11.06.2016

"Razem będzie lepiej" Jojo Moyes

     Są książki, które nie zachwycają mnie od pierwszych stron; zaczynam je, by później odłożyć na półkę i z pewną dozą niepewności ponownie po nie sięgać. Nie rozpocznę czytania kolejnej książki dopóki nie skończę poprzedniej, więc jest to swojego rodzaju motywacja, by jednak publikację zakończyć, oraz wydać o niej daną opinię. Gdy zamawiałam "Razem będzie lepiej" - kierowałam się głównie sympatią do autorki za rewelacyjne "Me before you", które zawładnęło całym światem, a ekranizacja przekroczyła wszelkie możliwe rekordy. I mimo, iż druga część cyklu (według mnie) nigdy nie powinna powstać, ja chciałam dać pani Moyes szansę. Dałam. I tak jak wspomniałam wcześniej, długo trwało to moje czytanie jej najnowszej książki... Dlaczego? Zapraszam! :)



"Prawdziwi przyjaciele to tacy, z którymi zawsze zaczyna się dokładnie tam, gdzie się ostatnio skończyło, nieważne, czy nie widzieliście się przez tydzień, czy dwa lata".

Główna bohaterka - Jess, to typowa kobieca złota rączka; ta dziewczyna mogłaby z powodzeniem prowadzić portal na kształt KobiecychPorad. Praca na dwa etaty (jako barmanka i sprzątaczka), wychowywanie samotnie dwójki dzieci (w tym syna byłego), gdzie nie może liczyć na żadne alimenty, opieka nad psem, wiązanie końca z końcem, nieustanne oszczędzanie, odmawianie sobie wszelkich przyjemności, wieczny uśmiech na twarzy i ciągłe "będzie dobrze"! Przybrany syn Nicky jest szykanowany przez okoliczną bandę rozrabiaków ze względu na swój charakterystyczny wygląd, córka jest nierozumiana przez środowisko z powodu swoich nadzwyczajnych matematycznych możliwości. Jak tu nieustannie i wciąż mieć uśmiech na twarzy, spokój w sercu i niewyobrażalną SIŁĘ, by walczyć o lepsze jutro? Otóż Jess ma, bo wie, że nie ma innego wyjścia. Ktoś MUSI być ostoją rodziny.

Ed popełnił w życiu kilka błędów. Biznesmen, który zaufał niewłaściwej osobie w najmniej odpowiednim momencie. I teraz przychodzi mu słono za to zapłacić. Dopóki nie poznaje Jess, która surowo płaci za swoją dobroć całe życie, nie żądając niczego w zamian. Do czasu...

Gdy w jednej chwili kobiecie spada stos nieszczęść, ale pojawia się cień szansy, by córka Tanzie mogła uczęszczać do specjalnej szkoły dla utalentowanych dzieci, Jess nie cofnie się przed niczym, by jej pomóc. W końcu każda mama skoczy w ogień dla swoich dzieci. I właśnie tak rozpoczyna się emocjonująca podróż; podróż do Szwajcarii z Edem, psem Normanem, Nickym, nierozumianym przez świat i Tanzie, która cierpi na chorobę lokomocyjną. Ale dla Jess nie ma przeszkód do pokonania...

Najpierw nie mogłam przejść przez tę książkę. Nudy, nudy, dokładnie tak myślałam... Ale później... Wraz z biegiem losów i wypadków w niej zachodzących... Zaczęłam coraz bardziej interesować się tym, co stanie się dalej. Co zrobi Jess, jak wyjdzie z kolejnych tarapatów piętrzących się na drodze, jak zachowa się Ed w niektórych sytuacjach, jak rozwiążą się ich osobiste konflikty, jak poradzi sobie biedny Nicky, jak ogarnie wiele rzeczy mała dziewczynka, no i na sam koniec pies, który był powodem do mojego płaczu nad tą lekturą! Dawno nie czytałam takiego rodzaju "poradnika", jak docenić swoje życie. Mam dach na głową, mam pieniądze, mogę kupić co chcę, nie muszę jakoś zaciskać pasa by przeżyć do tego pierwszego danego miesiąca... Nie mam dzieci - na razie, ale w tym momencie nie muszę być za kogoś AŻ tak odpowiedzialna. Ale są ludzie, którzy nie mają tyle szczęścia. I jak w takich sytuacjach być ciągle uśmiechniętym i mieć gotową receptę na wszelkie troski? Szok! Nie mogłam się nadziwić, jaka z Jess jest silna kobieta, pełna energii, mocy, ale i czułości, potrzeby opiekuńczości, bliskości, tak bardzo skrzywdzona przez los, ale tak pełna życia, by tego po sobie nie pokazywać. Wie, że musi wstać, by zatroszczyć się o dzieci, o ich byt, przyszłość, bo jest MATKĄ, a to do czegoś zobowiązuje. 

"Czasem życie składa się z serii przeszkód, które po prostu trzeba pokonać, niekiedy samą siłą woli".

Nie zawsze ma się w życiu to, o czym się marzy. Nie zawsze ma się nawet te marzenia, bo z góry przesądzony jest pewien los. Kiedy trafiasz ciągle na życiowe rozczarowania, ciężko jest uśmiechać się do swojej przyszłości. Ale czasem zdarza się coś, co sprawia, że zaczynasz rozumieć, iż nic nie dzieje się bez powodu, a wszystko ma swój sens.  

Zwracam honor pani Moyes. Może na pierwszych stronach nie poczułam się porwana przez historię Jess, ale później diametralnie się to zmieniło. Nie sztuką jest bowiem wyjść z tarapatów, gdy ma się kilka opcji do wyboru. Sztuką jest ocaleć, gdy nie ma się ku temu żadnej możliwości.



Polecam.

Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Razem będzie lepiej
Wydawnictwo: Między Słowami (Znak Literanova)
Ilość stron: 464
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska

OCENIAM: 5/6! 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję księgarni taniaksiazka.pl, gdzie oprócz owej publikacji znajdziecie też inne książki pani Moyes.

Btw jak Wam żyje z moim Disqusem? Dopiero zaczynam to ogarniać i gdyby nie ampH (vel Emil z zpiorem), pewnie dalej bym nad tym siedziała ;D. Emil, dziękuję jeszcze raz! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz