8.24.2016

"POWIETRZE, KTÓRYM ODDYCHA" Brittainy C. Cherry

     Odkąd tylko ujrzałam okładkę tej książki oraz nazwisko autorki, które ją sygnuje, wiedziałam, że to mój MUST read na sierpień. Pierwsza książka Brittainy C. Cherry, Kochając pana Danielsa, porwała moje serce; stawiając sobie poprzeczkę aż tak wysoko, autorka miała nie lada zadanie - utrzymać poziom, lub jeszcze go podnieść. Po drodze było Art&Soul - niedługo i ta publikacja wpadnie w moje ręce, póki co jednak jestem świeżo po lekturze pierwszego tomu z nowej serii "Elements. Żywioły" i wciąż nie wiem, jak ubrać w słowa to, co dzieje się w mojej głowie.



"Warto mieć złamane serce dla tych kilku chwil szczęścia, a okruchy w naszej piersi można na nowo połączyć".

Pierwsze, co przyciąga wzrok, to oczywiście okładka; sama autorka na końcu książki dziękuje modelowi, który uświetnia swoją osobą owo wydanie (dla zainteresowanych pań - to Franggy ;)). Nie sposób przejść obojętnie obok chmurnego "drwala"; jak wiadomo kobiety wolą łobuzów, a to określenie idealnie oddaje charakter głównego bohatera. Jednak, nic nie jest takie, jakim się wydaje. Do czasu. Bo okładka to jedno, a historia to drugie...

Dwoje ludzi; dwoje tak bardzo doświadczonych przez los, że nie sposób oddać głębi bólu, z jakim muszą się zmagać. ONA - Elizabeth - mieszka u swojej mamy wraz z córeczką Emmą, po tragicznej śmierci męża, Stevena. Kobieta nie jest w stanie poradzić sobie z cierpieniem, które stało się jej cieniem i towarzyszem codzienności. Wola walki by żyć dla dziecka, to jedyny motor jej życiowych działań; dlatego gdy tylko pojawia się lepszy czas - Lizzie, bo tak nazywają ją przyjaciele - wraca do miasta, by na nowo nauczyć się jak funkcjonować w normalności. ON - Tristan - widzie samotny żywot; nie przejmując się przypiętą mu przez społeczność łatą łajdaka, gnojka, miejscowego potwora. Łagodności nie dodaje jego wygląd - burza nieokiełznanych włosów i gęsta broda, spod której nie widać uśmiechu. Na domiar złego mężczyzna pracuje w pogardzanym sklepie pana , co potęguje niechęć mieszkańców miasta. Tristan ma jednak w ogromnym poważaniu wszelkie zdanie innych ludzi, bo to, co wydarzyło się w jego życiu rok wcześniej odcisnęło krwawe piętno w jego przeszłości, mając wpływ na teraźniejszość. 

Każdy ostrzegał Lizzie przed niebezpiecznym sąsiadem; wszyscy odradzali jej jakikolwiek kontakt z tajemniczym monstrum, które według niektórych stanowi tylko zagrożenie dla niej i Emmy. Jednak los bywa przekorny, a wspólne cierpienie zbliża. 

"Magia zawarta jest w chwilach. W delikatnym dotyku, lekkich uśmiechach, cichych słowach. Magia jest w życiu dniem dzisiejszym, w oddechu, w szczęściu. (...) magia jest w MIŁOŚCI".

Nie umiem wyrazić słowami, jak wielki ładunek emocjonalny niesie z sobą ta lektura. Mamy tu ogrom cierpienia, bólu, żalu, straty, ale i radości, humoru, uśmiechu przez łzy, codziennej walki z demonami przeszłości, erotyki, bliskości, próby udawania, iż można oszukać los, by zapamiętać to, co było. Autorka gra na uczuciach; raz wprawia Czytelnika w rozbawienie tekstami małej Emmy, wprawia go w zakłopotanie wprowadzając specyfikę rozmów Lizzie z przyjaciółką, by za chwilę spowodować u niego łzy wzruszenia nad falą nieszczęścia, spotykającego dwójkę głównych bohaterów. Nie brakuje też komplikacji, które w finale powieści przybierają obrót wręcz sensacyjny, trzymając napięcie do ostatniej strony. I mimo, iż zakończenie jest przewidywalne, to nie wyobrażałam sobie innego, po prostu. Historia ta poraża swojego rodzaju pięknem, bo niesie nadzieję na lepsze jutro, bez względu na ogrom bólu, z którym musi zmagać się człowiek. Daje żywy dowód na to, iż "co nas nie zabije to nas wzmocni"; że nie ma mocy, która załamałaby każdego z nas.

Przyznam się szczerze, że miewałam momenty zwątpienia w historię Lizzie i Tristana; łapałam się na tym, iż chwilami ich postępowanie wzbudzało we mnie swojego rodzaju kontrowersje, nie rozumiałam ich zachowania w niektórych sytuacjach, jednak późniejszy rozwój akcji zweryfikował moje mieszane odczucia. Nigdy nie wiadomo, jak tragedia wpływa na psychikę drugiego człowieka i jak argumentuje ona jego dalsze funkcjonowanie. Czasem należy zaakceptować spustoszenie w najbliższej osobie, by nauczyć ją ponownie oddychać.

Czekam z niecierpliwością na drugi tom serii; ciekawa jestem, jaki tym razem żywioł zostanie wzięty pod lupę. Powietrze póki co, spisało się perfekcyjnie. 




OCENIAM: 4/6!

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Powietrze, którym oddycha
Seria/cykl: Elements. Żywioły
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek


Za książkę ogromnie dziękuję księgarni taniaksiazka.pl

18 komentarzy:

  1. Coś mnie odpychało od tej książki. Teraz, po Twojej recenzji, myślę, że dam jej szansę i spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem czy bym się skusiła o lekturę. na razie nie pałam do niej;p

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie przeciwnie - przyciąga do niej! Muszę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu recenzji spodziewałam się jednak ciut wyższej oceny :) Niestety zupełnie mnie nie interesuje ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam, gdy książka wywołuje tyle emocji. Na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. wszyscy mnie kuszą tą książką, więc chyba muszę ją w końcu przeczytać. ;)
    Pozdrawiam. ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy motyw z tymi żywiołami :D
    Postaram się bliżej przyjrzeć w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te książkę w planach i w sobotę wybieram, aby ją zakpić. Jestem ciekawa, czy u mnie też wywoła tyle emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chyba jestem dziwna. Bo już tyle dobrego o tej pozycji się naczytałam, a zupełnie mnie do niej nie ciągnie. Nic, a nic ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmm... mimo wszystko nie dla mnie, ale drwal bardzo spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Historia Tristana i Liz jest przepiękna, chora relacja, która przerodziła si w coś cudownego. Pani Cherry ma dar do pakowania wora emocji w swoje książki i tym razem nie było inaczej. Ja jestem zakochana w jej twórczości. Bohaterowie, historia, emocje wszystko tworzy cudowną kombinację, która uderza w serducha czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Nominowałam cię do LBA. Więcej informacji tutaj: http://lowczyniksiazekk.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm...spodziewałam się wyższej oceny po tak wielu pochwałach...:>

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ją już na półce, gdyż uwielbiam autorkę. Kochając Pana Danielsa cudowne, nie dziwię się, że pokochałaś styl autorki ;) Art&Soul jest niesamowite, jednak pierwsze miejsce właśnie dla Pana Danielsa :D Tę powieść na pewno poznam jak najszybciej. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Kochając pana Danielsa" podarowałam córce, ale nie wiem jeszcze czy jej się podobało ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak, Cherry potrafi poturbować serca i namieszać w głowach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że emocji w tej książce nie brakuje :) Jak będę miała okazję, chętnie przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń