2.24.2015

"Dotknąć nieba" i "Na rozstaju dróg" Richard Paul EVANS

     Dziś, tak jak obiecałam, podwójna recenzja! Uznałam, że nie będę "rozmieniać się na drobne", jeśli chodzi o EVANSA, gdyż przedmiotem dzisiejszego postu są... Dwie poprzednie części serii Dzienniki pisane w drodze. Recenzję trzeciej - o tytule Kręte ścieżki - znajdziecie TUTAJ. Mimo, że przygodę z tą trylogią zaczęłam od końca, chciałam zobaczyć, jak wygląda ona od samego początku...

Będzie mnóstwo ochów i achów, uprzedzam.

   Obydwie okładki przesiąkają pięknem; zanim zajrzy się do książek, patrzy się na ich oprawy bardzo długo. Są tak wymowne i emocjonalnie nastrajające, że aż brak słów. 

Dotknąć nieba to pierwsza część trylogii Dzienników pisanych w drodze. Poznajemy Alana (wspaniała i moja ulubiona narracja pierwszoosobowa!), jego żonę McKale; ich życie od momentu poznania (dzieciństwo) przez ślub po codzienność. Z fotograficzną dokładnością możemy śledzić etapy rozwoju kariery Alana w jego firmie reklamowej Madgic, współpracę z lojalną po kres wszystkiego Falene, zaślepienie postacią Kyle'a Craiga - zdradzieckiego wspólnika... Czytelnik nieodzownie ma wrażenie, że siedzi tuż obok głównego bohatera i towarzyszy mu w jego rozmyślaniach, pomaga w pisaniu pamiętnika, widzi wszystko co się wokół niego dzieje, przeszywa na wskroś jego uczucia i emocje. Tragiczny moment nadchodzi z chwilą upadku ukochanej żony Alana z konia, po czym wszystko zaczyna z niewiarygodną szybkością się niszczyć. Alan przebywa przy żonie do ostatniego jej oddechu; trwa przy niej cały czas, co niecnie wykorzystuje wspólnik... Przejmując firmę i ogałacając Alana dosłownie ze wszystkiego. Bohater nasz traci nie tylko żonę, ale i dom wart 2 mln dolarów, samochody, pracę. WSZYSTKO.

Po czym...

Postanawia wyruszyć w wędrówkę z Seattle do Key West na Florydzie - co daje do przebycia około 5 tysięcy kilometrów. Zabiera z sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy. I idzie... 

Tak jak pisałam w recenzji Krętych ścieżek tak i tutaj wraz z Alanem po drodze spotykamy niewiarygodnych ludzi, z których każdy ma jakąś swoją historię, przez co utwierdzamy się w przekonaniu, że w życiu nic nie dzieje się przypadkowo, a każda nasza podjęta decyzja, zamierzenie ma dalekosiężny sens. 
"(...) pierwotna część ludzkiej psychiki ma nomadyczna naturę, przejawiającą się jako pragnienie swobodnej wędrówki."
"Chodzi mi o "ściskających życie", o ludzi, którzy kurczowo trzymają się tego życia, bo myślą, że jest największym szczęściem. Ale mylą się, myśląc, że mogą zatrzymać to życie. Wszystko na tym świecie przemija. Wszystko." 
    Druga część to Na rozstaju dróg. Rozpoczyna się ona dosyć specyficznie, bo od pobytu Alana w szpitalu, gdzie trafił po dotkliwym pobiciu i ranieniu przez młodzieżowy gang. Bohaterem opiekuje się tajemnicza kobieta - Angel - która chce spłacić w ten sposób dług wobec wędrowca. Alan pomógł jej z naprawą koła na autostradzie i nie chciał nic w zamian; teraz ona ma szansę mu się odwdzięczyć. Nikt nie przypuszcza, jak obfite we wzajemne leczenie życiowych ran będzie spotkanie tych dwojga tak bardzo doświadczonych boleśnie ludzi... Angel przyjmuje mężczyznę pod swój dach i odkrywa, że tylko on może uratować ją przed tragicznymi skutkami przeszłości...

Tak jak wspominałam - EVANS potrafi tak celnie, tak precyzyjnie odzwierciedlać uczucia, stany emocjonalne, że wyciskają one na Czytelniku swojego rodzaju piętno. Nie można się uwolnić od przeświadczenia, że jest się jednością z Alanem, że razem z nim stawia się kroki podczas tej wędrówki, że jego przemyślenia pamiętnikowe zostaną już głęboko wyryte w pamięci na zawsze. To jest coś niesamowitego; naprawdę rzadko można spotkać się z aż takim oddziaływaniem na Czytającego. Momentami śmiałam się, by zaraz przechodzić do rozmyślań nad życiem, by w końcu zalać się łzami. Nie, nie jestem niezrównoważona emocjonalnie. To po prostu wpływ Autora i jego umiejętności władania nad ludzkimi uczuciami tak działa. Dodatkowo - krótkie rozdziały sprawiają, że cały czas jest to "przeczytam jeszcze jeden rozdział i na dziś koniec", co jak wiadomo prowadzi do bezkompromisowego pochłonięcia książek jednym tchem. 

Takie powieści są potrzebne każdemu z nas. W życiu jest tak wiele zawirowań, wahań, wątpliwości; często nie doceniamy rzeczy, które powinny być dla nas najważniejsze na świecie. Jak to mówią: zobaczymy jak coś było cudownego, dopiero wtedy gdy to stracimy na zawsze. Książki Richarda EVANSA są lekiem na zło codzienności życia ludzkiego. Dają nadzieję, siłę do wiary, bez której w dzisiejszym świecie ani rusz. Wiary w dobro, świadomość, że owa dobroć wróci często ze zdwojoną siłą, ale i zło również; wiary w sens życia, nieprzypadkowość zdarzeń, spotkań... 

Życie to podróż, którą każdy musi odbyć. Ale jak to pisze Alan: życie to to coś, co nas spotyka, gdy planujemy coś zupełnie innego.
"Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli człowiek skupi się na powodzie, dla którego coś chce zrobić, to zawsze znajdzie sposób, aby to osiągnąć."
 "Jeśli planujesz rozbić czyjąś bańkę mydlaną, pamiętaj, aby trzymać w pogotowiu swoje obie dłonie."
Rany. Mogłabym tu przytoczyć całe książki tej serii; tak bardzo obfitują w cudowne złote myśli. Dlatego koniecznie musicie sami to przeczytać ;).

Skrótowe info: 

Autor: Richard Paul EVANS
Tytuł: Dotknąć nieba i Na rozstaju dróg
Cykl/seria: Dzienniki pisane w drodze (tom 1 i 2)
Ilość stron: 262 i 294
Wydawnictwo: Znak Literanova
Kategorie: obyczajowe

OCENIAM: 10/10!

Za książki ogromnie dziękuję Panu Tomaszowi Prusickiemu i:


A cytat na dziś jest bardzo luźny i zabawny, bo brzmi następująco: 
"Pośpiewaj sobie w wannie. To bardzo twórcze i odstresowujące zadanie. Przydałby się mikrofon? A gdzie masz słuchawkę od prysznica albo butelkę z szamponem?"
;)

2.22.2015

"Kobiety Afryki - obyczaje, tradycje, obrzędy, rytuały" Jadwiga Wojtczak - Jarosz

     Dziś prezentuję Wam kolejną książkę z mojego wyzwania Przeczytam 12 książek w 2015 roku ;). Kto nie wie o co chodzi, odsyłam do kategorii o tej samej nazwie. Generalnie chodzi o zakurzone książki, ale i takie, których być może normalnie byśmy nie przeczytali; przypada po 1 na miesiąc. Ja już "nadrabiam" zaległość, bo prezentowana dziś przeze mnie jest już drugą na luty, ale, ale... No cóż, tak wypadło.


     Ucieszyłam się widząc tę książkę. Po przeczytaniu przygód pani Pawlikowskiej, teraz też szykowałam się na smaczki z afrykańskiego świata. Jednak mimo wszystko, nie wyciągnęłam z tej publikacji tak wiele jak liczyłam...

Sam tytuł intryguje. Każda kobieta chce poczytać o innych, tym bardziej tak różnych. Mocno dziwi więc fakt, że o samych kobietach w książce (która jest pierwszą częścią - być może w kolejnej sytuacja się zmieni) jest niewiele. Tak naprawdę jedyne, czego się o nich dowiadujemy to poznanie ich niewiarygodnej sprawności i siły fizycznej, uwidaczniającej się w dźwiganiu wielu bardzo ciężkich rzeczy: mis z kamieniami, czy wiader z wodą, przy jednoczesnym niesieniu na plecach małego dziecka. Innym zjawiskiem panującym w Afryce jest świadomość, że 13 - latka posiadająca już potomstwo - nie dziwi. Coś szokującego. I z nawiązania do tytułu książki to tyle. Przynajmniej ja nic więcej się o kobietach nie dowiedziałam, a szkoda, bo bardzo na to liczyłam...

Jeśli chodzi o fabułę - poznajemy Feliksa, polskiego wykładowcę, który przyjeżdża z komunistycznej Polski do Nigerii, by tam, wraz z innymi prowadzącymi nauczać na tamtejszym uniwersytecie. W kraju zostawia swoją żonę - Dzidzię - (tak, mnie też bardzo zaskoczyło to określenie), której w listach opisuje nowy świat, do którego trafił. Z jego opowieści dowiadujemy się, jak wygląda kwestia wierzeń i religii w tej części Afryki: krowa jest bardzo cennym skarbem, jednak np. głodne dzieci nie mogą pić jej mleka... Mną osobiście wstrząsnęła sprawa ludzi - albinosów. Człowiek, dotknięty bielactwem jest traktowany jak przedmiot, z części jego ciała wyrabia się różne rzeczy; amulety - mające przynosić szczęście i chronić od złego. Niewiarygodne, że na świecie są rejony, gdzie zabobony mają tak silne oddziaływanie... Wszystkie sytuacje czytelnik poznaje z opisu życia Feliksa, który wszystkiemu się dziwi. Jest zaskoczony też poziomem nigeryjskich studentów: wykładowca musi się naprawdę przykładać do przygotowania materiału, obfitującego w przezrocza czy zdjęcia; inaczej nie wzbudzi żadnego zainteresowania wśród uczniów. Mało tego, studenci przestaną się interesować i prowadzącym i wykładem, zajmując się sobą i wzajemnymi głośnymi rozmowami. O jakiejkolwiek dyscyplinie nie ma mowy. 

Mimo, że zawiodłam się na lekturze, ogromnym jej plusem są zdjęcia, stanowiące świetne uzupełnienie:




Książka jest ciekawym źródłem wiedzy na temat życia ludzi w Afryce, tak z "pierwszej ręki", gdyż historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Wiem, że Autorka pracowała w Afryce jako wykładowca i konsultant kliniczny. Publikacja powinna jednak nosić tytuł adekwatny do treści; nie wiem, może kolejna część będzie inna, lepsza, bardziej wyrazista.

OCENIAM: 4/10!

Skrótowe info: 

Autor: Jadwiga Wojtczak - Jarosz
Tytuł: Kobiety Afryki
Ilość stron: 194
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: literatura faktu, podróżnicze

Za książkę dziękuję:


A cytat na dziś to:
"Spróbuj położyć się dzisiaj nieco wcześniej niż zwykle. Nawet nie wiesz jak dobroczynne działanie ma sen na nasze samopoczucie."
Pani Isabel Mauro chyba doskonale wiedziała, że jutro zaczynam nowy semestr na studiach ;)!

2.20.2015

"Apetyt" Philip Kazan

     Wciąż żyję informacją, że WirtualnaKsiążka będzie Patronem Medialnym Przepraszam za krzywdę Marcina Legawca. Kto jeszcze nie wie, więcej informacji znajdzie tutaj. Tymczasem, zapraszam do zapoznania się z kolejną moją recenzją; będzie to książka, której "przedsmak" pojawił się na fanpage'u jakieś dwa tygodnie temu. O czym mowa?

   Publikacja... Bardzo kulinarna ;). Może właśnie tym trochę się zraziłam do niej na początku, gdyż i tytuł dotyczy jedzenia, i sama okładka jest "pyszna", i mnóstwo rekomendacji, w tym od Wojciecha Modesto Amaro: To książka o sile geniuszu kulinarnego. Opowieść, która pobudza zmysły i apetyt na życie świadczyło, że będzie jedzenie, i jedzenie, i jedzenie...

Owszem, było.

Mnóstwo.

Ale podane w ciekawej formie.


Generalnie bardzo lubię powieści/romanse historyczne, ukazujące z fotograficzną dokładnością konwencje, obyczaje, życie ludzi z danej epoki. Tym bardziej się ucieszyłam, gdy otrzymałam właśnie taką książkę z dodatkowymi "benefitami" w postaci tematu kulinarnego (z którym wcześniej się nie spotkałam w żadnej publikacji), oraz osób znaczących dla dzisiejszego świata i jego kultury (młody Leonadro da Vinci, Donatello, Giovanni di Paolo Rucellai, rodzina Medyceuszów , papież Sykstus VI).

Głównym bohaterem jest Nino Lippi (jest on również pierwszoosobowym narratorem książki), który mieszka we Florencji. Jego ojciec jest rzeźnikiem, a matka właśnie zmarła na gruźlicę. To właśnie po śmierci matki, młody chłopiec szuka ucieczki przed depresją, przed popadnięciem w załamanie i rozwiązanie znajduje... W swoich talentach. Pierwszy z nich to niewiarygodny "dar smaków". Nino zna każdy; od smaku przypraw, poprzez smaki potraw do smaków emocji i uczuć, takich jak śmierć czy namiętność. Drugą zdolnością jest zamiłowanie do malarstwa, stymulowane przez wuja (kolejną postać historyczną) - Filippa Lippi - malarza tamtych czasów, którego dzieła okalały całą Florencję. 

Najpierw Nino kształci się pod okiem wuja; choć kształci to za duże słowo. Ten geniusz kulinarny po prostu robi to co potrafi najlepiej, czyli gotuje! I to jak! Z tawerny wuja powoli przenosi się na "salony"; przyjęcie dla rodziny Medyceuszów, a później dla samego Papieża! Nie wszystko jednak układa się tak, jakby sobie tego główny bohater życzył... Gdy jego ukochana Tessina zostaje zmuszona do wyjścia za mąż za starego arystokratę - Nino szykuje kolację żałobną... Przepełnioną na wskroś jego uczuciami... 

Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi na myśl to porównanie tej książki do innego bestsellera: Pachnidła. Tam też pojawiał się motyw obsesyjnego daru. Tu jest podobnie, choć mniej mrocznie ;). Co ujmuje w tej książce?

Przede wszystkim wszędobylskie doprawianie, szykowanie potraw, dokładny ich opis, wygląd; jestem w stanie sobie wszystko wyobrazić, jak wyglądało, jak się podawało dane danie... 

Florencja. Tutaj mistrzostwo świata - mogłabym z tą książką jechać właśnie tam i mieć ją jako przewodnik po mieście. Do tego bardziej cenny, bo nigdzie indziej nieopublikowany, więc wiedziałabym gdzie są różne ciekawe miejsca ;).

Fabuła. Młody chłopiec, załamany po śmierci matki, odnajdujący swoją radość w gotowaniu; znajdujący w sobie prawdziwe pasje, uczucia, emocje; zakochany (z wzajemnością), ale nie mogący być ze swoją ukochaną (jak się kończy - nie zdradzę!)
"- Te wszystkie smaki... Nie giną w środku. One... Jakbym ja był klatką, a one ptakami."
Książka wciąga. I mimo, że nie zostanie moją jakąś ulubioną, to pobudza... Apetyt ;).

Tę książkę, jak i recenzję dedykuję Agacie z bloga 3zdania - myślę, że bardzo by Ci się spodobała! :)

OCENIAM: 6/10!


Skrótowe info: 

Autor: Philip Kazan
Tytuł: Apetyt
Ilość stron: 574
Wydawnictwo: Znak
Kategorie: Powieść historyczna, kulinarne, romans

Za książkę dziękuję: 



Aha, i jeszcze cytat na dziś:
"Ciesz się z tego, co udaje Ci się osiągać - ludzie dla Ciebie życzliwi będą cieszyć się razem z Tobą. Nie zapomnij jednak o istnieniu takich cnót jak pokora i skromność."

