7.11.2016

Moja III gdańska przygoda!

     Wiem, że to może robi się już nudne, ekscytujące, ale nie mogę przejść obojętnie obok KOLEJNEJ mojej gdańskiej przygody u dobrze Wam znanej Marty z bloga Wymarzona Książka. Wciąż nie mogę uwierzyć, że ot tak po prostu wsiadam w pociąg i w ciągu 5h jestem na drugim końcu Polski, tylko po to, by posiedzieć na plaży z cudowną osobą, równie jak ja kochającą książki. Żeby było zabawniej, widziałyśmy się trzeci raz w życiu, a czujemy się jak... Siostry. Zero dystansu, zero stresu, zero krępującego milczenia (a nawet jeśli trochę milczenia było, to jak sama Marta zauważyła, skoro umiemy siedzieć cicho w swoim towarzystwie bez spinania się, to to tylko wspaniale wróży na przyszłość). 

Zaczęło się jak zwykle. Pendolino w środku nocy powiodło mnie do miejsca przeznaczenia, gdzie Marta już z utęsknieniem (powiedz Martuśka, że nie mogłaś się doczekać, no nie? :D) oczekiwała mojego przybycia. Nieważne było, że zimno, że noc, że może przydałoby się spać, by wstać wyspanym na drugi dzień. Musiałyśmy się nagadać, poopowiadać co u nas nowego (choć kontakt telefoniczny mamy cały czas), wypić herbatkę. Później sen i... Plan był bardzo prosty tym razem. Zero zwiedzania! PLAŻA, PLAŻA, PLAŻA! I mimo, że pogody wcale nie zapowiadali pięknej, to słońce nam się udało... Sun city wręcz! ;)

Jak zwykle mam dla Was kilka zdjęć z tejże oto wyprawy.


Zaczęło się lekkim chłodem, jednak już po chwili słońce zaczęło wyglądać zza chmur; wolnym ale raźnym krokiem ruszyłyśmy na podbój gdańskich plaż ;).



Granita wiśniowa i multiwitamina z kiwi <3! Mistrzostwo świata!
Polecamy serdecznie.

Ach ten plażing! :)

Słońce dopisało i już po chwili było nam niewyobrażalnie gorąco. Dlatego wróciłyśmy do mieszkania Marty, by zmienić lekko ubraniowe dekoracje i z powrotem wylądowałyśmy na plaży. I tak nam upłynął weekend; 2 dni pełnego wyluzowania (no dobra, akcja z panią Docher trochę nas odciągnęła od beztroski, ale kto by się taką osobą przejmował), chillu, odpoczynku...







Niedziela na pełnym luzie. Za takie chwile oddam wszystko.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że poznałyśmy się dzięki naszym blogom; że zaczęłyśmy pisać z sobą, później dzwonić, teraz się spotykać i że wyszło z tego coś tak pięknego ;). Jak ktoś kiedyś zapyta mnie jeszcze raz, co mam z prowadzenia swojej strony, że przecież nie mam z tego żadnych pieniędzy, że nic mi to nie daje, że po co to robię, że to nie ma sensu... Po prostu pokażę stos nowych książek w biblioteczce i TE zdjęcia. Gdyby nie moja WK, nigdy nie poznałabym tak wspaniałej przyjaciółki, która zostanie ze mną na zawsze. Bo to jest TAKA znajomość, która, pomimo odległości, trwa i trwa i trwać będzie. A dobrych ludzi wokoło nigdy za wiele. Tym bardziej, jeśli łączy nas wspólna pasja ;). 

Mam nadzieję, że ten prywatny wpis przypadnie Wam do gustu. Planuję trochę zmian tutaj, powolutku... ;)

Chcecie zobaczyć szczęście na jednym zdjęciu? No to proszę:


<3

Weekend spędzony pod hasłem: PO PROSTU ŻYJ. A dlaczego? Wyjaśnione post wcześniej ;).

Tymczasem pozdrawiam!

17 komentarzy:

  1. Kochana moja! Że Ty po tylu tygodniach nagle opisujesz Gdańską Przygodę *.* No aż buźka sama się szczerzy do monitora! Naprawdę!!! Jeszcze jak czytam jakie piękne słowa jak: "Żeby było zabawniej, widziałyśmy się trzeci raz w życiu, a czujemy się jak... Siostry. " albo jeszcze piękniejsze: "Gdyby nie moja WK, nigdy nie poznałabym tak wspaniałej przyjaciółki, która zostanie ze mną na zawsze" *.* <3 <3 <3

    I jakbyś kiedyś się na mnie obraziła - wykorzystam te wszystkie posty, te wszystkie zdania, każdy pojedynczy wyraz przeciwko Tobie :* I nie ma tam żadnych fochów!

    No aż wysyłam tryliard serduszek, uścisków i wszystkiego, co tam się napatoczy! No KOCHAM, no po prostu KOCHAM!!!

    I tyle mam do powiedzenia w temacie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle pełno uśmiechu i widać po twarzach, że spotkania Wam bardzo służą :) Tę multiwitaminę z kiwi też bym wypiła. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aśka, Ty i ten Twój łobuzerski błysk w oku. :D Fajne dziołszki, fajna przygoda, życzę kolejnych wspólnych przygód i jeszcze więcej słonka, bo uśmiechów i radości na twarzach nigdy wam nie brakuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja? Łobuzerski błysk w oku? :D A coooś Ty! Do łobuziary bardzo mi daleko ;p (no może trochę zołzą jestem, ale bez przesady ;)).

      Usuń
  4. Jesteście przeurocze, a takiej więzi można Wam tylko pogratulować i pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale wyglądacie razem super:D jak siostry:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie robi się ani trochę nudno! Tylko pozazdrościć takich wypraw i przyjaźni :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejciu , jakie śliczne foteczki, pozazdrościć! :*

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezwykle miło się na Was patrzy. Przyjaźń i jej promienna radość po prostu uderza po oczach! :D Oby dalej się rozwijała! :) Z całego serca wam tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawdziwa przyjaźń. Z przyjemnością ogląda się wasze zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też się wybieram do Gdańska, ale dopiero za półtora miesiąca. ;)
    Woow, kto by pomyślał, że taka przyjaźń trafi się dzięki blogowi. A jednak! Oby dalej się rozwijała. :)
    ___________________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się właśnie do Gdańska przeprowadzam. Już się nie mogę doczekać! :3
    Piękna ta Wasza przyjaźń, jak widać bratnią duszę można odnaleźć wszędzie, a gdy się już ją spotka, to nawet kilometry nie przerażają. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jak ja Ci zazdroszcze! tak dawno tam nie bylam mega duzo tyle laaat! pozdraiwam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytając i widząca Wasze uśmiechnięte buźki nie sposób się nie uśmiechnąć! :D Oby jak najwięcej takich wspaniałych wycieczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteście Kochane! Piękna przyjaźń z hobby Wam się połączyła! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne zdjęcia, wprost emanujecie energią i optymizmem!:)

    OdpowiedzUsuń