11.04.2016

Kraków + Targi Książki = najwspanialsze święto książkoholika :)

     Ostatnio wszędzie widzę wpisy z krakowskich Targów Książki - cudownie, bardzo dobrze, cieszę się, że AŻ tyle nas tam było (mimo, iż gdzieś musieliśmy sobie wzajemnie mignąć), więc i sama uznałam, że skrobnę parę słów na ten temat. Tym bardziej, iż wrażeń było mnóstwo, a taka impreza powinna mieć zdecydowanie częściej miejsce niż tylko raz w roku. 

Nie ukrywałam nigdy i nie ukrywam, iż od trzech lat, na Targi Książki w Krakowie chodzę właściwie tylko w jednym celu: by zamienić kilka słów z moim ulubionym polskim pisarzem, jakim jest genialny pan Grzegorz Kasdepke. Wiadomo, po co są TARGI - a no właśnie po to, by bliżej zetknąć się z kimś, kogo powieści, utwory czytamy; by stanąć twarzą w twarz z realną osobą, a nie rzędem liter poskładanych w jedną całość. By móc uścisnąc dłoń, spojrzeć w oczy, zapytać o kilka rzeczy, uśmiechnąć się i pójść dalej. Do kolejnych cenionych autorów, zakupić następne książki, gadżety, poczuć niewyobrażalny klimat całego wydarzenia, zobaczyć tłum ludzi, którzy przyszli tu w tym samym celu. I jeśli ktoś jeszcze raz powie, że Polacy nie czytają, to zabiję śmiechem, przysięgam.

Ja na Targach bywam raczej tylko w sobotę, poświęcam na to z reguły cały dzień; ma to już swój pewien rytuał, przyjeżdża bowiem do mnie moja mama. Przed 10.00 jesteśmy już zwykle na miejscu, wcześniej każda ma swojego rodzaju zamiary zakupów czy odwiedzin na konkretnych stoiskach. Ja tradycyjnie stanęłam w kolejce do Wydawnictwa Nasza Księgarnia, gdzie swoje książki miał podpisywać pan Kasdepke; zaopatrzona w najnowszą jego powieść + dopiero co zakupione wymarzone "45 puknięć w głowę" (które, jak mówią niektórzy, mnie by się przydało ;D). Tym razem towarzyszyła mi nie tylko mama, ale i Pan Darcy, którego szał targowy pochłonął nawet bardziej niż mnie. Sama rozmowa z panem Grzegorzem - niezwykła, roześmiana, wesoła, sympatyczna - ten człowiek jest tak ciepłą osobą, iż nie sposób tego opisać. Nie dość, że mnie rozpoznał, porozmawiał dłuższą chwilę, to... Ten pan spełnia marzenia, tylko tyle powiem; coś wspaniałego. Jeśli to się uda, to na pewno podzielę się tą informacją ze światem, obiecuję!





Gdy tylko odeszłam od stosiska NK, od razu natknęłam się na Zysk, gdzie... Wzięłam ostatnią kolejną książkę pana Grzegorza, po czym pobiegłam na jego następne spotkanie, by zdążył mi ją jeszcze podpisać. Udało się. Biedny pewnie pomyślał, że jestem jakaś nawiedzona i... To racja; jestem nawiedzona, nic nie poradzę, że UWIELBIAM twórczość tego pana! :) I jak przeglądam zdjęcia, to aż nie mogę uwierzyć, że marzenia mogą się tak łatwo spełniać!





Wesołki :D


A później...

Później już samo poszło. Książki, gadżety, ciężkie torby, zakładki, uśmiech nieschodzący z twarzy, kawy w Matrasie, radość ze szczęścia! Wielbię te chwile, gdy zamierzone cele się osiąga, a plany się wręcz same realizują. Jeśli dodamy do tego PASJĘ - mamy prosty przepis na sukces.

Kto nie był na krakowskich Targach Książki, niech żałuje - ja do tej pory nie mogę ochłonąć. I pomimo, iż organizacja znów dała się oszukać, bo ludzi było mnóstwo a miejsca trochę mniej - to i tak wiem, że cokolwiek by się nie działo - ja na taką imprezę pójdę znów i znów! :) Nie sposób nie wspomnieć o moich zakupach: zamieszczam zdjęcie, bo musiałabym za dużo pisać. Zapraszam Was za rok do mojego Krakowa! :)




Takie zakupy!

Zmęczona, ale przeszczęśliwa! :)



Może moja relacja jest trochę inna od pozostałych, bo obracam się tylko w jednym klimacie: zakupów i rozmowy z moim idolem, ale... Cóż, jeśli chcecie zobaczyć szczęście na kilku zdjęciach, to to jest właśnie ten post :).

Kto jeszcze z Was był na krakowskich Targach i się podobnie obłowił?

7 komentarzy:

  1. Ahhh.. Bardzo żałuję, że nie mogłam pojechać. Po wszystkich opisach i zdjęciach wydaje mi się, że Targi w Warszawie nie umywają się do tych w Krakowie. Mam nadzieję, że za rok mi się wreszcie uda! Cieszę się, że spotkałaś Twojego idola, to naprawdę wspaniałe uczucie porozmawiać z autorem ulubionych książek!

    http://bibliotekaksiazkowychrecenzji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, w tym roku kupiłaś milion więcej gadżetów, których zdjęć nie ma, a które już porozdawałaś :D jeśli chodzi o książki 7-6 dla mnie moja Droga :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Też byłam jedynie w sobotę i to, co miałam zaplanowane, zrealizowałam stuprocentowo. Mimo tłumów udało się i żałuję, że Cię nigdzie nie spotkałam :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uważam, że wszelkie Targi Książki powinny odbywać się częściej niż raz w roku :)
    Jak dla mnie wartościowa relacja. Fajnie, że znalazły się w niej nawet zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również bardzo lubię twórczość Grzegorza Kasdepke - w ciemno sięgam po jego książki. Ostatnio właśnie czytałam "Wczoraj, dzisiaj, jutro", a także "Kasztan, tapczan, tralala". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że mam tak daleko do Krakowa... szczęście widać na Twojej twarzy i tak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ważne, że Tobie sprawa to przyjemność. Ile emocji, uwielbiam tę imprezę książkową.

    OdpowiedzUsuń