Życzę Wam udanego weekendu, mój zapowiada się naprawdę interesująco!

Buziaki,

G. 

2.19.2015

"Przepraszam za krzywdę" Marcin Legawiec - PATRONAT MEDIALNY!

     Z ogromną przyjemnością informuję, iż WirtualnaKsiążka obejmuje Patronatem Medialnym powieść polskiego autora - Marcina Legawca - Przepraszam za krzywdę. 

Książka jest świadectwem wysiłku i trudu, jaki pisarz włożył w jej napisanie, oddania swoich celów i zamierzeń, zdobycia się na nie lada odwagę zmierzenia z tematem wstrząsająco trudnym... Przeczytałam fragment (wy też możecie to zrobić TUTAJ), dlatego tym bardziej czuję się zaszczycona możliwością wsparcia wydania tejże powieści.



Historia człowieka, który przeżył piekło, by stać się "Aniołem"...

     Bohaterem książki jest Michał, który stał się ofiarą ojcowskiej „miłości”. Życie rodzinne zanikło wraz ze śmiercią Anny. Kobieta poświęciła swoje życie, aby urodzić ukochane dziecko. Tadeusz, ojciec Michała nie potrafił sobie poradzić ze stratą żony. Mężczyzna popada w alkoholizm, traci kontrolę nad życiem i przede wszystkim sobą. W późniejszym czasie zaczyna wykorzystywać Michała, a co gorsze sprzedaje go innym pedofilom. Chłopak przeżywa horror, z którym nie potrafi sobie poradzić. Jego życie to ciągły strach i pytanie, kiedy to się skończy.
Michał dorasta w poprawczaku. Wraz z ukończeniem osiemnastu lat zaczyna dorosłe życie na własny rachunek. Wydarzenia z przeszłości wyryły ogromną bliznę na jego psychice. Chłopak dostaję pracę, mieszkanie i szanse od losu na nowe, lepsze życie. Wszystko układało się idealnie aż do momentu, który przekreślił wszystko, co do tej pory otrzymał. Chłopak trafia do więzienia, gdzie zaprzyjaźnia się z Janem. Mężczyzna odsiadywał karę dwunastu lat pozbawienia wolności za gwałt na dwóch dziewczynkach. Ich relację były bardzo dobre. Michał próbuje rozwiązać zagadkę ludzkiej natury, jaką jest gwałt. Postanawia, że poświęci swoje życie na badaniu ludzkich zachowań powiązanych z wykorzystywaniem nieletnich.
Po wyjściu z więzienia, główny bohater postanawia odkryć świat na nowo. Ma cel, misję, którą za wszelką cenę chce wykonać. Jego życie potoczyło się jednak inaczej. Jedna chwila odmienia jego życie na zawsze. Zakazany owoc, tak nazywa moment, w którym jego doświadczyło uczucia, które było znane jego ojcu.
Michał zmienia się w Tadeusza, aby zrozumieć sens i problem gwałcenia nieletnich. Tak bardzo się w tym zatraca, że nie jest w stanie przestać aż do momentu, w którym wyrządza krzywdę najbliższej osobie w swoim życiu…

Marcin Legawiec, ur. 24 września 1990 roku w Staszowie, wychował się w Połańcu. Obecnie zamieszkały w Tarnobrzegu. Polski dramatopisarz. Zadebiutował powieścią „Dream” (wyd. Psychoskok). Założyciel wydawnictwa Nuvola. Pierwsze swoje opowiadanie napisał mając siedem lat. Pisanie jest jego największą pasją, przyjacielem, który pozwala uciec od rzeczywistości. Po wielu latach pisania i nabywania doświadczenia w pisaniu dramatów, zdecydował się na wydanie swojej twórczości.

Pomóżmy Autorowi wydać tę książkę i dać jej prawo do zaistnienia na polskim rynku w każdym znaczeniu tego słowa! Akcja trwa na podanej wyżej stronie (TUTAJ) do 28 marca. Planowana premiera książki - KWIECIEŃ 2015.

Damy radę?

Damy!

G.

2.14.2015

"Finezja uczuć" Aneta Krasińska

     Tak, tak, tak. Zakończyłam sesję, nawet ze sporym powodzeniem. Tak, "wracam do gry" w wielu znaczeniach tego słowa. Tak, nareszcie mam czas na to co lubię najbardziej - na książki, bloga; bo to daje mi niesamowitą radość, poczucie robienia czegoś dla siebie, oderwanie się od momentami szarej rzeczywistości. Długa droga przede mną, bo musiałam się lekko przeorganizować, ale teraz będzie już tylko lepiej :)

W tym miejscu chciałam podziękować wszystkim Wydawnictwom i ich Przedstawicielom (zwłaszcza Pani Justynie z Psychoskoku i Pani Dagmarze z Naszej Księgarni) za ogromną wyrozumiałość dla mnie i moich studiów - zrozumieć nawał nauki, zaliczeń, egzaminów, podczas gdy tyle nowości pojawia się do przeczytania i zrecenzowania - bezcenne. Dziękuję! 

A teraz, żeby już nie przedłużać i nie zanudzać - przedstawiam recenzję książki, która... Mówiąc kolokwialnie "poszarpała" trochę mną i moim myśleniem o życiu. O czym mowa?

   Kolejna polska pisarka, następna polska powieść w moich rękach. O Pani Anecie można wyczytać, że ukończyła filologię polską, lubi obserwować ludzi, a najlepiej odpoczywa podróżując po Europie. Nic bardziej zachęcającego do Jej książki! Sama ukończyłam wyżej wymieniony kierunek (wprawdzie teraz zmieniłam specjalność, ale filologia zawsze będzie numerem 1), oraz lubię spędzać czas tak jak Pani Krasińska. Od razu poczułam sympatię do tej autorki i... Czuję, że nawiązałybyśmy nić porozumienia! Ale, ale... Zapraszam już w końcu do recenzji! Przez tę przerwę w recenzowaniu zrobiłam się aż za bardzo wylewna, musicie mi to wybaczyć ;).

Sam tytuł i okładka lekko mnie poraziły. W pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie wspominając o zarysie fabuły...

Alicja jest 38 - letnią kobietą, na pozór szczęśliwą mężatką, matką dwójki dzieci. Ma dobrą pracę, poukładane życie od A do Z. Do pewnego momentu... Gdy poznaje Mariusza - księdza przygotowującego jej młodszego syna do komunii świętej. Z pozoru dziwna niechęć przeradza się w niebezpieczną fascynację, którą ludzie nazywają miłością... 

Niektórzy na pewno od razu skrytykują pomysł i zarys całej historii. Ja też miałam na początku pewne obawy, no bo jak to tak, dojrzała kobieta z księdzem, jakim prawem, romans, płomienne uczucie, wspólne zainteresowania (historia sztuki, malarstwo) - dziwne słowa klucze, które napawały mnie pewnymi negatywnymi emocjami. Ale, ale... Kolejny raz się pomyliłam!

Kobieta jest istotą bardzo złożoną. Mówią, że gdy kocha jest najsłabsza, a najsilniejsza wtedy, gdy jest kochana. Potrafi wpadać w skrajne emocje; od śmiechu po płacz, a myślenie ma takie, że... Nikt jej nie zrozumie. Psychologia postaci - KOBIETY - umieszczona w tej książce, dobitnie obnaża wszelkie kobiece aspekty ludzkiej natury. Kobieta jest człowiekiem; ma prawo popełniać błędy, ponosić porażki, ale i nieustannie wciąż dźwiga brzemię gospodyni domowej, rodzinnych obowiązków, myślenia wielokierunkowego itp. Aneta Krasińska ukazuje niesamowicie mocno, że kobieta w związku musi być cały czas dowartościowywana, komplementowana, doceniana, bo inaczej... Jak kwiat - więdnie i traci wszelkie zainteresowanie, chęć, siłę życia i dalszych starań. 

Myślę, że fabuła przedstawiona w Finezji Uczuć to po prostu historie wielu par małżeńskich (lub nie), które z przyzwyczajenia, może przywiązania, tkwią w związkach, bo nie są w stanie zmienić swojego życia, by pójść w innym kierunku. Nie starają się już wzajemnie o siebie, bo uważają, że długi staż bycia razem, to wszystko, bo są dzieci, bo kredyty łączą dziś bardziej niż przysięga... A związek to nie jest łatwa sprawa; wymaga nieustannych poświęceń, kompromisów, starań, troski, tego "zapatrzenia" w siebie nawzajem, tego ognia, który kiedyś tak bardzo połączył... Gdy w związku tego brakuje, jedna lub druga strona szuka tego gdzieś indziej. 

Łatwo przeoczyć ten moment, gdy żona/mąż znajduje dowartościowanie u kogoś innego, a potem niestety jest już za późno, żeby cokolwiek ratować...

Książka zmusza do refleksji. Każdego. Wiem, że mam dopiero 22 lata i być może nie mam pojęcia o wielu sprawach. Ale wiem też, że jak o coś się nie dba cały czas, to później się to traci. A najpiękniejsze rzeczy docenia się właśnie wtedy, jak już ich nie ma...

Autor: Aneta Krasińska
Tytuł: Finezja Uczuć
Ilość stron: 217
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: kobiece, romans, psychologiczne
OCENIAM: 8/10!

Za książkę bardzo dziękuję: 


Cytat na dziś:
"Miłość to balsam dla duszy. Jakie to cudowne, gdy człowiek odczuwa siłę miłości - w każdej cząstce swego ciała, w każdej sytuacji, w każdej chwili."
Kochani,

z mojej strony, na te Walentynki (choć wiadomo, kocha się cały rok, a nie tylko dzisiaj!) życzę Wam tego promyczka słońca w Waszych serduchach na każdy dzień, żebyście zawsze znaleźli cząstkę dobra w sobie i byście przekazywali ją dalej.


G.

2.11.2015

Konkurs, konkurs!

     Zostałam poproszona o przekazanie informacji o konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Psychoskok i portal Autorzy365.pl, co czynię niżej i z największą przyjemnością ;).

Zamieszczam ogólne zasady konkursu:

Wprost z wirtualnego świata stworzonego przez Andrzeja Baczewskiego w „Nigdziegęści” zapraszamy na Ziemie do udziału w konkursie. Nagrody w postaci książki oraz ebooka Nigdziegęści – Solenopsis autora, są jak najbardziej realne.
Fani fantastyki lubiący przemierzać niezbadane światy z pewnością będą zachwyceni, podobnież jak fani twórczości Andrzeja Baczewskiego, choć do udziału w konkursie mogą przystąpić wszyscy, którzy zdołają odpowiedzieć na postawione przez organizatora pytania.
Oczywiście odpowiedzi zdadzą się banalnie proste jeśli najpierw odważymy się wyruszyć na Alekande, to tu bowiem rozgrywa się akcja najnowszej powieści - „Nigdziegęści: Solenopsis”. Bezpiecznie nie będzie, bo właśnie toczą się walki o wolność, a samozwańczy król Solenopis nie zamierza odpuszczać, jednak warto. Zwycięzcy staną się przecież dumnymi posiadaczem książki Nigdziegęści – Solenopsis oraz ebooka autora. Odpowiedzi prosimy wysyłać do 28 lutego 2015 na adres biuro@autorzy365.pl. Ogłoszenie wyników 3 marca 2015. Kto pierwszy ten lepszy!

Pytania konkursowe:

1. W jakiej wierze występują Zurwan i Waju?
2. Jaka jest nazwa planety, na której toczy się akcja II części powieści Nigdziegęści?
3. Podaj imię Nigdziegęstej opiekującej się planetą do czasu przybycia posiłków?

Do wygrania:
1. I miejsce 1x książka Nigdziegęści – Solenopsis Andrzeja M. Baczewskiego

2. II miejsce 1x ebook Nigdziegęści – Solenopsis Andrzeja M. Baczewskiego

Jest o co walczyć, więc zaczęcam gorąco! :)



A z mojej strony, już jutro recenzja książki z Psychoskoku :)

2.04.2015

"Blondynka w Tanzanii" Beata Pawlikowska

     Dziś recenzja jednej z "moich osobistych" książek; takich kupionych, a nie otrzymanych od danego wydawnictwa... Sesja już praktycznie na wykończeniu, wczoraj miałam 2 najważniejsze egzaminy i... Zdałam je na piątki! Ale wraz z moją wspaniałą M. naprawdę ostro zakuwałyśmy... Jak widać, opłacało się, a teraz, gdy już jest trochę wolnego to... To porwałam publikację zakupioną na krakowskich Targach Książki, z autografem autorki, z którą miałam przyjemność się spotkać ;). Kto nie wiedział, przypominajka tutaj

     Beatę Pawlikowską bardzo lubię, podziwiam i zazdroszczę jej tak licznych podróży, jednak miałam do tej pory styczność z nią tylko w niedziele w Radiu Zet w programie "Świat według blondynki". Gdy byłam na książkowych targach i miałam okazję zobaczyć Panią Beatę "na żywo", wziąć autograf, zauważyłam, że jest to zwykła, normalna kobieta, niziutka i sympatyczna ;). Dziw bierze, że była w tylu miejscach, tak dużo zobaczyła i jeszcze dzieli się swoją wiedzą, zdjęciami, przeżyciami z innymi ludźmi w tak świetny sposób!

Spodziewałam się, że książeczka z serii Dzienniki z podróży będzie dobrym czytadłem, nie przypuszczałam jednak, że będę się czuła tak, jakbym słuchała Pani Pawlikowskiej w radiu! Swobodny ton pisania, wręcz bardzo mówiony, prosty, klarowny, okraszony zdjęciami, zabawnymi rysunkami, ciekawostkami z regionu Afryki. 

Tanzania - teren wschodniej Afryki, z charakterystycznym kraterem Ngorongoro, a właściwie "dziurą w ziemi", słoniami z największymi ciosami, niejeden raz sięgającymi ziemi, niezliczoną ilością lwów, lampartów, antylop, w tej części sawanny najniebezpieczniejszych czterotonowych hipopotamów. Tanzanii towarzyszy poczucie wolności, swobodnego "przepływu" natury; sama podróżniczka pisze, że gdy jest sama w takich miejscach wyłącza telefon, nie używa budzika i poddaje się rytmowi danego regionu.

Ja, totalny laik w sprawach geograficznych - naprawdę sporo mogłam dowiedzieć się z tej książeczki niewielkich rozmiarów. Czytałam opinie, że informacje w niej zawarte niczego szczególnego do naszego życia nie wniosą, jednak ja uważam inaczej. Z zapartym tchem śledziłam opis wyprawy balonem nad sawanną, nieciekawe i niebezpieczne lądowanie, ucztę "full English breakfast" pośrodku traw i hien, poczucie zapachu truskawek itp.

W serii Dzienniki z podróży ukazały się:

Blondynka na Zanzibarze
Blondynka w Tybecie
Blondynka na Wyspie Wielkanocnej
Blondynka w Himalajach
Blondynka w Brazylii
Blondynka w Peru
Blondynka na Sri Lance
Blondynka w Indiach
Blondynka w Meksyku
Blondynka w Kambodży
Blondynka w Amazonii

Sporo, prawda? Ja jestem pod ogromnym wrażeniem wytrwałości i odwagi Pani Pawlikowskiej w tych wszystkich podróżach. Ach! Sama chciałabym tyle w życiu zobaczyć i posiąść taką światową wiedzę zaczerpniętą z własnych doświadczeń! Ale póki co, pozostaje mi zaczytywać się w książkach o Blondynce ;).







Skrótowe info:

Autor: Beata Pawlikowska
Tytuł: Blondynka w Tanzanii
Cykl/Seria: Dzienniki z podróży
Ilość stron: 96
Wydawnictwo: G+J (teraz Burda Książki)
Kategoria: podróżnicze, przygodowe

OCENIAM: 8/10!

A cytat na dziś to...
"Czasami, gdy zbyt usilnie zajmujemy się jakimś problemem - wystarczy po prostu odciąć się od niego - dobrym filmem, relaksującą książką, miłym wieczorem w gronie przyjaciół..."
Tego ostatniego zwłaszcza tak bardzo potrzeba!

Pozdrawiam,

G.