3.30.2015

"Cierpliwy snajper" Arturo Pérez-Reverte

     Dziś recenzja jednej z tych książek, które na długo zostaną w mojej pamięci; publikacja ta jest tak bardzo różna od mojego gustu, a jednak wpasowała się w niego idealnie. To niewiarygodne, że lektura zarówno "babska" jak i "męska" potrafi zaczarować od samego początku.

Żeby nie być gołosłowną...

   Tytuł może bardzo zmylić. Gdy słyszymy hasło "snajper", od razu przed oczami staje nam najczęściej amerykański żołnierz, celujący do obiektu. Ja też na początku myślałam, że książka będzie osadzona w podobnej tematyce; wojennej, żołnierskiej itp., jednak gdy tylko przeczytałam opis historii zawartej w tej publikacji - wiedziałam już, że lekko się pomyliłam.

Tematyka - taka, którą kompletnie się nie interesuję. Żeby nie było, wiem, czym jest graffiti, wiem jak wygląda, jednak nie przywiązywałam do niego nigdy ogromnej wagi. Zwracam uwagę na pomalowane ściany w Krakowie, czy w innych miastach, niektórymi się zachwycam, gdyż są totalnie obłędne, inne to to po prostu zwykły szczyt wandalizmu. 

Ktoś kiedyś powiedział, że graffiti to sztuka ulicy wołająca o uwagę. Ciężko się z tym nie zgodzić czytając o legendzie tego nurtu, która jest tajemnicza, nieuchwytna i kompletnie chroniona przez swoich "wyznawców". 

Ową legendą jest tytułowy Snajper. Hiszpania, Włochy, Portugalia - nie mają dla niego tajemnic, jeśli chodzi o ściany, metra, pociągi, ogrodzenia do malowania. Cichy przywódca nigdy nie ukazał swojej twarzy, policja nie może go złapać, a młodzi grafficiarze marzą o akcji, w której mogliby wziąć udział, byleby tylko móc powiedzieć "zorganizował ją Snajper". Czemu Snajper? Bo jego "tag" to białe kółko z czarnym krzyżykiem jako celownikiem. Po prostu. 

Wiele się zmienia, gdy Alejandra Varela - Lex dla przyjaciół - dostaje zlecenie by odnaleźć Snajpera i namówić go na współpracę przy obszernej publikacji dotyczącej Street Artu. Jeździ za nim po europejskich miastach, trafia na jego trop, lecz ciągle bóg ulicy pozostaje nieuchwytny. Lex szczegółowo zagłębia się w twórczość Snajpera, przesłania, które z niej wypływają; zaczyna rozumieć jego tok myślenia, postępowania, zasady, którym hołduje i dlaczego są one dla niego ważne... Zaskakująca intryga obdziera czytelnika z wszystkiego. Dosłownie.

Nie sądziłam, że książka o graffiti tak bardzo mnie pochłonie. Pojawia się wiele terminów specjalistycznych; tagi, boombienie, wrzuty, krosowanie, odpowiednie nazewnictwo spray'ów do malowania. Czytelnik ma wrażenie, że wszedł w ten tajemniczy krąg, porusza się w nim, uosabia się z zasadami wyznawanymi przez grafficiarzy. Krąg ten jest bardzo specyficzny, gdyż jest to subkultura oddana swoim ideom, gotowa poświęcić niejeden raz i życie, by przekaz, jasno określony i klarownie (wręcz szokująco) ukazany mógł trafić do mentalności uśpionego społeczeństwa. Ludzi tych - grafficiarzy -  dzieli wiele: status społeczny, wygląd, miejsce zamieszkania, nawet rodzaje spray'ów. Łączy ich jednak coś o wiele ważniejszego: poczucie wspólnoty, celu, swojego rodzaju przyjaźni i przywódca - Snajper. 

Jak skończy się poszukiwanie Snajpera przez Lex? Jakie nowe fakty ujrzą światło dzienne? Kto kryje się za misternie utkaną intrygą? Nie można przestać czytać tej książki, dopóki się nie znajdzie odpowiedzi na wciąż rodzące się nowe pytania.

Oprócz historii graffiti, poznajemy również Madryt, Lizbonę, Neapol, Weronę - bo przez te miasta wędruje Lex szukając Snajpera. Momentami fotograficznie przedstawiana rzeczywistość sprawia wrażenie totalnej obecności właśnie w tych miejscach. Aż chce się tam pojechać, by sprawdzić dokładność przekazywanych w książce informacji. 

Takiego zakończenia się nie spodziewałam. Totalnie. A lepszej reklamy chyba książce nie trzeba.

Arturo Pérez-Reverte - hiszpański pisarz i dziennikarz. Pochodzi z marynarskiej rodziny. Pracował jako reporter dla hiszpańskiej prasy, radia i telewizji. Powszechnie bardziej znany jest jako pisarz i autor fikcyjnych powieści aniżeli dziennikarz i reportażysta. Jego książki zostały przetłumaczone na dwadzieścia osiem języków, a kilka z nich doczekało się ekranizacji np. na podstawie Klubu Dumas Roman Polański wyreżyserował "Dziewiąte wrota".




Skrótowe info:

Autor: Arturo Pérez-Reverte
Tytuł: Cierpliwy snajper
Ilość stron: 314
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: dla każdego, psychologiczne

OCENIAM: 9/10!

Za książkę bardzo dziękuję:

A cytat na dziś to:
"Uśmiechaj się świadomie. Twój uśmiech informuje Twój mózg o tym, że istnieje powód do bycia w dobrym nastroju!"
Wszystkiego dobrego Wam życzę na ten dzisiejszy dzień, a już jutro podsumowanie marca! :)

Buziaki,

G.

