10.27.2016

"Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë

     Są książki, do których się wraca. Po prostu. Bo ujmują. Bo trafiają do dna ludzkiego serca, zostawiając w nim nieodwracalny ślad, wywołując mnóstwo emocji; jeśli chodzi o klasykę zadanie jest poniekąd łatwiejsze. Coś, co jest uniwersalne, stałe, bestsellerowe od lat, chwalone przez grono uznanych krytyków - nie może być złe w którymś aspekcie literackim. Jest po prostu dobre. Jeśli chodzi o książkę przeze mnie tu opisywaną - jest ona dokładnie genialna. 



"Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi".

Osierocony chłopiec Heathcliff zostaje przygarnięty przez rodzinę Earnshaw'ów. Zakochuje się z wzajemnością w córce swoich przybranych rodziców. Oś napędowa tego uczucia zostaje stopniowo zaburzona przez najstarszego z Earnshaw'ów - Hindley'a, który przepełniony nienawiścią do Heathcliffa, robi wiele, by jak najbardziej uprzykrzyć mu życie pod każdym względem. Upokorzony, wzgardzony, odrzucony przybłęda postanawia opuścić dom, by powrócić po latach z zamiarem dokonania okrutnej zemsty...

O Heathcliffie można naprawdę wiele powiedzieć. Że jest zły i zepsuty do granic możliwości. Że w swoim gniewie i złości nie widzi podstawowych ludzkich wartości; że emocje w nim zawsze brały górę nad zdrowym rozsądkiem. Że zaślepiony potrzebą zemsty traci zdolność logicznego myślenia; rani innych w bezwzględny, tylko sobie określony sposób, nie bacząc na wszelkiego rodzaju konsekwencje. Ja jednak wiem, że każde działanie ma swoją przyczynę; nie inaczej jest i tutaj. Nie chciałam osądzać głównego bohatera, gdyż sama nie wiem co mogłabym zrobić, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji. Odrzucenie przez jedyną kochaną przez siebie kobietę, codzienna pogarda od potencjalnie najbliższych osób, brak szacunku od kogokolwiek dla swojej odmienności, potępienie w praktycznie każdej kwestii. To może zaważyć na późniejszym życiu; gdy zostaje zdeptane ziarno dobroci w sercu, rodzi się w nim nienawiść, a ta kiełkuje bardzo szybko. 

"Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś część nas samych gdzieś całkowicie poza nami".

Klasyka brytyjskiej literatury; perełka wśród książek stojących na półce. Jeden z najbardziej znanych książkowych (jak i filmowych: Ralph Fiennes i Juliette Binoche!) romansów wszech czasów. Ciężko oceniać publikację, która stoi tak wysoko w literackich rankingach; zwłaszcza jeśli ma się do owej publikacji niewyobrażalny sentyment.  Ja mam. Pomimo tego, że jest mroczna, tajemnicza; postaci są cudownie wyraźnie zarysowane, wręcz czuje się namacalnie pulsującą wybuchowość Heathcliffa, próżność Katarzyny. Gdy możesz się utożsamić z bohaterem powieści - to naprawdę ogromny sukces, a gdy obdarzysz go swoją sympatią i uwagą - to już książka zdobyła Twoje serce. Jeśli szukasz ogromu emocji, począwszy od prawdziwej MIŁOŚCI, poprzez rozgoryczenie, złość, a skończywszy na nienawiści, ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie. Jeśli tego nie szukasz - ta książka jest również dla Ciebie, gdyż taką klasykę każdy powinien znać ;). Doskonała, dopracowana w każdym calu, napisana wspaniałym językiem (nie każdy musi uwielbiać styl Emily czy Jane Austen, ale każdy może się w nim dosłownie zakochać), intrygująca, trzymająca w napięciu do ostatniej strony, władająca sercem, uzależniająca. Mogłabym czytać i czytać, wiem, że na pewno jeszcze do niej wrócę. "Wichrowe Wzgórza" - ja nazwałabym tę książkę raczej "Wichrowymi namiętnościami", gdyż te targają bohaterami w wręcz niewyobrażalny sposób. Przepełniona bólem, rozpaczą, nienawiścią, MIŁOŚCIĄ aż po grób, nie znającą granic czasu i przestrzeni lektura. Polecam bardzo ;). Tyle.

OCENIAM: 6/6!

Autor: Emily Brontë
Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Seria: Anielski Ogród
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 336
Tłumaczenie: Janina Sujkowska




Kto nie oglądał, niech nadrabia! :)

14 komentarzy:

  1. Czytałam, ale chętnie sobie odświeżę. Masz rację - są takie książki, do których się wraca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdecydowanie taka historia, do której wraca się wiele razy :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, a "Wichrowe Wzgórza" nadal czekają na półce... MUSZĘ w końcu poznać tę wspaniałą historię! KONIECZNIE. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu tej książki nie widziałam tego fenomenu. Nie przepadłam, ale teraz, po tych kilku latach chyba wrócę do tej książki. Może mój odbiór będzie inny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciąż przede mną. Wstyd się przyznawać, ale już chociaż leżą na stosie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam "wichrowe wzgórza", Uwielbiam Heathcliffa:) Zauroczył mnie zarówno film jak i książka.Lubię sięgać po tę powieść zwłaszcza w okresie jesiennym.(hmmm...te wrzosowiska)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie czytałam i nie zamierzam bo wiem, że mnie nie zaciekawi i raczej będę się męczyć :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Często wracam do tej książki i zawsze odnajduje w niej coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie oglądałam i koniecznie będę nadrabiać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem! "Wichrowe Wzgórza" są po prostu genialne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przez książkę nie dałam radę przebrnąć, ale ekranizacją jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  12. Film oglądałam i bardzo mi się spodobał :) W ramach uzupełnienia wiedzy, w planach mam książkę :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Film znam, ale książki nie czytałam. Może kiedyś...póki, co 4 inne pozycje już czekają na swoją kolej do przeczytania ;)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń