1.04.2017

Podsumowanie roku 2016!

     Dziś już czwarty stycznia (!), a ja dopiero teraz zabieram się za podsumowanie minionego roku; jednak jak to mówią - lepiej późno niż wcale. Tegoroczne (a właściwie już tamtoroczne) Boże Narodzenie to wspomnienie zapalenia gardła i chorych spojówek; a obecny czas to nawał pracy w przedszkolu związany ze zbliżającym się Dniem Babci i Dziadka: zaproszenia na akademię, laurki, prezenty, próby, nauka piosenek - dzieje się! :) 

Dlatego podsumowanie pojawia się dopiero dzisiaj, mam nadzieję jednak, że nie przemknie Wam i ono gdzieś w głębi tego, co się tu wyprawia, a wyprawia się wiele! W końcu przeszłam na własną domenę; nowy adres, nowa grafika, jednym słowem, nowy rok i nowa ja... Ale o tym później, bo teraz czas na książkowe zaległości, czyli o tym, z czego wywiązałam się (a z czego nie) w dobrym roku 2016.

Rok ów obfitował w wiele zmian w moim życiu; przede wszystkim skończyłam studia, zatem już "jestę magistrę", sodówka uderzyła mi do głowy, panoszę się... Nie, nic z tych rzeczy. To znaczy prawda z tymi studiami, ale cała reszta... Fakt, zaczęłam pracę w zawodzie, jestem zakochana w moich maluchach mimo tego, jak codziennie bardzo dają mi w kość, biegam na zumbę, uczę się bardziej niż zwykle angielskiego, więc troszkę ta doba wydaje się krótsza, zwłaszcza jeśli chodzi o czytanie książek. Nie mam już na nie tak dużo czasu jak wcześniej, tym bardziej, że mieszkam 5 minut od pracy, przez co odpadło mi czytanie w drodze do niej. Ale staram się jak mogę i dlatego moje wyniki ilości, ale i jakości lektur przedstawiają się następująco:

W roku 2016 przeczytałam równo 60 książek.
Opis każdej z nich znalazł się na stronie, co daje 60 samych postów recenzyjnych + inne, takie jak "Zachcianki", "Zasłuchana WK" i te prywatne. 
Jeśli chodzi o postanowienia; te, z których wywiązałam się, tak jak chciałam: 

- przeczytałam w końcu coś autorstwa Pana Mroza! I jestem pod jego ogromnym wrażeniem; na pewno będę do niego wracać! Tym bardziej, że na półce już czekają kolejne książki, bo skoro zima to i idzie Mróz! ;)

- ponownie poczytałam coś magicznego - wraz z Ciachem ze Świata Bibliofila recenzujemy wspólnie każdą część; on z perspektywy świeżaka, który dopiero co zetknął się z tym cyklem, ja z punktu widzenia wyjadacza, który na HP uczył się życia ;)

- przeczytałam WSZYSTKIE książki Nicholasa Sparksa, tak jak chciałam!

- znowu zagłębiałam się w klasykę, "Wichrowe Wzgórza" i "Rozważna i romantyczna" za mną! Teraz czas na resztę planów, czyli "Przeminęło z wiatrem", "Dumę i uprzedzenie" itp.

- Byłam na krakowskich Targach Książki, ponownie spotkałam się z moim ulubionym polskim pisarzem literatury dziecięcej Grzegorzem Kasdepke ;)

A to mi nie wyszło:

- niestety nie przekonałam się do "Wiedźmina", choć próbowałam, przysięgam!

- nie nadrobiłam zaległości na półce; wciąż leży tam to, co leżało...

Generalnie jestem zadowolona, zawsze mogło być gorzej. Na nowy rok 2017 postanowień nie robię, czytam tylko to, co lubię, omijam gnioty, recenzuję tylko to, co uważam za słuszne i zamawiam z Wydawnictw i Księgarni tylko to, co chcę przeczytać. Życie jest za krótkie, by czytać coś, na co się kompletnie nie ma ochoty, albo coś, co wciskają wydawcy. Wiadomo, chciałoby się pochłonąć jak najwięcej książek, bo tyle wspaniałości czeka na półce i tej domowej, i tej w sklepie, jednak... Wiem, na ile mogę sobie pozwolić, jak stoję z czasem i jak go organizować w taki sposób, by wszyscy byli zadowoleni ;).

W nowym 2017 roku życzę Wam przede wszystkim spełnienia wszelkich życzeń; by udały się plany i zamierzenia, by nie cechował nas "słomiany zapał"; by wytrwałość i cierpliwość w dążeniu do celu stały się naszymi wiernymi towarzyszkami w każdym dniu ;). No i zdrowia. Bo sama wiem, jak głupie chociażby zapalenie gardła może utrudniać życie. Dbajcie o siebie i o najbliższych. I idźcie przez życie z codziennym uśmiechem, który otwiera wiele drzwi, jak sama się o tym przekonuję, doceniając małe i duże szczęścia.

A teraz o zmianach!

Jak widać, WK odchodzi w czas nazywany przeszłością (nigdy nie napiszę: w zapomnienie, bo nie da się zapomnieć dwóch lat ciężkiej pracy, którą się wkłada w swoją pasję), a w teraźniejszość i w nowy rok 2017 wkraczam już typowo ja, Książkolubna! :) Nowy adres, swoja własna domena, nowa grafika (podziękowania i ukłony dla niesamowitego Reja, który ponownie, tym razem w większej mierze, znosił moje humory, zmiany zdania, nanosił poprawki, ślęczał nad tym, aż do ostatecznego efektu; KusowskiDesign - dziękuję! :)), nowa nazwa, nowe plany, nowe życzenia... Dwa lata za mną, ileż przede mną! Pisałam i będę pisać, uwielbiam to robić i pomimo tego, że niektórzy uważają to za głupotę, ja będę to robić, bo to coś, co sprawia mi ogromną radość. Ważne, by mieć swoje własne hobby, które cieszy każdym swoim drobnym elementem... 

Dziękuję Wam, że byliście ze mną przez te dwa wspaniałe lata, a teraz proszę, byście zostali na resztę kolejnych :). W żadnym wypadku nie zamierzam się zmieniać, WSZYSTKO zostaje tak jak było, może z drobnymi poprawkami, o których będę na bieżąco informować, jednak sens i przesłanie mojego działania zmianie nie ulegnie. Jeśli ktoś lubi zerkać na te moje wypociny, po prostu w sieci znajdzie mnie jako Aśkę z Książkolubnej, a nie z WirtualnejKsiążki ;). Przepraszam, że mam tyle zaległości na Waszych blogach i stronach, ale czasowo się już nie wyrabiałam. Teraz postaram się to nadrobić :).

Ja cieszę się ze zmian ogromnie, mam nadzieję, że i Wam się tu spodoba po takiej przeprowadzce. Pozdrawiam, ściskam!


Uśmiechnięta i szczęśliwa jak zawsze,
już oficjalnie: Książkolubna! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz