3.02.2016

Jak to jest, że czasem i KSIĄŻKOHOLIK wymięknie?

      Do napisania tego, bądź co bądź, osobistego postu poruszyłam się mnie... Właśnie ja, sama! Powiedziałam sobie, dziewczyno! Mimo, że zarzekasz się, że nie umiesz żyć bez książek, wiecznie łazisz z jakąś lekturą w torbie; czytasz w autobusie, w parku i w knajpie przy kawie... Czasem też masz ochotę po prostu... Nie czytać nic. 

Zauważyliście, że luty był dla mnie miesiącem mało obfitym, jeśli chodzi o aktywność tu u siebie, na WirtualnejKsiążce, czy u Was. Nie powiem, męczyłam się z tym; nie umiałam patrzeć na tę swoją bierność, mając świadomość, że wypadam z pewnego kręgu, że nie wiem kompletnie co się dzieje na rynku wydawniczym, że nie jestem na bieżąco jak zwykle. Owszem, zawsze weszłam do jakiejś księgarni, która akurat mi się napatoczyła po drodze, nie mogąc oderwać wzroku od przybywających okładek, ale... 

Zwyczajnie nie mogłam się zebrać, by usiąść na tyłku i po prostu przepaść, utonąć, zaczytać się.




Całą winę zwalam na sesję, która w tym semestrze po prostu mnie przygniotła. Nawet nie samą ilością egzaminów, czy zaliczeń, ale krótkim czasem, w którym trzeba było ogarnąć DUŻO materiału, praktycznie z dnia na dzień. Wiem, wiem, jako przykładny student, powinnam była się zacząć uczyć dużo wcześniej, wiadomo, ale... Bez przesady! Ludzie. No więc już sam fakt patrzenia na stos notatek (w tym z edukacji matematycznej, która powodowała we mnie chęć skoku do Wisły), materiałów, kserówek, rzeczy do PRZECZYTANIA sprawiał, że ani myślałam o zatopieniu się w lekturę książki, takiej zwyczajnej, takiej mojej. Zapanował zastój. I niemoc, od której nie mogłam się oderwać. Egzaminy zdałam, nieprzespane noce w końcu odespałam, kawę zaczęłam odstawiać, ale... Chęć wciąż nie pragnęła powrócić. 

Popłynęłam więc w inną stronę. Powrót do biegania, długich spacerów, wyjść ze znajomymi, robienia CZEGOŚ, byleby tylko nie mieć świadomości utraty czasu. Oprócz studiowania pomykam sobie jako niańka, więc "moje" dziecko nie mogło nadążyć za pokładami kreatywności i pomysłów, którymi je zasypywałam... Żeby tylko coś robić, by nie stać w miejscu. I wiecie co? Udało się. Potrzebowałam tej chwili; tego odpoczynku od książek. I wcale się tego nie wstydzę. Absolutnie. Musiałam porobić coś innego, by znowu powrócić do pożerania książki za książką; do bytności na Waszych blogach, życiu nowinkami wydawniczymi, recenzowaniu nie tylko dla Wydawnictw, ale i dla siebie, do maniakalnego zakreślania cytatów, zaznaczania sentencji, aktywności nawet na własnym fanpage'u na fcb. Ktoś może powiedzieć, że nie mieści się mu w głowie takie odstawienie książek na jakiś czas, że ciągle się przecież tym żyje. Otóż nie. Dostrzegłam wiele rzeczy, których wcześniej nie zauważałam; odżyłam towarzysko, jakoś tak... Pochłonęło mnie to lekko, ale dałam radę i teraz się zbieram. WRACAM na dobre; zresztą sami widzicie. Skrobię dla Was ten oto mega osobisty post; muszę się jakoś uzewnętrznić, wybaczcie ;). Na własnym przykładzie przekonałam się, że i od nałogu, nawet tego nieszkodliwego w żadnej ilości, można sobie czasem troszkę odpocząć, wyluzować, odstawić i porobić coś innego. Po co czytać na SIŁĘ, z MUSU, gdy można to robić czysto szczęśliwie, z ogromną frajdą i przyjemnością?

Czasem trzeba tylko ciut swoje odczekać. I przypominam, że zbliża się wiosna, więc czytanie w parku, w ciepłych promieniach słońca jest już coraz bliżej!

Więc reasumując. Jeśli czujesz, że w danej chwili po prostu nie masz chęci na czytanie... WYJDŹ z domu, zrób paznokcie, weź gorącą kąpiel, idź pobiegać, napij się piwa, pogadaj ze znajomymi, zadzwoń do kogoś bliskiego! I nie przejmuj się, że książka leży na półce. Ona cierpliwie poczeka, aż sięgniesz po nią z radością ;).

Ode mnie tyle.

Dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam!


Czysty dramat na jednej fotografii! ;)

PS. Lubicie te moje osobiste wynurzenia?

36 komentarzy:

  1. Myślę, że każdy tak nieraz ma :) sesja wysysa wszelką chęć do czytania, racja. Ja mam taki zastój, kiedy przez dłuższy okres trafiają mi się przeciętne lektury. Wtedy w ogóle nie mam ochoty sięgac po kolejną książkę. A później trafię na jakąś porywającą, która mnie naprawdę wciągnie, i wszystko wraca :) o dziwo, młodzieżowki też mi pomagają wrócić do czytania. Są lekkie i przyjemne, więc ich czytanie nie męczy.
    P.S. Fajnie, że wróciłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam podobnie ale w pracy... taka sesja robocza;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy mól książkowy ma taki okres, że po prostu nie chce mu się czytać. Mnie też od czasu do czasu coś takiego dopada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale Cię rozumiem jeśli chodzi o sesję - sama również obiecuję sobie, że 'teraz na pewno będę uczyć się systematycznie całe półrocze' ;) Niestety nie zawsze się udaje!
    Teraz na pewno będzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis, i bardzo życiowy. :-) Moim zdaniem nie chodzi tylko o sesję, ale ogólnie o to, że nie można cały czas robić tego samego. Książki są strasznymi pochłaniaczami czasu, zatem chyba każdy chwilami potrzebuje od nich odpoczynku. Jeśli robi się coś z musu, przyzwyczajenia lub na siłę - rzadko to się udaje. Dlatego zgadzam się z Tobą w 100% - warto raz na jakiś czas rzucić literaturę w kąt i iść z przyjaciółmi do parku wiosną. A potem można spokojnie i z większym zapałem wrócić do blogosfery. :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie taki dołek dopada co jakiś czas, mimo że kocham książki i wszystko bym za nie oddała to czasami po prostu... nie mam ochoty. Zwłaszcza jak mam jakieś poważne zmartwienie. Nie mogę się skupic na czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję studentom tych egzaminów, moja siostra też się męczy.
    Ja miałam ferie ostatnio i w planach było dużo książek, a przeczytałam 3 tylko!
    Buziaki! :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aśku, nie tłumacz się z czegoś takiego.
    Ja również co i raz robię sobie przerwy - na ogół występują zaraz po fazie "czytać-czytać-czytać", gdzie pochłaniałam jedną dobrą książkę po drugiej... aż nagle mówię sobie STOP i odpoczywam!
    Sesja każdego przygniotła - pamiętaj :(
    Ale już jesteśmy po i odpoczywajmy!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka chwila wytchnienia jest czasami zbawienna dla umysłu czytelnika. Książki, choć często są bardzo refleksyjne i przynoszą ukojenie, nie są całym życiem i warto się od czasu do czasu zdystansować. Ja staram się na bieżąco dawkować czas na czytanie i inne czynności, tak, aby nie skupiać się tylko na jednym zajęciu. Masz rację, sport dużo pomaga, spotkania ze znajomymi również, a czasami wystarczy zwykły spacer. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo prawdziwy wpis. Sesja, podręczniki, nauka to wszystko sprawia, że czasem mam jakiś wstręt do czytania. Choćbym chciała nie jestem w stanie przeczytać nawet jednej strony. Tak chyba musi być :) Czasem trzeba odpocząć nawet od hobby/uzależnienia.

    Zapraszam do siebie :)
    http://www.recenzjezpazurem.pl
    Diane Rose

    OdpowiedzUsuń
  11. Też czasami mam takiego doła czytelniczego. Wystarczy odstawienie książki lub zwyczajnie przerzucić się na coś lekkiego. Gdy i to nie pomaga - włączam tv albo grę na komputerze i się odmóżdżam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Od czasu do czasu trzeba od wszystkiego odpocząć.
    Często po skończonej książce, w zależności od tego jakie wrażenia na mnie wywarła, muszę odczekać. Im lepsza książka tym dłużej wracam do niej myślami, co uniemożliwia mi wczucie się w kolejne książki.
    A czasem po prostu nie mam ochoty na czytanie, w końcu jest tyle fajnych sposobów na spędzanie wolnego czasu. No i nic z przymusu. Czytanie to przede wszystkim.
    Pozdrawiam
    http://kociepelko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. A lubimy, lubimy :) Ja też potrzebuję od czasu do czasu odpocząć od książek, zdarza się, ze nie czytam tydzień czasami. Aczkolwiek aż tak intensywnie nie czytam (żeby nie wychodzić z domu, nie spotykać się ze znajomymi itp.) także nie wiem, kiedy ewentualnie mnie by to miało dopaść. Ale kto wie. Nawet od swojej największej miłości trzeba czasami odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozumiem Cię co do sesji. Ja teraz piszę licencjat, a książki z nim niezwiązane ciągle mnie wołają :(
    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ślęczę nad magisterką... Porażka jakaś ;D Znam ten ból!

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy post :) Ja teraz przygotowuję się do matury i także z czasem coraz gorzej.. Dodaję do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. lubię, czasem to miła odmiana przeczytać taki post między wszystkimi recenzjami. ja po sesji (też dosyć ciężkiej bo poza zaliczeniami walczyłam z chorobą) zaczęłam natychmiast czytać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się właśnie wydaje, że posty okołoksiążkowe, nawet te bardziej osobiste są fajnym urozmaiceniem bloga ;). Mam nadzieję, że już u Ciebie wszystko ok, pozdrawiam! ;))

      Usuń
  17. Mnie się podobają twoje ''osobiste wynurzenia'':). Zawsze to jakaś odskocznia od recenzji i okazja bliższego poznania ciebie i twojego wnętrza:).
    Przede mną matura i praktycznie nie czytam nic oprócz lektur, które prawdę mówiąc nawet mi się podobają. Tak czy siak, twoja rada w przyszłości może się okazać pomocną:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że lektury Ci się podobają; mnie kompletnie do nich nie ciągnęło w liceum, dopiero niedawno odkryłam magię chociażby "Lalki" Prusa ;)).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Czemu nie ;). // U mnie luty całkowicie chaotyczny. Teoretycznie miałam sporo wolnego czasu, ale mnie tysiąc rzeczy pochłonęło... Więcej książek zaczęłam niż skończyłam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy czasem potrzebuje chwili odpoczynku, to zrozumiałe, zwłaszcza w roku szkolnym, gdzie natłok roboty, zadań, pracy i wszystkiego innego może po prostu przybić z ogromną siłą. Nie ma co się załamywać, bo wiara w siebie to podstawa, co nie? Sama czasem miewam dni, w które po prostu nie mam ochoty otwierać żadnej książki, chociaż mam na to czas, więc doskonale cie rozumiem :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo dobrze cię rozumiem. Wiem, jaki to ból , gdy nie ma czasu na czytanie, albo najzwyczajniej w życiu.. się nie chce. Jednak zawsze się wraca, gdziekolwiek. ;) Nawet na bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Twoja rada jest uniwersalna, bo chyba każdy ma czasem potrzebę odpocząć od tego, co kocha i zwykle zajmuje mu każdą wolną chwilę. I gratuluję zdanych egzaminów! Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ostatni semestr w toku, mam nadzieję, że również zakończy się bezproblemowo ;D

      Usuń
  22. Każdego dopadają złe czasy i problemy. Najważniejsze to przetrwać i iść dalej, nie oglądając się za siebie. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Pamiętaj. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to ;) tak robię i na razie jest dobrze ;)

      Usuń
  23. Ciekawie napisałaś i się zgadzam, że każdy musi czasem odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też tak czasem mam:)
    http://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja bardzo lubię Twoje wynurzenia! :D Czasem jest taki okres, że książka nie idzie i właśnie wtedy tak jak piszesz trzeba robić wszystko bez najmniejszych wyrzutów sumienia :D Ja w chwili zwątpienia zawsze robię sobie całościowy reset - dzień-dwa i jestem jak nowo narodzona książkoholiczka :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Każdego z nas dopada nieraz taka niemoc, dlatego nie ma co się przejmować. Nie samymi książkami człowiek żyje. Warto zatem wyjść do ludzi, zrobić coś dla siebie. Ja też niebawem planuje takie krótki ''urlop'', żeby zregenerować siły.

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba każdy musi mieć tę chwilę wytchnienia. Obecnie nie mogę już przez 4 dni nic czytać, luty był u mnie czytelniczo bardzo intensywny i możliwe, że teraz poczułam lekki przesyt. Ważne, by robić to, co piszesz, nie stać w miejscu, nie tlyko czytaniem człowiek żyję. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Takie chwile zastoju są całkowicie normalne, szczególnie jeśli byłaś przytłoczona obowiązkami. Najważniejsze, że zregenerowałaś siły i na nowo masz energię do działania. :) Świetny blog, będę szukać u Ciebie inspiracji.

    OdpowiedzUsuń
  29. Robienie czegokolwiek na siłę jest bez sensu, bez różnicy czy to czytanie książki czy nie wiem gotowanie. I nikt nie powinien się dziwić, że ktoś potrzebuje odpoczynku od tego co robi na co dzień, przecież po to wymyślono urlopy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba każdemu książkoholikowi od czasu do czasu zdarza się mieć dosyć książek. Nie uwierzę, że jest ktoś, kto zawsze i z tą samą ochotę czyta, bo tak się po prostu nie da. Jak nie mam ochoty, nie czytam, nie zmuszam się. Po prostu robię coś, co mnie zrelaksuje - gram w coś, oglądam film czy serial. Ochota w końcu przyjdzie, nie ma co się zmuszać. :)

    OdpowiedzUsuń