9.18.2016

"ZA WCZEŚNIE" Joanna Barnard

     Długo się zbierałam w sobie zanim usiadłam do napisania kilku słów na temat tej książki... Z jednej strony ogromnie zainteresował mnie temat, z drugiego punktu widzenia efekt finalny mnie rozczarował. Nie wiedziałam czy chwalić i polecać, czy raczej powytykać wady i odradzać. Może po prostu napiszę coś o swoich odczuciach, od razu uprzedzając, iż moja ocena będzie typowym pół na pół, a Wy sami ocenicie, czy chcecie sięgnąć po ową publikację, dobrze?



"Pamiętniki najwięcej mówią przez to, co pomijają".

Motyw romansu nauczyciela z uczennicą przewija się w powieściach od niepamiętnych czasów; nie jest zatem nowością temat literackiego debiutu pani Joanny Barnard. Temat, którego reklama na tylnej okładce książki zachęca bardziej słowami, iż  to thriller na miarę Zaginionej dziewczyny, porywający i prowokujący - głęboko zapadający w pamięć. Zachęcona, zaciekawiona, chciałam dowiedzieć się więcej. 

Henry Morgan jest charyzmatycznym nauczycielem, uwielbianym zwłaszcza przez swoje młode uczennice. Ściślej mówiąc, głównie te czternastoletnie, bo tylko w takich Henry widzi "coś więcej". Ten sam schemat działania; zrozumienie, wrażliwość, pomoc, budowanie wiary w siebie, bo dziwnym trafem obiektami jego zapędów zawsze są dziewczęta nieśmiałe, skryte, typowe szare myszy, zakompleksione pod każdym względem. Szczerze zainteresowany nimi nauczyciel, chcący pomóc, interesujący się ich problemami, współczujący, budzi zaufanie oraz bardziej angażujące uczucia. Oczywiście pod pozorami współpracy Henry nie odrzuca szczenięcych zalotów, coraz bardziej umiejętnie tworząc krąg swoich "zainteresowań". Można by rzec, iż manipulację ten człowiek opanował do perfekcji; niedoświadczone młode istoty nie widzą zagrożeń płynących ze strony ich mentora, a ten, mający życiową przewagę, bardzo dobrze to wykorzystuje. Naiwność, ślepa wiara w to, iż pan Morgan jest wspaniałym, bezinteresownym człowiekiem stanowią równię pochyłą. Doskonale o tym przekonuje się główna bohaterka powieści, Fiona Palmer. 

Fiona jest dorosłą już, dojrzałą, zamężną kobietą, mającą swoje życie i swoją rutynową codzienność. Do czasu. W chwili, gdy całkiem przypadkiem spotyka ponownie swojego nauczyciela sprzed lat, wspomnienia wracają. Podobnie jak dzika fascynacja, od której nie sposób się uwolnić... Fiona bez namysłu wdaje się w ponowny romans z Henrym, stawiając na szali to, co do tej pory żmudnie budowała, próbując zwalczyć myśli z przeszłości. Okazuje się jednak, iż to wcale nie jest takie łatwe, a ból złamanego nastoletniego serca może okazać się druzgoczący.

"Kiedy raz poważnie zaryzykujesz - swoje życie, szczęście - inne ryzykowne kwestie wydają się bez znaczenia. Czujesz się bardziej pełna życia, właściwie niezwyciężona, choć wiesz, że w każdej chwili wszystko może runąć, co sprawia, że masz poczucie balansowania na krawędzi. Bezbronności. To uzależniający rodzaj balansowania".

Ciąg wydarzeń prowadzi nas przez przeszłość Fiony, mieszając się z teraźniejszością, oraz myślami o przyszłości; o całym swoim życiu opowiada nam sama główna bohaterka w formie pamiętnikowych wspomnień. Momentami przez to właśnie nie mogłam przebrnąć; zaburzona chronologia, mieszająca związek Fiony i Henry'ego w czasach jej młodości i ponownie teraz, gdy już kobieta jest doświadczoną przez życie osobą, mającą pełną (czy rzeczywiście?) kontrolę nad decyzjami, które podejmuje. Każde słowo Fiony jest skierowane do Morgana, z nadzieją, iż przeczyta jej książkę, w której dokładnie opisane zostaje to, co działo się między nimi w każdym etapie tej znajomości. Wkradał się chaos, nad którym nie zawsze umiałam zapanować, przez co książkę odkładałam, by po jakimś czasie ponownie do niej powrócić, gdyż temat sam w sobie ogromnie mnie intrygował. Historia się dłużyła; dopiero finalne karty powieści odkryły jej meritum - ogrom zniszczeń przede wszystkim psychicznych, jakie zostawia po sobie tak toksyczna i niezdrowa relacja.  Jak okrutnym trzeba być człowiekiem, by myśleć, iż ma się władzę nad życiem drugiej osoby? Że można panować nad jej umysłem, manipulować jej emocjami, bezwzględnie niszczyć to, co budowała latami? Jak potężna jest moc manipulacji?

Momentami miałam wrażenie, że książka, podobnie jak Fiona - jest za bardzo rozchwiana emocjonalnie; kompletnie nie umiałam się utożsamić z główną bohaterką, nie rozumiałam jej toku myślenia, nawet pod koniec, gdy skrywane tajemnice w końcu ujrzały światło dzienne. Czas czytania powieści niezmiernie mi się dłużył; na pewno nie zapadnie mi ona w pamięć na długo. Jednak polecam tym, którzy lubią podobne klimaty. Na finał czeka się długo, ale wiem, że są osoby, które po prostu przepadają za takimi leniwymi wrażeniami, wolno płynącymi do mety. Mnie ta powieść nie powaliła, tak jak zakładałam, ale może kogoś z Was zachwyci. 

OCENIAM: 3/6!

Autor: Joanna Barnard
Tytuł: Za wcześnie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 350
Tłumaczenie: Alina Siewior - Kuś


Za książkę bardzo dziękuję księgarni internetowej taniaksiazka.pl

13 komentarzy:

  1. Ja chyba na chwilę obecną sobie ten tytyuł daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twojej recenzji mam mieszane uczucia co do tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  3. a może zapadnie w pamięć tym, że była nudna? :D
    szkoda, że zmarnowany potencjał :<

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie... kurczę. Brzmi ciekawie, jednak boję się rozczarowania. Ale chyba zaryzykuję jesli będę miec okazję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony intryguje, z drugiej, jednak raczej się nie skuszę, bo mam dużo innych książek na liście do przeczytania, które ciekawią mnie dużo bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zycie jest za krótkie i szkoda mi czasu na takie pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie urzekła okładka tej książki, ale widzę, że fabuła jednak rozczarowuje, dlatego dam sobie spokój z tą pozycją, tym bardziej, że mam na razie co czytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. a sądziłam że to będzie coś bo okładka magiczna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za dużo chaosu, ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka książki dość..intrygująca :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję, że męczyłabym się z nią. Szkoda na nią czasu :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba nie dla mnie, jakoś mnie ciągnie mnie do tego tytułu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej po książkę nie sięgnę, zmęczyłaby mnie, choć przyznam,, że jest lekkim odświeżeniem znanego schematu ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń