6.15.2016

"Bez słów" Mia Sheridan

     Są takie książki, po których refleksje nad własnym życiem stają się bardziej namacalne; bliższe sercu i dotykające fragmentów duszy. Przewracasz ostatnią stronę i... I zastanawiasz się nad tym, jak wiele masz; jak bardzo szczęśliwym człowiekiem jesteś i jak bardzo powinieneś to docenić. Doznajesz uczucia tzw. "kaca książkowego", czyli stanu, w którym nie masz możliwości sięgnięcia po inną lekturę. Bo ta dopiero co przeczytana TKWI w Twoim wnętrzu, nie dając o sobie zapomnieć.

Do takich właśnie publikacji należy Bez słów Mii Sheridan, o której dziś nakreślę kilka słów. 



"(...) walczyłam, by się nie rozsypać. Cóż, pewnie każdy radzi sobie z tym inaczej - cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają".

Bree przyjeżdża do Pelion, by zaznać spokoju i w samotności poszukać ukojenia; tragedie, których zaznała właśnie w życiu są wystarczającym powodem do ucieczki. Dziewczyna pragnie wyciszenia, mającego przynieść jej nadzieję na lepsze jutro. Bree nie ma pojęcia, jak wiele zmian szykuje dla niej przyszłość.

Archer jest młodym, bo 23 - letnim mężczyzną okrutnie doświadczonym przez los. Odizolowany od społeczności miasteczka, osamotniony, żyje w pobliżu lasu, myśląc, że jedyne co mu pozostało, to właśnie taka wegetacja. W najśmielszych snach nie liczy na uśmiech od życia, coraz bardziej zamykając się w swojej samotni. Do momentu, gdy pojawia się Bree.

Zacznę od wizualnej kwestii, czyli okładki. Powiem szczerze, że obawiałam się, iż treść książki będzie jej odpowiednikiem; że będzie dużo erotyki. Komukolwiek bym nie pokazywała tej lektury - odnosił takie właśnie wrażenie. I mimo, że scen erotycznych tutaj nie brakuje, to są one ukazane w sposób naprawdę przyzwoity (jeśli mogę użyć takiego słowa w owej sytuacji :)). Jednak okładka to coś więcej; przyciąga wzrok i daje do zrozumienia, że książkę należy oceniać przede wszystkim po treści. A ta jest... Bardzo dobra. 

Młodzi ludzie, Bree i Archer. Wydawać by się mogło, na pierwszy rzut oka, że więcej ich dzieli niż łączy. Nic jednak bardziej mylnego. Oboje przeżyli w swojej przeszłości tragedie, jakimi obdarować by można spokojnie kilkoro ludzi; i jedno i drugie zamyka się w swoich rozmyślaniach o życiu, stracie bliskich osób i nadziei na odmianę kapryśnego losu. Nigdy bym nie pomyślała, że ta książka pochłonie mnie tak bez reszty. Przeczytałam ją w dwa dni, nie mogąc się oderwać od przejmującej historii, która wywarła ślad w mojej psychice. Bez słów kruszy na kawałki serce, kroi duszę, wgryzając się w najbardziej zapomniane elementy myśli. Lektura ta przynosi ukojenie, udowadniając, że czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, by wyrazić uczucia; że momentami wystarczy cisza, by usłyszeć to, co najważniejsze - dźwięk własnego serca. 

"(...) wystarczy na chwilę zamilknąć, zamiast wciąż napawać się brzmieniem własnego głosu".

Autorka bardzo wyraźnie nakreśliła postaci; niesamowicie zżyłam się z głównymi bohaterami, kibicując ich decyzjom, złoszcząc się momentami z powodu ich zachowania, płacząc nad nieustępliwością ludzkiego życia, wzruszając się. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć, ta książka odcisnęła swojego rodzaju piętno w mojej głowie; jestem pewna, że o niej nie zapomnę. To cudowna opowieść o cierpieniu, bólu, sile do ich przezwyciężenia; o MIŁOŚCI, która jest w stanie pokonać odrzucenie, wyrok społeczeństwa, samotność, brak zaufania, nietolerancję. Bo czasem najbardziej potrzebujemy tylko tego, by ktoś nas wysłuchał. Po prostu.  

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez słów
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 384
Tłumaczenie: Martyna Tomczak

OCENIAM: +5/6!

Za książkę ogromnie dziękuję księgarni taniaksiazka.pl

*

Jadę na weekend wiecie gdzie? Tak, na III gdańską przygodę! <3

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam, jak bohaterowie są tak bardzo wyraziści. Myślę, że w tej pozycji się odnajdę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak żem czuła, że to tylko kwestia czasu i się doczekam recenzji!
    Moja droga, ja zawsze bardzo chętnie! :D
    Uwielbiam książki z mocnym przekazem! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykle intryguje mnie ta powieść, myślę, że mogłaby mi się spodobać. Zwłaszcza już Ci bohaterowie...
    Pozdrawiam! włóczykijka z marcepanowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypuszczam, że spodoba mi się ta książka, dodaję ją do listy chciejstw ;)

    Zapraszam do mnie:
    www.nietylkobestsellery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest w tej książce to coś co przykuwa uwage

    OdpowiedzUsuń
  6. Biorąc pod uwagę okładkę (choć te drzewa intrygują) to pewnie też bym nie sięgnęła, aczkolwiek opis jest dość interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj skończyłam i jestem zachwycona :D Strasznie mnie wciągnęła - pochłonęłam ją w jeden dzień, bo nie mogłam się oderwać ;P Naprawdę bardzo dobra książka, świetni bohaterowie - Archer skradł moje serce - chociaż nie ukrywam, że niektóre jego zachowania mnie denerwowały ;p
    Pozdrawiam,
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się w ogóle nie podobała :( Archer był dla mnie dziwny, pomimo świadomości tego co go spotkało nie potrafiłam zrozumieć jego zachowań. A Bree była dla mnie strasznie płaska i bezosobowa. Sama historia średnio napisania i strasznie przewidywalna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, no każdy ma inny gust :). Może i przewidywalna ale wydaje mi się, że ludzie potrzebują takich historii.

      Usuń
  9. Czytałam już sporo dobrych recenzji tej książki. Czuję, że i we mnie wyzwoli wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka jest przecudowna. Do teraz czuje te emocje, i to, jak moje serce zostało pokruszone na części.

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka wcześniej bardzo mnie zniechęcała, a gdy tylko zaczęłam czytać tę książkę - pożałowałam, że tak długo się wstrzymywałam ;) Całość jest naprawdę ciekawa i przepełniona smutkiem. Miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O Mii Sheridan słyszałam już wiele, i jak na razie chyba nie spotkałam się z jakąś negatywną recenzją, dlatego przy następnej wizycie w bibliotece bardzo chętnie wypożyczę tę książkę ;)
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedna z moich ulubionych książek:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno sięgnę! Zwłaszcza ze względu na intrygujący tytuł :D
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń