaja od mojej NAJLEPSZEJ koleżanki ze studiów. Nie sądziłam, że spotkam kogoś tak cudownego na swojej życiowej drodze (wyszło wiele spraw, w których mogę na nią liczyć BEZWARUNKOWO). Zaufała mi ogromnie, ja jej zaledwie po 4 miesiącach znajomości... Mam nadzieję, że to wszystko przetrwa czasy studenckie, mimo, że wraz z Nowym Rokiem zmieniam miejsce zamieszkania... Ale o tym kiedyś... ;). Zakładka zrobiona przez nią własnoręcznie, z całym sercem, bo M. wie jak kocham książki... Jeśli teraz to czytasz, wiedz, że nigdy Ci nie zapomnę wiesz czego ;)!



Nadmorska słabość w postaci wściekle różowej czapuchy. Tak wiało, że myślałam, że urwie mi tę blond czuprynę. Ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Nie jestem zwolenniczką wrzucania miliona zdjęć chociażby na Facebook'a, ale te wyjątkowo mi się podobają (mimo czapki!), a że niektórzy z Was pewnie zastanawiają się jak wygląda na co dzień niejaka Gemma...


I na koniec coś o moich upodobaniach muzycznych. Papa Roach i Taylor Swift. Uwielbiam i uwielbiam i przestać nie mogę. Każda ich piosenka akurat dziwnym trafem wpasowuje się w mój nastrój. Polecam dziś blond Boginię Country (jak dla mnie).

Nie wiem, czy noworoczny post się Wam podoba, niemniej jednak musiałam się trochę uzewnętrznić właśnie tutaj. Co do pytań - co studiuję - obecnie jest to pedagogika wczesnoszkolno - przedszkolna... Mimo, że kocham dzieci, ktoś niedawno powiedział mi, że nie powinnam się w to pchać... Ja jednak idąc za głosem swojego serca i postanowień na 2015 ogłaszam wszem i wobec, że... Mam to gdzieś. Będę robić to, co uwielbiam i nie zważać na NIC.

Poniżej próbka moich zdolności:


I tym optymistycznym akcentem życzę Wam jeszcze raz wszystkiego co najwspanialsze w tym Nowym Roku, byście byli wciąż przy mnie (dobra, to trochę życzenia dla mnie ;)), wspierali, motywowali tak po prostu.

A już jutro pierwsza noworoczna recenzja! ;).

Love, G.