4.30.2015

Premiera "Przepraszam za krzywdę" już dziś!

     Premiera 30.04 – Przepraszam za krzywdę

„Jeden siadł obok mnie, a drugi patrzył z przodu. Dotykał moich włosów, buzi, ust. Ręka schodziła po szyi w dół, aż doszła do pępka. Głaskał, masował brzuch, delikatnie całował brodę. Nie chciałem otwierać oczu. To była jedyna broń, jaką posiadałem. Drugi ściągał spodnie. Słyszałem, jak rozpinał pasek”… 

czyli: 

Przepraszam za krzywdę – Trzy wspomnienia z dzieciństwa. 

Gwałcony zaczyna gwałcić, aby nauczyć gwałcenia. Historia dwunastoletniego Michała, który był gwałcony przez Ojca, a następnie sprzedawanym innym pedofilom dostępna w:

Nie jesteś pewien powieści? Przeczytaj recenzje książki:


Wstrząsająca, szokująca, chwytająca za serce do granic możliwości... Jak bardzo bestialski potrafi być człowiek? Do jak zwierzęcych instynktów jest w stanie się zniżyć?

Książka już w sprzedaży!

4.29.2015

"Przepraszam za krzywdę" Marcin Legawiec PRZEDPREMIEROWO

     Tak jak obiecałam, przedstawiam Wam moją recenzję książki, która wstrząsnęła mną jeszcze przed jej przeczytaniem. Fragmenty, które dostałam od autora; cały zarys powieści, przygotowanie do niej, motyw, historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - wszystko to już szokowało, ale dopiero lektura, otrzymana w całości... Nie, nie jestem już tym samym człowiekiem.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, jednak mam nadzieję, że nie ostatnie. Marcin Legawiec mimo młodego wieku posiada ogromną świadomość swojego warsztatu pisarskiego. Jego prosty, klarowny, dobitny styl ujmuje. 

Michał jest niechcianym dzieckiem. Gdyby nie śmierć matki, może wszystko potoczyłoby się inaczej, jednak został skazany na ojca i jego... Wychowanie. Tadeusz, mimo wszystko, jest dobrym ojcem. Dużo z synem rozmawia, opowiada mu o życiu, uczy podejmowania mądrych decyzji. Troszczy się i dba o niego jak umie najlepiej. Do czasu.

Wszystko zmienia się pod wpływem tragicznych wydarzeń, których Michał jest świadkiem; ojciec przechodzi metamorfozę, podczas której ulatnia się z niego wszystko to, co było najlepsze, to, co syn uwielbiał i podziwiał. Staje się potworem.
"Sens, radość, poczucie szczęścia rozbiły się o ścianę rzeczywistości, niczym bańki mydlane opadające na ziemię".
Nie chcę zdradzać za wiele wątków z fabuły powieści, jednak naprawdę doprowadzają one człowieka do pewnej granicy. I nie chodzi mi tu o działające na wyobraźnię wstrząsające opisy traktowania syna przez ojca. W sumie bardziej Czytelnik musi sam sobie dopowiedzieć wiele spraw, przez co książka jeszcze mocniej zmusza do refleksji. Niech Was nie zwiedzie liczba stron - 122 - nie jest to jakaś ogromna objętość, jednak jak w tego rodzaju sprawach bywa - nie liczy się ilość, a jakość. Marcin Legawiec na stronach książki wyciska to, co najważniejsze, to, co najistotniejsze, to, co krzyczy i woła o uwagę.

Przepraszam za krzywdę porusza jeden z najtrudniejszych tematów jaki tylko można sobie wyobrazić. Pedofilię. Jak można krzywdzić dziecko, swoje dziecko? Jakim trzeba być człowiekiem, by tak okrutnie traktować drugiego człowieka? Jak można brać na siebie aż tak wielką odpowiedzialność za psychikę innej osoby? Zniszczyć ją, zdeptać z błotem, wyprać z wszelkich pozytywnych emocji? Dlaczego tyle ZŁA istnieje w świecie? Do jakiego zezwierzęcenia jest zdolny człowiek? Do jak niskich instynktów jest w stanie się zniżyć?

Te i inne pytania kłębią się w mojej głowie do tej pory.

Wiedziałam, że książka będzie trudna, poruszająca temat niemożliwie ciężki; dla mnie, osoby uwielbiającej dzieci - coś takiego jest po prostu niemieszczące się w głowie. Liczyłam się z tym, że odciśnie piętno w mojej głowie. Ale nie sądziłam, że zrobi to tak brutalnie.

Objęcie Patronatu Medialnego nad tą książką, było jedną z najlepszych decyzji jaką mogłam podjąć. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, czy przeczytać tę książkę, uprzedzam: będzie ciężko, ale POLECAM. Obok takiej lektury nie można przejść obojętnie. Warto. Zostaje na dłużej.

Autor: Marcin Legawiec
Tytuł: Przepraszam za krzywdę
Ilość stron: 122
Wydawnictwo: Self - publishing
Kategoria: psychologiczne, pedofilia

OCENIAM: 9/10!

Za możliwość przeczytania książki i objęcie jej Patronatem Medialnym ogromnie dziękuję Autorowi :).

Już jutro OFICJALNA premiera Przepraszam za krzywdę!



4.27.2015

"Piękny drań" Christina Lauren

     Dziś totalnie w innych klimatach. 

   Ludzie nie wspinają się na sam szczyt dzięki temu, że przyznają zasługi swoim pracownikom. Wspinają się tam, składając wielkie obietnice, dzięki wysokim oczekiwaniom i jeszcze większemu ego.

Szczerze mówiąc, najbardziej do przeczytania tej książki zachęciła mnie okładka. W przyciągających wzrok kolorach, pomyśle i tytule. Idealna.

Dopiero później zorientowałam się o czym będzie ta opowieść. I przestraszyłam się. Dlaczego? Bo spodziewałam się kolejnej historii w stylu 50 twarzy Grey'a. Na szczęście autorki udowodniły, że mają głowę na karku a literatura erotyczna wcale nie musi być banalna i oczywista.

Christina Hobbs i Lauren Billings to zgrany duet, który stworzył serię Beautiful Bastard. Pierwszy tom cyklu to właśnie Piękny Drań.

Tytułowy bohater to Bennet Ryan; szycha w firmie Ryan Media. Mimo młodego wieku (31 lat) jest profesjonalistą w swojej branży, a przy okazji... Niezłym dupkiem. Dosłownie, bo tak nazywają go wszyscy inni bohaterowie książki. Wredny, złośliwy, rzucający kłody pod nogi i niesamowicie przystojny. Wydawać się może, że takich jak on jest wiele; zawsze dobrze ubrany, nieważne, czy właśnie ma na sobie garnitur od Prady, czy zwykły T - shirt, inteligentny, pracowity, przyciągający wzrok swoją "idealnością". Ma tylko jedną wadę. Charakter. 

Stażystka Benneta, Chloe Mills jest jedyną osobą, która potrafi poradzić sobie z ową "wadą" szefa. Dlaczego? Bo jest dokładnie taka jak on. Rzuca ripostą za ripostę, nie daje sobą pomiatać, na krzyk reaguje krzykiem i zrzucaniem segregatorów z półek. Może sobie na to pozwolić, gdyż doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej wartości; dziewczyna jest niemożliwie inteligentna, poświęcona swojej pracy, sumienna, punktualna, zawsze na wszystko przygotowana. Nie można jej nic zarzucić. No, może fakt, że ma słabość do luksusowej bielizny, głównie marki La Perla, co zaczyna drażnić... Benneta.

"Przyszło mi do głowy, że może prośba o kawę nie była najlepszym posunięciem. Może mi czegoś dosypać. Na przykład arszeniku".

Jak można przewidzieć, ci dwoje, szczerze nienawidzący się ludzie, często wdają się we wszelkiego rodzaju konflikty. Które najczęściej kończą się w... Łóżku.

Scen erotycznych nie brakuje. Mało tego. Zalewają praktycznie całą książkę. Ale, jak wspomniałam wcześniej, jeśli ktoś spodziewa się słabego, banalnego, żałośnie irytującego powtórzenia serii 50 twarzy Grey'a - jest w głębokim błędzie. Piękny drań to przemyślanie skonstruowana fabuła, niejednoznaczny przebieg akcji; sceny seksu są zróżnicowane i prawdopodobne. Nie ma tam nic wydumanego i ściągniętego z kosmosu. Poza tym, w całości nie chodzi tylko o jedno. Bennet chce poczuć jeszcze większą władzę, a Chloe... Pragnie dokładnie tego samego. Riposta goni ripostę, jeden krok w przód pociąga za sobą kolejne, granica, na której balansuje szef i jego podwładna jest bardzo cienka i ruchoma. Jak daleko zagalopuje się Bennet, by wciąż sobie udowadniać swoją doskonałość i przewagę? Na ile jest w stanie pozwolić sobie Chloe biorąc pod uwagę jej szanse rozwinięcia kariery... Lub jej całkowitego zaprzepaszczenia?

Książkę czyta się bardzo szybko. Głównie dlatego, nie w żaden sposób nie wieje nudą. Dostałam to, co lubię najbardziej - narrację pierwszoosobową i to w dodatku z dwóch głównych punktów widzenia. Raz patrzymy na całą sytuację oczami Benneta, a raz Chloe. Na końcu powieści autorki wprowadziły trochę zamieszania, ale to całkowicie zrozumiałe. Mimo, że opowieść jest trochę przewidywalna - zapada w pamięć. Nie mogę się doczekać kolejnej części.

Skrótowe info:

Autor: Christina&Lauren
Tytuł: Piękny drań
Seria/Cykl: Beautiful Bastard (część 1)
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Zysk i S - ka
Kategoria: kobiece, erotyczne

OCENIAM: 9/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:



Cytat na dziś pojawił się już na Facebooku, gdzie serdecznie zapraszam!

A już za parę dni przedpremierowa recenzja Przepraszam za krzywdę (przypominam: premiera 30 kwietnia!)

4.26.2015

"Przepraszam za krzywdę" już za kilka dni!

     Jak wiecie, objęłam Patronatem Medialnym powieść Marcina Legawca Przepraszam za krzywdę. Książka ukaże się 30 kwietnia, czego szczerze nie mogę się doczekać!

                 


Książka porusza jeden z najbardziej "śliskich" i niewygodnych tematów: motyw pedofilii. Porusza, szokuje, zmusza do refleksji. 

O czym, dokładniej?

Głównym bohaterem książki jest Michał dwunastoletni chłopak, którego wychowuje ojciec Tadeusz. Matka Anna zmarła podczas porodu dziecka. Michał prowadził spokojne, dziecinne życie, aż do momentu ogromnej zmiany Tadeusza. Chłopak nie wie, że podczas młodości rodziciel był wykorzystywany przez Ojca, dziadka Michała. Okropna przeszłość powróciła, tym razem to gwałcony zaczyna gwałcić. Nie robił tego, aby zaspokoić swoje rządzę tylko, żeby odpowiedzieć na pytanie dlaczego w dzisiejszym świecie dochodzi do takich sytuacji. Mężczyzna regularnie odwiedzał syna, który był przypięty kajdankami do łóżka. Wykorzystywał go w tym samym czasie zadając wiele psychologicznych pytań. Tadeusz robił wszystko, aby Syn jak najbardziej go znienawidził. Kiedy spostrzegł, że sam gwałt nie pozwał mu na rozwiązanie zagadki, zaczął sprzedawać dziecko innym pedofilom. Ojciec marzył o prawdzie, syn o zabójstwie Tadeusza.


Marcin Legawiec, ur. 24 września 1990 roku w Staszowie, wychował się w Połańcu. Obecnie zamieszkały w Tarnobrzegu. Polski dramatopisarz. Zadebiutował powieścią „Dream” (wyd. Psychoskok). Założyciel wydawnictwa Nuvola. Pierwsze swoje opowiadanie napisał mając siedem lat. Pisanie jest jego największą pasją, przyjacielem, który pozwala uciec od rzeczywistości. Po wielu latach pisania i nabywania doświadczenia w pisaniu dramatów, zdecydował się na wydanie swojej twórczości.







*
Do napisania Przepraszam za krzywdę zainspirował autora tekst o mężczyźnie, który od najmłodszych lat był wykorzystywany seksualnie przez własnego ojca, a następnie oddawany pedofilom. Czytając ten artykuł, nie mógł wyobrazić sobie że taka historia miała miejsce w naszym świecie. Nie będąc w stanie zrozumieć postępowania ojca postanowił napisać książkę na podstawie tejże historii.

Niedługo pojawi się moja przedpremierowa recenzja tej książki, śledźcie na bieżąco :)


By Was jeszcze bardziej zachęcić do sięgnięcia po tę książkę zamieszczam jej fragment:

"Bywały dni, w których nie mogłem zaczerpnąć głębokiego oddechu. Jedni wychodzili, kolejni przychodzili. Wszyscy zachowywali się tak samo. Każdy z nich miał ten sam błysk w oku i mętne spojrzenie.

Pogubiłem się w liczeniu. Miałem wrażenie, że było ich dziesiątki. Nikt nie pomógł, nie przejął się losem, jaki zgotował mi ojciec. Ich wyrachowane zachowanie budziło ogromne obrzydzenie, którym dławię się do dziś.
Każdy robił to inaczej. Mieli duże wymagania, duże ambicje, zachcianki. Czasami zastanawiałem się, skąd biorą takie pomysły. Dlaczego nie wykorzystywali wyobraźni w inny sposób. Byłem królikiem doświadczalnym, ofiarą chorych ambicji ojca.
Wchodzili pojedynczo, czasami parami. Przeżyłem wiele, za dużo, gdyż nic mnie już nie dziwiło. Jedni dotykali mnie pojedynczo, zamieniali się po czasie. Drudzy robili to w tym samym momencie.
Jedna para szczególnie utkwiła mi w pamięci. Pamiętam, jak weszli do pokoju w towarzystwie ojca. Wyglądało to tak samo, jak zawsze. Krótka pogawędka, ustalenie ceny i czasu. Oni byli inni, okropni. Drzwi się zamknęły, a ja patrzyłem jak dwóch dorosłych mężczyzn całowało się na moich oczach. Czegoś takiego nie widziałem, nie rozumiałem. Teraz wiem, kim byli, wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Robili ze mną straszne rzeczy. Nie mieli obiekcji, aby wykorzystać mnie do najohydniejszych zachcianek, przyjemności. Dwaj pedofile, do tego geje, rzucający się na bezbronne dziecko, cóż więcej mogę dodać. Do dziś czuję ich oddech na plecach. Najgorsze były „ciepłe słówka” szeptane do ucha. To bolało najbardziej, to pozostało do dziś.
Nie wiem, ile to trwało, straciłem rachubę. Może kilka dni, a może i kilkanaście. Ich bestialstwo nie znało granic. Niektórzy obracali mnie na brzuch, abym nie widział ich twarzy. Zastanawiałem się, dlaczego tak robili? Wstydzili się tego, co robią, czy po prostu chcieli pozostać anonimowi?
Uwierz mi, do teraz pamiętam każdy głos. Każdego z nich poznałbym na ulicy. Co wtedy bym zrobił? Zabił, a może wykorzystał tak samo, jak oni mnie. Miałem wiele scenariuszy odnośnie dorosłego życia. Wiedziałem, że muszę się zemścić na tych, którzy najbardziej mnie skrzywdzili. Przysiągłem sobie, że zgotuję im takie piekło, jak oni mnie."

4.24.2015

"Namiętność niejedno ma imię" Stefania Jagielnicka - Kamieniecka

      Robi się coraz cieplej, nie tylko na polu (jestem z małopolskiego, więc tak, wychodzę na POLE :)), ale i gdzieś tak wewnątrz siebie. Majówka zbliża się wielkimi krokami, później juwenalia, niestety sesja, ale już za dwa miesiące pojawią się wyczekiwane wakacje. Odznaczam dni w kalendarzu bardzo intensywnie!

Żeby nie przedłużać, ląduję z kolejną recenzją.

Dziś będzie o książce, która wzbudziła we mnie bardzo skrajne emocje.

   Z autorką spotykam się po raz kolejny. Łączy mnie z nią niejaki sentyment, gdyż książka Zabójstwo z urojenia była pierwszą z Psychoskoku, którą recenzowałam. 

Teraz, przy drugim podejściu do twórczości pani Jagielnickiej - Kamienieckiej mam jeszcze bardziej namieszane w głowie, bo Namiętność niejedno ma imię jest tak skrajnie nie w moim guście i tak bardzo z "przesłaniem".

Martyna jest Polką mieszkającą w Wiedniu; dziewczyna całkowicie odcina się od swojego rodzinnego kraju, brzydzi się rodakami, nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Pracuje jako asystentka dentystyczna, dobrze zarabia, jest z siebie dumna, że poza granicami Polski świetnie się jej powodzi. Jednak jest to tylko założona na potrzeby otoczenia maska, bowiem Martyna jest bardzo nieszczęśliwa. Ciągnie się za nią trauma z dzieciństwa, gdyż... Nie zna swojego ojca. Zupełnie nic o nim nie wie. Mało tego. Jedyna osoba, która mogłaby pomóc jej w tej kwestii - matka - rażąco ucina temat. 

Martyna popada w obsesję odnalezienia ojca; zaczyna upatrywać go w kolejnych starszych mężczyznach spotkanych na swej drodze, rozpaczliwie szuka tego, który mógłby jej odpowiedzieć na nurtujące ją pytania, desperacko pragnie być córeczką kochaną przez swojego tatusia. Psychoza doprowadza ją do granicy.

Nie wiem co bardziej mnie irytowało w tej publikacji - czy naiwność głównej bohaterki, czy jej głupota. Z jednej strony nie mogę uwierzyć, że tak dziecinna postać jest dorosłą kobietą, jednak z drugiego punktu widzenia było mi jej żal. Niezrozumiana, odtrącana przez matkę, nieusatysfakcjonowana uczuciem płci przeciwnej, infantylnie idąca przez życie, nagminnie chwytająca się każdej deski ratunku. Po tytule powieści spodziewałam się fajerwerków, namiętności, intymności, emocji, ogromu uczuć - nie dostałam tego. Mogłam przewidzieć, że "niejedno imię" bywa skrajnie przewrotne. Nie zawsze wielkie uczucia nazywane bywają namiętnością; dla głównej bohaterki słowem tym określane są desperacja, łatwowierność, dziecinność. Jeśli to autorka miała na myśli, to publikacja zgadza się z tytułem pod każdym względem. 

Współczułam Martynie z każdą stroną czytania powieści. Nie zdaję sobie sprawy, co muszą czuć dzieci z rozbitych rodzin, lub takie, które w ogóle nie znają swoich rodziców, gdyż ja wzrastałam (wciąż wzrastam) w cudownej, szczęśliwej rodzinie, za którą codziennie dziękuję. Nie wyobrażam sobie do jakich tragedii prowadzą nieustanne walki z myślami, chęci odszukania swojej tożsamości, pragnienia bycia akceptowanym i kochanym przez najbliższych. Dopiero po lekturze tej książki umiem wydobyć to "drugie dno", kryjące się za niestabilnością emocjonalną Martyny. "Tonący brzytwy się chwyta" nabrało nowego znaczenia. Nie ma granic, przeszkód, skrupułów, bo:
"Wiesz... Kiedyś w jakiejś książce znalazłam stwierdzenie, że jeśli czegoś mocno pragniemy, to cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie." /s. 45
Tak jak wspomniałam wcześniej, powieść ta wzbudziła we mnie skrajne emocje. Od chęci rzucenia tą książką w kąt, w złości na Martynę, po częściowe zrozumienie jej motywów. Ciężko mi ją oceniać.

Autor: Stefania Jagielnicka - Kamieniecka
Tytuł: Namiętność niejedno ma imię
Ilość stron: 182
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategoria: kobiece

 OCENIAM: 5/10!

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



Cytat na dziś pojawił się już na facebooku, kto nie widział, zapraszam do polubienia WK na tym portalu społecznościowym! 
Niektórzy zapominają, że wszystkie "cytaty dnia" pochodzą z książki Isabel Mauro Żyć kolorowo; nie mam wpływu na to, jaki cytat pojawi się danego dnia. Wszystkie zbieżności z moim życiem osobistym są więc całkowicie przypadkowe. Ci, którzy dopatrują się ukrytych znaczeń, są w błędzie. Tyle.

Pozdrawiam słonecznie! :)

4.21.2015

"Asasyni i Sojusznicy" Justin Somper

     Kwiecień nie należy do moich najmocniejszych miesięcy pod względem przeczytanych książek, niemniej jednak staram się jak mogę ;). Wiele się dzieje; przede wszystkim z niecierpliwością czekam na premierę książki Marcina Legawca Przepraszam za krzywdę (30 kwietnia)!

Tak jak wspominałam we wcześniejszych postach, mam nawrót literatury młodzieżowej, dlatego dziś jedną z takich publikacji Wam zaprezentuję.

   Justin Somper jest autorem serii Wampiraci, z którą niestety nie miałam okazji się spotkać, jednak już teraz mogę śmiało stwierdzić, że zamierzam nadrobić tę zaległość. Asasyni i Sojusznicy to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale wiem, że na pewno nie ostatnie :).

"Było sobie pewne księstwo. Nazywało się Archenfield. To księstwo nadal istnieje. Nikt i nic nie zagrozi jego przyszłości. - Pauza. - Był sobie pewien książę. Nazywał się Anders. Wiele osiągnął i dokonał rzeczy wielkich. Umarł, nie dopełniwszy dzieła. Lecz zjawił się nowy książę. Nazywam się Jared. Przysięgam, że podejmę dzieło brata, będę służył wam i Archenfieldowi do końca mych dni."

Już ten jeden fragment wypowiedzi głównego bohatera powinien zachęcić do zapoznania się z pierwszym tomem nowej serii pana Sompera.

W księstwie Archenfield nie dzieje się dobrze. Już na samym początku zderzamy się z śmiercią władcy; wszystkie poszlaki wskazują na zabójstwo. Nowym księciem zostaje młodszy brat zmarłego - Jared - szesnastoletni, niedoświadczony chłopiec, który od razu zostaje rzucony na przysłowiową głęboką wodę. Musi stawić czoło nie tylko nowym obowiązkom, obowiązującym tradycjom, ale i nieustannym intrygom toczących się w zamkowym zaciszu. Jared jest zagubiony; z jednej strony chce znaleźć winnego śmierci brata i spłacić Cenę Krwi, jednak z drugiej strony sam staje się celem... Nie wiadomo, kto jest lojalny wobec królestwa, a kto stoi za zdradą stanu. Zabójca pozostaje nieuchwytny, a na jaw wychodzą kolejne tajemnice. 

Ta książka pochłonęła mnie bez reszty. Niby publikacja o charakterze młodzieżowym, jednak dopatrzyłam się też zaskakujących wątków z zakresu thrillera, czy kryminału. Napięcie jest budowane od początku do samego końca. Postaci zostały skonstruowane tak, że niemal wchodzimy w ich skórę; niepewny Jared, mający z dnia na dzień zastąpić brata we władaniu państwem, uczennica lekarza szukająca prawdy na własną rękę, przebiegły kapitan gwardii czyhający na władzę itp. Z każdą przewracaną stroną światło dzienne widzą kolejne skrywane fakty, co dodaje całej historii niesamowitego poczucia adrenaliny. Naprawdę nie można się oderwać!

Myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy, jeśli chodzi o podobny rodzaj literatury. Nic bardziej mylnego! Ten dreszcz emocji, który czułam przez cały czas, nowe, powoli odkrywane tajemnice, którym się przypatrywałam, plus sam fakt, że akcja książki dzieje się w ciągu tygodnia. Nie dostałam wprawdzie ulubionej narracji pierwszoosobowej, jednak nie ma czego żałować. Cała konstrukcja została przemyślana od początku do końca, a finalne sceny... Zaskakują. Niemożliwie. Nie mogę sie doczekać kolejnej części z serii!

Na pewno zastanawia Was tytuł powieści. Otóż "asasyni i sojusznicy" to rodzaj zabawy, w którą bawili się mali książęta: Jared, Anders i najmłodszy Edvin. Jak sam Jared stwierdzi później, zabawa przerodziła się w rzeczywistość, przez co wszyscy musieli szybciej dorosnąć.

"(...) jedną z najważniejszych umiejętności życiowych jest odróżniania rzeczy ważnych od pilnych. To nie to samo (...)."

Młody władca, Asta, czy Rada Dwunastu ciągle muszą dokonywać trudnych wyborów, a podjęcie każdej decyzji wiąże się z ogromnym ryzykiem. Jak myślisz, Drogi Czytelniku, do jakiej granicy dojdą bohaterowie książki, by osiągnąć dany cel? Musisz się sam koniecznie przekonać. Ja już cierpię na syndrom odstawienia dobrej książki, wciąż o niej myślę ;).

Autor: Justin Somper
Tytuł: Asasyni i Sojusznicy
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: młodzieżowe, fantasy, thriller, kryminał, sensacja

OCENIAM: 10/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:




I oczywiście cytat na dziś:
"Sianie dobra sprawia radość. Od Ciebie zależy, czy chcesz być takim siewcą. Kiedy sprawiasz radość komuś, sprawiasz ją również sobie."
Obiecuję poprawę z czytaniem książek, obiecuję :).

Pozdrawiam słonecznie,

G.

4.14.2015

"Babie lato" Danuta Pytlak

     Tak dużo się dzieje, że niektórym wydawać by się mogło, że zaniedbałam WirtualnąKsiążkę. Ależ skąd. Czytam na bieżąco, bez obaw. Korzystając z okazji...

Zapraszam Was wszystkich na Festiwal Literatury dla Dzieci do Krakowa (kto ma blisko, bo festiwal odbywa się w tym roku także w Warszawie, Gdańsku i we Wrocławiu)! Będzie mnóstwo wspaniałych gości; autorów książek dla dzieci, ilustratorów, wszelkiego rodzaju atrakcji, wrażeń, będzie się działo ;). Jestem wolontariuszką przy tym wspaniałym przedsięwzięciu, więc na pewno gdzieś będzie można mnie spotkać. Krakowskie wspaniałości mają termin: 10 - 17 maja. Więcej szczegółów na stronie festiwalu: tutaj. Zapraszam!

A teraz już recenzja.

   Pamiętacie, jak pisałam o przesyłce, na którą czekam? To właśnie ta książka, prezent od Wydawnictwa Zysk i S-ka! 

Nauczyłam się już, że po polskich autorach/autorkach można się spodziewać wszystkiego. Od całkowitego zepsucia danej książki, przez przeciętność, po fenomenalność lekkości pisania. I muszę stwierdzić, z przekonaniem, że Pani Pytlak powieść napisała rewelacyjnie.

Główną bohaterką jest Michalina, 37 - letnia pracownica korporacji. Na pozór szczęśliwa i mająca wszystko, czego człowiekowi potrzeba. Sytuacja jednak zmienia się, gdy uzależniony od hazardu mąż odchodzi, na zdrowiu kobiety pojawiają się "rysy", a pozornie towarzyszące szczęście dziwnie oddala się z każdą chwilą. Pojawia się ciężka choroba, przewartościowanie życia, docenienie prawdziwych przyjaciół, spojrzenie na wszystko z totalnie innej perspektywy.

Ciekawym motywem w książce jest przywiązanie Michaliny do Anioła Stróża - w którego niesamowicie wierzy, wspominając ukochaną babcię, bo to ona zaraziła ją właśnie wiarą w niewidzialnego towarzysza życia. Patron pojawia się w momencie, gdy Michalina jest w pooperacyjnej śpiączce; Michaesz ukazuje jej dobre, wartościowe momenty życia, pomaga ukoić ból związany z odejściem męża, doradza, pomaga, popycha ku "powrocie" i zmianie. Michalina wraca do świata żywych, ale jest już zupełnie inną osobą. Zamyka wszystkie niedomknięte sprawy, rozlicza się ostatecznie z mężem, angażuje w znajomość z Elżunią, którą poznała w szpitalu, pomaga swojej przyjaciółce.

Postanawia wrócić do odziedziczonego po babci domu. Tam odbywa długą sentymentalną podróż w głąb swojej przeszłości...

Książka poruszyła moje serce. Napisana z niesamowitą lekkością, prostotą, ukazująca najważniejsze wartości w życiu, na co dzień niezauważane i pomijane. Podeszłam do niej wręcz osobiście, bo sama też niedawno przewartościowałam w swoim życiu kilka spraw, spojrzałam na życie od bardziej "wewnętrznej" strony, zmieniłam wiele rzeczy. Oczywiście na lepsze. Utwierdzałam się w tym z każdym czytanym zdaniem napisanym przez Panią Pytlak. Że nigdy nie jest za późno na zmiany. Że zawsze można pogodzić się z najbliższymi. Że wyjście istnieje z KAŻDEJ sytuacji. Że na naszej codziennej drodze spotykamy Anioły, i te niewidzialne i te ubrane w ludzkie ciała. Że w życiu istnieją ważne i ważniejsze sprawy. I takie, za która warto wszystko oddać.

Publikacja jest według mnie tą "kobiecą", jednak mężczyźni też mogą do niej zajrzeć. Taka książka nadaje się dla każdego, kto w sposób lekki chce podnieść się na duchu, zauważyć to, czego do tej pory nie widział.

OCENIAM: 8/10!

Skrótowe info:

Autor: Danuta Pytlak
Tytuł: Babie lato
Ilość stron: 560
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Kategoria: kobiece

Za książkę bardzo dziękuję:


4.06.2015

"Talon" Julie Kagawa

      Święta, święta i po świętach. Ten tydzień wolnego czasu zleciał niesamowicie szybko, przynajmniej mnie. Już jutro wracam do studenckiej rzeczywistości... Ale w domu naładowałam akumulatory, otrzymałam od najbliższych mnóstwo pozytywnej energii, więc korzystając z przepełniającej mnie radości biegnę do Was z kolejną recenzją.

Recenzją książki niezwykłej, bo... Dawno nie poruszałam się w kręgu książek młodzieżowych z domieszką fantasy. 

   Autorkę kojarzę z serią Żelazny Dwór; jednak nie miałam okazji jeszcze po nią sięgnąć. Cierpliwie czeka w kolejce książek tych "do przeczytania". Wiem, że pani Kagawa pisuje serie młodzieżowe, najczęściej fantastyczne; wymieniona wyżej seria traktuje o elfach, ta dziś (pierwsza część) opisywana przeze mnie jest o... SMOKACH.

Ze smokami spotkałam się już wcześniej w słynnym Eragonie, teraz jednak poznałam całkiem inny wymiar tej tematyki. 

Trzymając tę książkę w rękach pomyślałam, że chyba już wyrosłam z młodzieżówek, zwłaszcza tych połączonych z fantastyką. Niezwykle wspaniale wspominam fascynację Harry'm Potterem, Władcą Pierścieni itp., jednak nie wiem, czy umiałabym ot, tak po prostu przeczytać je ponownie. Musiałam po raz kolejny przyznać, że jestem w błędzie. Na TAKIE książki nigdy nie będzie się za dorosłym!

16 - letnia Ember Hill i jej brat bliźniak - Dante - są smokami. Bardzo wyjątkowymi, gdyż na potrzeby "misji" muszą przybrać ludzką postać. Jakiej misji? Już wyjaśniam. Wszystkie smoki tworzą unikalną organizację - tytułowy Talon - który owe smoki zrzesza, zapewnia im przyszłość; każdy członek organizacji ma w niej swoje ustalone miejsce, porządek, rytm. By przetrwać, Talon musi być jednością. Ember i Dante otrzymują wyjątkowe zadanie. Muszą przybrać ludzką postać i zintegrować się z ludzkim gatunkiem. W związku z tym wyruszają do słonecznego Crescent Beach, do przybranego wujostwa, by pobierać tajne lekcje, poznać życie ludzi, ich obyczaje, tradycje, zachowania, motywy postępowania...

Dla dziewczyny jest to niewyobrażalna okazja do zakosztowania wolności, oderwania się od sztywnych zasad Talonu, ucieczki od samotności przebywania wraz z bratem na pustyni, morderczych treningów i życia w nieświadomości wiedzy na temat przyszłości, przygotowanej właśnie dla niej. Ember poznaje rówieśników, ich odczucia, emocje, zachowania. Niepokojąco szybko zbliża się do niejakiego Garreta, który również znienacka pojawia się w słonecznej miejscowości, z pewnym zadaniem do wykonania...

Dla smoków istnieją dwa zagrożenia. Pierwsze z nich to tzw. Żmije, czyli talońscy strażnicy porządku. Drugie stanowi Zakon Świętego Jerzego - którego celem jest wyeliminowanie wszystkich żyjących smoczych gadów, w celu zapewnienia bezpieczeństwa ludziom. 

Na wstępie dostałam to, co tak bardzo lubię. Narrację pierwszoosobową i to nie jedną! Po kolei całą historię opowiadają nam główni bohaterowie, co jest świetnym urozmaiceniem, gdyż totalnie można zatracić się w ich psychice, poznać ich emocje, wewnętrzne konflikty, rozterki, rozdarcia między podjęciem decyzji, uczucia, zdanie na dany temat. Ember jest zbuntowaną nastolatką, która poszukuje swojego miejsca w życiu. Nie bardzo rozumie ideę zaprogramowanej dla niej przyszłości przez odgórne władze Talonu; tym bardziej, że na swojej drodze napotyka wiele wątpliwości dotyczących organizacji. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z ludzkimi rówieśnikami, ich życie zaczyna się jej podobać, odzywa się w niej emocjonalny "pierwiastek człowieczeństwa". Gdy na jej drodze pojawia się chłopak dziwnie przyciągający ją jak magnes, targający nią konflikt wartości jest nieunikniony. 

W książce mamy wszystko: nieprzypadkowość, zaskoczenie, rozterki, ciężkie wybory; drogowskazy dobra i zła przenikają się wzajemnie. Kto jaką decyzję podejmie i dlaczego? Czym naprawdę jest Talon? Czemu wciąż na jego idealnym obrazie pojawia się tak wiele rys? Czy żołnierze Zakonu Świętego Jerzego muszą wypełniać swoją misję? Tak wiele pytań, na które odpowiedzi nie pozwalają oderwać się od tej nawet okładkowo "smoczej" książki!

Nie wyrosłam z młodzieżowych książek i jak teraz myślę, jest szansa, że nigdy to nie nastąpi. Już zacieram ręce i czekam na kolejną część serii Talon! Mam nadzieję, że wydawnictwo mnie nią obdaruje jak tylko pojawi się polskie tłumaczenie.

Wiele rzeczy mnie w tej publikacji zaskoczyło, ale poniekąd na to liczyłam. Dodatkowym plusem jest prostota języka i klarowność wszystkiego. Nieskomplikowana książka, poraża swoją zawartością ;).

Skrótowe info:

Autor: Julie Kagawa
Tytuł: Talon
Seria/Cykl: Talon (część 1)
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Harlequin&Mira
Kategoria: młodzieżowe, fantasy

Oceniam: 8/10!

Niedługo ekranizacja, której już nie mogę się doczekać!
Niech ta druga część już wychodzi! ;)

Za książkę ogromnie dziękuję:


Czytam kolejną młodzieżówkę; chyba już mnie wciągnęło...

Ach, i cytat na dziś brzmi następująco:
"Naucz się wierzyć we własne szczęście. Z takim nastawieniem będziesz coraz bliżej niego."
Ja uwierzyłam, bo ostatnio spotykają mnie same szczęśliwe rzeczy! :) 

4.05.2015

Wesołego Alleluja! :)

     Z okazji Tych wspaniałych Świąt Wielkanocnych chciałam złożyć Wam, Czytelnicy, najserdeczniejsze życzenia. Pomyślności, spokoju Ducha, radości takiej przeogromnej już na co dzień, spełnienia zamiarów, celów, marzeń, błogosławieństwa Bożego czuwającego nad Wami, mnóstwa rodzinnego ciepła, spotkań z przyjaciółmi, nadrobienia tak szybko upływającego czasu, puszczenia w niepamięć żalów i złości... 

Jezus zmartwychwstał! :)

Na pewno jesteście już po śniadaniu; jak ono u Was wygląda? Bo u mnie tak:


Kiełbasa, jajka, chrzan - święconka + biały barszcz! Od wieków tradycji się trzymamy, a moja babcia wspaniała zawsze wszystko tak przyrządza ;).

Chciałam wrzucić więcej zdjęć, ale muszę iść ulepić bałwana ;).

A już jutro zapraszam na recenzję ciekawej książki, bo... O smokach! 

Ach, i cytat na dziś:
"Troszcz się o siebie i szukaj w swoim otoczeniu, w których obecności dobrze się czujesz. Ludzie toksyczni, jak wszystkie toksyny, zatruwają życie."
Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Was wszystkich!

Buziaki,

G.

4.01.2015

Podsumowanie MARCA!

      Teoretycznie podsumowanie powinno pojawić się wczoraj, ale uznałam, że w Prima Aprilis zrobię żart i dodam dziś post ;).

Obecnie nadrabiam domowe zaległości, w każdym tego słowa znaczeniu. Cytując Patrycję: jestem szczęśliwa. Jak niewiele do tego potrzeba. Rodzinny dom, kilka ludzkich perełek wkoło i ta wiosna nabiera prawdziwie intensywnych kolorów.

Tyle u mnie. Teraz to, co działo się na blogu podczas marca.





 W marcu przeczytałam 7 książek; w tym aż trzy od Psychoskoku!, dwie z Naszej Księgarni, jedną z Novae Res i jedną ze Znaku. Wszystkim Wydawnictwom w dalszym ciągu ogromnie dziękuję za zaufaniem, którym mnie obdarzyli i liczę na dalszą, owocną współpracę. Łącznie w 2015 roku do mojej czytelniczej głowy wpadło 22 publikacje, ale wciąż chcę więcej! :) Teraz, jak już mam unormowaną sytuację ze studiami, wolontariat trwa pełną parą, praca też planowana z góry - będzie więcej czasu na książki ;).

A teraz statystyki:

42, 743 - tyle wyświetleń jest na chwilę obecną! Dziękuję!

3, 669 - tyle wyświetleń pojawiło się w marcu. Trochę mniej niż w lutym, ale biorę to na siebie, za moją lekką absencję ;).

92 - tylu obserwatorów! Może w kwietniu dobijemy do 100?

Za każde wejście, za każdy komentarz jestem ogromnie wdzięczna. To wiele znaczy dla kogoś, kto dzieli się sobą w czeluściach internetu. Mam nadzieję, że razem zdziałamy jeszcze więcej! :). Nie życzę Wam nic na Święta, bo pojawi się jeszcze cały świąteczny post i wtedy to zrobię.

A co czeka nas w kwietniu? Przede wszystkim premiera książki Marcina Legawca "Przepraszam za krzywdę" - której medialnie patronuję! I nie mogę się doczekać!

A teraz... Standardowy cytat na dziś:
"Nigdy nie ulegaj intrygantom. Zachowaj do nich zdrowy dystans. Niech sami się plączą w sieci swoich intryg."
Otóż to, nie dajcie się.

A tymczasem...

Udanej Wielkiej Środy. Tak ogromna radość już niedługo! :)

"Sierżant" Gemma (lub po prostu Aśka) melduje się i obiecuje czytać więcej książek! :)