3.27.2015

"Księżniczka i książęta, czyli polowanie na tego jedynego" Joanna Plasota

     Dzień dobry Wam po mojej dłuższej nieobecności (czas jednak zleciał mi niesamowicie szybko, a czemu, to już pokrótce zaraz wyjaśnię, choć myślę, że niedługo poświęcę na to cały post! :)). Jak część z Was wie, po wielu perypetiach i przebojach przeniosłam się z Katowic do Krakowa (gdzie zdecydowanie jest moje miejsce!) i... Dzieje się dużo. Bardzo. Aż z tego wszystkiego musiałam zaopatrzyć się w kalendarz, gdzie wszystko zapisuję, bo intensywnie spędzam życie. W końcu! 

Reszta później, bo teraz mam dla Was recenzję. 

Czego?

"Nie raz, nie dwa, ani nawet sto razy 
przyjdzie mi podnieść człowieka,
który potyka się, próbując za moim 
przewodnictwem postępować.
Podnosić go będę dotąd 
aż nie będzie się więcej potykał,
pamiętając o tym, że ja też kiedyś 
raczkujący byłem."

/Księga Mirdada 

Cytat pochodzi z książki... Właśnie tej.

   Wciąga od pierwszych stron autorską, pierwszoosobową, autentyczną, biograficzną refleksją nad życiem. Autorka - główna bohaterka snuje swoją opowieść kierowaną zwłaszcza do kobiet. Jedno mogę powiedzieć już na pewno: ta przestroga, zawarta w dosłownie niecałych stu stronach zapadła mi w pamięć. Ujęła mnie swoją prostotą i klarownością. Ale od początku.

Narratorka opowiada krok po kroku, jak wyglądało/wygląda jej życie i jaki wpływ na nie miała jej rodzina. Więzy, rodzinne ciepło, uczucie, emocje, przywiązanie, troska... A raczej brak. Brak tego wszystkiego.

Dziewczynka nigdy nie zaznała uczucia ze strony rodziców; wręcz przeciwnie, była wciąż odpychana, odtrącana, niezauważana. Matka nigdy jej nie przytulała, ojciec nigdy nie pochwalił. Mimo, że nie była jedynym dzieckiem, czuła się sama ze swoim bólem, rozczarowaniem, poczuciem, że widocznie tak ma być, że rodzice właśnie w ten sposób, tak bardzo raniący pokazują swoje uczucia i przywiązanie.

Sama więc zaczęła sobie radzić i szukać uczucia, przywiązania i bezpieczeństwa w ramionach przypadkowych mężczyzn, których nazywa "Księciami" - każdy z nich miał się okazać tym jedynym, tym wybranym, dla którego byłaby całym światem... Jakże bardzo się pomyliła...

Starszy mężczyzna nigdy nie zastąpi ojca, a alkoholik, nawet jak momentami jest trzeźwy, nie da poczucia bezpieczeństwa czy oddania... A dziewczyna płacić za słowa "kocham cię" mogła tylko w jeden sposób... 

Książka jest ogromnym monologiem, ze zwrotami - pretensjami i wyrzutami do rodziców - ukazującym apogeum ludzkiego, kobiecego cierpienia. Jak bardzo rodzic może skrzywdzić dziecko, nie okazując mu swojej miłości? Jak wielką tragedią jest brak rodzinnej bliskości, poświęcenia, oddania, kompromisów, okazywania sobie uczuć w najdrobniejszych, codziennych gestach? Czy to tak wiele kosztuje? Brak zdania sobie z tego sprawy powoduje dziecięcą "spłatę długów" przerzucającą się na jego przyszłą rodzinę, co do niczego dobrego nie prowadzi... Jakim dziecko ma być człowiekiem po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa? Maluch jest jak gąbka, która chłonie wszystko - w tym i wzory naddawane w domu. A jeśli tego brakuje - bo rozwody, bo kłótnie, bo brak szacunku, bo zdrady... Niestety bywa moment załamania, ucieczki, odcięcia się i pustego przekonywania siebie o swojej winie. A substytuty tak łatwo znaleźć można we wszelakiego rodzaju używkach. 

Naprawdę miałam cały czas poczucie smutku, podczas czytania tej książki. Wciąż się zastanawiam, gdzie istnieje granica krzywdzenia drugiego człowieka, fizycznie ale i psychicznie? Jak niewiele potrzeba by ową granicę przekroczyć; zostawić stałe piętno w miejscu, gdzie powinna być tylko i wyłącznie odpowiedzialność za powołane życie. To ogromnie przykre, że taki jest świat. Ja mam to szczęście, że posiadam cudowną rodzinę, dla której wskoczyłabym w ogień i wiem, że Oni dla mnie zrobiliby to samo. Takie wsparcie jakie sobie okazujemy jest niewiarygodne i dziękuję Bogu, że doświadczam codziennie czegoś takiego. Nie wyobrażam sobie żyć w rozbitej rodzinie, gdzie tata byłby tylko od święta; takie traumy są dla mnie osobiście nie do przejścia. Wiadomo jaki jest świat, teraz niestety tak rozczłonkowanych rodzin jest coraz więcej i... Dlaczego?

Na to pytanie chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi.

Skrótowe info:

Autor: Joanna Plasota
Tytuł: Księżniczka i książęta, czyli polowanie na tego jedynego
Ilość stron: 78
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: kobiece!

OCENIAM: 7/10!

Za książkę dziękuję:



A co więcej u mnie?

Pracuję, studiuję, działam w wolontariacie, ogarniam się tak powolutku ;). Szczęście mnie rozpiera, ta codzienna radość, bo mam wkoło siebie ludzi - aniołków, którzy są cały czas, wiem, że mogę na nich liczyć, wspierają mnie niesamowicie, dopingują w spełnianiu moich drobnych celów - a nie ma nic ważniejszego na świecie niż zrozumienie bliskich. I co najważniejsze, bez ograniczeń.

Dowód?

Jeden z najcieplejszych nie tylko pogodowo dni!

Powinnam obrócić to zdjęcie, ale tak wygląda sympatyczniej :)

3.19.2015

"Baśnie i bajki" Jarosław Franciszek Bodziony

     Dziś bajkowo, w ten piękny, słoneczny poranek ;). Wciąż myślę nad opcją wideorecenzji i naprawdę coraz bardziej się przymierzam do czegoś takiego. Póki co, na razie jeszcze musicie się zadowolić recenzją w wersji pisanej. Zapraszam...

     Uwielbiam, gdy wydawnictwa przysyłają mi coś dla milusińskich czytelników, gdyż mogę być na bieżąco w literaturze dziecięcej; studiuję pedagogikę wczesnoszkolno - przedszkolną, więc takie publikacje to "perełki" dla przyszłego nauczyciela. 

Wszyscy znamy wiele baśni i bajek; jednak tych "głośnych", międzynarodowych, typu Baśnie Braci Grimm, Baśnie Hansa Christiana Andersena czy Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy. Ja swój krąg znajomości tej tematyki powiększyłam właśnie o zapiski polskiego autora - Jarosława Franciszka Bodzionego i wiecie co? Naprawdę mamy czym się chwalić :).

Książka zawiera w sobie 32 bajki/baśnie, którego na pewno każdego rozbawią, wzruszą i pouczą; wiadomo, to przede wszystkim główne zadanie tego gatunku. 

Autor przenosi nas w dziecięcy świat wielkich planów, marzeń, zobowiązań; magicznych historii pełnych cudowności, tajemniczości, upersonifikowanych zwierząt; fantastycznych zjawisk, często niewytłumaczalnych, ale udowadniających wiele życiowych prawd.  

Jakich?

Tych mówiących, że dobro zawsze zwycięża, sprawiedliwość jednak istnieje (w większym lub  mniejszym sensie), ciężką pracą można osiągnąć wszystko, marzenia się spełniają, jeśli tylko usilnie się do nich dąży i robi wszystko, by z marzeń przeistoczyć je w rzeczywistość; skromność i pokora to cechy ginące, ale jednak nie tracące na wartości. 

Moralność w dzisiejszych czasach tak bardzo ma już ambiwalentne znaczenie. Warto pokazać dziecku, jak postępować, by żyć w zgodzie z samym sobą i innymi.

Całości dopełniają przepiękne ilustracje, co dodatkowo uatrakcyjnia lekturę, no ale jak inaczej wyobrażać sobie bajki bez obrazów? :)



OCENIAM: 7/10!

Autor: Jarosław Franciszek Bodziony
Tytuł: Baśnie i bajki
Ilość stron: 168
Wydawnictwo: Novae Res
Kategoria: dla dzieci, dla każdego

Za książkę dziękuję:


A cytat na dziś to:
"Nie wyręczaj się innymi. Jeśli do zrobienia masz coś, co nie wybiega poza zakres Twoich możliwości, zrób to sam!"
Życzę Wam udanego dnia pełnego słońca, zrealizowania wszystkich planów na dziś!

Buziaki,

G.

P.S. Wiesz, że "świat należy do Ciebie, tylko teraz i tu"? 

3.16.2015

"Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman

      Wiem, wiem, ta recenzja miała pojawić się dwa dni temu, jednak z przyczyn niezależnych ode mnie pojawia się dopiero dziś. Jest siódma rano, poniedziałek, czego chcieć więcej? 

   Mam tak, że do kontynuacji czegoś podchodzę z pewną dozą nieśmiałości i niepewności; według mnie to "pierwsze" części czy to książek, bajek, czy filmów są zawsze najlepsze, a kolejne to tylko wymuszony wybryk autorów w celu wzbogacenia się, zarobienia maximum pieniędzy, póki zainteresowanie widza/czytelnika nie maleje i na dany temat jest popyt. 

Szok, niedowierzanie, zdziwienie, ale też ogromna radość.

Jakże się pomyliłam w tym wypadku!

Myślałam, że Zostań, jeśli kochasz jest niemożliwym instrumentem grającym na moich uczuciach i emocjach; że tylko ta część pochłonęła mnie w całości, sprawiła, że na wiele rzeczy patrzę teraz inaczej, wycisnęła to, co we mnie najlepsze i zarówno najgorsze, by później zostawić ogromny niedosyt...

Wróć, jeśli pamiętasz jest lepsza pod każdym względem. 

Mija trzy lata od tragicznego wypadku Mii i jej rodziny; dziewczyna spełniła prośbę swojego ukochanego chłopaka: ZOSTAŁA. ŻYJE. Jednak to życie jest całkiem inne od tego, jakiego Czytelnik się spodziewa. Jeśli myślicie, że Mia się obudziła ze śpiączki i nic się nie zmieniło (przynajmniej pozornie) to jesteście w ogromnym błędzie! 

Wszystko jest dobrze do momentu, gdy Mia idzie do Juilliard - prestiżowej szkoły dla muzyków. Później wszystko się zmienia. Dziewczyna znika z życia Adama...
"Koi Cię ta samotność? Cieszy Cię to cierpienie? Ostatnia rzecz co nas łączy. Jedyne moje pocieszenie." //Smutek, Straty w ludziach, utwór 6.
Żyją po dwóch stronach Ameryki. Mia jako świetnie zapowiadająca się gwiazda w środowisku klasycznym, ale i światowym - młoda, rozchwytywana wiolonczelistka; Adam - gwiazdor Shooting Star, idol nastolatek, ulubieniec mediów, najbardziej kontrowersyjny pod wieloma względami... Jakimi? Adam to wrak człowieka.  Nie może zrozumieć, jak Mia mogła go zostawić, jak mogła tak po prostu odejść; przypłacił to depresją, upadkiem, do teraz ma napady lękowe, boi się ludzi, wywiadów, wypytywań o jego stan (na wszystko związane z Mią narzucona jest zasłona milczenia), dociekań, ciągle powracających niejasności, podejrzeń... Chłopak niby sobie radzi, robi dobrą minę do złej gry...

