3.04.2017

"Dziewczyna z Summit Lake" Charlie Donlea

     Nie jest żadną tajemnicą, iż thrillery i kryminały nie były (i nadal nie są, mimo, że sięgam po nie coraz częściej) moim ulubionym gatunkiem literackim. Nie będę zatem spierać się ze znawcami i sympatykami powyższego; a tłumaczę się dlatego, gdyż od razu powiem, że mnie się "Dziewczyna z Summit Lake" bardzo podobała, w sieci zaś aż roi się od niepochlebnych opinii. Nie wiem, nie znam się, ale się wypowiem. A jakże.


"(...) Tylko dziewczyna - jednego dnia żywa, kolejnego już martwa".

Zarys fabuły powyższej książki zainteresował mnie na tyle mocno, że jeszcze w tamtym roku dodałam ową publikację do listy moich książkowych zachcianek. I gdy tylko otrzymałam ją w prezencie... Musiała swoje odczekać, jednak... Warto było, gdyż z każdą stroną smakowała bardziej. Mimo, iż jest tak nisko oceniana.

Summit Lake to urocze małe miasteczko, gdzie mieszkańcy wstają wcześnie rano by pooglądać bajeczny wschód słońca przy wodospadzie; uwagę zwracają charakterystyczne domy na palach, poza tym nie dzieje się tu nic tajemniczego, intrygującego, szczególnego. Do czasu. Gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młoda dziewczyna, a śledztwo owiane jest mrokiem sekretów nawet przed miejscową policją - każdy zaczyna zastanawiać się, co takiego mogło się wydarzyć w tej pozornie nietykalnej mieścinie. I dlaczego właśnie ofiarą jest córka zamożnego mieszkańca, Becca Eckersley. Dziennikarka Kelsey Castle, która sama musi uporać się ze swoimi demonami przeszłości, przyjeżdża do Summit Lake, by napisać artykuł o śmierci dziewczyny. A gdy na jaw wychodzą kolejne fakty... Nic już nie będzie takie samo jak wcześniej.

Becca jest obiecującą studentką prawa, ma ścisły krąg bliskich znajomych, kochającego ją chłopaka, plany na przyszłość, które na bieżąco są weryfikowane poprzez niespodziewane wydarzenia i decyzje głównej bohaterki. Pewnego dnia Becca przyjeżdża do domu, by w spokoju pouczyć się do egzaminów. Wieczorem ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, gdzie nic nie wskazuje na ślady włamania, czy bójki. Dziewczyna żyła, a nagle zostaje znaleziona martwa. Co się tak naprawdę stało? Nikt nic nie wie, wszyscy milczą, sekret goni sekret...

Książkę pochłania się jednym tchem; równolegle poznajemy dwie perspektywy czasowe: tę za życia Bekki i moment, w którym Kelsey prowadzi swoje własne śledztwo. Pośrednio zgadzam się z niektórymi opiniami w Internecie, że to dziwne, iż wszelkie poszlaki i dowody są utajnione nawet przed miejscową policją, że jest to niedopatrzone, niedoprowadzone do końca, jednak dla mnie: czytelnika - laika (w zakresie kryminałów czy thrillerów) takie rzeczy naprawdę mają drugorzędne znaczenie. Liczy się postęp akcji i gwałtowne jej zwroty, przez które nic nie jest takim jakim się wydaje. Autor świadomie wprowadza Czytelnika w błąd; jest się przekonanym o kompletnie innym zarysie sytuacji, a finał wbija w fotel. Dzięki mało obszernym rozdziałom, ciągle myśli się tylko o jednym: jeszcze jeden i idę spać. Nieprawda. Z jednego robi się kilka, aż w końcu jesteśmy na ostatnich stronach, z wypiekami na policzkach. Postaci zostały wyraźnie wykreowane; można się z nimi utożsamiać - czy to z główną postacią Beccą i jej życiem studenckim, czy to z Kelsey i jej pogonią za prawdą. Zagłębiając się w powieść, nieustannie towarzyszy nam uczucie niedopowiedzenia, czegoś ulotnego, czego nie da się uchwycić w jednej chwili. Motywem przewodnim jest myśl, iż należy chwytać dzień, cieszyć się nim w danym momencie, gdyż podobna chwila może się już po prostu nie zdarzyć. 

Mnie się książkę czytało bardzo lekko; zanim się zorientowałam, już był jej koniec, a ja zostałam z poczuciem niedowierzania, że autor poprowadził akcję właśnie w taki sposób. Totalne zaskoczenie. Polecam, naprawdę. Dajcie tej książce szansę.

OCENIAM: +4/6!

Autor: Charlie Donlea
Tytuł: Dziewczyna z Summit Lake
Wydawnictwo: Filia
Seria/cykl: Mroczna Strona 
Ilość stron: 416
Tłumaczenie: Anna Rogulska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz