1.12.2017

"W samo południe" Nora Roberts

     Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek jeszcze przyjdzie mi pisać parę słów o twórczości Nory Roberts, do której ZRAZIŁAM SIĘ po jednej książce, kompletnie nieprzemyślanej, będącej chyba efektem zmęczenia materiału. Czego jednak spodziewać się po kobiecie, która na swoim koncie ma ponad 200 książek (?!); wyjścia bowiem są dwa: albo ma taki polot, wyobraźnię, umiejętności, by robić to dobrze (od początku do końca), albo po prostu pisze, by pisać, byleby było. Ja po przeczytaniu pierwszej części "Kwartetu weselnego" uznałam, iż do pani Roberts już więcej nie wrócę, jednak nie pomyślałam kompletnie, by dać jej drugą szansę. W końcu z tych dwustu książek, jakieś MUSZĄ być dobre, skoro przyniosły autorce niesłabnącą wciąż popularność. Dobrze, że w moich rękach, czysto przypadkiem, znalazła się prezentowana tu dziś publikacja. Bo po tej lekturze mogę śmiało stwierdzić, iż do Nory Roberts wrócę na pewno, a jej kariera, nagrody i uwielbienie czytelników jednak wcale nie są przesadzone. 


"Kiedy chodzi o kogoś, kto jest dla nas ważny, trudno się nie martwić".

Phoebe MacNamara jest kobietą o wielu twarzach; z jednej strony to najlepsza policyjna negocjatorka, z drugiej - kochająca, aczkolwiek samotna mama, z jeszcze innego punktu widzenia: oddana córka i prawdziwa przyjaciółka. Obdarzając ogromem uczuć innych, zapomina, iż jej również należy się odrobina bycia w centrum zainteresowania. Całkowicie oddana pracy i opiece nad córką oraz chorą mamą, Phoebe nie ma czasu na wdawanie się w uczuciowe relacje. Do momentu, gdy podczas jednej z akcji, wpada w oko przystojnemu milionerowi...

Nie wiem, czego się spodziewałam, ale ta książka po prostu mnie pochłonęła; nie mogłam się od niej oderwać nawet na chwilę. Cały czas miałam w głowie główną bohaterkę i jej codzienność; do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, czym jest praca policyjnego negocjatora, jakich wymaga poświęceń. To nieprzespane noce, niejednokrotny powrót do domu tylko na prysznic, bo obowiązki wzywają, zaniedbywanie swojego życia osobistego na korzyść zawodowego, brak czasu dla najbliższych; lęk o zdrowie (również swoje) i bezpieczeństwo rodziny, nieustanna walka o życie obcych ludzi, ratowanie ich od pomysłów samobójczych, troska o zakładników, wojna z czasem, by obcych ludzi uwolnić z rąk szaleńców, twarde negocjacje, rozpiętość uwagi, niesamowicie szybkie myślenie, analiza i ocena sytuacji, momentalne podejmowanie decyzji, rozwaga, ale i odwaga, czasami brawura, spokój, opanowanie, delikatność, wrażliwość, by w momencie negocjacji np. z porywaczem nie stracić "zimnej krwi", nie sprowokować go, nie urazić. To praca na cały etat, dwadzieścia cztery godziny na dobę; zawsze włączony telefon "na wszelki wypadek" w dosłownym tego słowa znaczeniu, umiejętność niepowtarzalnej intuicji i pogodzenia wielu aspektów życia w jedną całość. Phoebe jest mistrzynią w tym, co robi; uratowała wielu ludzi, poświęca im całą siebie, pomimo swoich domowych obowiązków, posiadania kilkuletniej córki, która jej potrzebuje stokroć bardziej - Pheobe bowiem nie może liczyć na swojego byłego męża. Na szczęście ma przyjaciół i mamę, którzy pomagają jej jak tylko mogą. Kobieta boi się jednak MIŁOŚCI; wie, że nie ma nią czasu, przeraża ją perspektywa bycia zranioną, ale i zadającą rany, dlatego trzyma każdego mężczyznę pojawiającego się w jej życiu na spory dystans. Do czasu, gdy pojawia się Duncan, mężczyzna silny i pewny siebie, nie dający w niczym za wygraną, na którym Phoebe robi piorunujące wrażenie. 

"W samo południe" to ciekawe połączenie powieści obyczajowej z kryminałem. Nie sposób oderwać się chociaż na moment od przygód rudowłosej pani negocjator, jej zabawnych rozmów z siedmioletnią Carly, przekomarzań z Duncanem. Całość poprowadzona lekkim stylem, poprzez który dosłownie się płynie, nie zważając na wskazówki zegara, uświadamia, czym jest praca w policji, jak trudno pogodzić ją z życiem osobistym oraz jak ogromne znaczenie mają później jej finalne rozgrywki. Tu nie można zamknąć teczki z dokumentacją i przejść do następnej; tu liczy się każdy ruch, każde słowo, każdy gest. Jeden fałszywy ruch i bywa zagrożone życie ludzi, albo tu i teraz, albo w przyszłości. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki na ten temat. Pierwsze akcje, w których Phoebe brała udział nie wywarły na mnie większych emocji, ale akcja finałowa... Rozłożyła mnie na łopatki; nie spodziewałam się, jak wielkich poświęceń wymaga praca w tym zawodzie. Nora Roberts trzyma Czytelnika w stanie napięcia do ostatniej strony; nieświadomość tego, co się może wydarzyć, nieprzewidywalność zdarzeń, strach o bohaterów - towarzyszy nam z każdym słowem, przez co jeszcze bardziej niecierpliwimy się, by dojść do końca powieści. 

Jestem zauroczona postaciami głównej bohaterki i jej wielbiciela - Duncana. Obie te osoby zostały bardzo wyraźnie wykreowane; Phoebe to niesamowicie silna kobieta, może i samotnie wychowująca dziecko, ale walcząca jak lwica o bezpieczeństwo swoich najbliższych, nieokazująca słabości, nietracąca "zimnej krwi" nawet w momencie osobistych rozgrywek podczas negocjacji. Duncan z kolei to odważny mężczyzna, zjednujący sobie każdy fragment kobiecego serca. I mimo, iż najpierw powierzchownie go oceniałam, cieszę się, że został przedstawiony właśnie w taki sposób. Tak jak wspomniałam, to na pewno nie będzie ostatnia powieść pani Roberts, po którą sięgnę. Teraz będę tylko sprawdzać, za co na pewno warto się zabrać, a co sobie darować. "W samo południe" polecam Wam z całego serca; kto oglądał film z 1952 roku powinien być podwójnie zadowolony. Powieść Nory Roberts jest bowiem nawiązaniem do słynnego westernu z Garym Cooperem. Swoją drogą, powstała również ekranizacja powieści, którą też mam zamiar obejrzeć, by zobaczyć, czy jest równie dobra jak książka. Polecam tę pozycję wydawniczą każdemu, kto lubi obyczajowe historie, ale niebanalne i niestandardowe, połączone z innym gatunkiem, np. właśnie z kryminałem, czy thrillerem. Na pewno nuda Wam nie grozi. Jedynie zaniedbanie obowiązków domowych poprzez niemoc oderwania się od tej książki.

OCENIAM: 5/6!

Autor: Nora Roberts
Tytuł: W samo południe
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 558
Tłumaczenie: Bożena Krzyżanowska


Jeszcze raz dziękuję za tak wspaniały prezent! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz