1.12.2016

WYWIAD#1: GRZEGORZ KASDEPKE

     Jak już wiecie (ci co śledzą mnie i WK na fcb mają dostęp na bieżąco, więc zapraszam do polubienia :)) światło dzienne ujrzało właśnie moje kolejne noworoczne marzenie. Moim idolem książkowym, Autorem, którego niesamowicie cenię, jest Pan Grzegorz Kasdepke. 

Założyłam sobie, że w tamtym roku spotkam się z nim na krakowskich Targach Książki - udało się. Teraz poszłam krok dalej i zadałam 10 pytań, na które Pan Grzegorz Kasdepke odpowiedział... Z czym dziś do Was przychodzę i dzielę się moim szczęściem! To dowód na to, że jeśli czegoś się bardzo chce - trzeba wierzyć, że się uda, a uda się na pewno. To mój pierwszy wywiad, więc proszę o wyrozumiałość. Przepełnia mnie radość, że na pierwszy ogień poszedł ktoś tak dla mnie ważny, jeśli chodzi o literaturę dziecięcą. Dla każdego wielbiciela książek - coś takiego jest ogromnym zaszczytem i wyróżnieniem. Ale nie przedłużam. Zapraszam!


1. WK: Dlaczego akurat literatura dziecięca? Nie chciał być Pan polskim Nicholasem Sparksem, czy Richardem Evansem, chwytającym za kobiece (i nie tylko!) serca powieściami obyczajowymi? Przepełnionymi emocjami?

GK: Nie znam żadnego normalnego młodego mężczyzny, którzy marzyłby o karierze bajkopisarza - ja w każdym razie o niej nie marzyłem. Jako nastolatek chciałem być Markiem Hłasko, Andrzejem Bursą i Edwardem Stachurą swego pokolenia. Pragnienie pisania aż buzowało we mnie, było znacznie większe niż talent, a już na pewno potężniejsze niż życiowe doświadczenie - wskoczyłem więc po uszy w fantastykę! Fantastyka pozwalała wykreować zupełnie nowy świat, od początku do końca, i żaden stary piernik nie mógł mi powiedzieć: "Chłopcze, to nie tak...". Debiutowałem, jeszcze jako uczeń liceum, w piśmie "Mała Fantastyka". Wiedziałem już wtedy, że chcę zostać pisarzem. Wybrałem więc studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim; uciekłem z rodzinnego białostockiego domu do Warszawy, która miała być areną moich pisarskich sukcesów - wiedziałem jednak, że trzeba z czegoś się utrzymywać. Dziennikarstwo pozwalało łączyć potrzebę pisania z koniecznością zarabiania. Jeszcze na pierwszym roku zacząłem współpracę z tygodnikiem "Polityka". Doprowadzało to do gorączki moich zazdrosnych wykładowców, tym bardziej, że szybko zacząłem kaprysić, mówiąc, że dziennikarstwo to jednak nie dla mnie... - a z ich punktu widzenia byłem w dziennikarskim niebie. Długo nie mogli zrozumieć, że gdy zaproponowano mi etat w magazynie dla dzieci "Świerszczyk", bez namysłu zrezygnowałem z "Polityki" - uznałem, że "Świerszczyku" będę bliżej literatury. Wprawdzie dla dzieci, ale jednak literatury. Wówczas nie myślałem jeszcze o niej nazbyt poważnie. Napisałem parę bajek, niezbyt dobrych, prawdę mówiąc, ale dostałem za nie honoraria, więc czułem, że jestem na właściwiej ścieżce do zostania zawodowym literatem. Najważniejsze jednak wydarzyło się w moim życiu prywatnym, a nie zawodowym. Gdy miałem 22 lata dowiedziałem się, że będę tatą... - ha! Nie miałem pojęcia, że na świecie pojawi się człowiek, który wpierw postawi moje życie na głowie. Nie miałem też pojęcia, że pojawi się człowiek, o którym - i dla którego - będę chciał pisać. Ale pojawił się - mój synek, Kacper. Wydawca magazynu dla dzieci "Świerszczyk" wyczuł, że w tak specyficznej chwili swego życia będę skłonny związać się z jakąś redakcją na dłużej i zaproponował mi stanowisko redaktora naczelnego. Zgodziłem się. Gdy po sześciu latach złożyłem wypowiedzenie, byłem już autorem kilkudziesięciu bajek i opowiadań, a także książki "Kacperiada...", za którą zgarnąłem masę nagród. Niespodziewanie, zamiast podążać drogą Marka Hłaski, wskoczyłem na tor wyślizgany przez Niziurskiego i Bahdaja...


2. WK: Kiedy poczuł Pan "to coś" w kierunku pisania? Od zawsze wiedział Pan, co chce robić, czy może przyszło to z czasem? W jakich okolicznościach?

GK: Aaa, to będzie śmieszna historia! Mieszkałem wówczas w Białymstoku, byłem dziewięcio-, może dziesięcioletnim smarkaczem. Wracając ze szkoły lubiłem przeskakiwać przez przecinającą moje rodzinne miasto rzeczkę, Białkę - zwaną wówczas, nie bez powodu, Śmierdziałką. Była wąska, przeskoczenie jej nie wydawało się zbytnim wyczynem, robiłem to tysiące razy, ale pewnego listopadowego dnia pośliznąłem się i zamiast przeskoczyć Śmierdziałkę, wpadłem w nią po same uszy. Gdy wyszedłem na brzeg, ociekający szlamem i cuchnący, zrozumiałem, że nie mogę w takim stanie wejść do autobusu. Poszedłem więc na piechotę. Gdy kilkadziesiąt minut później dotarłem do domu, zziębnięty i szczękający zębami, byłem już, rzecz jasna, przeziębiony. Ciąg dalszy tej opowieści dzieje się następnego dnia. Leżę na kanapie z wysoką gorączką, czytając książkę "Łowca przygód". Jestem już, oczywiście, wykąpany, a pan doktor zdążył sobie pójść - o jego wizycie przypomina jedynie termometr i moja wysoka gorączka. Co i raz zapadam w drzemkę, jak to człowiek z wysoką gorączką... W pewnym momencie, gdy po raz któryś zasnąłem, przyśniło mi się, że nadal czytam "Łowców przygód". Przerzuciłem we śnie ze trzydzieści kartek... Jakież było moje rozczarowanie, gdy naraz obudziłem się, zacząłem szukać straconego wątku i okazało się, że go nie ma! Że pozostał gdzieś w mojej rozgorączkowanej głowie! To, co przeczytałem we śnie było o niebo ciekawsze od tego, co znalazłem w książce - i wtedy zrozumiałem, że skoro potrafię wymyślać takie historie we śnie, mogę w przyszłości zostać pisarzem. Innymi słowy - zostałem nim, bo wpadłem do Śmierdziałki...


3. WK: Widząc Pana rozmowy z dziećmi przy podpisywaniu Pana książek, zobaczyłam, że ma Pan wspaniałe podejście do najmłodszych. Czy właśnie to spowodowało, że pisze Pan głównie dla dzieci?

GK: Lubię dzieci - ale nie tylko lubię, ja je po prostu szanuję. Widzę w nich lepszą wersję człowieka - dobrego, altruistycznego, wrażliwego - i nie mogę pojąć, że z tylu bombowych dzieci wyrasta tak wielu beznadziejnych dorosłych!


4. WK: Którą książkę/historię/ uważa Pan za najważniejszą w swoim dorobku? I dlaczego?

GK: Najważniejszą dopiero napiszę.


5. WK: Którą z pańskich postaci tworzyło się Panu najtrudniej?

GK: Najtrudniej pisać o swoich bliskich; każdy ma przecież jakieś wyobrażenie siebie samego - i rzadko kiedy godzi się z koślawym lustrem proponowanym przez pisarza... Nie zdradzę kto, nie skieruję w tej chwili reflektorów na te problematyczne postaci, bo mam dosyć kłótni, przepraszam.


6. WK: Nad jaką książką Pan teraz pracuje? Czy zdradzi Pan coś więcej na jej temat?

GK: Broń Boże; zauważyłem, że gdy zaczynam mówić o tworzonej właśnie książce, to już jej nie kończę - więc sza!


7. WK: Z obserwacji Pana działalności, chociażby na FB, dowiaduję się, że promuje Pan swoje książki w szkołach, również tych poza granicami kraju. Jak to wygląda? Gdzie najdalej dotarł Pan z przygodami stworzonych przez siebie bohaterów? 

GK: Dzieci są takie same pod Radomiem, jak i w Nowym Yorku - zadają te same pytanie, choć z innym akcentem. Zjechałem kawał świata, a w tej chwili szykuję się na podróż do czytelników w Kazachstanie.


8. WK: Jak dzieci podchodzą do pańskiej twórczości? Wiem, że jest sporo komplementów, wyrazów sympatii. Opowie Pan o tym? Czy zdarzyło się coś zabawnego, zaskakującego?

GK: Lubię rozmawiać z dzieciakami, zwłaszcza odkąd mój syn przestał być dzieckiem - ma już 20 lat. Smarkateria zadaje genialne pytania! Na przykład: "Jak to jest być starym człowiekiem?", albo: "Czy był pan kiedyś przystojny?". Dzięki spotkaniom z dziećmi nabieram do siebie dystansu - a to ważne, jeśli nie chce się zwariować.


9. WK: Jakie pytania zadają najczęściej mali czytelnicy?

GK: Najczęściej? "Ile pan ma lat?", "Ile książek pan napisał?", "Czy lubi się pan całować?"


10. WK: Czego życzyłby Pan czytelnikom na Nowy Rok? I tym najmłodszym, ale i tym trochę starszym.

GK: Żeby byli smarkaczami nawet w najbardziej podeszłym wieku - i żeby zawsze potrafili się śmiać pełną piersią!



Wspomnienia krakowskich Targów Książki 2015! 


Bardzo dziękuję Panu Grzegorzowi za udzielenie tego wywiadu. To był zaszczyt :)

26 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wywiad! Pan Grzegorz wydaje sie byc wspanialym człowiekiem serdecznie gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wywiadu aż bije pozytywność i humor pana Grzegorza! Super, ze miałaś okazję go spotkać! Buziaki, Idalia ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wywiad mega pozytywny ;) Oby życzenie się spełniło i udało nam się zostać tymi smarkaczami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne!!! Gratuluję kochana!!!
    Twój uśmiech mówi sam za siebie!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wywiad! Przyznam, że nie znałem wcześniej tego autora :)
    Poza tym to nominowałem Cię do Liebster Blog Award :)
    http://hrosskar.blogspot.com/2016/01/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny wywiad, a sam pan Grzegorz wydaje się być bardzo sympatycznym człowiekiem:).

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę, że udało Ci się spełnić jedno z marzeń. Czasami tak niewiele trzeba, by serce wypełniła szczera radość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój autor książek z dzieciństwa♥ To od niego nauczyłam się wszelakich przysłów i innych mądrości naszych babci ;) Ale miałaś okazję, aby go spotkać. Pozdrawiam ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdaje się, że świetnie Ci wychodzi przeprowadzanie wywiadów. Super pytania. Gratulacje i życzę kolejnej tak udanej rozmowy z kimś lubianym.
    Muszę przyznać, że coraz chętniej i częściej czytam Twojego bloga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki świetny wywiad! Kurczę, nie wiedziałam, że to taki sympatyczny człowiek! I tak ładnie opowiada o sobie i małych czytelnikach. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ekstra wywiad! Świetnie Ci to wyszło :) Bardzo lubię jego książki i na pewno będę je czytać mojej córce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo sympatyczny wywiad. :-) Podobały mi się pytania, jakie najczęściej zadają dzieci. :-)) Widać, że pan Grzegorz Kasdepke ma do najmłodszych czytelników szczególne podejście. Gratuluję udanej i inspirującej rozmowy. :-))

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciał być Markiem Hłasko :O
    Nie wiem, czy nie byłoby mu ciężko ;)

    Super wywiad, częściej takie rób ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam twórczości autora, ale może kiedyś uda mi się to zmienić. Niemniej gratuluję świetnego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super wywiad. A Kasdepke odkryłam dzięki mojemu dziecku, które go uwielbia, książki ma rewelacyjne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy wywiad, gratuluję! Bardzo lubię wywiady z autorami książek. Dzięki nim czytane póżniej książki nabierają nowego wymiaru. Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Pan Grzegorz wydaje się być ciekawym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję Ci świetnego wywiadu, z autorek którego cenisz. Coś tak mi się wydaje, że z pana Grzegorza to przeuroczy człowiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny wywiad! Pan Grzegorz wydaje się na prawdę fantastyczną osobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję ogromnie, to musiało być dla Ciebie wielkie przeżycie :) Wywiad naprawdę dobry :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne pytania, genialne odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Inteligentna blogerka, dobre pytania - więc i odpowiadało się dobrze. Życzę sukcesów!
    Grzegorz Kasdepke

    OdpowiedzUsuń