6.30.2015

ZACHCIANKI lipca

     Dzisiejszy post jest jednym z tych nowych pomysłów, które wylęgły się w mojej głowie. Jest to wprowadzenie właśnie miesięcznych chciejek, zachcianek; pokazanie Wam najciekawszych (według mnie) książek, które koniecznie chciałabym przeczytać w danym miesiącu. Mam nadzieję, że comiesięczna wyliczanka moich pragnień przypadnie Wam do gustu ;). Zachcianek będzie zawsze 3 - 5. Z ogromu nowości będę wybierać te, które totalnie podbiją moje serce oraz sprawią, że zrobię wszystko, by je zdobyć.

Zaczynamy!

Na pierwszy ogień idą dwie lipcowe nowości, przygotowane dla nas przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Już się niesamowicie cieszę, gdyż właśnie te dwie publikacje trafią do mnie w przyszłym tygodniu. Uwielbiam, gdy moje zachcianki są spełniane ;)!


TEN JEDEN DZIEŃ - G. Forman
Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Ale wystarczy jeden dzień, by wszystko się zmieniło… Pod koniec swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha. Chłopak różni się od Allyson pod każdym względem. Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła plany i pojechała z nim do Paryża, dziewczyna się zgadza… Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i emocji, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre…

Autorkę obdarzyłam zainteresowaniem i chwalbami po jej dwóch poprzednich książkach: Zostań, jeśli kochasz i Wróć, jeśli pamiętasz. Nie mogę się doczekać, gdy po raz kolejny zanurzę się w jej emocjonalności. Premiera: 1 lipca 2015.


Z DALA OD ZGIEŁKU - T. Hardy
Prowincja dziewiętnastowiecznej Anglii. Betsaba Everdene dziedziczy po wuju farmę. Postanawia sama zająć się gospodarstwem, nie czekając na księcia z bajki. Jej uroda oraz niezależność działają jednak na mężczyzn jak magnes. O względy dziewczyny zabiega trzech dżentelmenów, każdy o silnej osobowości. Jest wśród nich Gabriel Oak – poczciwy farmer, właściciel ziemski William Boldwood oraz Franciszek Troy –  sierżant królewskich dragonów, kobieciarz i hulaka. 

Nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu – życie niesie wiele niespodzianek, ale Betsaba zrobi wszystko, żeby się odnaleźć w świecie rządzonym przez mężczyzn.

Sama fabuła niemożliwie mnie zaintrygowała, nie wspominając już o klimatach XIX wieku, bo ten uwielbiam! A gdy usłyszałam, że powieść została zekranizowana... Nic dodać, nic ująć ;).

I ostatnia perła na dziś, tym razem od Wydawnictwa Filia. Książka już została wydana, aleee... Odkąd tylko ją zobaczyłam, nie mogę przestać o niej myśleć. Krzyczy do mnie ze wszystkich stron, tak samo jak recenzowana już Maybe Someday Colleen Hoover.

KOCHAJĄC PANA DANIELSA - B. C. Cherry
To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty.


Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili. Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości. Opowiada także o rodzinie. O stracie. O byciu żywym. Jest pełna bólu ale także pełna śmiechu. To nasza historia. 

Z tych wszystkich powodów nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa.


Ta książka to mój prywatny MUST HAVE lipca. Muszę ją mieć.



*
I jak Wam się podoba ten nowy cykl? Od trzech do pięciu  moich ZACHCIANEK miesięcznie? Pomogę Wam choć trochę w wyborze potencjalnych nowości do przeczytania? Czy preferujecie totalnie coś innego?  

6.29.2015

"A ja nie chcę być księżniczką" Grzegorz Kasdepke

   Rozpoczęłam wakacje, a wraz z nimi błogie lenistwo, odpoczynek w gronie najbliższych, łapanie ciepłych promieni słońca, wprowadzanie moich nowych pomysłów w życie. Pierwszy z nich to nowa grafika WirtualnejKsiążki. Jak Wam się podoba? Reszta nowości wkrótce ;).

A teraz już zapraszam na recenzję.

   Pana Grzegorza Kasdepke darzę uwielbieniem, ale to już wszyscy wiecie po moich recenzjach jego innych książek (możecie je poczytać tu i tutaj). 

Mimo, że omawiana dziś książka (a raczej książcinka - chudzinka) to właściwie tylko jedno opowiadanie - jak zwykle uczy, bawi, zachwyca.
"Dzień dobry, mam na imię Marysia i jestem smokiem".
Krótka historia to przedstawienie małej bohaterki - Marysi, jej rodziców i dziadków. Przedstawienie w sposób bardzo niebanalny, gdyż... Opierający się na zabawie. Mała Marysia nie chce być księżniczką, gdyż uważa, że nie jest na nią zbyt wystarczająco ładna. Natomiast smok... Smokiem chce być i to bardzo.  

Marysia jest smokiem, dziadkowie kościotrupami, mama księżniczką, a tata rycerzem, którego ciągle i wciąż pożera smok. Księżniczka zaczyna się nudzić w fotelu, który jest basztą, rycerz bywa znudzony nieustannym przegrywaniem, a dziadkowie leżący bez ruchu różnie reagują na swoje role. Jest wesoło, z celnym humorem, krótko i szybko, ale na temat. Przesłanie jest ważne, bo płynące z serca małego dziecka - więc NAJSZCZERSZE.

Nie trzeba być ładnym, by być mądrym.
Mądrość jest ważniejsza od urody.
I nie można nikogo udawać. 

Jak to powiedział Oscar Wilde: "Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci".

Kasdepke wie o czym pisze; ma wprawę, a jego pisanie zachwyca dzieci i dorosłych. Perfekcyjny, życiowy opis wydarzeń, niewymuszony humor, morał. A ilustracje? Gdybym dostała książkę (jakąkolwiek) właśnie z samymi obrazami pani Emilii Dziubak... Nie mogłabym się napatrzeć. Kolorowe, żywe, z pomysłem, oddające w pełni sens historii. Jest idealnie. Nie mam nic do dodania :).







Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Emilia Dziubak
Tytuł: A ja nie chcę być księżniczką
Ilość stron: 32
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategorie: dla dzieci

OCENIAM: 8/10!

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję: 



A cytat dzisiejszy jest mojego autorstwa!
"Chcę mieć takie magiczne miejsce, gdzie jedynymi składnikami szczęścia będziesz Ty, bujany fotel, dobra książka i herbata z sokiem malinowym. A i jeszcze jedna rzecz. Ta cholerna pewność, że gdy zasnę nad lekturą, Ty mnie przykryjesz kocem i pocałujesz w czoło".
Do niedługiego napisania!

6.27.2015

Wakacyjne promocje w księgarniach internetowych!

   Księgarnie internetowe przygotowały moc wakacyjnych wyprzedaży! 

Na pierwszy ogień idzie jedna z moich ulubionych:

Znak.com.pl - gdzie znajdziecie ponad 350 tytułów okraszonych wspaniałym "- 60%"! Ja już sama ostrzę ząbki zwłaszcza na młodzieżówki! (Ostatnio sporo ich czytam, co mnie cieszy, bo świadczy o tym, że jednak z pewnych rzeczy się nie wyrasta :)).

Następnie ciekawą ofertę przygotowała księgarnia:

Światksiażki.pl - tutaj macie - 30% na wybrane tytuły, promocje dochodzą nawet do - 70%. Naprawdę warto się rozejrzeć i upolować perełki!

Teraz należy się spieszyć, bo do jutra księgarnia:

Bonito.pl - robi czerwcowe wietrzenie magazynów; sama często zamawiam książki właśnie tam, bo są naprawdę bezkonkurencyjne cenowo, a znaleźć można dosłownie każdy tytuł. Polecam!

Empik.com - przygotował promocję - 60% na Ebooki, ale inne skarby też można taniej odnaleźć. Promocje obejmują też podręczniki szkolne, więc warto pomyśleć o takim zakupie wcześniej, niż potem pędzić do księgarni we wrześniu na złamanie karku.

Merlin.pl - promocje na bestsellery i muzykę! 

Matras.pl - tutaj też można znaleźć mnóstwo książek w obniżonych cenach! 

Ja już nie wiem co wybrać, bo tyle rzeczy się mnoży, książek przybywa, alee... No na co wydawać pieniądze jeśli nie na książki właśnie? Biblioteczka się rozrasta, miejsca brakuje, ale o to chodzi! Kilka wspaniałości mam zamiar podarować w prezentach - nie ma nic piękniejszego niż otrzymać książkę; według mnie to najlepszy prezent :)! 

Zbliżają się wakacje, więc to idealna pora by uzupełnić swoje letnie wyposażenie! 

A wy jak uważacie? Warto kupować na promocjach? Też kupujecie bliskim książki w ramach prezentu? Co polecacie na wakacje? :)

6.26.2015

Zmiany, zmiany!

   Czy widzicie? Czy widzicie, co wakacje robią z ludźmi? Chęć zmian podążała za mną od dawna, aż w końcu, gdy opadły echa egzaminów i zaliczeń, zdecydowałam się poprosić o pomoc specjalistę i... Tak oto cieszę się niemożliwie nową szatą graficzną WirtualnejKsiążki! :)

Jest minimalistycznie, skromnie, prosto, przejrzyście i jasno. Tego bardzo chciałam, więc tym bardziej raduję się z efektu. 

Jeśli chodzi o projekt strony (i fanpage'a na Facebook'u) - zawdzięczam go temu panu: 


więc jeśli ktoś coś, nie wie jak, waha się - ów pan rozwiąże każdą wątpliwość a graficznie zaczaruje tak, że się oniemieje :). Lajkować, wbijać, wielbić - należy mu się, zdecydowanie!

A wracając do wakacji...

Teraz, jak już jadę do domu (będę ogromnie tęsknić za moim Miastem Królów), by dwa miesiące pobyć we własnym świecie, doszłam do wniosku, że... Powinno pojawiać się więcej postów nierecenzyjnych. Ale wciąż dotyczących książek. Jakieś top 10, zachcianki na najbliższe miesiące, coś o publikacjach, których nie można NIE przeczytać, oraz tych, które kompletnie należy sobie darować.

Co myślicie?

Pozdrawiam i słonecznie ściskam,

do szybkiego napisania!

G.

6.20.2015

"Duchy Inków" Jolanta Maria Kaleta

   Nareszcie zamieszczam recenzję książki, za którą zabierałam się od Bożego Narodzenia. Gdy teraz, już po lekturze, piszę te kilka zdań na jej temat, jestem dumna, że to właśnie dzięki Pani Kalecie historia zaciekawiła mnie na nowo. Pod każdym względem. Ale nie przedłużając...

   Z Autorką spotkałam się po raz pierwszy przy czytaniu Strażnika Bursztynowej Komnaty. Recenzję owej książki możecie zobaczyć tutaj. Pani Jolanta Maria Kaleta jest nie tylko wspaniałą pisarką, znającą swoje śląskie tereny na wylot, ale i bardzo ciepłą osobą. Bardzo cieszę się, że ją poznałam (mam nadzieję, że osobiście porozmawiamy na Targach Książki w Krakowie).
"(...) O miejscu ukrycia tych bajecznych bogactw wiedzieli jedynie najbliżsi krewni króla i przekazywali tę tajemnicę z pokolenia na pokolenie. Z całą pewnością posiadł ją Jose Gabriel Condorcanqui y Noquera (...)"
Tak, książka jest o bogactwie; nie byle jakim. Inkaskie złoto to spory majątek. Mało tego, majątek ukryty... W Polsce. Autorka zabiera nas bowiem na nasz, polski zamek - w Niedzicy.

Schyłek PRL-u. W zamku w Niedzicy trwają archeologiczne badania. Do grupy specjalistów dołącza Inka Złotnicka - wrocławska doktorantka. Wraz z synem Filipem zaprzyjaźnia się z kierownikiem odkryć - Kornelem "Kapak" Zielińskim. Chociaż zaprzyjaźnia, to mało powiedziane. Wątek romansowy został tak tu zgrabnie wpleciony, że książkę czytało się jednym tchem z powodu jej sensacyjnego, jak i romantycznego charakteru. Inka jest zainteresowana badaniami na zamku nie tylko z powodów historycznych. Kobieta skrywa rodzinną tajemnicę; zagadkę, którą za wszelką cenę pragnie rozwiązać. Obiecała to swojemu ojcu na łożu śmierci, nie chce go zawieść. Kapak też ma kilka osobistych powodów, by odnaleźć zaginioną trumnę wraz z ciałem inkaskiej księżniczki Uminy...

Żeby nie było nudno - pojawia się kilku agentów służb specjalnych, jak chociażby Jerzy Sobol, który ma być nieodłącznym wsparciem przysłanego z Peru rewolucjonisty - tajemniczego Komandante Eduardo. Wspólne funkcjonowanie tych obu osobistości, ich mniej lub bardziej udane pomysły, knowania, śledztwa niejeden raz doprowadzają Czytelnika do śmiechu. Komandante też bardzo chce odnaleźć inkaski skarb, Sobol ma mu w tym pomóc, ale tak, by złoto zostało w Polsce. Co łatwe nie jest.

Przy recenzowaniu Strażnika Bursztynowej Komnaty porównałam styl Pani Jolanty Kalety do stylu amerykańskiego pisarza Dana Browna. Zdanie podtrzymuję. Krótkie rozdziały, przeplatanie w nich perypetii archeologów na zamku i spisków Sobola z Eduardo, kończenie w takich momentach, by pojawiała się myśl "jeszcze tylko jeden rozdział i kończę czytać na dziś", łatwe, przyjemne, proste słownictwo. Nie mogę pominąć faktu, że czułam się jakbym spacerowała sobie po zamku w Niedzicy, czy na tatrzańskich szlakach. Fotograficzna precyzja jaką posługuje się Autorka jest niesamowity. Widać, że zna ona każdy szczegół historii, o której pisze. Jeśli mam być szczera, nie spodziewałam się aż takich informacji dotyczących Peru, kondorów, języka keczua, koligacji, powiązań europejskich, polskich! To naprawdę jest coś niesamowitego! I mimo, że akcja książki dzieje się w czasach, których ja już nie pamiętam, totalnie w niczym to nie przeszkadza.

Najbardziej podoba mi się słownik pojęć, umieszczony na początku publikacji - najważniejsze wyjaśnione słowa dotyczące Peru, wszelkich wątpliwych nazw, połączeń. Czytelnik nie może się zgubić w gąszczu napływających wciąż nowych informacji; bardzo udany zabieg Autorki. Od razu wiadomo kto był kim, jak toczyły się dane losy aż do momentu badań archeologicznych prowadzonych przez Inkę i Kapaka. Odkrywanie tajemnicy, moc wrażeń, emocje, prywatne wycieczki w głąb swojego życia głównych bohaterów, spora dawka historii, nowe spojrzenie na wiele rzeczy, poznanie innej kultury, jej sekretów... Tyle i wiele więcej - znajduje się w tej książce.





Polecam, polecam jak najbardziej, mam nadzieję, że na moim egzemplarzu książki już niedługo spocznie podpis Autorki ;).

Poniżej zamieszczam zdjęcia zamku i głównodowodzącego ptaka w powieści - kondora (musiałam zaraz sprawdzić jak owo stworzenie wygląda!)






Autor: Jolanta Maria Kaleta
Tytuł: Duchy Inków
Ilość stron: 386
Wydawnictwo: Psychoskok
Kategorie: dla każdego, romans, sensacja

OCENIAM: 9/10!


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję:


Ostatnio trafiam na same rewelacyjne książki. Przypadek? 

A cytat na dziś brzmi...
"Jedyny sposób by odkryć granice możliwości to przekroczyć je! I sięgnąć po niemożliwe." / Arthur C. Clark. 

6.15.2015

"Maybe Someday" Colleen Hoover

   Dziś recenzuję książkę, w której się dosłownie zakochałam w momencie jej ukazania. Została tak "rozdmuchana" przez portal lubimyczytac.pl, Facebook'a, empik.com, że wprost nie mogłam jej nie kupić. Musiałam. Na Facebook'u powstała nawet strona: tutaj, gdzie Czytelnicy mogli na bieżąco komentować poszczególne rozdziały, wymieniać się poglądami na temat lektury, wyrażać swoje opinie. 

Główne motto książki: 
"Kiedy rozum mówi MOŻE KIEDYŚ, a serce krzyczy WŁAŚNIE TERAZ!" 
weszło już mi tak w głowę; cytat ten krzyczał do mnie ze wszystkich stron. Nie mogłam nie mieć tej publikacji.

   Wstyd się przyznać, ale jest to moje pierwsze spotkanie z panią Colleen Hoover, choć wiem, że jej poprzednie książki: Hopeless czy Losing hope biły/ biją rekordy popularności. Autorka specjalizuje się w kategorii New Adult; czyli lekturach przeznaczonych dla osób wkraczających w próg dorosłości. Nie powiem, bardzo mi się podoba WSZYSTKO, co jest z tym związane.

Tak więc, gdy już w moje ręce wpadło Maybe Someday... 

Przepadłam i zostałam ogromną fanką Colleen Hoover.

Sydney ma dwadzieścia dwa lata i poukładane życie; studiuje to co kocha - muzykę, pracuje, jest w trwałym związku. W ciągu dosłownie paru chwil jej świat zostaje zrujnowany. Jedyne w czym dziewczyna znajduje ukojenie to... Pisanie tekstów piosenek do muzyki... No właśnie. Do muzyki Ridge'a.

Ridge ma dwadzieścia cztery lata, cudownie gra na gitarze; komponuje muzykę dla zespołu swojego młodszego brata, od lat ma ukochaną dziewczynę, cieszy się swojego rodzaju stabilnością życiową. Do momentu, w którym zaczyna cierpieć na brak weny. Właśnie wtedy poznaje Sydney, która staje się dla niego wybawieniem. Jak się później okazuje, nie tylko tym...

Po zakończeniu lektury w końcu pojęłam, na czym polega fenomen autorki. Po prostu wie, jak uchwycić Czytelnika za sam środek serca; ilość emocji wylewających się ze stron książki jest wprost niesamowita. Pani Hoover porusza tematy trudne, pełne bólu i wewnętrznego rozdarcia pomiędzy różnymi światami. Nie jest to książka osłodzona cukierkowym uczuciem kreującym się między dwójką smarkaczy. Do słodkości tu daleko. Emocje związane z relacją dotyczącą Sydney i Ridge'a ociekają łzami, słabościami, siłą, odwagą... Publikacja wyciska to co najważniejsze. O to chyba chodziło. 

Nie ma ludzi idealnych. Każdy jest "tylko" człowiekiem, przez co ciągle i nieustannie popełnia błędy, nie zawsze się na nich ucząc. Każdy z nas ma swoje słabości, którym ulega, lub wie, że ulegnie. Tym bardziej, gdy w gę wchodzą uczucia - nie ma mocy, która by cokolwiek mogła powstrzymać. 
"To wszystko wydaje się takie dobre. Jego słowa, jego bliskość, jego oczy szukające moich i przyprawiające mnie o szybsze bicie serca. Nie mogę zrozumieć, jak coś tak dobrego może być zarazem takie złe."
 Od początku kibicowałam tej parze; nie wiedziałam, że będę tak poruszona tym wszystkim, co się wokół nich działo. Nie byłam pewna do samego końca jak dalej potoczą się ich losy. Zachwyt, zachwyt, rozpłynęłam się.
"Cieszę się, że (...) jest silniejsza ode mnie, bo ja w jej obecności czuję się całkowicie bezradny."
 Byłam bardzo zadowolona, gdy zobaczyłam narrację prowadzoną z dwóch stron. Dzięki temu lepiej mogłam poznać odczucia i emocje głównych bohaterów. Czytelnik ma wrażenie, że siedzi im w głowach, towarzyszy w każdej chwili ich życia. Ale, ale to nie wszystkie plusy książki. Największym jest... MUZYKA. Tworzenie muzyki, przetłumaczone teksty piosenek, i... Możliwość wysłuchania ich podczas lektury! Pierwszy raz spotkałam się z takim projektem! Na stronie: tutaj można na bieżąco słuchać tego, co stworzyli Ridge i Sydney. Coś niesamowitego! :)

Na pewno nie zapomnę tej książki i już dziś wiem, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne publikacje Colleen Hoover. 






Autor: Colleen Hoover
Cykl/Seria: Maybe (tom I)
Tytuł: Maybe Someday
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: New Adult, młodzieżowe, kobiece, dla każdego

OCENIAM: 10/10!

A dzisiejszy cytat (prosto z książki) to:
"Lines are drawn, but then they fade. For her I bend, for you I break."
Wracam do książkowego życia. W końcu. 

6.12.2015

"After. Płomień pod moją skórą" Anna Todd

     Dziś recenzuję dla Was fenomen wydawniczy, o którym mnóstwo słyszałam, widziałam ogrom reklam, ale do tej pory nie wiem, czemu DOPIERO teraz sięgnęłam po tę książkę. Będą ochy i achy, nie da się inaczej.

   "(...) odkąd robię to co powinnam, gdy w grę wchodzi Hardin?" 

Życie Tessy można podzielić na dwie części, na dwa etapy. Przed poznaniem Hardina i po. Inaczej się nie da. Theresa Young to osiemnastoletnia dziewczyna wkraczająca w świat dorosłości. Od dziecka poukładana w każdy możliwy sposób; pedantka, lubiąca mieć kontrolę nad wszystkim, posłuszna, grzeczna, z zaplanowanym życiem co do minuty. College, który jest jednym z osiągniętych celów... Zmienia wszystko. Tessa poznaje przyjaciela swojej współlokatorki - Hardina - różniącego się od niej pod każdym względem. Tatuaże, kolczyki, arogancki i imprezowy styl bycia bynajmniej nie pomagają w nawiązywaniu pozytywnych relacji.

Do czasu.
"Nienawidzę tego, jak Hardin mąci mi w głowie, i tego, że tracę przy nim pewność siebie. Nienawidzę nie wiedzieć, co zrobi lub powie." 
Poznajemy całkowite przeciwieństwa, które dostarczają nam ogromnej dawki totalnie skrajnych emocji. Mimo, że nie powinnam siebie już zaliczać do grona "młodzieży", ta publikacja przeznaczona właśnie dla tego grona odbiorców, niemożliwie mnie pochłonęła. Relacja łącząca głównych bohaterów przypomina pędzący rollercoaster - wszystko rozwija się szybko, gwałtownie, z pasją, ogniem, by później zwolnić, stopić się... I tak w kółko. Nie wiedziałam, czy bardziej irytuje mnie ONA, z jej naiwnym podejściem do wielu spraw, czy ON - z tym jego cwaniactwem i pewnością siebie. 

Najlepszą reklamą dla książki jest chyba powiedzenie, że nie można się od niej oderwać. Z całą świadomością mówię, że tak właśnie było i ze mną. Możliwość chłonięcia każdego kolejnego rozdziału przejęła nade mną kontrolę na dwa dni. To książka z tych, gdzie śmiejesz się z bohaterami z ich żartów i ubolewasz nad ich głupotą, gdzie przeżywasz ich życie tak, jakby stali tuż obok ciebie i zwierzali ci się ze swoich problemów. 

Nie bez znaczenia pierwszy tom cyklu After (tak tak, bo to dopiero pierwsza część!) nosi tytuł Płomień pod moją skórą. Od żaru i namiętności, od gwałtowności związku Tessy i Hardina, od ich nieoczekiwanej ciągłej zmienności dosłownie pali się ta książka, a Czytelnik wraz z nią. Mamy tu wszystkie uczucia, jakie tylko mogą nam przyjść do głowy; począwszy od bólu, a skończywszy na pożądaniu. Tak, książka zawiera sporo scen erotycznych, jednak są one nieprzesadzone, dobre w odbiorze i nie rażą. A to naprawdę duży atut, zwłaszcza po szale na temat 50 twarzy Grey'a. 

Jeśli jeszcze nie zobaczyłeś tej książki, nie usłyszałeś o niej - koniecznie musisz nadrobić zaległości! Pochłania bez reszty. Huśtawki emocjonalne dostarczają ciągłej adrenaliny. Ja dostałam wszystko co chciałam. Narrację pierwszoosobową (Tessa), przyzwoitą (choć może trochę przewidywalną) fabułę... I zakończenie! Zakończenie zrujnowało mnie bez dwóch zdań. Nie pojmuję, jak można w takim momencie zakończyć I tom?! No jak? Muszę koniecznie sięgnąć po kolejną część, bo to jest aż niewiarygodne, jak ta seria wciąga!




Autor: Anna Todd
Cykl/Seria: After (tom I)
Tytuł: After. Płomień pod moją skórą
Ilość stron: 640
Wydawnictwo: Znak (Między słowami)
Kategoria: młodzieżowe, erotyczne

OCENIAM: 9/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:

A cytat na dziś to:
"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O prawdziwą nie musisz, o fałszywą - nie warto."
I tym optymistycznym akcentem życzę Wam słonecznego, udanego weekendu! Mój zaczął się już wczoraj, baaardzo dobrze! :)

6.09.2015

"Grzegorz Kasdepke dzieciom" Pan KASDEPKE!

     W końcu mam zaszczyt pokazać Wam pierwszą czerwcową recenzję. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z nią ;).

   Gdy tylko zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Pana Grzegorza Kasdepke uwielbiam od pierwszego spotkania z jego twórczością; tym bardziej, że planuję swoją zawodową drogę związać z najmłodszymi. Bo to właśnie dla tych Czytelników jest przeznaczone "Kasdepkowe" pisanie ;).  

Mogę pochwalić się swoim osobistym egzemplarzem zbioru przygód Detektywa Pozytywki, teraz dołącza do niego kolejny. 

Bo Grzegorz Kasdepke dzieciom to nic innego jak zbiór historii, które już znamy. Mamy tu najsławniejszych bohaterów wspaniałości dla dzieci: Kacpra, Detektywa Pozytywkę, panią Miłkę i jej uczuciowe przedszkolaki, Maję i Filipa, Bodzia i Pulpeta, bajki z Bajkolandii! Rewelacyjny misz - masz dla milusińskich i ich rodziców. Wszystko podane w pięknym opakowaniu: okładka zachwyca, a ilustracje... Zapierają dech. Panowie Marcin Piwowarski i Piotr Rychel odstawili kawał naprawdę dobrej roboty. Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego zwizualizowania przygód bajkowych bohaterów.







Z Panem Kasdepke mam coś takiego, że zamierzam jego książki wykorzystywać w pracy z dzieciakami. Dlatego kolekcjonuję je z czystym przekonaniem. To, w jaki sposób autor przedstawia uczucia - ich sens, opcje wyjaśnienia dzieciom czym jest np. strach, czy wstyd - są dla mnie bezcenne. Dzieci docenią słowa kierowane bezpośrednio do nich, a rodzice wskazówki przeznaczone właśnie dla dorosłych. 

Mimo, że w książce roi się od postaci z różnych historii, to i tak największym i bezgranicznym uwielbieniem darzę postać Detektywa Pozytywki, który w niemożliwie prosty sposób rozwiązuje trudne (w pojęciu dziecka) zagadki. Tak jak z uczuciami - gdy nie bardzo wiemy jak coś naszemu milusińskiemu wyjaśnić - tak i tutaj, gdy pojawia się problem, pomocny Detektyw zawsze znajdzie rozwiązanie a my z nim. 

Nie ukrywam, że ostatnia historia, która złączyła z sobą wszystkie postaci - wzruszyła mnie najbardziej. Autor w cudowny sposób pokazał, że on swoją osobą jest "ojcem" każdego z bohaterów; w każdego włożył swoje serce. Zdobywając swoim pisarstwem przy okazji moje, jak i niejednego Czytelnika, czy to młodszego czy starszego. Mam nadzieję, że na Krakowskich Targach Książki będę miała okazję dostać autograf na tym egzemplarzu ;).


Polecam tę książkę z całego serca!

Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Marcin Piwowarski i Piotr Rychel
Tytuł: Grzegorz Kasdepke dzieciom
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: dziecięce, dla każdego

OCENIAM: 10/10!

Za książkę ogromnie dziękuję:


A cytat na dziś to:
"Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym." / Coco Chanel