Wynikiem jego załamania jest bestsellerowy album Shooting Star "Straty w ludziach", z którego fragmenty utworów zamieszczone zostały w książce.
"Mam kawałek ołowiu, gdzie powinno być serce. Trudno jest go usunąć, chirurg się podjąć nie chce. Nie dotykać, zarośnie, tkanka metal osłoni. Tylko czy na lotnisku bramka się nie rozdzwoni..." //Pocisk, Straty w ludziach, utwór 12.
Jednak nadchodzi ten dzień, gdy Mia ponownie pojawia się w życiu Adama, zupełnie niespodziewanie. Zabiera go na wycieczkę po Nowym Jorku. Wspólna podróż w przeszłość wyjaśnia wiele niedopowiedzianych kwestii... Czy to spotkanie zmieni coś w zburzonym świecie chłopaka? Czy poukłada się na nowo? Tego nie zdradzę. 

Ponownie dostałam moją ulubioną narrację pierwszoosobową. Tym razem jednak o wszystkim opowiada nam Adam. Możemy poznać wydarzenia z pierwszej części z jego perspektywy... Nie sądziłam, że tak się będę wzruszać przy kontynuacji historii, którą znam/ wydawało mi się, że znam. Jeśli pisałam, że Zostań, jeśli kochasz wyciska łzy, rzuca nowe, świeże spojrzenie na wybory, których codziennie dokonujemy, to Wróć, jeśli pamiętasz, jest... Po stokroć bardziej emocjonujące, wciągające od pierwszych stron; Adam prowadzi nas swoją drogą, zapraszając poniekąd w swój zniszczony świat, gdzie na jego zgliszczach dowiadujemy się wielu rzeczy...

Płakałam. Śmiałam się. Podziwiałam. Cytowałam teksty. Współczułam. Złościłam się. Wściekałam. Uśmiechałam. Niedowierzałam. Dziwiłam. Myślałam...

Za mało ambiwalentnych emocji? 

Te dwie książki pochłonęły mnie w całości. Zaskoczyły. Pozwoliły spojrzeć inaczej na wiele spraw, w tym na moje życie, które codziennie buduję. Wybory, których dokonujemy mają tak wielki wpływ na wszystko co robimy, na każdy aspekt... Nie żałuję żadnej swojej decyzji, oby było tak dalej, bo łatwo nie będzie. Czy Mia podjęła dobrą decyzję decydując się na odejście? Czy Adam dobrze postąpił błagając dziewczynę, by jednak wróciła do życia? 

Po lekturze w głowie kłębi się milion pytań; niektóre zostaną bez odpowiedzi.

Ja z całego serca POLECAM, nie sposób być tą samą osobą, po przeczytaniu serii pani Gayle Forman. Z niecierpliwością czekam na ekranizację, bo w to, że MUSI BYĆ, nie wątpię.

OCENIAM: 10/10!

Autor: Gayle Forman
Tytuł: Wróć, jeśli pamiętasz
Seria: Jeśli zostanę
Ilość stron: 287
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: romans, dla każdego, Ulubione!


Za książkę ogromnie dziękuję:


Aaa!

Niezmiernie miło jest mi poinformować, że nawiązałam współpracę z Wydawnictwem Zysk i s-ka! :) Otrzymałam już przesyłkę, o której Wam kiedyś wspominałam, efekty jej przeczytania niedługo ;).

Cytat na dziś:
"Kiedy jakaś sprawa nie idzie jak z płatka, zastanów się, czy można spojrzeć na nią z innej strony. Ślepe uliczki przestają zwykle być takie straszne, kiedy człowiek po prostu obróci się za siebie."
Jeszcze jedna rzecz ode mnie: zapraszam serdecznie na stronę Festiwalu Literatury dla Dzieci! Jestem wolontariuszką w tej akcji, będzie się działo, tylko tyle powiem ;). Na bieżąco aktualizujemy stronę, pojawia się coraz więcej gości, atrakcji, nie tylko dla dzieciaków. Kto będzie 10 - 17 maja w Krakowie?! Zapraszam!

3.13.2015

Liebster Blog Award!

     To już drugi raz, gdy zostałam nominowana do tej zabawy, jednak ponownie wezmę w niej udział, gdyż przy tego typu atrakcjach sama się czegoś o sobie dowiaduję ;). Za wytypowanie mnie do Liebster'a dziękuję brak pomysłu!

A teraz już odpowiadam na Twoje pytania!

1. Jaką książkę chcesz od dawna mieć w swojej biblioteczce, a ciągle nie może ona do niej trafić?

Wiele jest takich książek, bo ciężko wybrać z tej mnogości wspaniałych publikacji, te, które chciałabym mieć tylko dla siebie ;). Na pewno chciałabym mieć swój egzemplarz Dumy i uprzedzenia Jane Austen bo to moja ulubiona książka; ponadczasowa, uniwersalna, klasyk literatury angielskiej, napisana w totalnie moim klimacie - XVII wieku. 

2. Co sądzisz o szkolnych lekturach?

Myślę, że na pewno są potrzebne, gdyż gdyby nie nacisk programów nauczania i pewne wymogi, dzisiejsza młodzież nie sięgnęłaby po wybitne polskie (ale i nie tylko) dzieła literatury. Do moich ulubionych lektur należą: zdecydowanie Lalka Prusa i Granica Nałkowskiej.

3. Cytat, który ostatnio Cię zachwycił?

Akurat temat cytatów jest mi ostatnio bardzo bliski, gdyż jestem wolontariuszką przy przygotowaniach do Festiwalu Literatury dla Dzieci. Podczas festiwalu dzieciaki będą losować cytaty z książek, co będzie ich "wróżbą" na najbliższy czas. W związku z tym wyszukujemy mnóstwo wspaniałych cytatów do tego celu. Najbardziej rzucił mi się w oczy ten:
"Nowe maszyny mają w sobie coś, czego brakuje starym. Ale stare z kolei, te już przetestowane, sprawdzone i miejscami porysowane, mają coś innego, coś znacznie ważniejszego. To prawie tak jak z przyjaźnią." //R. Kosik, Felix, Net i Nika
A z tych bardziej "obsłuchanych" to słynny Eldo:
"Nie mam zamiaru spełniać czyichś oczekiwań, w życiu nie chodzi o to, by sympatię zdobywać." 

 4. Jaka jest Twoja ulubiona literacka postać kobieca i dlaczego?

Wiadomo. Hermiona Granger. Ambicja, inteligencja, mądrość, urok, czar, wdzięk, cięta riposta, wyznaczony cel, empatia, zaangażowanie, wierność, szczerość, zaufanie... Mam wymieniać więcej?

5. W świecie jakiej książki chciałbyś/chciałabyś się znaleźć, a jakiego wolałbyś/wolałabyś unikać?

Chciałabym się znaleźć oczywiście w świecie XVIII, XIX - wiecznej Anglii; w długiej sukni przemierzać sale bawialne, rumienić się przy spojrzeniu na mężczyznę, tańczyć walca do upadłego, obracać się w życiu, gdzie szacunek i wierność to najważniejsze pojęcia.

6. Możesz wybrać jedno, dowolne miejsce na Ziemi i zamieszkać tam. Gdzie będzie Twój nowy dom? 

Obojętne gdzie, byleby było ciepło. Jestem strasznym zmarzluchem i nienawidzę zimy. No, może zza szyby, gdzie mam pod ręką dzbanek dobrej herbaty, świetną książkę i ciepły koc zima wydaje się piękna... Jednak słońce w duszy mi gra! 

7. Jaką super moc chciałbyś/chciałabyś posiadać?

Czasem chciałabym wiedzieć co inni ludzie o mnie myślą/mówią.

8. Twoja ulubiona gra planszowa?

Eurobusiness! Zdecydowanie! Gra mojego dzieciństwa... Te emocje przy kupowaniu miast, budowaniu domów, hoteli, sprzedawanie, liczenie pieniędzy... Nic tego nie zastąpi! ;)

9. Bez czego nie ruszasz się z domu?

Nie ruszam się z domu bez książki; zawsze mam jakąś w torbie. Ostatnio też zabieram ze sobą słuchawki, żeby może gdzieś po drodze umilić sobie czas słuchaniem moich ulubionych rock'owych kapel. 

10. Wymień pięć piosenek, które poprawiają Ci humor.

Na pierwszy ogień idzie oczywiście "Danza Kuduro" (ale tylko summer remix!); potem ulubiona piosenka mojej współlokatorki "Ruda tańczy jak szalona" :); "Scars" Papa Roach; "With me" Sum 41 i ostatnio "Porównania" Natalii Szroeder i Libera :).

11. Co zmieniłbyś/zmieniłabyś w blogosferze?

Ciężkie pytanie. Nie wiem. Wyrzuciłabym wszystkich tych, którzy chcą "obserwację za obserwację", bo nie zależy im na wartościowych komentarzach i opiniach, tylko na statystykach. A tak, to jest okey ;).

Uff! Przebrnęłam! Ja nie nominuję nikogo, przykro mi, bo większość blogów, które bardzo lubię, brała już udział w Liebsterze :).

Na koniec przesyłam Wam kilka moich słonecznych krakowskich (w końcu!) zdjęć i zachęcam do odwiedzenia WirtualnejKsiążki jutro: będzie recenzja kontynuacji Zostań, jeśli kochasz!

To był zdecydowanie najlepszy dzień!



Z moimi najwspanialszymi krakowskimi ludzikami <3
Buziaki!

G.

3.09.2015

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman

     Weekend spędziłam w domu, gdzie czekało na mnie już 6 nowych książek do recenzji! Zmieniłam adres wysyłek, więc było trochę zamieszania, strachu, czy publikacje dojdą na czas, czy trafią do moich rąk, ale na szczęście tak się stało i mogę podrzucać Wam kolejne recenzje ;).

Dziś recenzja książki, która narobiła sporo zamieszania na rynku wydawniczym; choć chyba głośniej o niej było ze względu na ekranizację. Nie, nie byłam w kinie, nie oglądałam filmu w domowym zaciszu. Wyznaję zasadę: najpierw książka, potem film. Muszę mieć odpowiednie porównanie pierwowzoru z przelaniem go na duży ekran. Niedługo mam zamiar nadrobić zaległość, więc na pewno Was uraczę swoimi przemyśleniami w tym temacie. Póki co - KSIĄŻKA!

   Po ową lekturę sięgnęłam bez oporów, gdyż jej promocja została tak rozdmuchana wszem i wobec, że nie można było inaczej. Coś, co okazało się hitem - takim bez wątpienia jest. Zostań jeśli kochasz pochłonęłam w sobotnie popołudnie jednym tchem; nie można się oderwać; porywa, wzrusza, zmusza do refleksji, wyzwala milion wszelkich emocji, udowadnia wiele ważnych spraw, przesłań, otwiera oczy na, wydawać by się mogło, pozornie błahe problemy jak WYBÓR, czy DECYZJE... Pokazuje, że prawdziwe uczucie, to nie zabawa, a od jego siły zależeć może wszystko.

Mia jest siedemnastoletnią dziewczyną, mającą kochających rodziców, choć tak bardzo "innych" niż ona sama, wspaniałego młodszego brata, oddaną przyjaciółkę, szkolnego przystojniaka - muzyka za chłopaka, pasję - wiolonczelę. Pewnego dnia...

Traci pierwszą trójkę. Mamę, tatę i brata. W tragicznym wypadku samochodowym. Sama zapada w śpiączkę, z której nie wiadomo czy kiedykolwiek się wybudzi...

Dziewczyna znajduje się w dziwnej sytuacji "zawieszenia". Coś jakby przeżywanie śmierci klinicznej, lecz w trochę innym wymiarze. Widzi bowiem swoje ciało, wszystkie elementy operacji, wysiłek lekarzy chcących przywrócić ją do życia, rozpacz bliskich - dziadków, znajomych; załamanego Adama, niepoddającą się przyjaciółkę. Mia wie, że lekarze przekazują między sobą, ale i między jej rodziną jasny przekaz: wszystko zależy od NIEJ, od tego, czy będzie CHCIAŁA wrócić, wybudzić się, istnieć, żyć.

Siedemnastolatka zabiera Czytelnika w długą podróż drogą wspomnień swojego życia. Przypomina sobie swoje relacje z rodzicami, z małym Teddy'm, z Adamem, którego pokochała mocno i szczerze, z Kim - przyjaciółką, dla której zrobiłaby wszystko, z dziadkami, dla których była "oczkiem w głowie", ze znajomymi rodziców, dla których ich przyjaźń była nieodłącznym elementem życia. Wszędzie dziewczynie towarzyszy jej ukochany instrument - wiolonczela, która zaczęła nadawać sens wszystkiemu, co Mia robiła. 

Uwielbiam narrację pierwszoosobową i taką tutaj otrzymałam. Autorka naprawdę zgrabnie ujmuje wszystko w proste słowa i wkłada je w usta bohaterom. Wiem, że książka - mimo, że było (jest) o niej głośno nie doczekała się samych pozytywnych recenzji - zupełnie tego nie rozumiem. Wiem, że nie można wymagać wiele o literatury młodzieżowej; nie ukrywajmy, arcydziełem na miarę wszechczasów ta książka nie jest, jednak gdyby młodzież czytała dziś tylko takie lektury... Cel był prosty i przejrzysty: trafić do serc młodych ludzi.

Zamiar został zrealizowany.

Przynajmniej według mnie. Sama jestem młodą osobą, a ta książka naprawdę sprawiła, że drgnęło mi serce. Że potoczyła się łza. Że od razu sięgnęłam po jej kontynuację (niedługo recenzja! :)). 

Tak trudno czasem jest w życiu dokonać właściwego wyboru. Tak ciężko zdecydować, co będzie dla nas lepsze, mądrzejsze, co sprawi, że będzie chciało nam się iść dalej, do przodu, bez oglądania się wstecz. Niezwykle konfliktowe jest patrzenie w przyszłość - jednak trzeba to robić, bo to przyszłość wyznacza nam cel teraźniejszości. To nasze codzienne wybory klarują decyzję życia o tym, kim będziemy, jaką wartość sobą będziemy przedstawiać.

Zostań jeśli kochasz to książka o dokonaniu właśnie takiego wyboru. O decyzji, która waży na wszystkim; bez względu na tragedię, uczucia, patrzenie na siebie...

Myślę, że warto po nią sięgnąć, bez dwóch zdań. Niesie z sobą przesłanie, o którym nie sposób zapomnieć. Jedna z lepszych młodzieżówek, jakie miałam okazję przeczytać. Nie wrócę do niej z prostego powodu - nie zapomnę o niej. Takich książek się nie zapomina.

"Jeśli zostaniesz zrobię dla ciebie wszystko... Jeżeli każesz odejść, odejdę...
Mogę cię stracić w taki sposób, jeśli nie stracę cię dzisiaj. 
Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz"

Autor: Gayle Forman
Tytuł: Zostań, jeśli kochasz
Cykl/Seria: Jeśli zostanę (tom I)
Ilość stron: 248
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategorie: młodzieżowe, romans

OCENIAM: 8/10!

Za książkę bardzo dziękuję:


Poniżej kilka zdjęć z filmu, który na pewno obejrzę w najbliższym czasie:





Ach, jeszcze cytat na dziś:
"W zadziwienie nie muszą nas wprawiać wyłącznie wielkie rzeczy. Rozradować serce mogą także drobiazgi."
Tak bardzo trafne co do recenzji. :)

3.06.2015

"Wyspy Naftalinowe" Aneta Skarżyński

     Przybywam dziś z kolejną recenzją dotyczącą mojego udziału w wyzwaniu Przeczytam 12 książek w 2015 roku ;). Dziś pozycja marcowa; prezent od Wydawnictwa Psychoskok. Już dłuższy czas chodzi mi po głowie pomysł zamieszczenia videorecenzji... Co o tym myślicie? Chcielibyście zobaczyć mnie opowiadającą o danej książce? Idea jest tym bardziej zacna, że od czasu do czasu nie musielibyście czytać moich wypocin a moglibyście ich wysłuchać; dzięki czemu mogłabym przekazać więcej swoich odczuć, wrażeń po lekturze...

Czekam na Wasze opinie, co o tym sądzicie?

A teraz już zapraszam na recenzję.

   Jak przeczytałam krótką notkę biograficzną Autorki - wiedziałam, że książka okaże się świetna. Bo taka jest, zaznaczam od razu na wstępie. Aneta Skarżyński to "kobieta - orkiestra"; absolwentka Akademii Muzycznej, Akademii Sztuk Pięknych plus dodatkowo pisarka. Ciekawe połączenie zamiłowania do sztuki, prawda?

Ucieszyłam się tym bardziej, jak w momencie rozpoczęcia czytania zobaczyłam narrację pierwszoosobową z perspektywy 8 - letniej dziewczynki. Książka dla dzieci? Takie było moje pierwsze wrażenie, jednak teraz już wiem, że tę publikację mogą czytać wszyscy; i dzieciaki, i młodzież, i rodzice, i dziadkowie... Wszyscy. Dawno nie miałam w dłoniach lektury tak bardzo uniwersalnej, tak wesołej, radosnej, pełnej optymizmu i obfitującej w przygody małej bohaterki.

A główną postacią i narratorką jest mała Aneta, nazywana przez innych Anteną. U dziewczynki stwierdzono nadpobudliwość ruchową, co sama zainteresowana udowadnia na każdym kroku. Liczne tarapaty, w które się pakuje, przygody obfitujące w niesamowite wrażenia i wspomnienia, wszystko to składa się na dokładne pokazanie dziecięcej rzeczywistości lat osiemdziesiątych. 

Aneta posiada rodziców i siostrę, jednak to babcię i dziadka, oraz pobyt u nich wspomina najlepiej. To Babcia jest najmądrzejsza, a Dziadek jest świetnym aktorem. Niejednokrotnie ratują oni wnuczkę z tarapatów, np. wtedy, gdy wraz z siostrą potargają spodnie od pidżamy, przez co będą musiały się wyspowiadać się, chodzić na mszę świętą oraz co dwa tygodnie kosić i grabić trawnik. A to wszystko tylko po to, by Dziadek nic nie poskarżył rodzicom! Historia z pidżamą to tylko namiastka tego wszystkiego, nad czym płaczemy ze śmiechu nad książką. Niezapomniany występ Anety na przedstawieniu (gdzie gra żabę), jej stresująco - żołądkowe problemy związane z tremą, występ w szkole muzycznej, gdzie zagrała własny repertuar a nie ten klasyczny, dziwne konkursy na skakanie z płotu (co prawie tragicznie skończyło się dla pewnego pana rowerzysty ;)), problemy z papierem toaletowym i jego substytutami, jajka na głowie i wiele wiele innych perypetii szalonej dziewczynki przyprawia o zawrót głowy.

Najbardziej zastanawiał mnie tytuł: dlaczego akurat Wyspy, i czemu właśnie Naftalinowe? Odpowiedź okazała się bardzo prosta. Wyspy - bo nasza bohaterka przeżywa przygody (zawarte w 28 rozdziałach), przenosząc się z wyspy na wyspę - rozdziały można czytać na wyrywki, żaden nie jest powiązany zbytnio z wcześniejszym), a Naftalinowe - bo to właśnie zapach naftaliny kojarzył się Anetce z babcią i jej domem. To naftalina stała się zapachem jej dzieciństwa i powrotem do najwspanialszych wspomnień. 

Naprawdę szybko mi się czytało tę książkę i nie mogę się doczekać jej kontynuacji: Wysp Paprykarzowych i Wysp Pieprzowych!

Bardzo ciekawa lektura dla wszystkich. Naprawdę polecam ;). Jedynym minusem jest okładka! Tak zabawna książka nie powinna przyciągać... Nudną oprawą. Niby się mówi, że "nie oceniaj książki po okładce", jednak wiadomo na co patrzymy najpierw, wchodząc do księgarni... ;).

Skrótowe info:

Autor: Aneta Skarżyński
Tytuł: Wyspy Naftalinowe
Ilość stron: 254
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: dla dzieci, dla każdego, przygodowe

OCENIAM: 8/10!




Za książkę dziękuję:


Cytat na dzień dzisiejszy jest już na fanpage'u, więc zapraszam tam. Kto jeszcze nie "zalajkował" niech zrobi to czym prędzej! :).

Pozdrawiam ciepło!

3.03.2015

Fragment początkowy książki "Przepraszam za krzywdę" Marcina Legawca! Tylko u mnie!

     Moi Drodzy!
Dotknął mnie nie lada zaszczyt, bo mogę już dziś opublikować dla Was początkowy fragment książki, której patronuję: "Przepraszam za krzywdę" Marcina Legawca!

Zobaczcie, jak bardzo intrygująco się zapowiada...

         Zanim odłożysz na półkę, rzucisz w kąt, przeczytaj…

     
        Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami


      Kiedyś byłem świadkiem pewnej rozmowy. Dwóch chłopaków rozmawiało o Bogu. Jeden z nich zapytał:
      - Jeżeli Bóg istnieje i jest symbolem dobra i miłości to czego tak dużo zła jest na tym świecie? – Drugi z kolegów zaczął się zastanawiać w tym samym czasie drapiąc się po brodzie. W jednej chwili opuścił rękę tak, że przylegała do lewej części ciała.
      - Wiesz, ale to nie Bóg decyduję o tym ile zła jest na świecie, tylko ludzie, gdyż to oni tworzą nienawiść. – Mężczyzna ewidentnie nie był przygotowany na taką odpowiedź. Jego słowa były mądre i ciężkie do podważenia jednak ten nie chciał dać za wygraną.
      - No, ale to Bóg stworzył ludzi. Więc nie mógł ich stworzyć tak, żeby tylko się kochali, przyjaźnili, pomagali nawzajem? Po co dał nam możliwość krzywdzenia. Czy świat nie możesz istnieć bez zła? – Tym razem nie zastanawiał się nad odpowiedzą, tylko jakby z wcześniej przygotowaną puentą rzekł.
      - Wiesz, zło musi istnieć. – Mówiący oparł się o kraty i z spuszczoną głową kontynuował. – Musi być na tym świecie, gdyż tylko dzięki niemu istnieje prawdziwa miłość. – Skierował oczy na słuchającego i z ciężkim oddechem na piersi dodał. – Gdyż tylko wtedy, kiedy w miłość wkrada się zło, czyli kłótnie, nie porozumienia, wszystkie inne problemy sprawdzamy ile nasze uczucie jest warte. Gdyby na świecie było tylko dobro nie wiedziałbyś jak ktoś bardzo Cię kocha, gdyż zawsze było by kolorowo. Tak naprawdę to zło jest ważniejsze od dobra, gdyż dzięki niemu istnieje prawdziwa miłość. – Pamiętam minę tego człowieka, który nie wierzył własnym uszom. Kolega odsunął się od krat i siadł obok niego i z uśmiechem na twarzy dokończył wypowiedź:
- A…- na chwilę wstrzymał oddech.
- Z prawdziwej miłości nie stworzysz zła.


       Ciężko mi się o tym opowiada, dlatego powiedziałem na początku, że kiedyś byłem świadkiem „pewnej rozmowy”. Pamiętam ten dzień do dziś, kiedy wraz z Janem moim przyjacielem z celi, zastanawialiśmy się nad swoim życiem. Ja przed tym jak byłem gwałcony przez ojca i sprzedawany innym pedofilom zabiłem wszystkich swoich oprawców, a Jan siedział tu za gwałt na dwóch ośmioletnich dziewczynkach.

A to tylko kawałek, mały urywek mojego pieprzonego życia.
                                                                                                                               Michał.

     Ja jestem już zniecierpliwiona czekaniem na premierę. Mam nadzieję, że i Wy nie możecie doczekać się tej książki!

Przypominam, że premiera w kwietniu!



G.

3.02.2015

"Wywiad ze śmiercią" Michał Wancerz

     Zaczął się marzec; wiosenny miesiąc, mimo, że pełen naprzemiennej pogody - to jednak radosny, wesoły, dający znak, że będzie już tylko cieplej, lepiej i bardziej optymistycznie ;). Przedstawiam Wam moją pierwszą marcową lekturę: książkę przeznaczoną... Dla odważnych ludzi.

   Niejeden raz spotykałam się z pytaniami "czy wierzysz w życie po śmierci?", "czy wierzysz w Boga?", "czy wydaje ci się, że naszym losem kierują tylko i wyłącznie przypadki, czy może jest w tym wszystkim ukryty jakiś głębszy sens?". I naprawdę rzadko udawało się znaleźć satysfakcjonującą i wiarygodną odpowiedź.

Bardzo ryzykowne są zwłaszcza pytania o motyw śmierci; my możemy się śmiać z "światełka w tunelu", jednak...

Michał Wancerz przeprowadził wywiad - rzekę z człowiekiem, który przeżył własną śmierć. Nie powiem, podeszłam najpierw sceptycznie, gdyż w telewizji często słyszy się o tzw. śmierci klinicznej, o fakcie "widzenia" swojego ciała z przestrzeni, bezsilności, a później... Powrocie, po którym kompletnie nic się nie pamięta. Tu jest inaczej.

Anonimowy Rozmówca - nie chce ujawniać swojej tożsamości aż do samego końca - opowiada, jak zmarł i ożył. I to dosłownie. Zginął w wypadku samochodowym, po czym przez 4 godziny z medycznego punktu widzenia był martwy. Lekarze stwierdzili jego zgon. Był podłączony do najlepszej aparatury, sprzętu - więc nie ma mowy o pomyłce. Przez 4 godziny doświadczył tego, o czym my nawet nie możemy pomyśleć, czego nie umiemy sobie wyobrazić... Opowiada o swojej wędrówce, o aspektach bycia "duchem"; wyjaśnia wszelkie wątpliwości, cierpliwie odpowiada na pytania, wysnuwa swoje teorie i przede wszystkim pewność - że to właśnie on został powołany do przekazania tych wszystkich informacji innym ludziom na świecie.

Najbardziej uderzyło mnie stwierdzenie, że sprawiedliwość istnieje, mimo, iż nam może wydawać się inaczej. Że jej nie ma. A jednak... Istnieje. I nieodzownie wiąże się z reinkarnacją. Każdy ma kilka żyć i w zależności od tego jak je przeżyje - w kolejnym dosięgnie go prawdziwa sprawiedliwość i przeświadczenie, że dobro (ale i zło również!) ZAWSZE wraca. Ze zdwojoną siłą.

Anonimowy Rozmówca tłumaczy wszystko dosadnie ale i zrozumiale; sam mówi, że wiedza, jaką posiadł jest rozległa i  niedostępna dla zwykłych ludzi; wyjaśnia, czym jest świadomość, podświadomość, nadświadomość; potwierdza, że każdy z nas może mieć swojego "Anioła Stróża", oraz, że nasze codzienne wybory mają ogromne przyszłościowe i ciągłe konsekwencje...

Książka mną wstrząsnęła. Jestem osobą wierzącą; wierzę w życie po śmierci, jednak wszystko to, czego dowiedziałam się z tej publikacji... W pewien sposób przeraża. Inaczej jest jak tylko się gdzieś o czymś takim słyszy, zupełnie inna sytuacja pojawia się w momencie, gdy czyta się jednym tchem wyznania człowieka, który naprawdę tego DOŚWIADCZYŁ.

Przeżycia własnej śmierci i zapamiętania nie tylko tego, ale i wszystkiego o czym wiedzieć nie powinien.

Polecam, ogromnie. Wasze życie po takiej lekturze na pewno nie będzie już takie samo, a na wiele spraw spojrzycie z totalnie innej perspektywy.

Jedyny minus to brak podziału na rozdziały, przez co książka wydaje się nie mieć końca; ale jak już się zacznie ją czytać, to nie można skończyć.

Autor: Michał Wancerz
Tytuł: Wywiad ze śmiercią
Ilość stron: 276
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: literatura faktu

OCENIAM: 9/10!

Za książkę dziękuję:


A cytat na dziś to:
"Nie jest dobrze, gdy popełniamy błędy. Ale jest jeszcze gorzej, jeśli wiemy, jak je naprawić i tego nie robimy."
Tyle ode mnie na ten wieczór, niedługo kolejne recenzje ;)!

3.01.2015

Podsumowanie LUTEGO!

     Wszyscy robią podsumowania, więc pomyślałam, dlaczego nie ja? Mając konto na portalu LubimyCzytac.pl kontroluję roczny stan przeczytanych przeze mnie książek, ale nie wiem, ile przeczytałam w danym miesiącu, jak prezentuje się statystyka bloga, popularność postów... Czas to zmienić! 

Założyłam sobie postanowienie, że przeczytam 100 książek w tym roku. Patrząc jednak na stan chociażby lutego, będzie ciężko, bo moje tempo póki co nie jest najlepsze. Ale obiecuję poprawę! :)

Przejdźmy już do statystyk:

W lutym przeczytałam... 6 książek. Wiem, że to żadna rewelacja, ale miałam mocne zawirowania na studiach, "przenosiny" - kiedyś w trakcie przypływu refleksji wyjaśnię, jak to się stało, że jestem ponownie w Krakowie ;), sesje, itp.

 

 

   
     W lutym było Was tutaj 4, 918! A ogólnie 38, 749

Zostałam Patronem Medialnym i nawiązałam kolejną współpracę - na próbę - ale czekam właśnie na książkę ii... Nie, nie zdradzę nic, póki publikacja nie dotrze ;).

Postanowienia na kolejne miesiące?

Udział w Warszawskich i Krakowskich Targach Książki...

Praca przy Festiwalu Literatury Dla Dzieci...

Przeczytanie większej ilości książek! ;)

Dziękuję, że jesteście ze mną i wpieracie mnie na każdym kroku. Ze swojej strony obiecuję poprawę, jeśli chodzi o moje odwiedziny u Was, o częstotliwość dodawania recenzji, większą aktywność w naszym świecie :). Już jutro kolejna recenzja, nie przegapcie :).