4.24.2016

Co Ci daje bycie blogerem książkowym? Część pierwsza!

     Och, pomyślicie, ależ post, będzie się rozwodzić na temat popularności w sieci, rozpoznawalności, korzyści płynących ze stukania w klawiaturę od czasu do czasu. Bla, bla, bla, nic bardziej mylnego.

Post powinnam zatytułować może inaczej. Co daje MI bycie blogerem książkowym. Bo dla niektórych może właśnie wyżej wymienione aspekty są docelowym zamiarem założenia swojej własnej strony. Jednak u mnie było i jest nadal troszkę inaczej. Obalę Wam tu teraz wszelkie mity dotyczące mojej działalności, a może i przybliżę siebie bardziej osobiście. Nie wiem czy tego postu nie rozciągnę w kilka części, póki co jednak, jedziemy. 

Zacznę od tego, iż wiem, kim jesteś mój Czytelniku. Bez względu na to, czy prowadzisz również książkowego bloga, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę z blogerskim światem - jesteś MIŁOŚNIKIEM książek - inaczej nie byłoby Cię tutaj wraz ze mną. Rozsiądź się wygodnie i spójrz jak tu bywa w życiu, gdy swoje serce oddało się literaturze. 

Odkąd pamiętam, zawsze uwielbiałam czytać; ponoć dlatego poszłam rok wcześniej do szkoły - bo w wieku 5 lat już składałam literki, później zaczynałam pochłaniać pierwsze książeczki, a w momencie przekroczenia progu pierwszej klasy (gdzie de facto uczyła mnie mama!) biegle posługiwałam się już naszym językiem i pożerałam wszelkie lektury w zasięgu wzroku ;). Później poszło gładko; gimnazjum, liceum z profilem humanistycznym, studia, jakżeby inaczej, polonistyczne. I mimo, że właśnie studia ZABIŁY mnie we mnie jakiekolwiek wyższe uczucia do rodzimych autorów (oprócz Prusa, Prus zawsze będzie w moim sercu gościem specjalnym, na wieki ;)), to uwielbienie do książek zostało i trwa do dziś. Tylko teraz to troszkę inaczej wygląda...

Gdy dużo czytasz, pamięć bywa zawodna, wiadomo. Nie wszystko da się spamiętać, nie każdy cytat wkręca Ci się w głowę, mała ilość bohaterów porywa Cię bezpowrotnie. Ale czytasz, czytasz i czytasz i przestać nie możesz. Aż dochodzisz do wniosku, że wróciłabyś/wróciłbyś do danej książki, bo "coś tam fajnego było, ale dokładnie nie pamiętasz teraz co". Więc? Robisz to co ja, zakładasz coś swojego, by móc w każdej chwili powrócić do swoich wspomnień. To coś jak zdjęcia, tylko, że w formie pisanej. Czysta magia.

Jak to było z moją WirtualnąKsiążką - wiecie, kto nie słyszał, niech zajrzy do wcześniejszych postów mówiących o tym, jak to się tutaj znalazłam, kto mi pomógł, kto wspierał, kto dołował; przegląd wzlotów i upadków - do wglądu ;). Dziś o tym, co MI dało i wciąż daje bycie tutaj. U siebie.

Jak wspomniałam wcześniej, z racji iż czytam sporo, nie ufam w stu procentach swojej blond główce, z której myśli ulatują niesamowicie szybko ;). Dlatego wymyśliłam sobie, że tutaj będę zapisywać SWOJE, OSOBISTE, SUBIEKTYWNE myśli dotyczące danej książki, by później móc tu wrócić i przypomnieć sobie co nieco. Zobaczyć, na co WTEDY zwracałam uwagę, co wpadło mi w oko, co zapadło w pamięć, oraz też... Jak się prezentuje mój pisarski styl, czy w ogóle jest do czego wracać ;D. Lekka ironia mi w duszy gra, co i widać tutaj, więc czasem bywa zabawnie, gdy czytam swoje wypociny np. sprzed kilku miesięcy. Fakt możliwości powrotu do swoich myśli, odszukania ich w księgozbiorze wspomnień, skatalogowania ich według jakiegoś klucza, wyciągnięcie najważniejszych wniosków z publikacji, zaznaczenie ważnych cytatów - to dla mnie najważniejsza korzyść płynąca z bloga. To jest moje i nikt mi tego nie zabierze, a jak ktoś nie chce tego czytać... No cóż, to są Internety, zawsze możesz je zmienić, droga wolna ;). Kto zostaje na dłużej - niesamowicie mi przyjemnie, gdyż uwielbiam poznawać Wasze opinie, dyskutować na temat książek (oraz inne tematy też :D), wymieniać poglądy, polecać to i owo, albo coś sobie kompletnie darować. I tu płynnie przechodzę do kolejnej rzeczy, którą dał mi blog...

Poznawanie nowych osób. To druga korzyść. Wspaniała. Człowiek, który zakłada bloga, musi zdawać sobie sprawę (jeśli jeszcze tego nie wiesz, właśnie uzupełniam Twoją podstawową wiedzę!), iż przestaje być w pewnym stopniu anonimowy. O Twoim blogu może nie wiedzieć rodzina, mogą nie wiedzieć znajomi, ale wiedzą o nim inni ludzie ;). I co z tego, że ich osobiście nie znasz; zawsze jest tam ktoś po tej drugiej stronie, kto czyta to, co masz do powiedzenia, komentuje to, zgadza się z Tobą, bądź nie - a Ty musisz się z tym pogodzić. Przestajesz być całkowicie anonimowy - masz swój nick, pseudonim, po którym zaczynają rozpoznawać Cię inni. Zresztą, nie ukrywajmy. Jeśli nie chciałbyś, by ktokolwiek Cię odwiedzał na blogu - pisałbyś do szuflady, nic nikomu nie wspominając, prawda? Ale coś Cię popchnęło do kroku "Załóż bloga" i jesteś blogerem. Teraz od Ciebie zależy, w jakim kierunku pójdziesz. Czy będziesz pisać raz na miesiąc, czy codziennie, czy będziesz wdawać się w dyskusje z innymi blogerami, czy zdecydujesz się wyjść z nimi poza ramy komputerowego ekranu, czy wręcz przeciwnie. Ja wyszłam i wiesz co? Nie żałuję. I nigdy nie będę. Jeśli nie masz pojęcia o czym mówię - zapraszam na moją fotorelację z wyprawy do Gdańska, na drugi koniec Polski, po to, by osobiście spotkać dziewczynę, którą poznałam właśnie dzięki WirtualnejKsiążce. Dzięki blogowi poznałam też super gościa, z którym zaczynam tworzyć cykl wspólnych, potterowskich recenzji. Mam nadzieję, że niedługo również pójdziemy na kawę, by pogadać o tym, o czym piszemy milion maili. Bo warto. A wiesz czemu? Bo ludzie, którzy mają pasję, zawsze będą mieć temat do rozmów. I nieważne, czy są to książki, sport, czy coś kompletnie innego. Bratnią duszę możesz znaleźć wszędzie, nawet właśnie za pomocą bloga ;). I mówi Ci to osoba, która na własnym przykładzie przekonuje się, że można i, że to coś cudownego. Bo gdyby nie blog, nawet nie wiedziałabym, że tacy ludzie istnieją. A to, już uważam, byłaby dla mnie strata, gdyż sądzę, że są to znajomości z tych godnych utrzymania :).

*

Chyba jednak podzielę ten post ;). Jeśli będziecie chcieć dalszy ciąg korzyści (a później i może minusów) bycia blogerem książkowym - dacie mi znać. Kto dotrwał do końca - szacunek i pozdrowienia ślę z deszczowego Krakowa! :)

Do napisania!

Moja JEDNA półka w domu ;D!

24 komentarze:

  1. "A to, już uważam, byłaby dla mnie strata, gdyż sądzę, że są to znajomości z tych godnych utrzymania" - No No No! Ja myślę maleńka, że tak oto będzie!! Nie ma że nie :D

    Zgadzam się w 100% z Twoją opinią i wiesz co... jeszcze w tym tygodniu postaram się napisać coś od siebie :* Ostatecznie mam tyle nauki, że aż się chce coś na blogu pisać (typowy_student)!

    Podoba mi się też zdanie o tej pasji... No! Faktycznie! Z człowiekiem z pasją zawsze porozmawiasz! Bo będziesz miał o czym! Przekonuję się o tym na każdym kroku - nawet jeżeli np. sport nie zajmuje mnie tak bardzo jak innych, to i tak lubię posłuchać :3

    PS. Jako że Asia nie podlinkowała tej fotorelacji... To ja to zrobię! Ale do swojego: :* :* :* <3 <3 <3
    http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2016/02/moje-i-odwiedziny-krakowianki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty cwaniaro! :D
      Za tydzień o tej porze będę już od Ciebie wracać!

      Usuń
    2. Czemu mi tu mówisz o powrocie?! Ty lepiej mów, że w sobotę z samiutkiego rana będziesz już u mnie!!!

      Usuń
    3. Dopiero co się spotkałyście, a tu już kolejne zebranko. Asia mi wspominała, że ma być w okolicach maja. Ale zleciało. :)

      Usuń
  2. Czekam na część drugą i następne! Ja też podzielam Twoją pasję i zapraszam na mój nowy post, tam też o książce.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie oprócz pasjonujących rozmów i poznanych dzięki recenzjom autorów, dochodzi jeszcze to, że pisząc post czy recenzję, mogę ponownie analizować to, co przeczytałam i często zdarza się tak, że pewne kwestie zaczynam rozumieć w trakcie pisania o nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nieraz to samo. Pisząc recenzję czasem wydaje mi się, że coś ominęłam, bądź nie do końca zrozumiałam, wracam do książki i jeszcze raz analizuje. :)

      Usuń
  4. Czy gdzieś we wcześniejszych postach wyjaśniałas, dlaczego studia zabiły w Tobie miłość do rodzimych autorów? Muszę przyznać, że mnie to zainteresowało.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry i użyteczny post, Aśka. Bez wątpienia jest prawda w tym, o czym piszesz. Początkowo prowadzenie bloga było dla mnie miejsce, gdzie mogę się po prostu wygadać do woli i nikt mi nie będzie zarzucał, że mam przestać pieprzyć, bo mogę. :P Z czasem jednak okazało się, że blog to nie tylko świetna rozrywka i zajawka, ale także sposób na pewien rozwój i na poznanie wielu osób o podobnych upodobaniach oraz stworzenia z nimi czegoś wspólnego. Miło mi bardzo, że wspomniałaś o mnie, bo to jest między innymi ta część wspólna, aczkolwiek same wypowiadania się u siebie i wzajemne wsparcie to też ta część wspólna. I ba, kawa musi być prędzej czy później. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, jestem dzielna, przetrwałam do końca;]. Na dalszą część poczekam z niecierpliwością:).
    Bloga prowadzę od nieco ponad roku...tak szczerze to namówiła mnie do założenia bloga siostra;]. Teraz uważa, że jest to jeden z lepszych blogów jakie czyta^^! Cieszy mnie to, bo w dzisiejszych czasach ciężko być oryginalnym w pisaniu i w...byciu;].

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgodzę się z tym, że kiedy chcę na szybko przypomnieć sobie jakieś imię lub sytuację z książki to zawsze mam możliwość sprawdzenia tego na blogu. To samo z cytatami. Kiedy zapisywałam je na kartkach, szybko gubiłam, a tutaj? Wszystko jest na miejscu :) Ciekawy pomysł na post, czekam na drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przejrzałaś mnie. jestem miłośnikiem książek :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się w 100% ze wszystkim co napisałaś! :) Chociaż jestem początkowym blogerem, to dziś uświadomiłam sobie, że faktycznie ktoś mnie czyta. Jedna z moich czytelniczek napisała mi dzisiaj, że po przeczytaniu mojej recenzji sięgnęła po jedną książkę i bardzo mi za to dziękuję, ponieważ bardzo jej się spodobała. Wspaniale było przeczytać takie słowa :)
    Z chęcią będę czytać następne części! Pisz więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Bratnią duszę możesz znaleźć wszędzie, nawet właśnie za pomocą bloga" nic dodać, nic ująć :). Super tekst. Ja dzięki swojemu blogowi poznałem i wciąż poznaję mnóstwo fajnych ludzi. Zwykłych czytelników, którzy mają taką samą pasję jak ja. Poza tym o wielu książkach bym nigdy nie usłyszał gdybym nie przeczytał o nich u innych bloggerów. Pozdrawiam i czekam na drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam podobną historię:
    Czytać zaczęłam w wieku 4 lat, do szkoły poszłam normalnie, ale radziłam sobie wyśmienicie z przedmiotami humanistycznymi, potem gimnazjum i teraz liceum humanistyczne. Na studia idę jednak na romanistykę, ponieważ kocham język francuski, ale pasja do książek nie mija, a wciąż narasta;D
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
  12. blogowanie to świetna forma hobby:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) I małego oderwania się od przyziemnych spraw ;)

      Usuń
  13. A co mi daje? Możliwość podzielenia się swoimi przemyśleniami, choć nie zawsze jest łatwo i przyjemnie ;)

    Pozdrawiam
    Książki - inna rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  14. W sumie ja założyłam bloga głównie z powodu tego, że chciałam zapamiętać, co sądziłam o danej książce, chciałam zapamiętać, jacy byli bohaterowie, co się miej więcej działo. Zawsze pochłaniałam masę książek, ale jak ktoś prosił mnie o polecenie jakiejś dość opornie mi szło xD Bo w sumie nie mogłam nic z pamięci wydziergać, teraz odsyłam czasem ludzi do recenzji na blogu :)
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Dotarłam do deszczowego Krakowa..;) Co do poznawania ludzi z pasją to rzecz tyczy nie tylko blogów książkowych! Zaryzykuję twierdzenie, że wszystkich. To najbardziej fascynująca strona blogowania :)) pozdrawiam z mrocznego, wietrznego i deszczowego Paryża :))

    OdpowiedzUsuń
  16. No całkiem fajnie :) Mi daje przede wszystkim to, że wiem, czego szukam w książkach. Jestem zmuszona do tego, zeby sie zastanawiać nad tym co mi się podoba, a co nie, jakich bohaterów oczekuję, jakie gatunki najbardziej mi podchodzą itd. Poza tym widzę po ewolucji moich receznji, ze jest o niebo lepiej niż było na samym początku - bez porównania. Mam nadzieję, że będzie się tak poprawiało dalej.
    Znajomości - jak najbardziej, chociaż bywają trwalsze i mniej trwałe, ale zawsze takie, które wnoszą coś do mojego blogowania :)

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy post, czekam na ciąg dalszy.
    Mnie tez blogowanie daje dużo dobrego, wreszcie mogę się spełniać w tym, co kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super pomysł na post :) Oczywiście czekam na więcej.
    Sama zupełnie nie wiem skąd u mnie taka miłość do książek i pisania bloga, gdyż jestem umysłem w 100% ścisłym. Chociaż jak się nad tym mocniej zastanowić to tylko przy literaturze mogę być sobą i na chwilę zapomnieć o otaczających problemach życia codziennego.

    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń