4.21.2016

Porozmawiajmy o... Siostrach Brontë!

     Trzeci post z mojego osobistego cyklu "Porozmawiajmy o...", mający na celu rozpoczęcie dyskusji na temat wybranego (należącego do moich ulubieńców) autora; poprzednie wpisy o Szekspirze, czy Jane Austen zainteresowały Was na tyle, że decyduję się kontynuować ową moją serię ;). Dziś na głęboką wodę rzucam nie jedną, nie dwie autorki, a od razu TRZY! I to w dodatku o tym samym nazwisku! 

Przedstawiam Wam słynne siostry B.

Brontë! 

Czy jeszcze kogoś dziwi fakt, że pisarki te należą do grona brytyjskiego świata literatury? Nie wiem co jest w tym, że tamten świat, tamten klimat, tamten styl siedzą w mojej głowie od dłuższego czasu; i jestem pewna, że nieprędko się to zmieni... Przekonuję się do innych literackich gatunków, jednak angielska klasyka to moje niebo, mój raj. Zapraszam, drzwi otwarte!


Charlotte!

Na pierwszy ogień idzie najstarsza z sióstr - Charlotte. Urodzona w 1816 roku; autorka kilku powieści (pisała najwięcej z całej trójki!), ponoć przypisuje się jej autorstwo dzieł sióstr. Żeby niby zabezpieczyć je przed egzystencją w trudach ówczesnego świata, na wypadek śmierci ojca. Ja osobiście w to nie wierzę; może Emily i Anne były mniej utalentowane od Lotty, ale na pewno nie przywłaszczyłyby sobie jej powieści ;). Poza tym, w świecie literackiego świata Wielkiej Brytanii nie brakuje kontrowersji, podobnie jak to jest z Szekspirem, więc to tylko podsyca domniemane posądzenia o autorstwo światowych bestsellerów. Trzymajmy się wersji, że Charlotte napisała:

Dziwne losy Jane Eyre.
Shirley.
Villette.
Profesor.
Niedokończone opowieści.

Przykre, że pisarka zmarła młodo, i to jeszcze będąc w ciąży. Oficjalnie przegrała walkę z gruźlicą, jednak mówi się też, że to dolegliwości związane ze stanem błogosławionym po prostu osiągnęły niewyobrażalne rozmiary, doprowadzając do śmierci. Faktem jest, że po Charlotte został nam niemały dorobek, i to TAK dobry! Polecam każdą z książek (mimo, że przede mną jeszcze Shirley) w ciemno! 


Emily!

Druga w kolejności była Emily. Autorka jednej powieści, która tak wbija się w głowę, że to aż niewiarygodne! Kto chociażby mimochodem nie słyszał o Wichrowych Wzgórzach? Ręka w górę. No błagam! Klasyka, klasyka, klasyka, wielokrotnie filmowana, wielbiona pod niebiosa, ale żeby było zabawniej, doceniona późno. Zarzucano jej bowiem brutalność i wszelkie aspekty kontrowersji. Oj tam! Emily była bardzo związana ze swoją starszą siostrą, z którą wyjechała do Brukseli w celach zarobkowych; Chalortte uczyła angielskiego, a Emily muzyki. Mimo, że sama Emily o sobie wspominała, iż kompletnie nie ma talentu do pisania czy mówienia, to jej przypisuje się autorstwo Wichrowych Wzgórz i wierzmy w to. Po co komplikować sobie zdobyte informacje? ;) Emily zmarła na gruźlicę w wieku zaledwie trzydziestu lat. 

I na koniec najmłodsza z sióstr.


Anne, chyba najładniejsza? :D

Anne. Od wczesnej młodości pisała, wraz z siostrami; najpierw były to pojedyncze wiersze, później zabrała się za powieści. W jej dorobku odnajdziemy dwie:

Agnes Grey.
Lokatorka Wildfell Hall.

O Anne wiadomo w sumie najmniej. Była guwernantką, pisarką, poetką. Zmarła również na gruźlicę; choroba ta w XIX wieku opanowała świat. Podobno nagrobek najmłodszej siostry zaprojektowała sama Charlotte; przypisując jej autorstwo wyżej wymienionych powieści z podanego wcześniej powodu. Jeśli to prawda, Charlotte była wspaniałą, kochającą siostrą, ale i niesamowicie utalentowaną osobą. Co tylko wzmaga mój szacunek do tej kobiety ;).

Nic nie poradzę, że uwielbiam klimat XVIII i XIX - wiecznej Anglii; ma to taki swój niepodważalny urok, wprost "marzeniowy". Chciałabym kiedyś spotkać podobnego mężczyznę, jakiego model występuje w brytyjskich klasykach... Wiem, że to bajkowe mrzonki, ale może akurat? Warto wierzyć w szczęście, prawda? Zdaję sobie sprawę, że może nie każdemu podchodzą typowe romanse, idealne uczucia, nierzadko czysto platoniczne, takie... Niewinne, piękne, z innego świata, dosłownie z innej epoki. Wielbiciele krwistych thrillerów będą zawiedzeni, jednak uważam, że klasykę, światowe bestsellery, włączone do kanonu najlepszej angielskiej literatury warto znać ;). Tyle z mojej strony, oddaję Wam głos.

Co myślicie o siostrach Brontë? Czytaliście coś autorstwa którejś z nich? Lubicie, cenicie? Czy może wręcz przeciwnie? Czekam na Wasze opinie.

Porozmawiajcie ze mną o siostrach Brontë!

16 komentarzy:

  1. Dzieła sióstr B jeszcze przede mną, ale wkrótce to nadrobię, obiecuję! :D A co do skandali w czasach XIX-wiecznych (i przed :P), to masz całkowitą rację!
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Zauważyłam, że wiele osób myli tytuły i przypisuje je po prostu do nazwiska Brontë, nie mając świadomości, że autorki o tym nazwisku były aż trzy i były siostrami. Moje doświadczenie jest w tej materii skromne i dotyczy jedynej powieści Emily Brontë. "Wichrowe Wzgórza" mają moc przyciągania, choć trudno nazwać książkę prawdziwym romansem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam twórczość tych autorek, zwłaszcza "Wichrowe Wzgórza" i "Jane Eyre" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja Ci powiem, że ja to wierzę w tę kwestię, że Charlotte jest jedyną pisarką w rodzeństwie. Jakoś tak... Jane Eyre - mimo innego klimatu - jest bardzo zbliżone do Wichrowych Wzgórz...
    I jakoś tak, wierzę w to, że w ten sposób najstarsza siostra chciała zapewnić byt młodszym! :) Ale to takie tylko moje przemyślenia!

    Przeczytałam niemal wszystkie książki Bronte! No... oprócz Lokatorski...! Ale ją mam w planach na wakacje! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo lubię ten klimat XIX-wiecznej Anglii. Spośród dorobku sióstr czytałam jak na razie "Profesora" (całkiem miło wspominam) i "Wichrowe Wzgórza" (uwielbiam!), jednak "Lokatorka Wildfell Hall" już czeka na półce i na tym się raczej nie skończy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam niedawno "Wichrowe..." i niedługo przypomnę sobie "Dziwne lody Jane Eyre":) Kocham te powieści!

    OdpowiedzUsuń
  7. Obecnie mam na koncie tylko jedną przeczytaną książkę - "Wichrowe Wzgórza". I uwielbiam ją do tego stopnia, że nie jestem w stanie zaakceptować żadnej z ekranizacji tej powieści. Jedynie Ralph Fiennes w roli Heathcliffa był w stanie sprostać moim wymaganiom, bo właśnie tak wyobrażałam sobie tę postać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ralpha uwielbiam za rolę Voldemorta w HP :D Ale daje radę w każdej roli, nie powiem że nie ;p

      Usuń
  8. Przede mną jeszcze "Shirley", "Villette" i "Niedokończone opowieści". Ksiązki, które czytałam podobały mi się, z ekranizacji zaś najbardziej "Dziwne losy Jane Eyre" w wersji z Ruth Wilson :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Inspirujesz tymi postami... Czy może raczej WPĘDZASZ NIE W OGROMNE POCZUCIE WINY, bo na półce stoi od paru tygodni nieruszona Jane Austen, Elizabeth Gaskell, Szekspir... Omijam zręcznie wzrokiem, ale teraz już nie mogę! Po skończeniu (pewnie jutro rano) książki, którą teraz czytam biorę się za klasyki!

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musisz koniecznie sięgnąć! Dziękuję za tak miłe słowa, to wiele dla mnie znaczy :) Staram się :*

      Usuń
  10. Czytałam Wichrowe wzgórza i wiem, że ta książka z całego dorobku sióstr jest pierwszą, ale nie ostatnią ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję się zawstydzona, bo znam tylko " Wichrowe wzgórza". ..Muszę to zmienić. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja znam Wichrowe Wzgórza najbardziej. klasyk!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam żadnej z książek tych autorek :(
    Ale jakoś chyba nie specjalnie przypadły by mi do gustu coś czuje :(

    OdpowiedzUsuń