4.27.2017

"Piękna i Bestia" Elizabeth Rudnick



Autor: Elizabeth Rudnick
Scenariusz filmowy: E. Spiliotopoulos, S. Chbosky, B. Condon
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 272
Tłumaczenie: Miłosz Urban

"Miała wiele rzeczy do zrobienia, mnóstwo spraw do załatwienia oraz - spojrzała na trzymaną w dłoni książkę - nową przygodę do odkrycia".

Każdy z nas posiada chyba w sobie coś z dziecka. Nie wiem, nie chcę generalizować, jednak nie da się ukryć, iż w moim przypadku pierwiastek bajkowego dzieciństwa tkwi bardzo mocno zakorzeniony. W okresie dorastania zaczytywałam się w baśniach Braci Grimm czy Andersena, wyobrażając sobie magiczny świat dookoła siebie. Uwielbiałam poznawać nowych bohaterów, czy to tych ludzkich, czy zwierzęcych, nieustannie wierzyłam (i nadal wierzę), że dobro zawsze zwycięży w walce ze złem, odnajdywałam uniwersalizm tych opowieści w codziennym życiu. Klasyka nigdy nie wyjdzie z mody, dlatego wszelkie baśnie i bajki cieszą się do dziś tak niesłabnącą popularnością. Walt Disney'a zna każde dziecko, coraz nowsze adaptacje jego pomysłów biją rekordy popularności, dlatego nic dziwnego, że znana na całym świecie baśń o Pięknej Belli i Bestii została na swój sposób odświeżona w wersji filmowej. Tak, byłam na filmie i szczerze mówiąc poszliśmy na niego z Darcym w wyniku zbiegu okoliczności. Nie wiedzieliśmy, że będzie to musical, oraz że zostanie AŻ tak pięknie przedstawiony. Nie wspominając już o rewelacyjnej Emmie Watson, którą oboje uwielbiamy, a która wykonała tutaj kawał dobrej roboty.
Historię Belli i Księcia - Bestii znają wszyscy; film to jednak wersja nieco rozszerzona, co powoduje mocniejsze zagłębienie się w ową baśń. Nierozumiana przez otoczenie Bella uwielbia czytać książki, marzyć o dalekich podróżach i spacerować po francuskiej wiosce, w której mieszka wraz z ojcem Maurycym. Sąsiedzi oraz cała wiejska społeczność nie rozumieją nastoletniej dziewczyny, uważają bowiem, że nauka czytania należy się tylko chłopcom, ona zaś powinna zejść na ziemię z obłoków i zająć się szukaniem odpowiedniego kandydata na męża. Pojawia się nawet jeden a konkretny - Gaston - zarozumiały i zapatrzony w siebie żołnierz, do którego wzdycha każda panna w Villeneuve. Upatruje sobie on Bellę jako małżonkę i nie może przyjąć do wiadomości, że dziewczyna ani myśli się z nim wiązać. Pragnie ona kogoś, z kim mogłaby jeździć po świecie oraz porozmawiać o literaturze. Niestety, w wiosce nie ma nikogo takiego, ludzie patrzą na nią jak na dziwaczkę, która nie pasuje do całości obrazu, rozumie ją tylko ojciec. Ale jak się okazuje, nie tylko on... Gdy w wyniku fatalnych wydarzeń Bella trafia na dwór Bestii, zaczyna dostrzegać, że pozorne i zewnętrzne powłoki kłamią, a prawdziwe piękno kryje się w sercu...
Morał historii jest powszechnie znany; nie liczy się wygląd człowieka, a jego zachowanie i stosunek do innych, a wyświadczana dobroć zawsze się obroni, powracając ze zdwojoną mocą. Za dobre uczynki otrzymuje się nagrodę, za złe - karę. 

Uwielbiam powroty do czasów dzieciństwa, dlatego tak bardzo się ucieszyłam z możliwości obejrzenia filmu, a teraz, z przeczytania książki na podstawie kinowego scenariusza. Choć historię już dobrze znałam z ekranu, czymś niesamowicie cudownym było ponowne zagłębienie się w baśniowości uczucia rodzącego się między Bestią i Bellą. Piękne wydanie, lekkość i prostota pióra autorki, spora czcionka - to atuty, dzięki którym książkę pochłania się w dosłownie godzinę lub dwie. Bardzo mile spędzony czas - aż zawsze chciałoby się powracać do takiej czytelniczej błogości. Mimo, że to baśń - nie posiada ona żadnych ilustracji. Ktoś może pomyśleć, że nie zainteresuje taka książka młodszego Czytelnika, dla którego obraz jest wyznacznikiem jakości dzieła. Nic bardziej mylnego. Młodzi są dziś zakochani w ekranie, dlatego warto najpierw pokazać im film, a później przejść do literackiej jego adaptacji, gdzie można zauroczyć się słowami, perfekcyjnym wykreowaniem zarówno głównych, jak i pobocznych postaci (Płomyk, Trybik, pani Imbryk, Bryczek). Gdy będziemy czytać dzieciom takie baśnie, szybciej zrozumieją, iż prawdziwe  piękno książek kryje się w naszych głowach, gdzie nasza wyobraźnia nie ma żadnych granic. Możemy do woli wyobrażać sobie bohaterów, ich magiczny świat, utożsamiać się z nimi, dopowiadać to, co dopowiedziane nie zostało... Warto wracać do klasyki, która nigdy się nie zestarzeje. A jak lepiej uświadamiać młodym ludziom uniwersalne i moralne życiowe prawdy, jeśli nie z pomocą bajek? No właśnie.

Polecam, polecam!








Warto czasem zatonąć w magicznym świecie...
Chociaż na chwilę! :) 

Za możliwość przeczytania książki ogromnie dziękuję Księgarni TaniaKsiążka, gdzie znajdziecie również inne książki dla dzieci.

4.26.2017

"Mimo naszych kłamstw" Tarryn Fisher



 Autor:
Tarryn Fisher
Tytuł: Mimo naszych kłamstw
Cykl/seria:
LOVE ME WITH LIES (tom 3)
Wydawnictwo:
Otwarte
Ilość stron:
320
Tłumaczenie:
Piotr Grzegorzewski

"Prawda boli. Obraca Tobą kilka razy, aż jesteś całkowicie skołowany, a wtedy wali Cię mocno w brzuch. Nie chcesz w to wierzyć, ale nie bolałoby tak bardzo, gdybyś w gruncie rzeczy nie wiedział, że to prawda".

No i nadszedł czas na finał!

Nie mogłam się doczekać sięgnięcia po ostatni tom trzyczęściowej serii "Love me with lies" autorstwa Tarryn Fisher, która zawładnęła moim sercem poprzez gruchotanie go praktycznie każdym zdaniem. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o powyższym cyklu - niech szybko nadrabia zaległości. Nie sposób bowiem przejść obojętnie obok historii trójkąta MIŁOSNEGO, tworzonego przez Olivię, Caleba i Leah. W pierwszej części mogliśmy poznać zdanie Olivii na każdy temat, w drugim tomie głos zabrała Leah, zatem finalnie dowiadujemy się, jaki punkt widzenia na wiele spraw ma mężczyzna, o którego tyle zamieszania - Caleb. I jeśli zaczynaliście darzyć któregokolwiek bohatera sympatią lub wręcz przeciwnie - zaręczam, akcja zmienia się o tysiąc stopni. Tarryn Fisher mówiąc kolokwialnie: jedzie po bandzie, fundując swoim Czytelnikom rollercoaster emocji. Tu nigdy nic nie jest pewne, tu zawsze rzeka płynie pod prąd.

"Nie chodzi o to, żeby zaczynać z czystą kartą, ale zaakceptować przeszłość i na niej zbudować coś nowego".

Jaka powinna być prawdziwa MIŁOŚĆ? Krystaliczna, czysta, prawdziwa, pełna jasności? Czy może wybrukowana przeszkodami, by móc w pełni doceniać jej moc? No właśnie. Uczucie to, najmocniejsze ze wszystkich bywa niejednokrotnie zdradliwe i nieprzewidywalne. I jeśli wydawać się może, że droga serca to jedyna ze słusznych dróg, do akcji wkracza rozum i "to, co słuszne" - a wtedy komplikacje piętrzą się niewiarygodnie szybko... Każdy z bohaterów serii popełnił w swoim życiu tyle błędów, ile można sobie tylko wyobrazić. Źle podjęte decyzje swoje skutki wykazywały przez kolejne dziesięć lat, dając dowód, że każdy w pełni odpowiada za swoje życie. Oczywiście, nie licząc złośliwego losu, który nieustannie drwi sobie z największych nawet uczuć, śmiejąc się w twarz najbardziej zainteresowanym. Główna myśl, która towarzyszyła mi przy lekturze, to taka, iż jak niewiele trzeba, by zniszczyć to, co budowane było od dawna, i jak przewrotne bywa życia w najmniej sprzyjających mu okolicznościach. Jak łatwo jest stracić czyjeś zaufanie, jak cholernie trudno je odbudować; jak wielkiego wysiłku trzeba, by odbudować ruiny szczęścia i jedynej dobrej drogi, gdzie każda alternatywa jest po prostu toksyczna i druzgocząca. Człowiek z wypiekami na twarzy przewraca kolejne strony, nie wierząc, jak bardzo można się pomylić w ocenie drugiej osoby, jak dobre wrażenie w ciągu sekundy przekształca się w totalną antypatię i jak wielką niszczącą siłę ma zemsta.

Tarryn Fisher otwiera w "Mimo naszych kłamstw" wnętrze Caleba; możemy wejść w jego głowę, poczuć targające nim emocje, zrozumieć motywy postępowania oraz zobaczyć, jak bardzo można kogoś kochać, pomimo jego wad. Ile tak naprawdę byłbyś/byłabyś w stanie znieść, by uszczęśliwić osobę, na której Ci zależy najmocniej? Czy trwałbyś/trwałabyś w tej relacji mimo jej toksycznej wymowy; pomimo ran, zadawanych codziennie, pomimo bólu, sprawianego bez powodu, pomimo kłód nieustannie rzucanych pod nogi przez życie, które bezlitośnie wystawia na próbę? Jak bardzo można się zaangażować, by później równie mocno dać za wygraną? Chyba, że nigdy nie przestaje się wierzyć w dobre zakończenia i przeznaczenie. I wtedy co dalej? 

Jeśli myślicie, że głównych bohaterów dobrze poznaliście w poprzednich częściach, wybaczcie, ale wyprowadzę Was z błędu. W drugim tomie ocierałam się o współczucie dla Leah, teraz diametralnie zmieniam zdanie twierdząc, że wychodzi z niej największa suka na ziemi. Niszczący pomiot zła, który nie cofnie się przed niczym, byleby tylko dopiąć swojego, zobaczyć ogrom nieszczęścia i by cieszyć się uczuciem zemsty. Absurdalne sytuacje, ścieżka "po trupach do celu", kłamstwa - to drugie imię rudowłosej wiedźmy. Ale nie wyobrażajcie sobie, że pozostała dwójka bohaterów zostaje wykreowana na świętych. W żadnym wypadku. To ludzie z krwi i kości, którym popełnianie błędów nie jest obce, ba! Wręcz wychodzi im nadzwyczaj koncertowo. Autorka nie cofa się przed niczym, chcąc wywołać w Czytelniku jak najwięcej sprzecznych uczuć; z jednej strony gorąco kibicowałam Olivii i Calebowi, z drugiego punktu widzenia ileż razy myślałam: dajcie sobie już spokój, każdy ma swoje życie, ileż można? Olivia wyszła za mąż, zmieniają się jej priorytety, jest mocno zaangażowana w swój prawniczy zawód, Caleb z kolei się rozwiódł, na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące jego ojcostwa, kontakt z Olivią się urywa. Oczywiście do czasu. Okazuje się bowiem, że długo tłumione uczucia mogą wybuchnąć ze zdwojoną mocą, pokazując swoje nieprzewidywalne oblicza w najmniej oczekiwanym momencie. MIŁOŚĆ nie musi być jednoznaczna. Może być pełna bólu i wieloletniego cierpienia, może niepokojąco niszczyć, zabierając po drodze to, co wydawało się najcenniejsze; wiele spraw zaczyna być tymi "na opak". Toksyczna relacja staje się tą pożądaną, rozłąka zaczyna zbliżać, tęsknota wyzwala otwierające się wciąż na nowo rany, brak fizycznego kontaktu zaczyna wręcz namacalnie boleć. Pojawiają się rozterki, burzące dopiero co poukładany w głowie porządek; serce staje przeciwko rozumowi, konieczność podjęcia trudnych decyzji spędza sen z powiek... Tarryn Fisher odważnie traktuje całą historię, nie boi się trudnych tematów, doskonale zdaje sobie sprawę, iż o całej serii po prostu nie da się zapomnieć. 

Jeśli szukacie czegoś lekkiego na rozerwanie się przed snem, odradzam. Cała seria nie dość, że uzależnia, to porywa całą mocą, nie daje spać, dopóki się jej nie skończy. I mimo, iż trzecia część nie wnosi wiele do całej fabuły, można w końcu poznać zdanie mężczyzny, który nie wstydzi się swojego człowieczeństwa. Bohaterowie są wykreowani perfekcyjnie, ma się wrażenie, jakby stali tuż obok. Jeśli szukacie czegoś spokojnego, co pozwoli Wam się odprężyć - odradzam. Tu nie ma czasu na spokój, akcja goni akcję, każda strona to zaskoczenie i wydawane westchnienie niedowierzania. Jestem zauroczona tą serią, pozostaję pod ogromnym wrażeniem grania na emocjach; w tym autorka jest naprawdę mistrzynią. Oby tak dalej! Polecam z całego serca, pomimo, iż po tej lekturze jest całe w częściach. 



Za możliwość przeczytania finalnej części serii "Love me with lies" bardzo dziękuję Księgarni Taniaksiazka.pl, gdzie znajdziecie mnóstwo romansów i nie tylko ;)!

4.24.2017

"Osaczona" Tess Gerritsen

     Już od dawna przymierzałam się do jakiejś książki Tess Gerritsen, mając na uwadze dobre zdanie naszego Remigiusza Mroza na jej temat, oraz umiejscowienie autorki w ścisłej czołówce tematyki kryminalnej/thrillerowej. Jak tu przejść obojętnie obok takiej książki, która niemalże sama wpadła mi w ręce? No nie da się. Dlatego czym prędzej śpieszę donieść o swoich wrażeniach po lekturze.

 "Szczęśliwe zakończenia nie wydarzają się same z siebie. Czasem trzeba na nie zapracować".



Jak sama autorka przyznaje w przedmowie skierowanej do Czytelników, jest to jedna z jej pierwszych książek, gdzie jedną z głównych ról grał wątek romansowy na tle kryminalnym. Nie wiem, jak jest teraz, pewnie przeważa już jednak motyw sensacji i trzymania w napięciu do samego końca, bo kolejne książki Tess przede mną. Ważne, że pierwsze koty już za płoty. Ale jak to było?

W życiu różnie bywa. Nie zawsze układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, czasem los stawia przed człowiekiem przeszkody, które nie pozwalają mu podejmować dobrych dla siebie decyzji. Ale jesteśmy tylko ludźmi, zatem błędy są rzeczą zwyczajną, normalną i zdarzającą się codziennie. Ważne, żeby w odpowiednim momencie złapać się za głowę i powiedzieć sobie "Co ja robię?" i zacząć naprawiać to, co zostało popsute. Główna bohaterka "Osaczonej" to Miranda Wood, która właśnie dochodzi do podobnych wniosków. Zaczyna zauważać, że romans z żonatym, posiadającym dwójkę dorosłych dzieci mężczyzną, na domiar wszystkiego jej szefem - to jednak niezbyt dobra opcja na życie. Postanawia definitywnie i ostatecznie zakończyć ów "związek", dając jasno do zrozumienia Richardowi, że nie chce mieć już z nim nic wspólnego. Richard jednak nie może się pogodzić z decyzją kobiety; zaczyna ją nachodzić, napastować telefonami, wymagać zobaczenia się z nią chociaż na chwilę. Pewnego razu Miranda zastaje mężczyznę w swoim mieszkaniu. W swoim łóżku. Ale... 

Martwego. 

Rozpoczyna się walka z oskarżeniami o morderstwo; na jaw wychodzą kolejne, niezbyt przychylne rodzinie Richarda fakty, w sprawę mieszają się osoby, które chcą zaszkodzić, jak się okazuje, nie tylko Mirandzie... Znikąd pojawia się Chase, wyrodny brat Richarda, który również ma coś do powiedzenia; między nim a Mirandą nawiązuje się nić porozumienia. I co teraz? Kto jest odpowiedzialny za zabójstwo, kto chce wrobić kobietę, której jedyną winą było nieszczęśliwe ulokowanie uczuć? I tu się zaczyna gra niedomówień, dziwnych przypadków i tajemnic, wcześniej skrzętnie skrywanych. Dzieje się!

Tak jak wspomniałam, było to moje pierwsze podejście do pióra pani Tess Gerritsen, jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatnie. Forma wydania książki; spora czcionka (czasem mi to przeszkadza, jednak w tym wypadku było w sam raz!), mała obszerność rozdziałów (przez co ciągle miałam w głowie pojawiające się zdanie: jeszcze jeden rozdział i NAPRAWDĘ idę spać), lekkość stylu, fakt, iż autorka nie rozdmuchuje niepotrzebnie innych wątków, tylko skupia się na jednym czy dwóch, co pozwala Czytelnikowi na szybkie orientowanie się w akcji i samodzielnemu dochodzeniu do odpowiednich wniosków - przy jednoczesnym zaskoczeniu. Nie powiem, do samego końca nie wiedziałam, jak cała akcja się zakończy, wypatrywałam finału z niecierpliwością. I pomimo, iż momentami miałam wrażenie czytania aż za bardzo prostolinijnych tekstów, czy dialogów, to jednak moje odczucia po lekturze są wyłącznie pozytywne. Książka ta jest idealna na jeden czy dwa wieczory; skrupulatnie oderwie Was od rzeczywistości, pochłaniając bez reszty. Widać niedociągnięcia autorki, jednak skoro jest to jej jedna z pierwszych książek, można wybaczyć takie drobnostki. Czyta się naprawdę lekko i przyjemnie, polecam.

Przy jednoczesnym dreszczu emocji i niecierpliwości, które towarzyszą czytaniu książki, nie można się oprzeć wrażeniu, że autorka próbuje przeszmuglować do naszych głów pewne mądrości i życiowe wartości. Otóż... Należy pamiętać, iż każdy błąd da się naprawić, nawet jeśli nic na to początkowo nie wskazuje. Wystarczy tylko mocno walczyć o swoje i się nie poddawać!

Autorka: Tess Gerritsen
Tytuł: Osaczona
Wydawnictwo: Harlequin&Mira
Ilość stron: 304
Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska

OCENIAM: +4/5!

4.09.2017

"Outliersi" Kimberly McCreight

     Tę książkę skończyłam czytać już jakiś czas temu, jednak długo zajęło mi napisanie paru zdań, mogących oddać moją opinię na jej temat. Dlaczego? Bo publikacja ta dostarcza mieszanych odczuć; z jednej strony jest sporym zaskoczeniem i powiewem świeżości, z drugiego zaś punktu widzenia lekko się rozczarowałam. Ale jak to było po kolei?


"Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne".  

Wyobraź sobie następującą rzecz...

Dostajesz wiadomość od przyjaciółki/przyjaciela mniej więcej o następującej treści: "Pomóż mi, ale nie mów nikomu, że potrzebuję pomocy. Przyjedź do mnie, ale nie kontaktuj się z nikim więcej w tej sprawie. Czekaj na moje wskazówki. Potrzebuję cię" - i co? Dobrze się zastanów, co mógłbyś/mogłabyś wtedy zrobić. Jest ktoś, kto ci ufa, jednak wymaga, byś ty nie ufał nikomu. Masz rzucić natychmiast WSZYSTKO i podjąć decyzję, nie licząc się z jakimikolwiek jej efektami. Tylko ty, twoja ukochana osoba i twój wybór.  Co postanowisz? Czy naprawdę dostosujesz się do wskazówek z wiadomości? Weźmiesz z sobą tylko swój telefon, który jest jedyną liną kontaktu z osobą oczekującą pomocy, samochód, który ci będzie służył za transport, po czym nie mówiąc nic nikomu wyruszysz w nieznane chcąc uratować przyjaciela/przyjaciółkę? Czy może zaczekasz na kogoś innego, u kogo mógłbyś uzyskać poradę, cóż zrobić, jakie przedsięwzięcia podjąć, do kogo się zwrócić, czy może zawiadomić policję...? No właśnie. Wybór potencjalnie wydaje się prosty, jednak wcale tak nie jest, wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, gdy niechcący uruchomi się niebezpieczną lawinę wydarzeń...

O tym właśnie jest historia nosząca tytuł "Outliersi" - o konsekwencjach podjętych decyzji. Wylie Lang otrzymuje sms-a od swojej przyjaciółki Cassie, w którym prosi ona ją o pomoc. Wylie jest zaskoczona i zdezorientowana. Przecież ona i Cassie od pewnego czasu z sobą nie rozmawiają, wręcz przeciwnie: kłócą się, chyba przestały się rozumieć, nie szukały już z sobą kontaktu. Jedna wiadomość, na domiar wszystkiego - dziwna wiadomość - stawia pod znakiem zapytania całą znajomość dwójki nastoletnich dziewcząt. Co robi w tej sytuacji Wylie? No właśnie. 

Nie mów mamie. 
Nie zawiadamiaj policji.
Nie zawiedź mnie.

Nie chcę zdradzać za bardzo fabuły, gdyż zepsułabym niespodziankę z samodzielnego jej poznania. Faktem jest, iż pomysł na powieść dla młodzieży, bo tym ta książka jest - przejawia oryginalność i niebanalność. Nie słyszałam jeszcze o motywie przedstawianym właśnie tutaj, o ludziach zwanych "outlierami" (nic więcej nie zdradzę, jak chcecie wiedzieć więcej to sięgnijcie po książkę ;)), dlatego brawa dla autorki za pomysł i działanie w jego realizacji. Jednak nie ukrywam, iż mogła to zrobić po prostu lepiej. Bardziej dopracować całą otoczkę z naukowego punktu widzenia, mocniej wykreować głównych bohaterów, którzy jak dla mnie nie są kimś ważnym i zapadającym w pamięć, są po prostu tak mdli, by wraz z zamknięciem książki natychmiast o nich zapomnieć. Dlatego jestem tak bardzo rozdarta w ocenie tej książki. Z jednej strony jest ciekawa i interesująca, rozwija w głowie wiele myśli na tematy, których na pewno bym nie poruszała, wzmaga apetyt na więcej, bo rodzi się wiele pytań i domysłów, a samo zakończenie po prostu wbija w fotel i sprawia, że człowiek nie może doczekać się drugiej części z serii. Narracja prowadzona w pierwszej osobie pozwala jeszcze bardziej zagłębić się w emocje targane główną bohaterką; autorka ukazuje, jak wiele można zyskać, ale również jak wiele można stracić, podejmując pewne życiowe decyzje. Zwraca uwagę, jakie niebezpieczeństwa niesie z sobą chęć naukowych doświadczeń za wszelką cenę, wysokie ambicje, oraz ogromne pieniądze. Z drugiego punktu widzenia - myślałam, że może akurat ta młodzieżówka jakoś bardziej mnie pochłonie, gdyż na to  się zapowiadało (pierwsze 150 stron przeczytałam z zapartym tchem), ale... Później trochę się zmuszałam do skończenia tej powieści, by nie odłożyć jej nieprzeczytanej na półkę. Lekko się zawiodłam, bo Wylie mogła być bardziej wyrazista; autorka jednak przestawiała ją ciągle jako depresyjną, niepewną siebie dziewczynę, posiadającą mnóstwo lęków, które nagle znikały w pewnych okolicznościach. Mało wiarygodne. Cassie natomiast nie wzbudzała ani przez moment moich pozytywnych uczuć, wręcz przeciwnie, były momenty, że miałam ochotę rzucić książką, bo już nie mogłam słuchać (czytać) bełkotu tej dziewczyny. Jedynym plusem jest postać Jaspera; fajny chłopak, twardo stąpający po ziemi, wiedzący czego chce. I jeśli sięgnę po kolejną część tej historii, to zrobię to tylko dla niego.

"Zabawne, jak człowiekowi czasem się zdaje, że chce tylko poznać prawdę, ale potem się okazuje, że aby cokolwiek zrozumieć, musi się zapuścić w dużo głębsze i mroczniejsze obszary, niż sobie kiedykolwiek wyobrażał".

Jeśli macie ochotę na coś totalnie innego niż do tej pory, coś, co cechuje się oryginalnością i świeżością w młodzieżowych gatunkach literackich - zachęcam. Na pewno się nie zawiedziecie.  Jeśli jednak szukacie wyraziście wykreowanych postaci, niesztampowych zwrotów akcji i nieustannego uczucia chęci sięgania po więcej... Ja się lekko zawiodłam. Przekonuję się do thrillerów, jednak ten kompletnie mnie nie porwał. Serio. Oczekiwałam czegoś bardziej trafionego w dzisiejsze młodzieżowe gusta. Ale ilu czytelników, tyle opinii, każdy musi wyrobić sobie swoje zdanie na temat danej książki. Do tego usilnie namawiam.

OCENIAM: 3/6!

Autor: Kimberly McCreight
Tytuł: Outliersi
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 384
Tłumaczenie: Piotr Kaliński

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni taniaksiazka.pl, gdzie znajdziecie mnóstwo interesujących nowości.