1.28.2017

"Tak to się kończy" Kathleen MacMahon

     Jeśli kiedyś będę robić zestawienie najpiękniejszych przeczytanych przeze mnie książek - ta zdecydowanie znajdzie się na jednym z pierwszych miejsc. Coś niemożliwie wzruszającego, ściskającego serce, cudownego, a jednocześnie... Przepełnione bólem, cierpieniem i nadzieją... Choć ta ponoć umiera ostatnia.



"Człowiek jest wystawiany na próbę zaledwie kilka razy w ciągu swojego życia (...); to, w jaki sposób zachowujemy się w krytycznych momentach, mówi o jakości naszego człowieczeństwa".

Addie to 38 - letnia kobieta, samotna, lecząca serce po bolesnym rozstaniu i tragicznej stracie, irlandzka bezrobotna pani architekt, opiekująca się starym i schorowanym ojcem. Jej ulubionymi zajęciami są: pływanie i długie spacery z suczką Lolą, jedyną i nieodłączną towarzyszką. Addie nie wierzy już, że w jej życiu może się coś zmienić; przyzwyczaja się do ponurej myśli bycia samą już zawsze, stara się przeżywać aktywnie każdy dzień, znosząc cierpkie uwagi ojca; zgorzkniałego, szczerego wręcz do bólu lekarza. 

Bruno ma prawie 50 lat, z Ameryki do Irlandii przyjeżdża w celu odnalezienia swoich przodków, chce skontaktować się ze swoją irlandzką (dalszą) rodziną. Z niecierpliwością śledzi przebieg wyborów prezydenckich, gdzie walka toczy się między Obamą a McCainem; Bruno przysięga sobie, że gdy Obama wygra, on wróci do Ameryki, w przeciwnym wypadku - zostanie w Irlandii na zawsze. Dwukrotnie żonaty, dopiero co straciwszy pracę, nieszczęśliwy, Bruno nawet nie spodziewa się tego, czego doświadcza podczas swojej wyprawy.

Nie sposób oddać słowami, jak piękna jest to książka. W zalewie nurtu young adult, gdzie głównym motywem jest uczucie rodzące się między młodymi osobami, tutaj nacisk został położony na dojrzałych, doświadczonych przez życie ludzi. Każde z nich ma swoją odrębną historię, swój własny los na barkach, który musi dźwigać, oboje nie wierzą już, że cokolwiek w tej materii może ulec zmianie, przyzwyczajeni są do swojej stabilnej egzystencji. Dopiero moc napędowa, jaką jest MIŁOŚĆ - burzy dotychczasowy porządek, zabierając po drodze wszelkie złudzenia, marzenia i plany. 

Książka jest odpowiedzią na pytania:
- ile można czekać na prawdziwe uczucie?

- czy zakochanie się w dojrzałym wieku jest możliwe?
- czy można zbudować szczęście mając w perspektywie niewiele czasu?
- czy warto mieć nadzieję?
- kto ma władzę decydowania o naszym powodzeniu w życiu?
- dlaczego warto mieć marzenia?

Nie znałam wcześniej autorki, ale po przeczytaniu "Tak to się kończy" (które, jak się okazało jest jej debiutem!) przewertowałam wszelkie strony, portale, gdzie mogę znaleźć o jej twórczości coś więcej, bo to, że sięgnę po jej kolejne książki, jest po prostu pewne, murowane. Musi je tylko napisać. Na co czekam z niecierpliwością. Wraz z pierwszą stroną, Czytelnik przenosi się do Irlandii, gdzie śledzi wydarzenia, historię głównych bohaterów wręcz "zza ściany". To niesamowite, z jaką dokładnością autorka opisuje pogodę, wygląd budynków, pomieszczeń, ale i poszczególne czynności, które wykonują Addie, Bruno, Hugh - ojciec Addie, czy Della - jej siostra. Momentami to aż frustrujące, bo główną składową powieści są szczegółowe opisy, jednak ma to swój niepowtarzalny urok. Zgadzam się z innymi opiniami Czytelników, iż czas w "Tak to się kończy" biegnie bardzo wolno, akcja zaczyna posuwać się naprzód dopiero gdzieś od połowy książki, przez co, mimo iż ma ona zaledwie ponad 300 stron, czytałam ją prawie dwa tygodnie. Jednak, jak to nazwałam, były to "namaszczone" dwa tygodnie. Brałam tę książkę do ręki, czytałam jeden rozdział, i odkładałam ją, gdyż z wrażenia bałam się, iż skończę ją czytać za szybko. Takimi powieściami należy się rozsmakowywać, delektować, to nie jest lektura na jeden wieczór, o której za kilka dni się zapomni. To powieść, którą pamięta się już zawsze; za dziesięć lat z czystą świadomością będę mogła powiedzieć, iż to jedna z najcudowniejszych historii o MIŁOŚCI, jaką miałam zaszczyt przeczytać. Że to jedna z tych książek, które się poleca innym, z zaznaczeniem, iż lektura do łatwych i przyjemnych nie należy, gdyż obfituje w ból, cierpienie, ogrom doświadczenia okrutnego losu, ale i daje nadzieję na to, iż zawsze każdy nasz ludzki ruch ma jakiś sens. Że nie warto się nigdy poddawać, że trzeba zawsze walczyć do samego końca, czy to w rzeczach małych, czy dużych. To opowieść o tym, że podarowany nam czas trzeba wykorzystywać maksymalnie, gdyż po prostu może nam nie być dane mieć go więcej. 

"To zadziwiające, jak doskonale potrafimy wypierać pewne fakty i przekonywać się do różnych postaw. Wydaje nam się, że naprawdę, z całej mocy w coś wierzymy - aż do momentu, w którym okazuje się, że to kompletna bzdura".

I choć ta książka wyciska łzy, powoduje mocniejszy ucisk serca, wzrusza do granic możliwości - warto ją przeczytać. By zrozumieć, jak wiele się od życia dostaje każdego dnia; możliwość wstania z łóżka, pobiegania po okolicznych dróżkach, pójścia do pracy, zjedzenia śniadania czy obiadu w towarzystwie przyjaciół. Tak małe rzeczy, a jednocześnie tak niedoceniane. Nie wiem czemu w ostatnim czasie trafiają do mnie tylko takie książki - charakteryzujące się afirmacją życia - ale jestem z tegoż oto faktu zadowolona. Czuję się pewniejsza siebie, szczęśliwsza, że mam WSZYSTKO, bo otrzymałam tak wiele. 

Polecam, polecam bardzo.

OCENIAM: 6/6!

Autor: Kathleen MacMahon
Tytuł: Tak to się kończy
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 376
Tłumaczenie: Ewa Pater

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz