9.30.2016

"KUBUŚ PUCHATEK" Alan Alexander Milne

          Uwielbiam te leniwe jesienne wieczory, gdy opatulona w koc i zaopatrzona w kubek z gorącym kakao, mogę sięgnąć po książkę znajomą, jedną z ulubionych, klasyczną; taką, do której powrót jest zaszczytem a jej odbiór za każdym razem wnosi coś nowego. Uwielbiam te magiczne chwile, gdy pogrążona w lekturze na nowo przeżywam znane już mi historie, przygody bliskich bohaterów; gdy dostrzegam szczegóły wcześniej przeze mnie niezauważone, a teraz zapamiętane i zachowane w pamięci na długo. Uwielbiam momenty, gdy mogę pogrążyć się w baśniach i bajkach, na których się wychowałam, które zbudowały moje spojrzenie na świat i które pozostają wciąż i niezmiennie uniwersalne.

Jedną z takich cudownych książek jest ta, której bohaterem jest znany na całym świecie Miś o Małym Rozumku, uwielbiający Małe Co Nieco.



Klasyka, która nie znudzi się chyba nigdy nikomu, opowieść lekko już skomercjalizowana, wciąż ewoluująca; nie ma chyba dziecka, które nie znałoby Kubusia Puchatka i jego przyjaciół ze Stumilowego Lasu. I choć wielu milusińskich dziś kojarzy mądre zwierzątka bardziej z wersji disney'owskich niż tych, do których starszych Czytelników przyzwyczaili Milne jako autor i genialny Shepard jako ilustrator - to fakt faktem, iż popularność Misia nie maleje. 

Znów stałam się małą Asią, która zaczytuje się w przygodach Krzysia i jego przyjaciół. Puchatek, dla którego każda pora jest dobra na garneczek miodku, Prosiaczek, który boi się własnego cienia, Kłapouszek, którego ponury nastrój zaraża, by później ustąpić ogólnej wesołości, Kangurzyca bacznie obserwująca swoje nieposłuszne Maleństwo, Sowa, do której można "PRZYJŹĆ PORADY", Królik, za którym zawsze podąża tłum jego krewnych. Nie sposób nie zakochać się w uroczych zwierzątkach, których prostota myślenia skłania do zatrzymania się na chwilę i dostrzeżenia tego, z czym codziennie się mijamy. Nieważne, ile masz lat, zaręczam Ci, że literacka wersja przygód małego Misia urzecze Cię po stokroć bardziej niż wersje animowane. Nieważne, czy czytałeś/czytałaś już tę niewielką w rozmiarach książeczkę - gwarantuję, że każde podejście do niej będzie innej, być może dojrzalsze, jak w moim przypadku, być może dające jeszcze więcej niż do tej pory. Nieważne, że to bajka. W końcu w każdym z nas jest coś z dziecka, i niech tak pozostanie na zawsze ;).

Mnogość wydań chyba mówi sama za siebie.



 

I choć dzisiejsze dzieciaki Puchatka znają bardziej w takiej wersji:



... to chyba warto pamiętać, że Shepard pokazał to równie pięknie:





... tym bardziej, iż cytaty z tej oto bajki biją swoją popularnością największe światowe bestsellery.



 

 

Polecam, polecam najmocniej! :)


OCENIAM: 6/6!

Autor: Alan Alexander Milne
Tytuł: Kubuś Puchatek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 136
Tłumaczenie: Irena Tuwim

9 komentarzy:

  1. Och...Kubuś Puchatek...cudowne wspomnienia! Zawsze uwielbiałam Kłapouchego, choć sama nie wiem dlaczego...po prostu zawsze chciałam podejść do Niego i Go przytulić, taki smutny był zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie takie same odczucia i kiedyś, i teraz! ;)

      Usuń
  2. Wydań Kubusia Puchatka faktycznie jest wiele, a trafiłaś, bo od paru dni mój mąż opowiada mi o Kubusiu:P Ewidentnie okres jesienny nastraja na powrót do świata bajek. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah, z chęcią wrócę do tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w domu to pierwsze wydanie i bardzo lubiłem tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W ogóle była jeszcze jedna książka dosłownie identyczna jak Kubuś Puchatek! Nie mogę sobie teraz autora przypomnieć - miałem ją kiedyś w domu, ale też nie mogę znaleźć... Dosłownie słowo praktycznie w słowo, tylko inni bohaterowie i w ogóle. Stała swego czasu dokładnie obok dzieła A. A. Milne na mojej półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Puchatka! Czytałam go moim córkom po kilka razy. To absolutnie najwspanialsza książka dla dzieci ( czy aby tylko?) jaką znam. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń