2.04.2016

"Sekret w ich oczach" Eduardo Sacheri

     Po raz pierwszy nie wiem jak zacząć pisanie recenzji; tu, u siebie, na WirtualnejKsiążce. Ciężko mi sformułować jakiekolwiek słowa, które oddałyby moje pierwsze wrażenia po lekturze; do tej pory zbieram szczękę z podłogi, kleję swoje wnętrze i takie tam. Szok, niedowierzanie. Nie wiedziałam, że argentyńska literatura tak mnie przeora na wskroś. A jednak ;).

Pamiętacie, jak wspominałam, że nie przepadam za kryminałami, thrillerami, sensacyjnymi powieściami? Uznajmy, że cofam czas i nigdy nie wypowiadam tych słów. Zwłaszcza, gdy mam pod ręką chociażby omawianego dziś pana Sacheri.



"Jak człowiek może wyrazić przerażający ból własnej duszy? Płacząc jak bóbr i lamentując? Bełkocząc słowa bez związku? Jęcząc? Lejąc łzy?"

Benjamín Chaparro jest urzędnikiem sądowym, właśnie przechodzącym na emeryturę. Nie byłoby w tym w sumie nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż Chaparro postanawia w owym czasie spisać pewną historię... Historię, która wydarzyła się dwadzieścia pięć lat wcześniej. Historię, która nie daje mu spokoju. Historię, którą tylko on może doprowadzić do końca, bo tylko on zna jej całkowity przebieg. Ale od początku!

Buenos Aires. Rok 1971. Liliana Colotto, żona Ricardo Moralesa, zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana. Sprawca zostaje schwytany i osadzony w więzieniu, jednak w wyniku pewnego zbiegu okoliczności - wychodzi na wolność w ramach amnestii dla więźniów politycznych. Teoretycznie sprawa zostaje przysłowiowo "zamieciona pod dywan", dalsze śledztwo zostaje umorzone na wszelkich frontach, i pomimo oburzenia argentyńskiego wydziału śledczego - nic już z tym nie można zrobić. Chaparro, jako jeden z ludzi najbardziej zaangażowanych w sprawę, nie może pojąć, co wpłynęło na taki obrót całej sytuacji. Dopiero, gdy po dwudziestu pięciu latach otrzymuje list od umierającego Moralesa, wszelkie puzzle zaczynają tworzyć pełen obraz...

Obraz, od którego sam Benjamín długo nie będzie w stanie się uwolnić...

"ALE (...) to najbardziej kurewskie słowo, jakie znam. "Kocham Cię, ALE...", "mogłoby być, ALE...", "to nic poważnego, ALE...". Zdaje pan sobie sprawę? Gówniane słowo, które służy do wysadzenia w powietrze tego, co było, albo tego, co mogłoby być, ale czego nie ma".

Nie powiem, na początku książki panowała nuda, ale wraz z rozwojem sytuacji... Przepadałam w lekturę coraz bardziej. Narracja jest prowadzona dwutorowo; w pierwszej osobie - młody Chaparro sprzed dwudziestu pięciu lat, na bieżąco informuje o wydarzeniach, w trzeciej osobie - "właściwy" Chaparro, człowiek już prawie sześćdziesięcioletni, pisze książkę o umorzonej sprawie. Myślałam, że nie ogarnę tego lekkiego chaosu, ale teraz stwierdzam, że ta narracja to był strzał w dziesiątkę! Czytelnik poznaje historię z każdej możliwej strony, do samego końca nie domyślając się finału. A ten wbija w fotel, serio.

Zgrabnie skonstruowane postaci; każda z nich na swój sposób pozwalająca się Czytelnikowi z nią utożsamić, gładko ciągnięta akcja, wyjaśnianie po kolei tajemnic, szczegółów, motywów... Naprawdę, nie myślałam, że przepadnę tak kompletnie w tej lekturze. Autor umie budować napięcie, trzeba mu to przyznać. Do głównego wątku dołóżmy jeszcze tło Argentyny i zgrabnie przeplatające się długo skrywane uczucie (choć bardzo nieoczywiste i powściągliwe). Sacheri porusza ważne, moralnie kontrowersyjne tematy: ile jest człowiek w stanie poświęcić, by dokonać zemsty? Jak bardzo można kochać, by później równie mocno znienawidzić? Ile można dusić w sobie gniew i żądzę odwetu?

Nie wiedziałam, że książka została wcześniej wydana pod tytułem Sekret jej oczu i zekranizowana; została nawet okrzyknięta jedną z najgłośniejszych argentyńskich adaptacji filmowych, zdobywając Oscara! Teraz do kin wchodzi remake tej historii, właśnie pod obecnym tytułem Sekret ich oczu, z Julią Roberts i Nicole Kidman w rolach głównych. Muszę to koniecznie zobaczyć i Wam szczerze, z całego serducha polecam! :)

OCENIAM: 5/6!

Autor: Eduardo Sacheri
Tytuł: Sekret w ich oczach
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 271



Za możliwość przeczytania książki, ogromnie dziękuję księgarni taniaksiazka.pl

20 komentarzy:

  1. I mam kolejny kryminał do przeczytania dzięki Tobie, dziękuję bardzo! Aż mam dreszcze, nie mogę się doczekać by po nią sięgnąć, dziękuję ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo! To jeżeli aż takie wrażenie... to trzeba przeczytać! :D
    Tylko nie wiem kiedy, bo wróciłam do domu, a tu jeszcze większy stos książek czeka (w tym te, na które czekałam: Żniwa Zła, Życie i śmierć oraz Tajemnica Lady Audley)!
    Chyba że się nie posłucham i najpierw obejrzę film... i to mi pasuje, bo z rodzicami robimy sobie wieczorami seansy filmowe :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać, aż i ja pojadę do domu!
      A co do książek... Musisz mi popolecać dobre kryminały - wciągam się w nie niesamowicie, ale jestem kompletnym laikiem w tej kwestii :D.

      Usuń
    2. Mówisz, masz! Ja to nadal jestem wierną fanką Christie, ale powolutku daję też szansę innym pisarzom! Dobra, Jo Nesbo i jego Więcej krwi dalej stoi na półce; podobnie jak wygrany Moriarty Horowitza, ale przynajmniej Kwiatkowską, Rowling i Hannah na bieżąco czytam :3
      No i Christie... w końcu tyle przede mną jeszcze!

      A film już mam zaklepany na niedzielny wieczór!

      Usuń
  3. I znów zawaliłam bo miałam możliwość wymiany na te pozycję :(
    Ale mam nadzieję, ze uda mi się ją jakoś inaczej dostać :D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No całkiem nieźle to brzmi. Całkiem nieźle. Ale chyba pójdę za pomysłem Marty i też film sprawdzę, o który Ci mówiłem. Ten remake może i będzie ok, ale tamta obsada bardziej mi odpowiada. :)

    Sprawdź sobie z kryminałów koniecznie coś od Miniera, Lehane'a lub Chattama kiedyś tam w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę więc koniecznie najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  6. :) zapowiada się ciekawie, a nie przepadam za kryminałami. Na ten chyba się skuszę. Na pewno najpierw wezmę się za książkę. Potem skusze sie na film. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za kryminałami, jeśli chodzi o lektury, to wolę inną tematykę, ale polecę siostrze. Obejrzę za to z chęcią film, bo lubię Kidman i Roberts:)

    OdpowiedzUsuń
  8. zostalam calkowicie zachecona :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde, ale mnie zainteresowałaś. Książkę widziałam już wielokrotnie. Przykuła moją uwagę znanymi twarzami na okładce, ale nigdy nie przeszło mi przez myśl, aby przeczytać choćby opis. A tu taka niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jestem bardziej skłonna zobaczyć pierwsza wersję filmu - kino południowoamerykańskie ma coś w sobie :) Natomiast książka to trochę nie moja bajka.

    Uściski,
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
  11. Wolę fantastykę, ale może się skuszę! :D
    Świetna recenzja! *.*
    Buziaki! :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/
    + obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię ten gatunek i widzę, że koniecznie powinnam zapoznać się z tym tytułem. Dotąd jakoś niespecjalnie przejęłam się tą powieścią, ale teraz wiem, że warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle genialnych książek, a jak znaleźć na to czas? :(
    Świetna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Żądza odwet i chęć zemsty to jedne z moich ulubionych motywów książkowych. Z dużą chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja znam już ten styl i uwielbiam go ponad wszystko! :) lektura, która długo zostanie w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejna książka, z która warto byłoby się zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń