9.13.2016

Idź i spełnij swoje marzenia! [1, 2, 3, BUNGEE!]

     Jak wiecie, w styczniu miałam urodziny. Mam nadzieję, że pamiętacie. Mam też znajomych, którzy uznali, że będą spełniać moje ukryte marzenia (i zachcianki!), czego owocem był voucher na skok na bungee. Co, myśleliście, że zapomniałam? No dobra, może trochę. Dużo się działo (i wciąż dzieje), aczkolwiek w końcu, gdy nastał czas lekko napastliwych pytań: no Dżana, to kiedy skaczesz? Skakałaś już? No musisz się pośpieszyć, bo w październiku zamkną dźwig i zmarnujesz prezent... Musiałam podjąć decyzję. Wóz albo przewóz. Wiadomo, że był moment zawahania. Moja mama była masakrycznie przeciwna temu "wybrykowi"; naczytała się głupot, że skoro mam soczewki, to na pewno coś mi się stanie z oczami, albo, że jak mam problemy z krążeniem, to oberwą moje nogi. Nasączona mamowymi kazaniami, zaczynał pojawiać się lekki strach. A co, jeśli...? A gdyby tak... A co, jak będę pierwsza, która... 

Zapamiętajcie jedną podstawową rzecz, jeśli macie marzenia. Nigdy, ale to przenigdy się nie wahajcie. To WASZE pragnienia, Wasza sprawa i Wasze życie. Jeśli czujecie, że chcecie coś zrobić, po prostu to zróbcie. Życie jest za krótkie, by marnować je na zastanawianie się, co zrobić, czego nie robić, czy warto, czy można. Oczywiście, są ludzie, na których opinii bardzo mi zależy (moi rodzice, babcia, Pan Darcy, przyjaciele), i liczę się z ich zdaniem, jednak muszę zacząć brać w swoje ręce swoje sprawy, swój czas, swoje marzenia, bo wiem, że nie chcę obudzić się za parę lat z myślą, że żałuję. Że tego i tego nie zrobiłam. Że się bałam, że nie miałam odwagi. Babcia mi kiedyś powiedziała, że lepiej żałować czegoś, co się zrobiło niż tego, że strach odebrał pole działania. Dlatego, mając w głowie myśl, że CHCĘ to zrobić, chcę skoczyć, bo... Bo chcę popełnić coś szalonego, poczuć ten przypływ adrenaliny, chcę polecieć i na chwilę nie myśleć o niczym, chcę móc powiedzieć swoim dzieciom, że tak, mamuśka była zwariowana i nie bała się spełnić ukrytej głęboko myśli. Na domiar wszystkiego, miałam to w garści, w postaci biletu na skok, więc moim zadaniem było tylko pójść i to zrobić. Do końca jednak miałam przed sobą moich rodziców, którzy tego nie pochwalali, ale... Uznałam, że kochają mnie na tyle, że zrozumieją chęć spełniania marzeń. No i poszłam.

Oczywiście wspierał mnie mój Pan Darcy. Znajomych obdzwoniłam, że to dziś. Wszyscy trzymali kciuki. I wiecie co? Już zbieram pieniądze na kolejne skoki!

Jak to wygląda? Już mówię.





Bardzo mili panowie zapięli mnie w uprząż, oczywiście nie obyło się bez ich standardowych tekstów w stylu "Pierwszy raz? Spoko, nie martw się, my też tu pierwszy dzień w pracy jesteśmy", "Taśma alpinistyczna w linie? Dobre żarty, to zwykła tasiemka z Biedronki, ale może da radę", "Uważaj, żebyś nie uderzyła w dźwig jak będziesz lecieć". Generalnie bolał mnie już na wejściu brzuch, ale nie z nerwów, a ze śmiechu, świetna ekipa! Jeśli ktoś z Was chciałby taki skok to tylko tutaj, ludzie niesamowici; dbają, by skok był jeszcze bardziej niezapomniany. Następnie z jednym kolegą z obsługi wyjechałam na górę i... Takie widoczki.




Kraków jest PRZEPIĘKNY w tej perspektywie!

Standardowa rozmowa, masz lecieć jak ścięte drzewo, nie patrz w dół, miej oczy otwarte, jest mega super, na pewno nie będziesz żałować, ja ciebie nie wypchnę, bo to musi być twoja decyzja. I była. Pan nawet nie zdążył do trzech policzyć, a poleciałam! Bez zawahania, bez zbędnych pretekstów, by tego nie robić. Polecam.



Coś niesamowitego!



I po skoku, moja mina chyba mówi wszystko ;). Na zapytanie "jak było?" odpowiedziałam, że było ekstra i że chcę jeszcze raz! Tych wrażeń nie da się opisać, to po prostu trzeba przeżyć. Zrozumiałam, że od adrenaliny można się uzależnić i, że takie rzeczy naprawdę wciągają. Nie trzeba się bać, bo wszystko świetnie przebiegło, cała akcja trwała około 10 minut, czyli zdecydowanie za krótko. Nie mogę się doczekać przyszłego roku, bo zamierzam skoczyć ponownie! I wiecie co? Bardzo bym żałowała gdybym jednak tego nie zrobiła! Polecam, polecam, kto się boi, niech porzuci swoje obawy, i niech spełnia marzenia.

Gdy ktoś Ci mówi, że nie dasz rady, że nie potrafisz, że jesteś za słaba/y...

Odwróć się i po prostu idź spełniać swoje marzenia. Nikt nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. 

*

1. Wywiad z Panem Kasdepke
2. Bałtyk zimą
3. Praca w przedszkolu
4. Obrona mgr
5. Skok na bungee
6. Chorwacja 2016
7. Znalezienie Pana Darcy'ego
8. Targi Książki 2016
9. Zdobycie jakiegoś górskiego szczytu w 2016
10. Kurs językowy

Spójrz, ile planów/marzeń/zamierzeń na ten rok, udało mi się już zrealizować! Pora na Ciebie! :)
"Nie pozwól, aby strach przed działaniem wyeliminował Cię z wejścia do gry" ;)

13 komentarzy:

  1. Marzę <3 tylko ja bym chciała skoczyć nad wodą ;D ile będą tam jeszcze stacjonować? Może przyjadę jednak :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to przeczytałam pierwszy raz to tak od razu nie wzięłam się za pisanie komentarza. Odjęło mi po prostu mowę, a przecież nawet mnie przy Tobie nie było w tym niezwykłym dniu (no nie odżałuję tego! do nadrobienia przy następnym razie)! Po prostu to jest tak cudowne, fantastyczne, przepiękne! Punkt 5. odhaczony! :D

    Pamiętasz, jak Ci kiedyś mówiłam, że ludzie powinni brać z Ciebie przykład, gdy w grę wchodzą marzenia małe i duże? Jeśli nie, to przypomnę, bo to aż śmieszne, jak niewiele trzeba do mobilizacji - wystarczy tylko odpowiedni człowiek, który sam z siebie się nie boi... no i trochę czasu, trochę pieniędzy, a najlepiej - trochę przyjaciół, którzy doskonale wiedzą, jak Cię uszczęśliwić! I proszę bardzo! Uśmiech gwarantowany! A Babcia Hela zawsze prawdę powie i po prostu TRZEBA się jej słuchać :D

    Zostały Ci jeszcze trzy cele (na ten rok oczywiście!)... oczywistą oczywistością jest, że chcę Cię w tych działaniach wspierać, więc: "GO! DŻOANA! GO GO GO!"! Pokazuj wszystkim, że ten ich pesymizm i pierdzielenie typu ("Ale że ci się chce... eee... to takie trudne...") są przeżytkiem! :D :D :D

    Jestem z Ciebie bardzo dumna, choć nie wiem w sumie dlaczego... Może inaczej! Jestem z SIEBIE dumna, że na mojej drodze życiowej pojawiła się taka osóbka jak Ty! :* (choć to też głupio brzmi...) Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak patrzę na to zdjęcie jak stoisz przed skokiem to już mi się słabo zrobiło. Mam lęk wysokości, więc takie skoki u mnie nie wchodzą w rachubę. Super, że spełniasz swoje marzenia, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja mina po skoku mówi wszystko;))
    Jetsem jedyną osobą w rodzinie, której trzeba byłoby słono zapłacić, żeby przemyślała taki skok ;) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No! W końcu się udało, a pamiętam jak dziś, jak podekscytowana pisałaś mi o tym prezencie od przyjaciół i chyba z niemałym smutkiem kilka tygodni potem, kiedy przez problem z nogą nie można było skoczyć w planowanym terminie. Ważne, że do spełnienia marzenia w końcu doszło. Fajnie zobaczyć uśmiech na twarzy i wesołe fotki. :) Powodzenia w realizacji ostatnich 3, Asia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie odważyłabym się chyba, choć po cichu kiedyś myślałam. Podziwiam za odwagę, za wykonywanie zadań z listy :) Targi, czyżbym sobie zostawiła je na Kraków? ;) Ja już byłam w Wawie, a nad Krakowem wciąż myślę :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę...gratuluję spełnienia dotychczasowych marzeń! Szczerze to podziwiam cię, że już tak wiele z tego co chciałaś zrealizowałaś...poważnie! Ja też mam wiele marzeń, które chciałabym, aby się spełniły. Nie jest to jednak możliwe ze względu na moją chorobę...mimo to, kiedyś może będzie lepiej...:) i skorzystam z okazji!
    Powodzenia w dalszym realizowaniu planów!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje spełnienia kolejnego marzenia z listy! :) Osobiście chyba bym nie skoczył na bungee, albo musiałbym przygotować się psychicznie do tego :P Niby nie mam lęku wysokości, lub jakiś minimalny, to jednak mały strach by był :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zbytni lęk wysokości aby się na coś takiego odważyć XD Ale gratuluję spełnienia kolejnego marzenia.
    Chciałabym pojechać do Chorwacji :) Słyszałam od wielu osób, że to naprawdę piękny kraj.

    OdpowiedzUsuń
  10. super, masz jaja, gratuluję! :D ja bardzo chciałabym skoczyć ze spadochronem, do bungee nie jestem przekonana, ale.. może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, zapisałem sobie na fejsie link do obejrzenia później, bo nie miałem wtedy albo możliwości albo czasu i dopiero teraz mi się przypomniało. :( Z Tatr Grzesia i Sarnią Skałę polecam, bardzo fajne widoki oraz samo wejście, chociaż dwa różne światy, że tak to ujmę. :P

    A ja to bym w sumie skoczył sobie ze spadochronem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała sprawa, spełnianie marzenia. I w ogóle lista marzeń na 1 rok. Ech, niestety ja z bungee muszę poczekać, ale w przyszłości na pewno, oj na pewno :)
    Pozdrawiam!
    https://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń