11.18.2016

DRUGIE urodziny WirtualnejKsiążki! :)

     Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko upłynął! Moja WK; moje ukochane internetowe dziecko, mój kontakt z Wami, najcudowniejszymi ludźmi to już pełne DWA lata wyjęte z życia! :) Nie sposób wyrazić słowami (choć głównie w ten sposób się z Wami komunikuję) tego, ile dla mnie znaczy ten czas; czas wypełniony recenzjami, postami bardziej osobistymi, sukcesami (jak wywiad z Panem Kasdepke), nowymi znajomościami i przyjaźniami (Marta!, Ciacho!), rozmowami, emocjami włożonymi w każdy wpis, współpracami, których jest coraz więcej... 

Chciałabym móc podziękować każdemu z osobna za obecność tu u mnie, jednak ta ilość jest zbyt duża, by mogło się to udać, dlatego pozwólcie, że zrobię to zbiorowo: DZIĘKUJĘ za to, że byliście, za to, że jesteście i za to, że niektórzy z Was nadal będą. Fajnie mieć świadomość, że gdzieś w kraju są ludzie, którzy czytają moje wypociny, że czasem skomentują, wymienią poglądy, dadzą wsparcie, podniosą na duchu. 

A teraz garść wspomnień sprzed dwóch lat... Kto nie chce, niech nie czyta.

Pamiętam, jak dwa lata temu w okolicach września, powstała ta myśl, o założeniu swojego miejsca w głębinach internetu, by móc spisać to, co w duszy siedziało; to, co musiało znaleźć ujście emocji po lekturze danej książki. Pamiętam, jak człowiek, któremu wtedy wierzyłam, powiedział, że nie mam szans, że porywam się z motyką na słońce, że cechuje mnie słomiany zapał, że nikt nawet nie dostrzeże mnie, małej Asi w zalewie podobnych blogów czy stron. Pamiętam, że człowiek ów wyśmiewał mnie każdego dnia, sabotował każdą moją próbę napisania czegoś, dążył do tego, bym zaprzestała czytania książek, twierdząc, iż na nic mi się to przyda, bo jestem taka a taka, siaka, owaka. Długo by wymieniać epitetów. Na szczęście to już przeszłość. Ja się nie poddałam; nadal robię swoje, do ideału mi daleko, ale jednak... WK istnieje! I ma się całkiem dobrze! :) Pamiętam jak rozpoczęłam pierwszą współpracę, później drugą... Teraz jest już ich kilka, wciąż kiełkują nowe, pojawił się portal, dla którego również piszę, księgarnia, która mi ufa... Nie wspominając o moim ulubionym autorze, który we mnie wierzy i docenia. Rozwinęłam się; jestem bardziej zorganizowana, mam inne podejście do pewnych spraw, bardziej dojrzałe, zwracam uwagę na istotne rzeczy, pomijam te nieważne, robię tylko to, co lubię, spełniam marzenia. Poznałam wspaniałych ludzi, autorów, na mojej półce przybywa książek, słów wsparcia i życzliwości. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Ale nie osiadam na laurach. Wciąż będę czytać, opisywać swoje wrażenia; planuję wraz z Rejem, autorem strony graficznej WK przekształcić ją w coś jeszcze lepszego, sama chcę iść tylko do przodu. Tylko.

I na koniec coś ze statystyk:

150.

Tyle recenzji ukazało się na blogu i wciąż ich przybywa. DZIĘKUJĘ.

Dziękuję za wsparcie, dziękuję za odwiedziny, dziękuję za każdy komentarz, dziękuję za każde dobre słowo, dziękuję za konstruktywną krytykę, dziękuję za polecanie, dziękuję za zaufanie, po prostu. I proszę o jeszcze więcej: w końcu poprzeczka spaść nie może.

I już Was nie zanudzam ;).



PS Nigdy nie byłam dobra w jakichkolwiek podsumowaniach, więc to skromne musi Wam na razie wystarczyć. Pozdrawiam ciepło! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz