8.21.2016

"BAŚNIE BRACI GRIMM DLA DOROSŁYCH I MŁODZIEŻY [bez cenzury]" Philip Pullman

     Bywają lektury, które po prostu powinny znaleźć się na domowej półce. Klasyka nigdy się nie zestarzeje; zarówno ta dla dorosłych, jak i dziecięca. Dlatego, gdy tylko ujrzałam przecenioną książkę, którą już jakiś czas pragnęłam mieć u siebie - nie zastanawiałam się ani chwili i tak oto owa cudowność znalazła się u mnie. O czym mowa? No właśnie. Chodźcie i sami się przekonajcie ;).



"Góry i doliny nigdy się nie spotykają, ale ludzie, dobrzy i źli spotykają się stale".

Jak wiecie, studiowałam filologię polską (kto nie wiedział, to dzień dobry! ;)); kierunek specyficzny, niektórzy powiedzieliby, że bezużyteczny w dzisiejszym świecie. Może trochę prawdy w tym jest, po swoich studiach spodziewałam się czegoś więcej (przez to magisterkę kończyłam już z całkowicie innej profesji), jednak jedno jest pewne: uwielbienie do książek nie przeminęło (do polskich mistrzów niestety nie powrócę, no, może kiedyś...); mało tego. Pasja do literatury dziecięcej wzmogła się dużo bardziej, gdy szanowana pani profesor od tak samo nazwanego przedmiotu zaczęła lekko burzyć mój dziecięcy świat i zapamiętany z niego system wartości.  Na każdych zajęciach opowiadała nam o baśniach, Grimmowskich, Perraulta czy Andersena, uświadamiając, że nie znamy ich dostatecznie dokładnie; że autorzy wcale nie mieli tego na myśli, co znamy z opowieści przekazywanym nam przez rodziców. Przykład, który niesamowicie zapamiętałam: baśń o Roszpunce. Wszyscy znają, wiadomo. Tylko, że w oficjalnej wersji, gdy Roszpunka "wygadała się" czarownicy o odwiedzinach księcia jest: "Babciu, co ty tak wolno wspinasz się po tym moim warkoczu, książę robi to raz dwa", podczas gdy w oryginale brzmi to mniej więcej następująco: "Babciu, czemu moje suknie robią się na mnie za ciasne?"

No nie runąłby Wam świat?

Mnie runął.

Ale zainteresowanie i zaintrygowanie resztą Baśni Braci Grimm pozostało.  Dlatego, gdy zobaczyłam zebraną ich część w formie oryginalnej; takiej, w jakiej naprawdę występują... Musiałam je mieć. Pan Philip Pullman wybrał 50 opowieści Grimmów, trochę pododawał, trochę powyjaśniał, pod każdym tekstem dopisał coś od siebie. Jednym słowem - jest co czytać.

Odkąd pamiętam zawsze wolałam Grimmów niż np. Andersena, pomimo iż baśnie niemieckich braci, jak i Hansa są równie piękne i cudowne. Grimmowie jednak przejawiają charakterystyczną dla siebie tendencję; ich bajki są często brutalne, okrutne, ale zakończone happy endem. Jeśli ma się ktoś w nich smucić, to tylko człowiek zły, bo za jego zachowanie zawsze spotyka go zasłużona kara. U Andersena zaś można wypłakiwać łzy nad losem biednych dzieci, zwierząt, często niesprawiedliwie skrzywdzonych przez los. Ale mam mówić o Grimmach, więc mówię. Mimo, iż w bajkach dla dzieci owa wspomniana wcześniej przeze mnie brutalność występuje - jest ona dawkowana w odpowiednich ilościach, nie drażni, wręcz przeciwnie - wydawać się może, że naprawdę jest potrzebna. W publikacji dla dorosłych, bez cenzury - okrucieństwa, mordów, seksu, nawet aktów kanibalizmu (tak tak, mówię wciąż o baśniach Braci Grimm!) - jest dużo więcej. Pod każdą baśnią autor książki wyjaśnia, w jaki sposób dana opowieść znalazła się w rękach Jacoba i Wilhelma, co o tym sądzi Freud (który, jak wiemy dopatruje się seksualności, gotowości do seksualnej dojrzałości dosłownie wszędzie), oraz jakie są angielskie, rosyjskie czy francuskie odpowiedniki baśni. Philip Pullman starał się jak najmniej odejść od oryginalnej wersji każdej historii; wybrał do owego zbioru baśnie i te najbardziej znane jak "Kopciuszek", "Czerwony Kapturek" (choć i tak najbardziej popularną wersję tej bajki znamy dzięki Perraultowi), "Śpiąca Królewna", jak i zarówno te ginące gdzieś w tle klasyki: np. "Jałowiec", "Skaczący skowronek" itp. Nie zgodzę się z opiniami, iż mimo, że "bez cenzury" - baśnie są i tak mało brutalne. Nieprawda; wystarczy umieć tylko czytać między wierszami, a odnajdziemy tam szokujące wcześniej wspomniane elementy. Pullman i tak dostosował wszelkie szczegóły pod dorosłego czytelnika, likwidując niektóre błędy logiczne, jednak nie oszczędzając na łagodności. Łagodność owa przeznaczona była tylko w okrojonych, znanych wersjach, dla młodych czytelników.

Jeśli ktoś chce dalej żyć w przeświadczeniu, iż cudowne baśnie od zawsze były przeznaczone tylko i wyłącznie dla dzieci, niech nigdy nie sięga po tę lekturę. Kto jednak chce wiedzieć, jak było naprawdę - gorąco polecam! Czyta się lekko, szybko, chłonie się słowo za słowem; a dodane autorskie komentarze wyjaśniają na bieżąco sens czy niektóre elementy danej baśni. Nie wspominając o wydaniu, które jest po prostu cudowne. Twarda oprawa, piękna okładka, z pewnością przykują uwagę niejednej osoby. Dobry motyw na prezent.




OCENIAM: 5/6!

Autor: Philip Pullman
Tytuł: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży [bez cenzury]
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 464
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński

15 komentarzy:

  1. kupiłam na jakieś promocji w Biedronce, ale jeszcze jej nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Studiuję fil. angielską i też zdążyłam liznąć oryginałów (chociaż przed studiami miałam świadomość, że te baśnie był brutalne itp.), ale też swego rodzaju ponownego napisania historii... Ciekawe to, ciekawe. Ale nie wiem czy jestem aż tak zainteresowana tym tematem żeby ssięgnąć o książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę na tę książkę :) Świat baśni mnie zawsze fascynował, bez względu czy są one dla dorosłych, czy też dla dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam z pięć historii z tego zbioru - tych najbardziej znanych: Kopciuszek, Roszpunka, Czerwony Kapturek o! i Rumpel~~~tralala (nigdy nie zapamiętam tego imienia...).
    Osobiście lubię te wszystkie wariacje baśniowe i w sumie Baśnie braci Grimm to taki właśnie zbiorek wszystkich historii, które wcześniej gdzieś tam czytałam (chyba nawet Ci wspominałam o tym blogu - Gosiarella burzy dziecięcy świat)!
    Ale masz rację - dobry motyw na prezent (byle nie dla dzieci do lat 12)! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwwww <3 Przez True Story niszczenie dzieciństwa powinnam sobie napisać na wizytówce ;)

      Usuń
  5. Chętnie zapoznam się z nowym wymiarem baśni

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja dawno nie czytałam baśni. Ten zbiór wydaje się być ciekawy ze względu na brak owej cenzury oraz komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dosyć intrygująca publikacja. Chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, ciekawe. Chętnie kiedyś przeczytam oryginalne baśnie, choć boję się, że zniszczę sobie ostatnie okruchy dzieciństwa ;) Książka pięknie wydana *.*
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. czytałam baśnie bez cenzury. srogie mocne ale prawdziwe jak z życia...

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o niej kilka słów, ale Ty utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że chyba jednak warto się skusić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o tej wersji baśni, słyszałam i już dawno trafiły one na moją listę "must read" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na studiach przerabiałam bajki i mój świat również wówczas runął, szczególnie po Roszpunce, Śpiącej Królewnie i Kopciuszku! Ale i ten tytuł mam na swojej liście książek, które koniecznie muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie perwersyjne bajki :D w sensie makabryczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę to mieć :D zaintrygowałaś mnie, ciekawi mnie swoiste połączenie znanych z dzieciństwa baśni z okrucieństwem, realiami 'prawdziwego życia'.. nieźle

    OdpowiedzUsuń