8.19.2016

"PRAWDA O DZIEWCZYNIE" T. R. Richmond

     Do kryminałów czy thrillerów, jak wiecie, podchodzę bardzo sceptycznie. Nie jest to gatunek, który uwielbiam; być może dlatego, że od zawsze zaczytywałam się w innych kategoriach książkowych, te trzymające w napięciu lekko pomijając. W moim sercu niepodzielnie królują klasyka i romans obyczajowy (historyczny też). Jednak jak to w życiu bywa, przypadki chodzą po ludziach, i gdy całkiem przypadkiem w moje ręce wpadł kryminał - nie mogłam już się wycofać. Spodobało mi się to tak bardzo, iż od pewnego czasu, co pewien moment czytuję thrillery, powieści sensacyjne; takie, gdzie każda kolejna strona powoduje szybsze bicie serca. Pomimo zawodu na chociażby Nieznajomym Cobena czy Dziewczynie z pociągu Hawkins wiem, że kryminały mogą być nieziemskie, tak jak np. trylogia Larssona. Dlatego od owego gatunku się nie odwracam i ciągle daję mu szansę. Tak właśnie było z omawianą dziś tutaj książką; zarys fabuły zaintrygował mnie na tyle, by ponownie sięgnąć po literaturę sensacyjną.



"Pomyśleć tylko, że kiedyś byliśmy tylko kilkoma papierowymi i obiektywnymi dokumentami: aktem urodzenia, prawem jazdy, aktem małżeństwa, aktem zgonu. Teraz jesteśmy w tysiącach miejsc: rozbieżni, ale kompletni, efemeryczni, ale stali, cyfrowi, ale prawdziwi. Ta ogromna skarbnica informacji gdzieś tam jest".

Pominę fakt, iż książka ta na okładce reklamowana jest zdaniem: dla fanów Dziewczyny z pociągu. Jak wspomniałam wcześniej,  na lekturze pani Hawkins się zawiodłam, a tutaj fabuła wydawała się dużo bardziej interesująca, dlatego dałam tej publikacji szansę. Jak to wypadło? Już wyjaśniam ;).

Zacznę może od konstrukcji książki. Nie jest to typowy thriller; końcowego rozwiązania zagadki nie poznajemy w tradycyjny sposób, nic nie nakłada się w próbę wyjaśnienia tajemnicy. Ciąg zdarzeń to zapisy z smsów, maili, rozmów telefonicznych, listów, postów na blogach, przesłuchań policyjnych, komentarzy na portalach społecznościowych, biogramów z Twittera czy Facebooka. Jeśli spodziewacie się jednolitej opowieści, prowadzonej od podstaw do samego końca - muszę Was niestety zmartwić - jesteście w błędzie.

Punktem wyjściowym całej historii jest fakt, iż ginie młoda dziennikarka, zaledwie dwudziestopięcioletnia Alice Salmon. Makabryczna informacja o wyłowieniu jej zwłok z rzeki, w środku zimy, natychmiast obiega miasto, jak i wszelkie media. Rodzina dziewczyny oraz policja próbują dowiedzieć się, co było powodem śmierci Alice; poszlaki wskazują na samobójstwo, morderstwo lub nieszczęśliwy wypadek. Kim tak naprawdę była Salmon? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest prosta, jednak okazuje się, że dziewczyna miała wiele twarzy, przez co całe jej życie trzeba rozpatrywać w innych kontekstach. Sprawą postanawia zatem zająć się uniwersytecki profesor - Jeremy Cooke, były wykładowca Alice. Mężczyzna za cel stawia sobie sprawdzenie wszelkich faktów, dojście do najmroczniejszych tajemnic z życia dziewczyny, odkrycie sekretów nie tylko jej, ale i jej rodziny oraz przyjaciół. Co kryje się za aż tak bezwzględnym zaangażowaniem Cooke'a w śmierć młodej dziennikarki? Jakie pobudki kierują nim do tego stopnia, by ze swojego prywatnego śledztwa uczynić książkę? Szczerość ma wiele twarzy, jednak która to ta najprawdziwsza?

Książka ta, to nie tylko sedno tego, co tak naprawdę wydarzyło się nad rzeką. To dowód na to, iż wszelkie znaki naszego istnienia, w dzisiejszych czasach, zostają gdzieś zapisane. Wiadomości, komentarze, listy - w XXI wieku nikt nie jest już anonimowy; jedna posłana w świat informacja, zostaje tam na zawsze. To niewiarygodne, jak wiele twarzy może mieć jedna osoba; w realnym świecie przy znajomych, przy rodzinie, oraz w świecie wirtualnym, gdzie tak naprawdę można być kim się dosłownie chce. Przy rozkładaniu osobowości na czynniki pierwsze, można nieźle się pomylić, bo nic nie jest takie, na jakie wygląda. Jeśli wydaje Ci się, że kogoś dobrze znasz... Masz rację - tylko Ci się wydaje. Lektura nie powiem, wciągająca; jednak nie ma szału, zachwytów wyrazić nie mogę. Postać profesorka, który mając swoje sekreciki wciąga się w kolejne tajemnice, ukradła całe show. Przygniatała mnie jego postawa, osobiste wynurzenia, które zazwyczaj niewiele wnosiły do całej sprawy. Cooke to bohater, którego nie da się lubić, jednak gdyby nie jego wręcz maniakalny upór i obsesja na punkcie Alice, prawda pewnie nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Kolejna kwestia to główna bohaterka. Panny Salmon również lubić się nie da; może przez momentami infantylne jej zachowanie, może przez jej szereg oblicz, którymi się posługiwała; a może to tylko mój prywatny odbiór tej dziewczyny, gdyż zachowaniem takim jak jej się po prostu brzydzę. Ocenicie sami. 

Bardzo się cieszę, iż w zalewie literatury sensacyjnej, Richmond zaproponował coś innego; coś świeżego w konstrukcji, coś aktualnego do dzisiejszych czasów. Poskładać historię jednej osoby ze szczątków informacji na jej temat - to ciężkie zadanie. I mimo tego, iż książka nie zostanie w mojej pamięci na długo, czytało się ją dobrze i szybko, dlatego polecam fanom gatunku - np. do podróży. 

OCENIAM: +3/6!

Autor: T. R. Richmond
Tytuł: Prawda o dziewczynie
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska

10 komentarzy:

  1. Mnie się wydawało, że ta książka ma już największy plus za oryginalność - jak sama powiedziałaś: "poskładać historię jednej osoby ze szczątków informacji na jej temat - to ciężkie zadanie" - dlatego książka przykuła moją uwagę.
    Ale widać pomysł nie wystarczy...
    Żałuję, że nie znalazłam dla tej książki więcej czasu, bo byśmy teraz mogły na jej temat podyskutować. Przeczytałam raptem gdzieś 80 stron - to stanowczo za mało. Ale fakt faktem żaden z bohaterów jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu...

    Raczej nie przeczytam - mam za dużo teraz książek do nadrobienia ;) No i... nauka :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie powiem, pomysł na fabułę ciekawy. Mimo wszystko jednak na razie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już bardzo kiepskie recenzje tej książki i prawdę mówiąc po nich straciłam trochę ochotę. Każdego dnia na naszym rynku jest wydawane tak wiele wspaniałych książek, że szkoda mi czasu na te przeciętne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak stary, dobry kryminał, którego akcja rozgrywa się w jakimś niezwykłym mieście..Londynie może? Oj zapachniało naftaliną ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się naprawdę ciekawa, choć raczej po nią nie sięgnę. Forma wiadomości powyrywanych z życia niezbyt mi się podoba, mogę się w niej nie odnaleźć. Choć przykaz a braku anonimowości bardzo na plus :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiałam się jakiś czas temu nad tym tytułem, ale ostatecznie po niego nie sięgnęłam. Zarys fabuły rzeczywiście ciekawy, ale jakoś mnie do tej książki specjalnie nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodziewałam się nieco lepszej noty, mimo to jestem skłonna sięgnąć po powyższą pozycje, gdyż jej fabuła szalenie mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy wiesz, ale fanką Dziewczyny z pociągu nie jestem i cóż, tą powieść mam na oku, ale obawiam się, że nie trafi w mój gust i dlatego przeciągam w czasie wypożyczenie jej. Boje się tego, co dostanę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm, sama nie wiem. Co prawda z początku interesowałam się tą książką, ale chyba już mi przeszło. Może gdyby wpadła mi w ręce, jednak nie zamierzam się za nią specjalnie rozglądać.
    PS Akurat skończyłam pierwszą część trylogii Larssona :D

    OdpowiedzUsuń