10.31.2016

ZACHCIANKI listopada!

     Tradycyjnie zapraszam na odsłonę kilku wybranych przeze mnie książek, które w tym miesiącu baaardzo chciałabym ujrzeć na swojej półce (na której już brakuje miejsca, tak swoją drogą ;)). Tym razem udało mi się przejrzeć oferty wydawnictw na czas, a nie tak jak w październiku, dopiero w trakcie miesiąca. Kto zatem ma chwilę, niech rozsiada się wygodnie i notuje, może akurat coś Wam się spodoba. Zapraszam!

Publikacji spodobało mi się dokładnie TRZY. Oczywiście coś od Filii, która niejednokrotnie mnie zaskakuje; uwielbiam książki z tego wydawnictwa, gdyż są zawsze dopieszczone i dopracowane pod każdym względem. Następnie coś od Prószyńskiego, i to nie byle co, bo sam TOLKIEN! Tak, tak, Tolkien, z którym dawno nie miałam do czynienia, ale bardzo chętnie to zmienię. Znalazło się też coś od Zysku; coś już świątecznego! Historia PRAWDZIWEGO MIKOŁAJA, którą koniecznie muszę poznać! Te trzy perełki bardzo chciałabym przeczytać w tym miesiącu, jednak na półce mam już tyle nowych książek, m. in. z Targów Książki w Krakowie, że głowa mała! Istne szaleństwo. Nic tylko czytać i czytać ;). 

Na pierwszy ogień idzie Filia:




Jej oczy szeroko otwarte. Usta rozchylone, jak gdyby miała przemówić. Ciało zamarznięte w lodzie. 
A to dopiero początek. Kiedy młody chłopak odkrywa w londyńskim parku zamarznięte ciało kobiety, detektyw Erika Foster zostaje wezwana, by poprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa.

Ofiara, piękna członkini londyńskiej socjety, wiodła pozornie idealne życie. Jednak kiedy Erika zaczyna drążyć, łączy ze sobą fakty między tym, a innymi zabójstwami – ktoś pozbawił życia trzy prostytutki. Wszystkie trzy uduszono, związano im ręce w przegubach i wrzucono je do wody.

Ostatnie dochodzenie Eriki poszło fatalnie, a w jego rezultacie zginął jej mąż. Kariera pani detektyw wisi na włosku, a ona sama mierzy się nie tylko ze swoimi demonami, ale też z mordercą bardziej przerażającym niż wszystko, z czym do tej pory miała okazję się mierzyć. Czy uda jej się dotrzeć do seryjnego mordercy zanim ten uderzy ponownie?

Jakie sekrety kryje dziewczyna w lodzie? Detektyw Erika Foster dorwie psychopatycznego mordercę. Nieważne, jak to się dla niej skończy.

Premiera: 9 listopada 2016!

Prószyński:



„Opowieść o Kullervo” to niepublikowana dotąd opowieść fantastyczna J.R.R. Tolkiena. Jej bohater jest chyba najmroczniejszą i najbardziej tragiczną spośród wszystkich stworzonych przez niego postaci. „Nieszczęsny Kullervo”, jak nazywał go Tolkien, wychowuje się w gospodarstwie swego wuja Untamo, który zabił mu ojca, porwał matkę, a w dzieciństwie trzy razy usiłował pozbawić go życia. Trudno się dziwić, że młody chłopak wyrasta na pełnego gniewu i goryczy samotnika – kocha go tylko siostra Wanōna, a strzegą magiczne moce czarnego psa Mustiego. Untamo, choć sam też włada czarami, boi się bratanka i sprzedaje jako służącego kowalowi Asemo. Kullervo zaznaje tam nowych upokorzeń ze strony żony kowala i w odwecie doprowadza do jej śmierci. Postanawia powrócić do domu i wywrzeć zemstę na zabójcy swego ojca, jednak okrutne przeznaczenie kieruje go na inną, mroczną ścieżkę i prowadzi do tragicznego finału.

Tolkien stwierdził, że „Opowieść o Kullervo” była zalążkiem jego pierwszych prób tworzenia własnych legend. Niewątpliwie Kullervo był pierwowzorem Túrina Turambara, tragicznego bohatera „Opowieści o dzieciach Húrina”, jednej z najbardziej przejmujących historii składających się na legendarium „Silmarillionu”. Odczytana z rękopisu Tolkiena i opublikowana tu wraz z notatkami autora oraz jego szkicami na temat fińskiego eposu „Kalevala”, który stanowił główne źródło inspiracji pisarza – „Opowieść o Kullervo” okazuje się jednym z najważniejszych, choć głęboko ukrytych fundamentów wykreowanego później przez Tolkiena świata. Jej związki z głównymi dziełami autora „Władcy Pierścieni” przedstawia w szkicu, dołączonym do zredagowanych przez siebie materiałów, Verlyn Flieger, znana badaczka twórczości Tolkiena.

Premiera: 8 listopada 2016!

Zysk:



Uwierz w niemożliwe! Oto prawdziwa historia Świętego Mikołaja.

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które sądzą, że rzeczy niemożliwe nie istnieją, natychmiast odłóż te książkę. Są w niej bowiem wyłącznie rzeczy magiczne i niemożliwe. Jesteś wciąż z nami? To dobrze. (Elfy byłyby z ciebie dumne.) W takim razie zaczynajmy…

W małej chatce w głębi Finlandii mieszka Mikołaj. Chłopiec żywi się czerstwym chlebem, a jego jedyną zabawką jest lalka wyrzeźbiona z rzepy. Mimo to jest radosnym i szczęśliwym dzieckiem, które mocno wierzy w magię. Wszystko zmienia się, gdy jego ojciec rusza na Daleką Północ, by znaleźć dowód na istnienie wioski elfów. Mikołaj zostaje pod opieką okropnej ciotki Karlotty, która zrobi wszystko, by tylko uprzykrzyć mu życie. Gdy po trzech miesiącach tata nie wraca do domu, chłopiec wyrusza na jego poszukiwania. Nie wie jeszcze, że właśnie zaczyna największą przygodę swojego życia...

Skąd się wziął Święty Mikołaj? Jak doszło do tego, że człowiekowi udało się zaprzyjaźnić i zamieszkać z elfami? No i kto wymyślił, by wszystkie dzieci z całego świata w Święta Bożego Narodzenia dostawały prezenty? Jeśli jesteś ciekawy tych odpowiedzi (wiem, że jesteś – wszyscy jesteśmy!), wyrusz z nami w tę fascynującą, świąteczną podróż.

Premiera: 7 listopada 2016! 

PS Kto z Was ma ochotę na coś z powyższej trójki? :)

10.30.2016

Liebster Blog Award 7#2016

     To już moje siódme LBA w tym roku; bardzo dziękuję Sunny Snowflake za nominację. Postaram się jak najlepiej odpowiedzieć na postawione pytania! :) Nie przedłużając, zapraszam.

1. Książka w miękkiej, czy w twardej okładce?

Pierwsze pytanie i już tak ciężko mi na nie odpowiedzieć! Lubię książki w miękkich okładkach, jednak coraz częściej przemawiają do mnie te w twardych. Poręczniejsze, nie niszczą się tak szybko (pozostają praktycznie bez żadnych śladów użytkowania), trwalsze, ładniej się prezentują. No i pięknie wyglądają całe serie w takich okładkach; np. moja seria kwiatowa ze Świata Książki ;).

2. Jaka jest najtaniej kupiona książka na Twojej półce?

Najtańsza to "Rozważna i romantyczna" w twardej oprawie za całe 9, 99zł. Wiem, że można kupić tańsze książki na wszelkiego rodzaju targach/w antykwariatach, ale uwielbiam nowości i nic na to nie poradzę!

3. Twoje ulubione miejsce do czytania?

Łóżko. Zdecydowanie.

4. Polecasz ludziom książki, czy to Tobie się je poleca?

I tak i tak ;). Z racji prowadzenia bloga, jeśli jakaś książka bardzo mi się podoba, logicznym jest, że polecę ją innym Czytelnikom; każdy ma inny gust i może akurat komuś się spodoba coś z tego mojego. Nie ukrywam jednak, że polegam również na opinii moich znajomych; gdy koleżanka poleca mi jakąś książkę, zachwalając ją pod niebiosa, z reguły prędzej czy później po nią sięgnę.

5. Jaka jest według Ciebie najładniej wydana książka?

Ojj, bardzo trudne pytanie! Jest mnóstwo pięknie wydanych książek! Ja jestem zauroczona wydaniami z wcześniej wspomnianej kwiatowej serii klasyków z wydawnictwa Świat Książki, pochłonęły mnie nowe wydania Pottera z okładkami Johnny'ego Doodle'a, lubię twarde oprawy i piękne ilustracje wszelkich dzieł pana Kasdepke, mogłabym wymieniać i wymieniać! Ale jeśli miałabym wybrać jedną i tylko jedną, byłoby to "Przeminęło z wiatrem" w wydaniu Albatrosa. Coś pięknego.

6. Czy jest bohater, którego wiele osób lubi, a Ty nie znosisz?

Tak. Harry Potter. Nie cierpię tej postaci, gdyż ten chłopak miał zawsze więcej szczęścia i dobrych ludzi wokół siebie niż rozumu. Zdecydowanie bardziej przemawiał do mnie Draco Malfoy - bardzo wyraźnie zarysowana postać, która dodawała charakteru całej serii.

7. Wolisz gdy główna postać jest mężczyzną czy kobietą?

Nie ma to dla mnie znaczenia, byleby książka była interesująca ;).

8. Wolisz narrację pierwszoosobową czy trzecioosobową?

Obie. Czasem wolę wersję bardziej pamiętnikową, gdzie w pierwszoosobowej narracji jeszcze bardziej utożsamiam się z bohaterem, są jednak momenty, gdy chcę mieć pełny ogląd na sytuację i wiedzieć co się dzieje w umysłach wszystkich bohaterów - wtedy zdecydowanie wybieram opcję trzecioosobową.

9. Czy nakłoniłaś kiedyś kogoś do czytania?

Tak, mojego brata! ;)

10. Czy zwracasz dużą uwagę na stan i wygląd książki?

Jak już kiedyś wspomniałam, jestem straszną książkową sroką, więc wygląd ma dla mnie ogromne znaczenie. Książki, po które sięgam, muszą być piękne, przyciągające wzrok, przykuwające uwagę, dopracowane i dopieszczone w każdym aspekcie. Wiem, że może nie powinnam tak mówić, ale niestety taka jest prawda.

11. Czemu akurat czytanie?

A czemu nie? :)
Szczerze? Nie wiem; nic innego chyba nie wychodzi mi tak dobrze ;).


Jedna z moich książkowych ścian ;)

Dziękuję Sunny za pytania! Ja tradycyjnie nikogo nie nominuję, jednak jeśli ktoś chce odpowiedzieć na powyższe pytania, bardzo zachęcam! Chętnie poznam Wasze odpowiedzi ;)). Pozdrawiam!

10.27.2016

"Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë

     Są książki, do których się wraca. Po prostu. Bo ujmują. Bo trafiają do dna ludzkiego serca, zostawiając w nim nieodwracalny ślad, wywołując mnóstwo emocji; jeśli chodzi o klasykę zadanie jest poniekąd łatwiejsze. Coś, co jest uniwersalne, stałe, bestsellerowe od lat, chwalone przez grono uznanych krytyków - nie może być złe w którymś aspekcie literackim. Jest po prostu dobre. Jeśli chodzi o książkę przeze mnie tu opisywaną - jest ona dokładnie genialna. 



"Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi".

Osierocony chłopiec Heathcliff zostaje przygarnięty przez rodzinę Earnshaw'ów. Zakochuje się z wzajemnością w córce swoich przybranych rodziców. Oś napędowa tego uczucia zostaje stopniowo zaburzona przez najstarszego z Earnshaw'ów - Hindley'a, który przepełniony nienawiścią do Heathcliffa, robi wiele, by jak najbardziej uprzykrzyć mu życie pod każdym względem. Upokorzony, wzgardzony, odrzucony przybłęda postanawia opuścić dom, by powrócić po latach z zamiarem dokonania okrutnej zemsty...

O Heathcliffie można naprawdę wiele powiedzieć. Że jest zły i zepsuty do granic możliwości. Że w swoim gniewie i złości nie widzi podstawowych ludzkich wartości; że emocje w nim zawsze brały górę nad zdrowym rozsądkiem. Że zaślepiony potrzebą zemsty traci zdolność logicznego myślenia; rani innych w bezwzględny, tylko sobie określony sposób, nie bacząc na wszelkiego rodzaju konsekwencje. Ja jednak wiem, że każde działanie ma swoją przyczynę; nie inaczej jest i tutaj. Nie chciałam osądzać głównego bohatera, gdyż sama nie wiem co mogłabym zrobić, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji. Odrzucenie przez jedyną kochaną przez siebie kobietę, codzienna pogarda od potencjalnie najbliższych osób, brak szacunku od kogokolwiek dla swojej odmienności, potępienie w praktycznie każdej kwestii. To może zaważyć na późniejszym życiu; gdy zostaje zdeptane ziarno dobroci w sercu, rodzi się w nim nienawiść, a ta kiełkuje bardzo szybko. 

"Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś część nas samych gdzieś całkowicie poza nami".

Klasyka brytyjskiej literatury; perełka wśród książek stojących na półce. Jeden z najbardziej znanych książkowych (jak i filmowych: Ralph Fiennes i Juliette Binoche!) romansów wszech czasów. Ciężko oceniać publikację, która stoi tak wysoko w literackich rankingach; zwłaszcza jeśli ma się do owej publikacji niewyobrażalny sentyment.  Ja mam. Pomimo tego, że jest mroczna, tajemnicza; postaci są cudownie wyraźnie zarysowane, wręcz czuje się namacalnie pulsującą wybuchowość Heathcliffa, próżność Katarzyny. Gdy możesz się utożsamić z bohaterem powieści - to naprawdę ogromny sukces, a gdy obdarzysz go swoją sympatią i uwagą - to już książka zdobyła Twoje serce. Jeśli szukasz ogromu emocji, począwszy od prawdziwej MIŁOŚCI, poprzez rozgoryczenie, złość, a skończywszy na nienawiści, ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie. Jeśli tego nie szukasz - ta książka jest również dla Ciebie, gdyż taką klasykę każdy powinien znać ;). Doskonała, dopracowana w każdym calu, napisana wspaniałym językiem (nie każdy musi uwielbiać styl Emily czy Jane Austen, ale każdy może się w nim dosłownie zakochać), intrygująca, trzymająca w napięciu do ostatniej strony, władająca sercem, uzależniająca. Mogłabym czytać i czytać, wiem, że na pewno jeszcze do niej wrócę. "Wichrowe Wzgórza" - ja nazwałabym tę książkę raczej "Wichrowymi namiętnościami", gdyż te targają bohaterami w wręcz niewyobrażalny sposób. Przepełniona bólem, rozpaczą, nienawiścią, MIŁOŚCIĄ aż po grób, nie znającą granic czasu i przestrzeni lektura. Polecam bardzo ;). Tyle.

OCENIAM: 6/6!

Autor: Emily Brontë
Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Seria: Anielski Ogród
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 336
Tłumaczenie: Janina Sujkowska




Kto nie oglądał, niech nadrabia! :)

10.22.2016

"Wczoraj, dzisiaj, jutro" Grzegorz Kasdepke

     Ciężko recenzuje się książki, o których można mało powiedzieć. Trudne zadanie stawiają: wydawnictwo, autor, ilustrator. Jak skomentować ich wspólne poczynania; jak oddać to, co pragnęli przekazać, zwłaszcza grupie najbardziej wymagających Czytelników, jakimi są dzieci. Milusińscy, którzy wyłapią najbardziej nieprawdopodobne usterki, zadadzą okoła miliona pytań, wciąż dopytując "dlaczego?", a gdy spróbujesz przerwać dyskusję zwykłym "bo tak", stracisz ich szacunek. Już dawno nauczyłam się, że wyrażenie "anielska cierpliwość" nie wzięło się znikąd, a do serc dzieci wcale nie jest tak trudno trafić. Wystarczy podać im cokolwiek pana Kasdepke; bo to, że można powiedzieć mało o Jego książkach to tylko w oszczędnych słowach: genialnie. Fantastycznie. Idealnie. Celnie. Książki tego Pana uwielbiam całą sobą, więc dlatego tak ciężko mi recenzować Jego nowość. Nowość, o której (podobnie jak o każdej innej Kasdepkowej książce) będę się wyrażać w samych superlatywach!



"Dlaczego Jutro wciąż się spóźnia? (...) Wczoraj musi przepadać jak kamień w wodę, a Dzisiaj zostawiać po sobie tak wielki bałagan?"

Z niecierpliwością czekam na każdą książkę Pana Grzegorza;  nie ukrywam od lat, że należy On do grona moich ulubionych autorów, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzimy rynek. Wbić się w niszę, jaką jest literatura dziecięca to naprawdę trudna sztuka, a pozostać w tym klimacie na piedestale, to już nie lada wyczyn. Panu Grzegorzowi się to udaje, nie dość, że nie osiada na laurach, to wręcz przeciwnie - wciąż podnosi poprzeczkę. Przekazać najmłodszym wiedzę z zakresu emocji, codzienności; by wytłumaczyć im niektóre aspekty życia - to wyzwanie, ale jeśli mamy pod ręką tak wspaniałego pisarza, który służy pomocą w każdym temacie - rozmowa z dzieckiem nie będzie już tak trudna ;).

W najnowszej książce mojego ulubionego autora "Wczoraj, dzisiaj, jutro" skupiamy się na czasie; na przeszłości z Wczoraj, teraźniejszości z Dzisiaj i przyszłości z Jutrem. Mała dziewczynka nie chce posprzątać bałaganu w pokoju i zastanawia się, kto jest za to odpowiedzialny; w konkluzji dochodzi do wniosków, iż to właśnie czas jest winien jej niedopatrzeniu. Czemu Wczoraj nie chce uprzątnąć tego co po sobie zostawia, gdy nagle pojawia się Dzisiaj i jest już za późno, dlaczego tak wolno przychodzi Jutro, które dźwiga na plecach to, co należało zrobić Wczoraj i Przedwczoraj? Grom filozoficznych rozmyślań o mocy upływającego czasu, przedstawionych w przystępnej formie. Dla małych nieporządnickich, którzy zrozumieją sens sprzątania, oraz dla rodziców, którzy mogą uświadomić sobie jak prędko biegnie dzień za dniem. 

"Przez okno gramoliło się właśnie Dzisiaj. Drabinę ze słońca oparło o parapet".

Wspaniała historia pokazuje wartość codzienności dziecka dzielonej z rodzicami; nauka samodzielności, rozumienie trudnych pojęć takich jak Wczoraj, Dziś i Jutro; że teraźniejszość to zawsze Dziś, przeszłość to nigdy Jutro, a przyszłość to niestety już nie Wczoraj. Gdy czasem zastanawiasz się co i jak wytłumaczyć najmłodszym - masz na to gotowy przepis, w ciekawej formie. Książka została opatrzona ilustracjami Diany Karpowicz - oszczędna kolorystyka: żółty, czerwony, fioletowy, biały i czarny - nie wprowadzają oczopląsowego zamieszania; jest przejrzyście, estetycznie i klarownie. Jeśli mam być szczera, to chyba pierwsza ksiązka, która kradnie serce ilustracjami, tak od razu, jaką czytałam - mogę tylko pozazdrościć autorce kreski takiego talentu. Połączenie wartościowej treści z pięknymi obrazami - istna uczta dla każdego wymagającego Czytelnika, zarówno tego najmłodszego, jak i starszego, który temu najmłodszemu ma coś do przekazania. Całość to ciekawa przygoda, dobrze wydana i dopracowana: tak jak wspominałam już kiedyś, jestem książkową sroką - uwielbiam, gdy Wydawnictwo staje na głowie, by publikacja była piękna, dobrze oprawiona; i tu to mamy, jak chociażby matowy, sztywny papier, idealny dla dziecięcych rączek, by zaraz go nie pomiąć ;). 

Reasumując: Panie Grzegorzu, wielki ukłon w Pana stronę, zresztą Pan wie, że jestem Pana fanką i jestem dumna, iż takie książkowe perełki mam na swojej półce, z racji wykonywanego przeze mnie zawodu, jak i faktu, iż już w przyszłości będę wiedzieć, co i jak przekazywać swoim dzieciom. 

Polecam tę książkę (jak i każdą inną Pana Kasdepke) każdemu.

Mogę o niej powiedzieć naprawdę bardzo mało. 

Wspaniała. Świetna. Mistrzowska.







OCENIAM: 6/6!

Autor: Grzegorz Kasdepke
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 48
Ilustracje: Diana Karpowicz

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję księgarni internetowej taniaksiazka.pl
gdzie znajdziecie mnóstwo bestsellerów i nowości!
 

10.18.2016

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J. K. Rowling (wydanie z okładką Johnny'ego Doodle'a!)

    Są książki, do których nieustannie się wraca; recenzowałam w styczniu tę oto właśnie pierwszą część mojej ukochanej sagi, teraz piszę o niej ponownie. I choć recenzja z początku roku się nie zmienia, to sam fakt kolejnego powrotu do jednej z najwspanialszych książek - wręcz uskrzydla ;). Kolejne moje marzenie się spełnia, powiększa się kolekcja Harry'ego Pottera na mojej półce; mam nadzieję, że niedługo będę się mogła pochwalić trzema kompletami całości przygód, które przeżywał młody czarodziej. A, że premiera ósmej części za pasem... Zapraszam na ponowne zapoznanie się z moim zdaniem na temat tej pierwszej. Od której wiele się zaczęło ;). Jestem kompletnie ZAKOCHANA w okładkach Johnny'ego Doodle'a! :)


"Są takie wydarzenia, które - przeżyte wspólnie - muszą się zakończyć przyjaźnią..."

Ciężko recenzować książkę, do której ma się cholerny ogromny sentyment. Pamiętam siebie z okresu, gdy miałam -naście lat i uparcie obstawałam przy twierdzeniu, że ta seria jest okropna, zła, beznadziejna, że w ogóle czym tu się ludzie zachwycają. Pierwszy błąd. NIGDY nie oceniaj książki, jeśli sam/a jej nie przeczytałeś/aś! Ja nie przeczytałam, a wydawałam wszechwiedzące opinie o czymś, czego kompletnie nie znałam, a co mną totalnie zawładnęło. Dopiero, gdy założyłam się z kolegą, że przeczytam pierwszy tom dla ZASADY, przepadłam. W jeden wieczór pochłonęłam trzy książki z serii. I do dziś cały "siedmioksiąg" należy do tych najważniejszych i będę go polecać KAŻDEMU.

Harry jest legendą w świecie czarodziejów. Tak, czarodziejów. W magicznym świecie każde dziecko zna jego imię, jego historia jest opisywana w czarodziejskich księgach, tylko, że... Sam Harry nie ma o niczym pojęcia. Jako dziecko, cudownie ocalały z tragedii, podczas której zginęli jego rodzice zostaje podrzucony wujostwu, które... Szczerze go nienawidzi. W dodatku wokół chłopca zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy, i dopiero w wieku 11 lat zostaje uświadomiony przez "swój świat", że do niego należy. 

Nie wierzę, że jest ktoś, kto nie zna zarysu fabuły tej książki. Chłopiec Który Przeżył, słynny Potter, ciapowaty (na początku!), skromny, nieśmiały, przeobrażający się w potężnego czarodzieja, hołdującego zasadzie, że dobro ZAWSZE zwycięża. 

Ale nie tylko tej zasadzie. Każdy, kto mnie pyta, gdzie tkwi fenomen Pottera odpowiadam zawsze tak samo. Uczy wszystkiego, co ma wartość w życiu. Że miłość to największe uczucie, którego boi się nawet śmierć. Że przyjaźń to związek osób, które są w stanie poświęcić dla siebie wiele, jeśli nie wszystko. Że jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to dobro do ciebie wróci, ale musisz pamiętać, że to samo dotyczy zła. Wróci, ze zdwojoną siłą. Że magia tli się w każdym z nas, wystarczy w nią tylko uwierzyć (i wcale nie mówię tu o dosłownym znaczeniu tego wyrazu!). Że śmiech jest najlepszym makijażem, a humoru w serii nie brakuje. Że prostota może porwać, szczerość pomóc, skromność ujarzmić lęk, odwaga wynosi się w chmury, męstwo jest nadal wysoko w świecie cenione, spryt depcze ścieżki docelowe... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

"Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie".

Jestem książkową sroką - w mojej biblioteczce przeważają książki piękne, dobrze i starannie wydane, sama oprawa i prace ostateczne nad publikacją mają dla mnie ogromne znaczenie. Fakt posiadania nowych polskich wydań Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego napawa mnie radością; mam nadzieję, że kolejne tomy będą już w wersji oryginalnej, gdyż jak pamiętacie, jednym z moich noworocznych postanowień jest w końcu uregulowanie mojego języka angielskiego na poziomie komunikatywnym. Pierwsze kroki już w tym zakresie postawione, więc oby tak dalej! :)

Wiem, że mnie tu ostatnio mniej, ale doba ma niestety tylko 24h, a dużo naprawdę się dzieje. I nie zawsze jak nie skomentuję u Was, to znaczy że nie czytam! CZYTAM! Najczęściej w autobusie, jak nie biję swoich rekordów w aplikacji Duolingo od której jestem kompletnie już uzależniona! :)

Pozdrawiam!






<3

Wiadomo, że bez oceny, bo to wartość sentymentalna ;).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo Księgarni internetowej taniaksiazka.pl, gdzie znajdziecie Harry'ego Pottera i wiele innych wspaniałych książek! :) Zerknijcie zwłaszcza w nowości, bo i tam dużo się dzieje!

10.15.2016

Zasłuchana WK! [cz. 3]

     Jako, że październik otula nas już od kilku dni swoim jesiennym klimatem, przychodzę do Was, w cyklu Zasłuchanej WirtualnejKsiążki z 10 piosenkami, dzięki którym wrzesień upłynął mi bardzo szybko i przyjemnie. Siadajcie wygodnie, włączajcie głośniki i... Zasłuchajcie się wraz ze mną! ;)

Na pierwszy ogień idzie Ellie Goulding; jedna z moich ulubionych wokalistek, która swoim głosem zaczarowała element soundtrack'u do filmu "Bridget Jones 3". Swoją drogą, postaram się wrzucić niedługo kilka słów o tym filmie, gdyż uważam, że jest to najlepsza komedia ostatnich lat. A piosenka "Still falling for you" wkręca się w głowę niesamowicie, podobnie jak kiedyś "Love me like you do" z "50 twarzy Grey'a" ;).



Kolejna piosenka, której nie mogłam przestać słuchać, to nowy kawałek Sii. Mam słabość do tej pani, od momentu, gdy w radio usłyszałam jej rewelacyjny duet z Seanem Paul'em. Żałuję, że nie wybrałam się na jej koncert, ale jak nie tym razem, to następnym. Jeszcze nic straconego.



Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś związanego z najmłodszymi. Ta piosenka pojawi się pewnie też w poście z października, bo słucham jej caaały czas, odkąd wymyśliłam zajęcia dla przedszkolaków dotyczące urodzin Kubusia Puchatka. Wiecie, że ten słynny Miś kończy w tym roku 90 lat?! Ja oczywiście po swojemu poszłam krok dalej; mam zamiar nauczyć tej piosenki moje dzieciaki + zagrać im to na gitarze i złożyć domek ze śpiewanego tekstu. Trzymajcie kciuki! Bo wiem, że na kumpli można liczyć!



O, a teraz będzie kilka piosenek jednej pani. Sara Bareilles, mówi Wam to coś? Ja usłyszałam o niej przy okazji słuchania soundtrack'u z "Pamiętników Wampirów" - natknęłam się na jej "Breathe again", a później już... Poszło. Przepadłam. Cudowny wokal, wspaniała delikatność w głosie, no i urocza dziewczyna. Polecam na te jesienne wieczory.







Teraz dwie z moich ulubionych piosenek z lat młodzieńczych ;). Dopadły mnie ostatnio i jakoś tak nie mogły wyjść. 




I to tyle jeśli chodzi o mój muzyczny wrzesień. Mam nadzieję, że znaleźliście coś dla siebie i zasłuchaliście się wraz ze mną ;). Pozdrawiam ciepło!

10.09.2016

"ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA" Jane Austen

     Jednym z moich noworocznych postanowień było ponowne sięgnięcie po moje ukochane książki; klasyka w czystym wydaniu, literatura angielska bez której nie mogę się obejść, ulubiony klimat i czasowo i społecznie, coś wspaniałego, zwłaszcza teraz, gdy za oknem już coraz zimniej. Jednym z walorów sięgnięcia po książkę już wcześniej czytaną, jest swojego rodzaju dojrzałość. Za Jane Austen zabrałam się jakoś dobrych pięć lat temu i już wtedy wiedziałam, że jej dzieła staną się tymi moimi ulubionymi, jedynymi w swoim rodzaju, wielbionymi ponad miarę, z którymi będę utożsamiać bardzo często swoją osobę, charakter i postrzeganie świata. Jak podeszłam teraz do lektury, którą już dobrze znałam? Zapraszam.



"Nie potrzeba słów tam, gdzie czyny świadczą same za siebie".

Nie sposób wyrazić słowami tego, jak bardzo cenię twórczość Austen; jej podejście do wielu społecznych spraw, poczucie humoru często przemycane w inteligentny sposób, rozmach emocji jakim lekko się posługuje, aktualność poruszanych kwestii - bo klasyka broni się sama, nie bacząc na upływający czas. Jane należy do najpoczytniejszych, najbardziej popularnych pisarek brytyjskich; zekranizowano większość jej dzieł, w Bath co roku organizowany jest festiwal na jej cześć w klimacie XVIII i XIX wieku, a jeśli jest ktokolwiek kto nie słyszał tego nazwiska - to naprawdę ma sporo do nadrobienia ;).

Jak sam tytuł wskazuje, mamy w lekturze do czynienia z dwiema głównymi bohaterkami, są to siostry - najstarsza Eleonora i młodsza Marianna. I choć w powieści pojawia się jeszcze najmłodsza z trzech panien Dashwood, to uwaga zwrócona jest głównie na Rozważną Eleonorę i właśnie Romantyczną Mariannę. Gdy pierwszy raz czytałam tę książkę, utożsamiałam się tylko i wyłącznie z romantyczną duszą głównej bohaterki. Marianna była dla mnie uosobieniem wszelkich moich cech; porywcza w pozytywnym tego słowa znaczeniu, kochająca mocno i wiernie bez względu na wiele innych kwestii, nierozważna, kierująca się sercem w całym swoim życiu, przeżywająca bóle i rozterki niejeden raz w teatralny wręcz sposób. Daleko mi było do Eleonory, która zawsze wcześniej musiała przemyśleć swoje wypowiedzi, cierpieć w milczeniu, większą uwagę zwracając na ludzi wokół siebie; rozwaga i czasem wręcz chłód w obcowaniu z innymi aż mnie porażały, nie przepadałam bowiem za podobnym stylem bycia. Teraz z perspektywy czasu, gdzie wiele się zmieniło w moim życiu, po ponownym podejściu do książki, moje odczucia są zgoła inne. Odwrotne. I chyba takie już pozostaną. 

Obie siostry szukają uczucia; tej prawdziwej MIŁOŚCI, jednej jedynej, niepowtarzalnej. I choć obie dziewczęta pragną tego samego, każda z nich prezentuje kompletnie różne podejście do tego tematu; obydwie nie wiedzą bowiem jeszcze, jak bardzo brutalna jest rzeczywistość, pełna wyrachowania, nieszczerych osób; jak bardzo fałszywy jest świat wyższych sfer, gdzie najwyższą wartość prezentują pieniądze i to od nich zależne są afekty innych. Marianna pragnie romantycznych uniesień, Eleonora odpowiedzialnej stabilizacji. Pierwsza szuka mocnych wrażeń, druga łagodności i rozwagi. Teraz, po latach wiem, że impulsywność i pośpiech nie zawsze są dobrymi doradcami, a pewne sprawy lepiej po prostu przemyśleć.

Tym razem, oprócz historii każdej z sióstr, dostrzegłam w powieści coś więcej. Niebanalny, aczkolwiek subtelny i inteligentny humor, kaprysy losu, zgrabnie zarysowane postaci drugoplanowe, takie jak pułkownik Brandon czy pani Jennings. Nie mogłam przejść obojętnie obok mojego ulubionego, uwielbianego klimatu; społecznych obyczajów tamtej epoki, wydawanych przyjęć i balów, skrycie pisanych listów, wyrażających płomienność uczuć, strojnych sukni, fryzur. Zasady i reguły panujące w opisywanym świecie chyba już zawsze będą się stapiać z moim sercem i wrażliwym emocjonalnie charakterem. 

"Jak wszyscy inni chciałbym być bardzo szczęśliwy, ale podobnie jak inni widzę swoje szczęście na własny sposób".

Nie wiem co mogłabym powiedzieć więcej; Rozważna i romantyczna urzeka, czaruje, ja wciąż niezmiennie pozostaję pod urokiem Jane Austen, i mimo, iż uważam, że to Duma i uprzedzenie jest najlepszą z jej dzieł to i o tej perełce nie wolno zapomnieć. A wydanie z Serii Kwiatowej ze Świata Książki jest wprost przepiękne. I elegancko się prezentuje na półce. Póki co, mam z tej kolekcji dopiero trzy książki, ale wciąż liczę, że będę mieć całość.

Polecam z całego serca! + ekranizacja :) - WARTO!



Na razie tyle, ale będzie więcej! :)

OCENIAM: 6/6! (+ ogromny sentyment :))

Autor: Jane Austen
Tytuł: Rozważna i romantyczna
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Anna Przepełska - Trzeciakowska

10.08.2016

"ZAKOCHAĆ SIĘ" Cecelia Ahern

     Uwielbiam dostawać książki, a jak jeszcze są idealnie trafione w mój czytelniczy gust... Rozpływam się jak dobra czekolada! Zakochać się to druga publikacja, którą obdarzył mnie mój Pan Darcy; mam nadzieję, że nawyk ów mu nie zaniknie i od czasu do czasu będzie mi sprawiał podobną przyjemność... Książek nigdy za wiele, a wspólna biblioteczka prezentuje się naprawdę ładnie ;).



"Co by było, gdyby zabrakło jutra? Gdyby zostało nam tylko dzisiaj? Jeśli przydarzyłoby się to właśnie nam, liczyłabym na najdłuższy dzień spędzony w twoim towarzystwie. Wypełniłabym ten dzień tobą i robiłabym wszystko, co uwielbiam: śmiałabym się, rozmawiała, słuchała, poznawała i kochała, kochała, kochała. Każdy dzień uczyniłabym tym dzisiejszym i spędziła go tylko z tobą (...)".

Nie wiem co Cecelia Ahern ze mną robi, ale fakt jest jeden: to już moja jej trzecia książka i wciąż pozostaję pod niezwykłym urokiem czarów tej pani. I choć początek książki wręcz mnie uśpił; nawet powiedziałam to mojemu Darcy'emu, i chyba nawet mu się przykro zrobiło - teraz biję się w pierś, proszę o wybaczenie, gdyż książka jest po prostu rewelacyjna. Nie mogłam przestać jej czytać. Ale to jest właśnie typowe dla Ahern: wzbudzić moc emocji; wzruszyć serce, wzniecić płomień poruszenia, skruszyć dystans do wielu spraw, pochwalić życie i uświadomić jak wiele ono jest warte, rozpętać wojnę w głowie, nie mogącą oddzielić codzienności od danej lektury. Zatracasz się w książce; śledzisz uważnie losy bohaterów, dzielnie się z nimi utożsamiając, kibicujesz ich działaniom, czujesz wręcz, że mogliby być Twoimi sąsiadami z naprzeciwka, są tak Ci bliscy, że aż możesz ich dotknąć. Trafiasz do magicznej krainy, gdzie kompletnie WSZYSTKO jest możliwe; nie ma wymówek od codziennych zmagań z rzeczywistością, ludzie są tylko ludźmi, jednak tkwi w nich niewyobrażalna moc do podejmowania działań, walczą, bo chcą. Chcą, bo walczą.

Adam Basil uznał, że nie ma po co żyć. Firmowa fortuna, która niedługo ma przejść w jego ręce, ogrom odpowiedzialności mający na niego spłynąć, ukochana dziewczyna, która zdradza go z jego najlepszym przyjacielem - to powody, dla których Adam chce skoczyć z dublińskiego mostu. Niestety (stety, stety!) przeszkadza mu w tym Christine Rose, która w jednej chwili obiera sobie za cel uratowanie mężczyzny. Wciągnięty z powrotem za odpowiednią stronę barierki, Adam zawiera z Christine umowę, pakt: jeśli w ciągu dwóch tygodni ona nie przekona go, że jednak warto żyć, on ponownie spróbuje się zabić. Christine, jako altruistyczna dusza przystaje na ów warunek; czasu jednak jest bardzo mało, a do zrobienia dużo więcej. 

Jeśli myślicie, że motyw samobójstwa to u Ahern temat nie do przejścia, to jesteście w błędzie. Tylko ta autorka umie w taki sposób przedstawić przewrotność ludzkiego życia, by od nienawiści przejść znów do zakochania się w nim! Pierwsza moja myśl: kolejny ckliwy romans. Nic bardziej mylnego. PRZEDE WSZYSTKIM: afirmacja życia. Doceń to, co masz. Spójrz z innej perspektywy na to, co dostałeś/aś od losu. Zobacz, ilu masz wkoło ludzi, którzy naprawdę Cię kochają, i którym na Tobie prawdziwie zależy. Dostrzeż, że wyjście można znaleźć z każdej niekomfortowej sytuacji, a problemy, które sobie czasem sam/a stwarzasz, mogą bardzo łatwo zniknąć, jeśli tylko tego będziesz chcieć. Rozejrzyj się dookoła siebie; zwróć uwagę nawet na najmniejsze szczegóły: zachodzące słońce, możliwość spaceru wieczorową porą, bliskość drugiej osoby czekającej na Ciebie w domu, szansę przeczytania ulubionej książki po raz setny. Małe rzeczy, których na co dzień nie dostrzegamy, tak naprawdę kształtują naszą rzeczywistość i wyobrażenie o reszcie świata. To fakt zobaczenia tego, czego codziennie nie widzimy, gruntuje nasz charakter, podejście do życia, szanse, które z niego wyciągamy, lekcje, które pobieramy, wnioski, które wyciągamy. Akcja książki zostaje poprowadzona w formie poradnika; każdy z rozdziałów zaczyna się wstępem "Jak..." - nawiązuje to do głównej bohaterki, której życie na poradnikach się właśnie opiera. Najpierw nie byłam przekonana do podobnej formy, jednak z każdym kolejnym rozdziałem zmieniałam zdanie. Udany zabieg. Celnie. W punkt. Wyraziście skonstruowane postaci, pełne dystansu i ironii poczucie humoru, które rozbroi niejednego ponuraka, sympatia bohaterów drugoplanowych, których nie sposób nie polubić, lekkość w opisywaniu mających miejsce zdarzeń - autorka po prostu płynie, a my wraz z nią. Lektura tak wciągająca, iż nawet się nie obejrzysz, jak ją skończysz. Historia niby przewidywalna, jednak do samego końca tak naprawdę nie wiadomo, jak się ona skończy - do ostatnich stron łudzisz się, masz nadzieję, nie pragniesz rozczarowania. I mogę Cię zapewnić, że Ahern Cię nie rozczaruje. Umiejętnie wzrusza, wyzwala pozytywne uczucia, rozpala serce, czaruje swoim ciepłem, zostawia ślad w duszy, kierunek, według którego dalej będziesz kroczył swoją życiową ścieżką. Ja uległam temu urokowi i nie żałuję; wręcz przeciwnie - chcę więcej i więcej. Więcej Ahern! :)

Stawiam tę książkę w gronie tych moich najulubieńszych, najwspanialszych; tych, które na długo zostaną w mojej pamięci, a jeśli ta okaże się zbyt słaba - na pewno do tej lektury wrócę. I będę ją polecać moim znajomym, bo wierzę, że takie książki są w stanie zmienić podejście niejednego z nich do życia. Na lepsze!

OCENIAM: 6/6!

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: Zakochać się
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 417
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska

*

Ależ ta jesień nastraja do czytania! 
No sami powiedzcie, że nie ma nic wspanialszego od dobrej książki, ciepłego koca, gorącej herbaty z sokiem i miodem? <3 ;) Kto wybiera się na krakowskie Targi Książki? Proszę mi tu pisać szybciutko, może będzie okazja się spotkać i zamienić kilka słów! ;)

10.05.2016

ZACHCIANKI października!

     Tradycyjnie przychodzę do Was z kilkoma książkami, na które będę się czaić w tym miesiącu; wybaczcie, że robię to tak późno, ale kilka czynników wciąż weryfikuje moją obecność na WK. Walczę z czasem, jest dobrze ;). W tym pięknym październiku, ale mocno jesiennym już, gdzie czuć chłody, a jedynym sensownym wyjściem jest to z pokoju do kuchni po kubek gorącej herbaty - Wydawnictwa nie szaleją z premierami, jednak znalazło się kilka skarbków. Też na któreś czekacie? Zapraszam do moich zachcianek! :)

Wydawnictwo Filia:



Życie Maggie jest idealne. Ma cudowną rodzinę i właśnie została zatrudniona w renomowanej kancelarii w Manchesterze. Nic nie przygotowało jej na to, że pewnego dnia wróci do domu, a jej mąż Duncan po prostu zniknie, zostawiając ich dzieci zupełnie same. Wkrótce dowiaduje się, że nie tylko ona go szuka. Ktoś zabija kobiety łudząco podobne do Maggie. Czy to znaczy, że ona będzie następna?

Nadinspektor Tom Douglas przejmuje dowodzenie nad śledztwem. Znajduje podobieństwa między dwiema seriami zabójstw, które dzieli dwanaście lat.  Maggie musi zdecydować, komu zaufać.

Jedno jest pewne, wkrótce zginie kolejna kobieta.

Ode mnie: dawno nie czytałam mocnego thrillera, a ten zapowiadany jest jako fenomen. Mam nadzieję, że się nie zawiodę; wyczekuję, wyczekuję! :) Tym bardziej, że autorka szturmem podbija bestsellerowe listy książek.

Premiera: 12 października!




Aby przeżyć, musi zabijać...

Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć. Po latach niewoli w piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna, brutalna zemsta. Zemsta na człowieku, który skłamał. Na człowieku, który go skrzywdził. Który go skazał i zmienił w pałającą wściekłością maszynę do zabijania. Potwora odartego z człowieczeństwa.

Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat.  Kisa marzy o wolności. Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako menagerka imperium śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia. Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome, choć zakazane. 

Dziewczyna od razu wie, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny mężczyzna ma w oczach śmierć. Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze.

Ode mnie: no dziewczyny, błagam, nie mówcie, że patrząc na okładkę tej książki, nie macie ochoty zaznajomić się z jej zawartością! Jeśli chodzi o przepiękne oprawy, to Filia nas rozpieszcza ("Powietrze, którym oddycha Cherry chociażby) - a sama fabuła... No muszę przeczytać tę książkę, nie ma innego wyjścia! 

Premiera: 12 października!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka:



Ruth Cole, opuszczona w wieku czterech lat przez matkę, robi zawrotną karierę literacką. Jej sukcesy zawodowe nie idą jednak w parze ze szczęściem osobistym. Kolejne nieudane związki potęgują tylko uczucie goryczy i samotności, towarzyszące wziętej autorce od wczesnego dzieciństwa. Wybawienie może przynieść tylko książę z bajki, zdolny zatriumfować nad przeszłością...

Powieść Irvinga to przede wszystkim pełna śmiałej erotyki i brawurowego komizmu historia miłosna, po raz pierwszy u tego pisarza opowiedziana głównie z perspektywy kobiety. To również wzruszająca, tchnąca ciepłem opowieść o przezwyciężaniu bólu i o afirmacji życia. 

Ode mnie: muszę w końcu poznać twórczość tego autora!

Premiera: 27 października!

Wydawnictwo Muza:



Walka z bezdusznym systemem i gorąca miłość, konspiracja i budzące się namiętności, starcie młodzieńczego entuzjazmu z politycznym wyrachowaniem. Ukarana przez bezduszny Trybunał, 17-letnia Celestine, zostaje ikoną rewolucji zmierzającej do obalenia rządów ludzi, którym się wydaje, że mają prawo narzucać społeczeństwu swoje moralne i obyczajowe dogmaty. Choć napiętnowana Skazą, razem z ukochanym Carrickiem podejmuje walkę o powrót jej świata do normalności.

Ode mnie: chyba nic nie muszę mówić, uwielbiam autorkę! <3

Premiera: 26 października!

*

No i to tyle dla mnie na ten miesiąc, znaleźliście coś dla siebie? :)

10.02.2016

"PRZYPADKI CALLIE I KAYDENA" Jessica Sorensen

     

Są takie książki, do których podchodzisz z pewną dozą niepewności, zwłaszcza, gdy nie możesz doszukać się na ich temat złej opinii. Zazwyczaj wtedy albo doznajesz ogromnego zawodu i zastanawiasz się, co jest z Tobą nie tak, skoro wszyscy tak chwalą i chwalą a Ty nie możesz się doszukać w danej lekturze żadnego powodu do zachwytu, albo... Złościsz się sam/sama na siebie, nie mogąc się nadziwić, jak mogłeś/mogłaś TAK DŁUGO zwlekać z przeczytaniem takiej publikacji. Są takie książki, które w momencie odkładania na półkę śmieją się, mówiąc "Nie zapomnisz o mnie jeszcze długo", lub "Sięgaj po kontynuację, oboje doskonale wiemy, że nie zaśniesz dopóki tego nie zrobisz"; są takie książki, które zapadają głęboko w pamięć, wyzwalają ogrom emocji, powalają swoim pojęciem wrażliwości, kruchości, uczuciowości. Chciałabym móc czytać tylko takie książki, jak właśnie przedstawiana dziś tu perełka od pani Sorensen.



"W trakcie naszej egzystencji pojawia się ten jedyny przypadek, który zbliża nas do siebie i przez chwilę nasze serca biją tym samym rytmem".

 Długo przymierzałam się do tej książki. Miałam ją na półce od dawna; mało tego, mój nastoletni brat przeczytał ją w dwa dni i to on usilnie mnie namawiał bym czym prędzej po nią sięgnęła. Nie powiem, wahałam się z kilku powodów. Bałam się rozczarowania, gdyż liczne pochlebne opinie na temat owej lektury mogłyby znacznie mnie zrazić zarówno do nieznanej mi wówczas autorki, jak i kolejnej książki z gatunku New Adult. Chcąc nie chcąc, z wieku nastoletniego już wyrosłam, jednak młodość wciąż mi w sercu i duszy gra, więc podjęłam ryzyko i... PRZEPADŁAM. Z kretesem.

Dawno żadna książka nie wyzwoliła we mnie tylu emocji. Zaczytywałam się, śmiałam, uśmiechałam pod nosem, ale i wzruszałam, a przewracając ostatnią stronę po prostu się popłakałam. Ta lektura szarpie Czytelnikiem, pustoszy jego wnętrze, kroi serce na kawałki, mocno je przy okazji ściskając. Zmusza do refleksji, zastanawia, obdziera bohaterów z pancerzy, okrywających ich na co dzień, sprawia, iż człowiek zaczyna doceniać to, co dostał od życia, postanawiając, że musi je po stokroć lepiej wykorzystać. Mnogość cierpienia, z jakim musi zmagać się dwójka młodych ludzi jest wprost niewyobrażalna; realność postaci wrzyna się w głowę, nie dając o sobie szybko zapomnieć.

Kayden jest milczącą ofiarą; codziennie musi zmagać się z rodzinnym piekłem, od którego nie sposób się uwolnić. W ciszy i samotności znajduje brutalne ukojenie swojego bólu, z którym zaczyna się utożsamiać. Wyjazd do college'u wydaje się być ucieczką od towarzyszącego mu problemu.

Callie to typowa outsiderka; w za mocnym makijażu i w za dużych ubraniach nie wygląda jak dziewczyna, za którą może oglądać się tłum chłopców. Wręcz przeciwnie. Jej styl i wycofane zachowanie budzą niechęć i jawne obelgi. Gdyby tylko inni wiedzieli, jaką Callie skrywa tajemnicę, z iloma lękami musi walczyć każdego dnia... Gdy wyjeżdża do college'u, wiele się zmienia. Między innymi, ponownie przypadkiem spotyka Kaydena. A przypadki, jak wiadomo, czasem mogą zmienić wiele...

Nie spodziewałam się, że niby pozornie łatwa znajomość dwójki młodych ludzi, wchodzących w etap studiów, nowego, bardziej imprezowego życia, może okazać się tak wyboista w swojej ścieżce, tak trudna, tak naznaczona bólem, cierpieniem, żalem, krzywdą, tragicznymi wydarzeniami z przeszłości, nie dającymi o sobie zapomnieć nawet na moment. Ile jest w stanie znieść człowiek by pokonać swój wewnętrzny strach, swoje widma, towarzyszące mu nawet w snach? Ile potrzeba czasu, by na nowo zaufać? Jak długo trzeba mieć wiarę w odzyskanie nadziei? Ujęła mnie historia opowiedziana przez panią Sorensen; nie mogę się doczekać sięgnięcia po kontynuację, tym bardziej, że pierwsza część zakończyła się w takim momencie! Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych historii w gatunku, jakie czytałam do tej pory. Porywająca, urzekająca, nasączona emocjami; dwuosobowa narracja jeszcze bardziej pozwala zbliżyć się do światów Callie i Kaydena. Książką poruszająca trudne tematy, dająca nadzieję na lepsze jutro, magnetyzująca połączeniem i w swojej prostocie i złożoności. Dobra dla każdego, nie tylko dla nastolatków; każdy odnajdzie tu coś dla siebie, by móc spojrzeć z innej perspektywy i na życie dwójki bohaterów, jak i na swoją codzienność. Polecam z całego serca, które teraz, po lekturze, muszę zbierać.

OCENIAM: 6/6!

Autor: Jessica Sorensen
Tytuł: Przypadki Callie i Kaydena
Seria/cykl: The Coincidence (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 366
Tłumaczenie: Ewa Helińska