1.07.2016

"Żelazny król" Julie Kagawa

     Na tę książkę miałam ochotę od dawna, ale jakoś po drodze nie składało się mi jej przeczytanie; a to nie było jej w bibliotece, a to z księgarni internetowych wycofywali nagle sprzedaż. Gdy ujrzałam ją w paczce świątecznej od Agnieszki, w ramach bożonarodzeniowej wymiany u Królowej Moli, niezmiernie się ucieszyłam! A że nie miałam w rękach dawno nic z publikacji fantasy... :D



"To Twój brak wiary cię sparaliżuje, jeśli będziesz myśleć w ten sposób (...). Nie możesz wierzyć, że to niemożliwe, bo stanie się niemożliwe".

Meghan Chase właśnie ma skończyć szesnaście lat. Wydawać by się mogło, że jest zwyczajną nastoletnią dziewczyną, jednak (jak to w takich historiach bywa), nic nie jest takie, na jakie z pozoru wygląda... Bo Meghan nie jest rozumiana przez rówieśników; mieszka "na bagnach" z mamą, przybranym ojcem i przyrodnim bratem Ethanem, nie ma najnowszych ubrań, mało tego, nie ma w domu nawet komputera! Marzy o zdaniu prawa jazdy i wyjeździe z miasta, by zacząć normalne życie. Jedyną osobą, która rozumie dziewczynę bez słów, jest jej przyjaciel - Rob - opiekuńczy, troskliwy, gotowy stanąć w jej obronie, gdy sytuacja tego wymaga. Niestety, jak się okazuje, on również nie jest tym, za kogo się podaje...

W dniu urodzin Meghan, zmienia się jej całe życie. Tajemnicze sprawy sprzed lat wychodzą na jaw; między innymi pochodzenie dziewczyny. "Widząca przez mgłę i urok" Meghan jest bowiem... Półkrwi elfem, a raczej elfką, której przeznaczeniem jest wędrówka na dwór władcy swojego magicznego świata. Z pomocą Roba i Grimalkina, kota, który staje się jej przewodnikiem, wyrusza w podróż pełną przygód, obfitującą w wyjaśnianie sekretów dotyczących najbliższych Meghan.

Jeśli ktoś myśli, że Żelazny król jest baśniową opowieścią o słodkich elfiątkach, wyglądających jak bajkowi pomocnicy Świętego z brodą, to jest w dużym błędzie. Podobnie jest z innymi stworzeniami z krainy Nigdynigdy. Jeśli wydaje Wam się, że chochlik to typowy Dzwoneczek, a goblin to sympatyczny odmieniec... Nie zabierajcie się za tę książkę. Odwiecznie konkurujące z sobą dwory: Mroczny i Letni, walki, konflikty, wrogość, zło... To wylewa się praktycznie z każdej strony opowieści. Meghan jest narażona na wiele niebezpieczeństw, śmierć czyha na nią tuż za rogiem; w dodatku sprawę komplikuje wątek uczuciowy, rysa na idealnym szkle przyjaźni wiele innych aspektów. Mnogość postaci pojawiających się w książce jest oszałamiająca; trochę mnie to przygniotło, bo w pewnym momencie nie nadążałam, kto jest kim, ale dałam radę. I bardzo chętnie sięgnę po kolejną część.

"Wiesz co mówią, prawda? Czasami lepiej jest nie widzieć".

Bo Żelazny król to pierwsza część trylogii Żelazny Dwór. Kolejne to Żelazna córka i Żelazna królowa, choć z tych dostępnych widziałam tylko drugą. Trzecia chyba nie ukazała się w języku polskim (przynajmniej ja jej nie widziałam). Nie powiem, autorka spisała się dobrze. Moje pierwsze spotkanie z Julie Kagawą przy okazji Talonu (moja recenzja TUTAJ) należało do bardzo udanych; i tym razem się nie zawiodłam. Chyba nigdy nie wyrosnę z serii młodzieżowych, i, jak się przekonuję ostatnio, również z tych fantastycznych. Wciąż uwielbiam zatapiać się w kręgach baśni, magicznych stworzeń, bajkowości, gdzie wszystko jest możliwe, a dobro zawsze panuje nad złem. Dodatkowo, tutaj, co stawiam na duży plus, urzeka niesamowita OKŁADKA. Idealna. Tajemnicza, wyraźna, zachęcająca. 

"Twoja lojalność to twój słaby punkt, a twoi wrogowie na pewno ją przeciw tobie wykorzystają. Ta słabość (...) to największe niebezpieczeństwo w twoim życiu".

Jeśli lubicie opowieści młodzieżowe, zabarwione magicznym światem - polecam. Ja wyrosłam (jak wiecie, wszak pieję o tym wzdłuż i wszerz) na Harrym Potterze, Władcy Pierścieni, Eragonie... Teraz dorzucam do tego fantastycznego worka i elfy. Warto ;).

OCENIAM: 4/6!

Autor: Julie Kagawa
Tytuł: Żelazny król
Seria/cykl: Żelazny Dwór
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Joanna Lipińska







Jeszcze raz bardzo dziękuję Agnieszce za tę książkę! 
<3

33 komentarze:

  1. Żelazna Córka ♥ Cudowna ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No ja się zauroczyłam niesamowicie! ;)

      Usuń
    2. muszę to czytnąć zatem:)

      Usuń
  3. Żelazny król czeka u mnie na półce i jakoś nie mogę się zabrać za tę lekturę. Może ze względu na niewydanie ostatniej części? To mnie zniechęca, bo wiem, że jeżeli jakaś powieść mi się spodoba to chciałabym znać dalsze losy bohaterów. Twoja recenzja zachęca mnie do zabrania jej z półki i przeczytania tym bardziej, że o elfach zbyt wiele nie czytałam :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dla Ciacha takie książki o 16-letnich dziewczynach na bagnach. Ciacho woli księżniczki w domkach w górach albo nad morzem, i trochę starsze. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No książki dla chłopaków to to raczej nie są ;D

      Usuń
    2. No nie, zdecydowanie, ale recenzja dobra. :)

      Usuń
  5. Ciekawe i intrygujące okładki :) Zdecydowanie jednak powieść nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie ksiązki i zazdroszczę Ci, że miałaś okazję ją przeczytać :) Problem niewydanych części serii lub trylogii znam. Ja sama zbieram się w takim razie za angielskie odpowiedniki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety fantasy nie lubię, więc po książkę raczej nie sięgnę, ale okładki bardzo fajnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z recenzji wydaje mi się, że nie jest to książka dla mnie, chociaż zawsze warto się przekonać :)


    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, okładka cudna :) Jeśli spodobała Ci się ta książka, powinnaś przeczytać "Królewę Lata"-motyw w miarę podobny ;D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo, że to literatura młodzieżowa to jednak na całą serię z przyjemnością bym się skusiła! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę mam w planach. Jeśli będę miała problem z jej dostaniem, wynalazłam już sobie ją w formie pdf, więc przeczytam na czytniku. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdzieś już ją widziałam, ale raczej jak narazie się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trylogia zapowiada się całkiem nieźle. Ale nie wiem czy będę miała na nią czas.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wyrosnę z fantasy, ale z młodzieżówek w klimatach fantasy już niestety tak. Nie, żeby były złe, bo tego pewnie spróbuję, ale wszystko jest już tak strasznie schematyczna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niech już będzie ten czerwiec, by mogła wreszcie przeczytać coś dla siebie!^^, podoba mi się twoja recenzja:). Do tego cytaty bardzo ciekawe:).

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie nie mój typ.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja Elfy bardzo lubię, ale chyba nie mam szczęścia do trafiania na książki o nich. Tylko czemu ja tego tytułu jeszcze nie czytałam skoro go mam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://napolceiwsercu.blogspot.com/2016/01/to-nie-nasza-lecz-gwiazd-naszych-wina_9.html?m=1

      Zapraszam do odpowiedzi na nominację:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Lubię czasami przerywać sobie czytanie ciężkich powieści takim właśnie fantasy młodzieżowym :) Więc możliwe, że kiedyś zapoznam się z nią bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hejka! Nominowałam cię do TAG'u, tutaj znajdziesz więcej informacji ;) http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/01/lba-po-raz-trzeci-29.html

    OdpowiedzUsuń
  21. nie trafia w moje gusta, choć cytat o niemożliwym i braku wiary bardzo mi się spodobał :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię powieści młodzieżowe, mimo że już właściwie nie powinnam ich czytać. ;) O tej książce jak dotąd nie słyszałam, a szkoda, bo może okazać się całkiem niezła - będę musiała się za nią rozejrzeć. No i okładki są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie lubię jak ksiązka jest przepełniona postaciami że aż czytelnikowi trudno sie połapać kto jest kim, zazwyczaj takie powieści porzucam w pewnym momencie niedoczytane. Masz rację okładka zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po lekturę, zresztą jak twoja recenzja ale to chyba nie do końca jest opowieśc dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam fantastykę, ale akurat ta książka nie przypadła mi do gustu. Polecam tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym gatunkiem ;)

    OdpowiedzUsuń