4.26.2017

"Mimo naszych kłamstw" Tarryn Fisher



 Autor:
Tarryn Fisher
Tytuł: Mimo naszych kłamstw
Cykl/seria:
LOVE ME WITH LIES (tom 3)
Wydawnictwo:
Otwarte
Ilość stron:
320
Tłumaczenie:
Piotr Grzegorzewski

"Prawda boli. Obraca Tobą kilka razy, aż jesteś całkowicie skołowany, a wtedy wali Cię mocno w brzuch. Nie chcesz w to wierzyć, ale nie bolałoby tak bardzo, gdybyś w gruncie rzeczy nie wiedział, że to prawda".

No i nadszedł czas na finał!

Nie mogłam się doczekać sięgnięcia po ostatni tom trzyczęściowej serii "Love me with lies" autorstwa Tarryn Fisher, która zawładnęła moim sercem poprzez gruchotanie go praktycznie każdym zdaniem. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o powyższym cyklu - niech szybko nadrabia zaległości. Nie sposób bowiem przejść obojętnie obok historii trójkąta MIŁOSNEGO, tworzonego przez Olivię, Caleba i Leah. W pierwszej części mogliśmy poznać zdanie Olivii na każdy temat, w drugim tomie głos zabrała Leah, zatem finalnie dowiadujemy się, jaki punkt widzenia na wiele spraw ma mężczyzna, o którego tyle zamieszania - Caleb. I jeśli zaczynaliście darzyć któregokolwiek bohatera sympatią lub wręcz przeciwnie - zaręczam, akcja zmienia się o tysiąc stopni. Tarryn Fisher mówiąc kolokwialnie: jedzie po bandzie, fundując swoim Czytelnikom rollercoaster emocji. Tu nigdy nic nie jest pewne, tu zawsze rzeka płynie pod prąd.

"Nie chodzi o to, żeby zaczynać z czystą kartą, ale zaakceptować przeszłość i na niej zbudować coś nowego".

Jaka powinna być prawdziwa MIŁOŚĆ? Krystaliczna, czysta, prawdziwa, pełna jasności? Czy może wybrukowana przeszkodami, by móc w pełni doceniać jej moc? No właśnie. Uczucie to, najmocniejsze ze wszystkich bywa niejednokrotnie zdradliwe i nieprzewidywalne. I jeśli wydawać się może, że droga serca to jedyna ze słusznych dróg, do akcji wkracza rozum i "to, co słuszne" - a wtedy komplikacje piętrzą się niewiarygodnie szybko... Każdy z bohaterów serii popełnił w swoim życiu tyle błędów, ile można sobie tylko wyobrazić. Źle podjęte decyzje swoje skutki wykazywały przez kolejne dziesięć lat, dając dowód, że każdy w pełni odpowiada za swoje życie. Oczywiście, nie licząc złośliwego losu, który nieustannie drwi sobie z największych nawet uczuć, śmiejąc się w twarz najbardziej zainteresowanym. Główna myśl, która towarzyszyła mi przy lekturze, to taka, iż jak niewiele trzeba, by zniszczyć to, co budowane było od dawna, i jak przewrotne bywa życia w najmniej sprzyjających mu okolicznościach. Jak łatwo jest stracić czyjeś zaufanie, jak cholernie trudno je odbudować; jak wielkiego wysiłku trzeba, by odbudować ruiny szczęścia i jedynej dobrej drogi, gdzie każda alternatywa jest po prostu toksyczna i druzgocząca. Człowiek z wypiekami na twarzy przewraca kolejne strony, nie wierząc, jak bardzo można się pomylić w ocenie drugiej osoby, jak dobre wrażenie w ciągu sekundy przekształca się w totalną antypatię i jak wielką niszczącą siłę ma zemsta.

Tarryn Fisher otwiera w "Mimo naszych kłamstw" wnętrze Caleba; możemy wejść w jego głowę, poczuć targające nim emocje, zrozumieć motywy postępowania oraz zobaczyć, jak bardzo można kogoś kochać, pomimo jego wad. Ile tak naprawdę byłbyś/byłabyś w stanie znieść, by uszczęśliwić osobę, na której Ci zależy najmocniej? Czy trwałbyś/trwałabyś w tej relacji mimo jej toksycznej wymowy; pomimo ran, zadawanych codziennie, pomimo bólu, sprawianego bez powodu, pomimo kłód nieustannie rzucanych pod nogi przez życie, które bezlitośnie wystawia na próbę? Jak bardzo można się zaangażować, by później równie mocno dać za wygraną? Chyba, że nigdy nie przestaje się wierzyć w dobre zakończenia i przeznaczenie. I wtedy co dalej? 

Jeśli myślicie, że głównych bohaterów dobrze poznaliście w poprzednich częściach, wybaczcie, ale wyprowadzę Was z błędu. W drugim tomie ocierałam się o współczucie dla Leah, teraz diametralnie zmieniam zdanie twierdząc, że wychodzi z niej największa suka na ziemi. Niszczący pomiot zła, który nie cofnie się przed niczym, byleby tylko dopiąć swojego, zobaczyć ogrom nieszczęścia i by cieszyć się uczuciem zemsty. Absurdalne sytuacje, ścieżka "po trupach do celu", kłamstwa - to drugie imię rudowłosej wiedźmy. Ale nie wyobrażajcie sobie, że pozostała dwójka bohaterów zostaje wykreowana na świętych. W żadnym wypadku. To ludzie z krwi i kości, którym popełnianie błędów nie jest obce, ba! Wręcz wychodzi im nadzwyczaj koncertowo. Autorka nie cofa się przed niczym, chcąc wywołać w Czytelniku jak najwięcej sprzecznych uczuć; z jednej strony gorąco kibicowałam Olivii i Calebowi, z drugiego punktu widzenia ileż razy myślałam: dajcie sobie już spokój, każdy ma swoje życie, ileż można? Olivia wyszła za mąż, zmieniają się jej priorytety, jest mocno zaangażowana w swój prawniczy zawód, Caleb z kolei się rozwiódł, na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące jego ojcostwa, kontakt z Olivią się urywa. Oczywiście do czasu. Okazuje się bowiem, że długo tłumione uczucia mogą wybuchnąć ze zdwojoną mocą, pokazując swoje nieprzewidywalne oblicza w najmniej oczekiwanym momencie. MIŁOŚĆ nie musi być jednoznaczna. Może być pełna bólu i wieloletniego cierpienia, może niepokojąco niszczyć, zabierając po drodze to, co wydawało się najcenniejsze; wiele spraw zaczyna być tymi "na opak". Toksyczna relacja staje się tą pożądaną, rozłąka zaczyna zbliżać, tęsknota wyzwala otwierające się wciąż na nowo rany, brak fizycznego kontaktu zaczyna wręcz namacalnie boleć. Pojawiają się rozterki, burzące dopiero co poukładany w głowie porządek; serce staje przeciwko rozumowi, konieczność podjęcia trudnych decyzji spędza sen z powiek... Tarryn Fisher odważnie traktuje całą historię, nie boi się trudnych tematów, doskonale zdaje sobie sprawę, iż o całej serii po prostu nie da się zapomnieć. 

Jeśli szukacie czegoś lekkiego na rozerwanie się przed snem, odradzam. Cała seria nie dość, że uzależnia, to porywa całą mocą, nie daje spać, dopóki się jej nie skończy. I mimo, iż trzecia część nie wnosi wiele do całej fabuły, można w końcu poznać zdanie mężczyzny, który nie wstydzi się swojego człowieczeństwa. Bohaterowie są wykreowani perfekcyjnie, ma się wrażenie, jakby stali tuż obok. Jeśli szukacie czegoś spokojnego, co pozwoli Wam się odprężyć - odradzam. Tu nie ma czasu na spokój, akcja goni akcję, każda strona to zaskoczenie i wydawane westchnienie niedowierzania. Jestem zauroczona tą serią, pozostaję pod ogromnym wrażeniem grania na emocjach; w tym autorka jest naprawdę mistrzynią. Oby tak dalej! Polecam z całego serca, pomimo, iż po tej lekturze jest całe w częściach. 



Za możliwość przeczytania finalnej części serii "Love me with lies" bardzo dziękuję Księgarni Taniaksiazka.pl, gdzie znajdziecie mnóstwo romansów i nie tylko ;)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz